Przez krótką chwilę...

poniedziałek, 15 lutego 2021

Lutowa miłość

To nie tak, że miłość kwitnie jedynie w dniu patrona obłąkanych i epileptyków, haha. Po prostu nawet w lutym, mimo mrozu i śniegu KWITNIE...tak zwyczajnie i zupełnie codziennie, po domowemu.
Czasami ta miłość wyraża się nawet w podniesionym tonie, czasem w nieustępliwości, bo gdy na kimś nam zależy trzeba niekiedy o niego zawalczyć. Owa miłość to myślenie o dobru drugiego...Sami wiecie...codzienne bycie, znalezienie tej uwagi skierowanej konkretnie na tą jedną osobę :)

Uczucie zawiera się w drobiazgach codzienności. Jak te placuszki twarogowe na śniadanie...usmażone na patelni z kształtami kółek i serc, na stole kwiaty i świece oraz ulubione smaki domowych dżemów...recepta na zwykłe-niezwykłe śniadanie...

1 kostka twarogu
2 jajka
pół szklanki mleka
4 łyżki cukru trzcinowego
skórka otarta z jednej cytryny (wcześniej sparzonej)
szklanka mąki (dowolnej, jaką lubicie)

Wszystkie składniki zmiksować, patelnię rozgrzać, olej rozprowadzić pędzelkiem po nagrzanej patelni, smażyć do zrumienia z obu stron. 

Przyznam się, że kiepski ze mnie konstruktor, zatem te zdolności syn odziedziczył po Tacie...ostatnio bawiąc się takimi małymi klockami "++" (tak na marginesie ŚWIETNE są!!) zrobił taki "obrazek" w którym umieścił litery -M-mama, T-tata, Z-Zosia i J-Jadzia...i serce jeszcze, bo Was tak kocham-skwitował mój pierwszoklasista.


A to ich ZAPATRZENIE się w siebie, wspólne wygłupy, śmiech do rozpuku, zabawa razem...do pozazdroszczenia...

Oczywiście z dzieciakami przed Walentynkami upiekliśmy serduszkowe ciasteczka, te spakowane dla klasowych sympatii były kolorowe z lentylkami ;) ale nie załapały się na zdjęcia...


A w zeszłym tygodniu w zasadzie dzień po dniu (bo w niedzielę i zaraz potem we wtorek, ponieważ pomysł dzieciom ogromnie przypadł do gustu) przygotowaliśmy sobie tzw. "HERBATKĘ POETYCKĄ". Ten pomysł "podglądałam" na Instagramie u Karolinki (@ksiazki_dla_dzieci) oraz u Ani Marszałek (@aniamarszalkowa), która o takowej herbatce napisała właśnie artykuł, niegdyś do magazynu KREDA, a potem znalazł się również w książce "Jesteś najlepszym przewodnikiem swojego dziecka". 

O co w tym wszystkim chodzi?
Jak zawsze...o tworzenie wspomnień, spędzenie ze sobą wspólnego czasu, ale także o otaczanie się słowem. Do tej pory czytaliśmy dzieciakom od małego poza prozą także wiersze...Ale w "herbatce" chodzi o coś więcej niż samo czytanie: o klimat, nastrój, atmosferę, która w późniejszym czasie zakorzeni w nas miłe wspomnienia związane z poezją (niestety-nie ukrywajmy, nie każdy pała do poezji miłością, a to przecież piękno w czystej postaci, tylko odarte ze swojej wyjątkowości często przez "musisz to przeczytać, zanalizować etc.").  

Jak się zabrać za przygotowanie takiej HERBATKI POETYCKIEJ ? Przepis na to podaje Ania w swoim artykule, więc ja piszę za nią...

PRZYGOTOWANIE HERBATKI POETYCKIEJ
1. Zaplanujcie sobie wspólny czas.
2. Upieczcie ciasto/ciasteczka.
3. Przygotujcie stół - rozłóżcie obrus, serwetki, dekoracje (kwiaty, szyszki, kamyczki, muszelki, pocztówki, świąteczny stroik -wszystko zależne od czasu kiedy przygotowujecie herbatkę), wyciągnijcie filiżanki, talerzyki, imbryczek na herbatę, postawcie na stole świece. Dekoracje można też dodatkowo dobrać sezonowo, podobnie jak wiersze...(np zimą możecie wyciąć śnieżynki, zrobić jakieś lukrowane ciastka, albo gwiazdeczki, w wazonach mogą się znaleźć gałązki iglaków, szyszki, a wiersze o tematyce zimowej...a na walentynki czerwony obrus, wycięte z kartek serca, może jakaś galaretka czerwona i owoce, czerwone świece, bukiet róż i wiersze o miłości i przyjaźni??)
4. Napełnijcie małe salaterki/miseczki owocami świeżymi(winogrona, cytrusy, pokrojone jabłka etc.) i suszonymi (żurawina, rodzynki, figi, daktyle etc.)
5. Przygotujcie tomiki poezji...na początek albo ulubionych autorów, albo całkiem nowych...zarówno dziecięcą poezję, jak i klasyczną, tu nie ma granic, chodzi o wsłuchanie się w słowo, piękne słowo niczym w melodię... Sięgnijcie po książeczki z Waszych półek albo zaopatrzcie się w nie w bibliotece.
6. Zaparzcie ulubioną herbatę.
7. Postawcie wszystko, co przygotowaliście na stole, pięknie wcześniej udekorowanym. Siądźcie wygodnie, zapalcie świece i dajcie się ponieść nastrojowi. Czytajcie poezję...
Więcej o herbatce poetyckiej napisałam TU<klik>










Skoro mowa o poezji, którą darzę szczególnym uczuciem niedawno otrzymałam taką niesamowitą przesyłkę od znajomej... Diana niedawno dołączyła do zespołu tworzącego blog Klub Twórczych Mam, tomiki poezji są Jej autorstwa :) ...a jeśli nie znacie Jej jeszcze to zapraszam <klik> do miejsca, w którym poczujecie się ugoszczeni, zapachną Wam świeżo upieczone ciastka i zaparzona kawa, poczujecie się zaopiekowani...zaczerpniecie pomysły na spędzenie czasu z dzieciakami, nacieszycie oko pięknymi scrapowymi pracami.

 

A jak się miewa Wasza miłość?

wtorek, 2 lutego 2021

Jeszcze styczniowo, tradycyjnie

Mniej więcej co roku piszę to samo. No bo jak uwierzyć w to, że Twoje dziecko, które dopiero co urodziłaś świętuje 9te urodziny? No jak? Tym bardziej, że ten czas pomiędzy jest chwilą tak krótką niczym opuszczenie powieki w mrugnięciu oka. Przemijalność jest niesamowita! Przemija więc tak dzień za dniem, a my staramy się z każdego wycisnąć jak najwięcej!
Jak co roku w styczniu obchodziliśmy urodziny Zosi. I jak co roku naprawdę trudno dopuścić do siebie myśli, że to kolejny rok...
Tradycyjnie był tort, drobiazgi, które sprawiły jej wiele radości...

                                           









A dziś zdjęłam z drzwi "świąteczny" wianek i czas pomyśleć o jakimś przejściowym...pomiędzy Bożym Narodzeniem a wiosną...jakiś zimowy chodzi mi po głowie :) bo na wiosnę chcę jeszcze poczekać...

Moja styczniowa codzienność w tym roku to wiele czasu spędzonego przy pisaniu listów...albo z rana gdy dzieci odprowadzę na autobus szkolny (przed 7...bo lekcje o 7:30) a najmłodsza do ok 8 śpi....albo gdy dom się wycisza bo dzieciaki usypiają (po naszym wspólnym czytaniu), a ja mam jeszcze dość siły by zrobić coś dla siebie...

Niestety trochę przeziębieni wszyscy byliśmy w styczniu, dlatego niekiedy zamiast wyszaleć się w śniegu prawdziwym, bawiliśmy się sztucznym (tutaj odzywka do włosów i mąka ziemniaczana)



Z Jadzią pociągnęłyśmy temat lodów, ćwicząc jednocześnie jej chwyt rączki, nazewnictwo kolorów...bawiłyśmy się, że pomponiki kolorowe to lody...

Gdy tylko ma na to ochotę wyjątkowo skupiona jest na swojej pracy a przy tym dokładna, precyzyjna.

W jeden poranek gdy szłam z Zosią na autobus był półmrok...ni to jasno ni ciemno...a nim słońce wzeszło świat oświetlała pełna tarcza księżyca...na zdjęciach tego dokładnie nie widać, ale było magicznie wręcz!




Dziś w ciągu dnia temperatura była lekko powyżej zera...jutro też tak ma być...a ja mam jeszcze nadzieję na nieco dni z mrozem i śniegiem, w prawdziwie zimowej aurze :)

Pozdrawiam Was ciepło mimo tego, że czekam na mróz :)

poniedziałek, 18 stycznia 2021

Styczniowa codzienność

Witajcie...
Dziś dzieciaki moje wróciły do szkoły...ale wcześniej...
Końcówka drugiego tygodnia ferii...i niespodzianka w środku zimy!! Wreszcie solidny śnieg!
To była wielka radość nie tylko dla nich.
Jak dla mnie może być tak biało co najmniej do połowy lutego. Chcę prawdziwej ZIMY, a potem czekać na przedwiośnie z roztopami z prawdziwego zdarzenia...a potem dopiero wiosny, lekko muskającej ciepłem promieni po twarzy...niech wszystko ma swą kolej.
Bo na wszystko jest czas!



















A jak jest śnieg to i są zabawy w śniegu i pierwsze nasze hartowanie w śniegu także. Dzieciakom tak się spodobało, że pierwsze co robią razem ze mną po przebudzeniu to przebieżka po śniegu na boso :) Wyjątkowo piękna ta zima :) śnieg skrzy się w słońcu i cudownie skrzypi pod butami. W takie białe dni szczególnie później szukamy koloru. Dlatego zapraszam do wyzwania cyklicznego w Klubie Twórczych Mam pt. "Pomaluj mój świat" <klik> a to moja inspiracja...wpis do art-journalu i kolorowe, proste biżutki:







Początek roku jeszcze w tle z choinką i tym całym nastrojem zawsze motywuje do czytania świątecznych opowieści, które przedłużają tą atmosferę :)
To kolejne spotkanie z naszą rodzimą autorka, która pisze wyjątkowo ciepło i wzruszająco, zabawnie i nostalgicznie zarazem. W Jej powieściach czuć klimat, bohaterowie zawsze z konkretnym charakterem i z ukrywaną tajemnicą przeszłości, która ich kształtuje na resztę życia...Fabuła wciągająca...i oczywiście czekam na kontynuację. Polecam Wam bardzo...lektura na przyjemny wieczór :) niejednokrotnie przy czytaniu jej uśmiejecie się z dialogów, czy sytuacji, jak i zakręci się łza w oku i gula w gardle stanie...

Z kolei dzięki Wydawnictwu Literackiemu trafił w moje ręce przedpremierowy egzemplarz książki "Ostatni". Maja Lunde to dla mnie odkrycie sprzed kilku lat, kiedy to zaczytałam się w "Historii pszczół". Pomiędzy była jeszcze "Śnieżna siostra", którą z dzieciakami pokochaliśmy i to niewątpliwie nasza najbardziej i najczęściej wspominana przeczytana razem książka (no...poza Harrym oczywiście ;p) Czeka mnie jeszcze "Błękit" do nadrobienia. A co sądzę o tej powieści?
Cóż...dawno się na temat lektury tak nie rozpisałam a i tak czuję, że ledwo musnęłam, to co w niej istotne. Jeśli jesteście ciekawi to zapraszam <TU> na moją pełną recenzję.
A Wy co ciekawego czytacie aktualnie??




Poza codziennością były i odświętne chwile...ale to następnym razem...
Spokojnego wieczoru...
Pozdrawiam Was serdecznie!