Przez krótką chwilę...

sobota, 16 czerwca 2018

Kończy się wiosna...

Od dłuższego czasu chociaż jeszcze wiosna cieszymy się niemal letnią aurą. Korzystamy z tego ile się da!


 Spędzamy czas z naszymi zwierzakami:



W domu nieustannie zamieniane są kompozycje kwiatowe...Z tego co akurat w ogrodzie czy na łące. Uwielbiam ten kwietny czas :)

W międzyczasie kilka wypraw do Krakowa...W tym Skałka i źródełko św. Stanisława :
Imieniny Antosia to był kolejny dzień pełen przyjemności...do tego pod znakiem czereśni. Biała czereśnia już się skończyła. Teraz korzystamy z drzewa o takich owocach:
Zrobiłam galaretkę z czereśniami i biszkoptowe omleciki z dżemem czeresniowym i bitą śmietaną. Dzieciaki zadowolone!

W międzyczasie pieczemy swojskie pieczywo. Zosia chętnie pomaga...

A tu autorski pomysł Zosi...sama posklejala arkusze kartek, pomalowala i podziurkowala...bo to dywan dla mnie na taras ;)
Odwiedziliśmy też mój rodzinny dom...
Uwielbiam relację jaką mój Dziadziu tworzy z moimi dziećmi! A to 75 lat różnicy :)


A skoro sezon truskawkowy to i muffiny z truskawkami. Zrobione przez Zosię i Antosia:


Kolejne dni za nami...i zwyczajna codzienność zatrzymana w kadrach. Będzie kiedyś co wspominać :)
I po raz kolejny zupełnie jakby obok wykonaliśmy zadania z wiosennej listy zadań w zabawie "Wiosenne Wyzwanie dla Każdego" w Klubie Twórczych Mam <klik> zachęcam Was do wspólnej zabawy, do końca zostało kilka dni. A oto zadania, które między innymi udało się tym razem wykonać: Udekoruj okno wiosennie (pkt.6), wybierz się na wiosenny spacer (pkt.10), zrób koktajl (pkt.21), zrób wiosenne porządki (pkt.24), zrób kompozycję florystyczną (pkt.25), napisz LIST (pkt.37), zwiedź pobliskie atrakcje turystyczne (pkt.39), wybierz się na wieś-mieszkamy na wsi, ale nie zawsze jest czas, by życie typowo wsiowe fotografować (pkt. 44), odwiedźcie kogoś, kogo dawno nie widzieliście (pkt.48), zróbcie sobie dzień pełen przyjemności (pkt.46)
Serdeczne pozdrowienia.

środa, 6 czerwca 2018

Na bogato...

...tak mawia Antoś, gdy robi sobie kanapki. "Na bogato" to zarówno kanapki "ze wszystkim"-sałatą, serem, wędliną, pomidorem, ogórkiem, papryką, majonezem etc. kompozycja zawsze jego własna...odnosi się to także do kanapek z dżemem, gdy grubość warstwy dżemu jest taka jak kromki chleba...

Nie ma się więc co dziwić, że co roku robię więcej przetworów-w tym dżemów...
W tym roku wyjątkowo wcześnie i na bogato owocami uraczyła nas czereśnia. Najpierw cieszyliśmy po prostu smakiem owoców. A potem wzięłam się za przetwarzanie.
Kompoty i dżemy. Pierwszy raz robiłam dżem z czereśni...wydawało mi się, że będzie za słodki, ale sporo soku z cytryny i niezbyt dużo cukru stworzyły wyjątkowy smak.



a to nasza dzika czereśnia



Na bogato też była WYMIANKA wiosenna, którą organizowałyśmy w Klubie Twórczych Mam <klik> a przynajmniej taka miała być, bowiem nie obyło się bez kilku nieprzyjemnych sytuacji...wciąż nie dociera do mnie, że ktoś tak lekkodusznie może podchodzić do takich spraw.
Cóż przykro mi...ale jednocześnie bardzo się cieszę, że trafiłam na niesamowitą Agę<klik>, która obdarowała mnie iście po królewsku. Oto, co w paczce od Niej znalazłam...gdy wyciągałam kolejny przedmiot zaczęłam wątpić czy aby to wszystko dla mnie...tyle wspaniałości w jednym pudełku...komplet świeczników, pudełeczko, deseczka, obrazek haftowany z żonkilami, piękny notes z monogramem...same cuda...mnóstwo słodkości i bajerów dla dzieciaków, przydasie i książka!
Agniesiu-jeszcze raz serdecznie DZIĘKUJĘ :)



Moja paczuszka dla Agniesi dużo skromniejsza, ale wszystko także przygotowane od serca: chustecznik i aniołek decou, ptaszorek i plaster drzewa wycięte przez mojego Mężusia, filiżanka zakupiona na ulubionym targu ze starociami...nieco słodkości w tym domowe ciasteczka i mojej roboty susze, garść przydasiów:


Agniesia podobno też zadowolona z paczuszki, co mnie niezmiernie cieszy. Bowiem takie zabawy temu służą, by ucieszyć osobę, dla której coś tworzymy...szkoda, że na przestrzeni lat te zabawy przestały się cieszyć taką popularnością...

Pozdrawiam Was ciepło...

wtorek, 5 czerwca 2018

Dni pełne przyjemności

Nie to żebyśmy byli hedonistami, ale ostatnie dni maja oraz początek czerwca były niezwykle przyjemne dla każdego z nas :)
W ostatnią niedzielę maja odbył się u nas II Rodzinny Festyn Parafialny. Dla dzieciaków było przygotowanych mnóstwo atrakcji: dmuchany plac zabaw, pokazy Straży Pożarnej, dzieciaki mogły się zmierzyć w zawodach i poczuć się przez chwilę w kasku i z wężem strażackim jak prawdziwy strażak. Ponadto znajoma poprosiła mnie o pomoc w przygotowaniu namiotu, w którym gościliśmy osoby z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami...a dzięki dobremu serduszku znajomych blogowych zebrałam sporo uroczych fantów (bransoletki od Darii<klik>, czekoladowniki oraz ręcznie robione mydełka od Ani<klik>)...upiekłam ciastka w kształcie zwierzaków oraz muffinki...poza tym przygotowałam dla dzieci figurki- zwierzaki z zimnej porcelany a mąż pomógł w zrobieniu sztalugi, na której dzieci wraz z rodzicami tworzyli dzieła pt. ZWIERZAKI CUDAKI. Celem tej akcji było przede wszystkim zwiększenie naszej świadomości w jaki sposób postąpić z bezdomnym, porzuconym zwierzakiem, ponadto udało się zebrać nieco środków na zakup karmy dla zwierzaków ze schroniska, które "obsługuje" naszą gminę.














Dzieciakom ten dzień bardzo się podobał...gdy przed 22 wracaliśmy do domu Zosia z Antosiem stwierdzili oboje, mając jeszcze buzie pełne popcornu, że: "To był wspaniały dzień"


Dzień po festynie, w poniedziałek spakowaliśmy rzeczy i we wtorek ruszyliśmy do Gdańska. Dzieciaki mają w sobie żyłkę podróżników. Dwa razy akurat tego, że GDZIEŚ jedziemy nie trzeba im powtarzać! Zwarci i gotowi czekali na jeszcze jednego towarzysza podróży...
 A potem trasa...A na miejscu obowiązkowy spacer ulicami Gdańska...
Fontanna przy Bazylice Mariackiej...dawała ukojenie w ten niezwykle ciepły wieczór.
A kamienice Gdańska...to moja miłość. Wtym roku muszę się zmobilizować i zrobić pierniki na wzór tych budynków. Są tak niezwykle urokliwe!




 W nocy towarzyszył nam taki widok z okna-na Kościół św.Katarzyny i Wielki Młyn
 Kolejny dzień zaczęliśmy od odwiedzenia blogowej znajomej Agnieszki<klik>-która mieszka w miejscowości Kolbudy. Żałuję, że nie zrobiłam żadnego zdjęcia w Jej ogrodzie, który winien nosić miano "tajemniczego"...mnóstwo zakamarków, pięknych roślin, oczko wodne, kamienne grzybki...po prostu pełne uroku miejsce. Potem razem z Agnieszką udaliśmy się nad pobliskie jezioro. Spędziliśmy naprawdę miłe przedpołudnie. Dzieciaki już stamtąd nie chciały wyjeżdżać, bo było tak przyjemnie...woda, piasek, dobre towarzystwo...czego chcieć więcej ?
Maluchy w aucie padły prawie natychmiast. Odpoczęli w aucie przez tych paręnaście minut drogi...zrobiliśmy sobie przyjemny spacer na Westerplatte, tam można się schować w cieniu drzew...A to było nam potrzebne, bo ukrop niesamowity!




Wieczorem jeszcze wypad nad fontannę przy Starym Młynie. (w piątki i soboty o 22 przy tej fontannie odbywa się wspaniałe widowisko dźwięku i światła. Fontanna przybiera różne odcienie a z wieży Kościoła św. Katarzyny słychać koncert carillonów- uczta dla oczu i uszu)
Po takim dniu naleśniki w towarzystwie psa naszego gospodarza smakują jeszcze lepiej...
W Boże Ciało z rana poszliśmy na Mszę, a potem wraz z Zosią dołączylyśmy do procesji przy 2 ołtarzach. Dzielnie w tym upale sypała kwiaty.
Kolejny punkt tego dnia to spotkanie z Karoliną<klik> w Jej bajecznym ogródku działkowym...I stąd było trudno dojeżdżać...


A fale na plaży na Westerplatte tego popołudnia były niesamowite. Dzieciaki zachwycone...I choć wiatr dawał o sobie znać, dzieciakom nic to nie przeszkadzało.








Najważniejszym elementem pobytu na plażach było wykopanie na tyle głębokich dziur by się tam zmieścili...
Tu efekt kopania kolejnego dnia, tym razem na Stogach...


 I oczywiście pupil Zosi...


Do wyjazdowych przyjemności oczywiście należały lody...bo przecież w takie upały trzeba sobie jakoś radzić :)


Nie wiem jak Wam, ale nam czasem trudno zorganizować dni tak, by jedno z naszych dzieci spędziło czas tylko z jednym rodzicem. Staramy się jak możemy by takie chwile wygenerować w ciągu tygodnia, bo dzieciaki tego bardzo potrzebują. Nic nie zastąpi czasu i uwagi skupionej tylko na jednym dziecku. Takie popołudnie udało się nam zorganizować tuż przed wyjazdem...Zosia z Tatusiem pojechała na zakupy a Antek i ja wyszliśmy na spacer na naszą łąkę...całkiem nieźle radzi sobie z rozpoznawaniem i nazywaniem roślin, przy okazji nie mogło zabraknąć obserwacji najmniejszych żyjątek, na łące roiło się od pszczół zbierających nektar, a także wielobarwnych motyli, nie obyło się też bez głaskania naszych rogatych pupili.






On podobnie do mnie umie cieszyć się z drobnych rzeczy. Położył się wśród macierzanki i westchnął "teatralnie" wręcz-jak mu teraz dobrze...
Potem pozbieraliśmy kwiatki do bukietu (ostatnie 2 zdjęcia w poprzednim wpisie)

Kolejne dni za nami, maj za nami...witamy czerwiec :) zwykła codzienność, eksplorowanie świata z tymi małymi ciekawymi świata ludzi wpisuje się ponownie w naszą zabawę, do której Was zachęcamy: Wiosenne Wyzwanie dla Każdego <klik>


Oto nasze zrealizowane punkty: Powąchaj wiosenne kwiaty(pkt. 28) Obserwuj owady(pkt.29) Wybierz się na wycieczkę(pkt.45) Zwiedzanie pobliskich atrakcji(pkt.39)Dzień pełen przyjemności (pkt.46) Wybierzcie się na lody(pkt.41)

A Wam jak mijają te ostatnie dni wiosny?