Przez krótką chwilę...

wtorek, 14 sierpnia 2018

Obecność

Jako nastolatka zapisałam setki stron w pamiętniku/dzienniku...zwał jak zwał. To były moje przemyślenia. Zapisywałam pytania, na które wtedy nie umiałam znaleźć odpowiedzi, sentencje, które były mi bliskie, wiersze i fragmenty powieści, które jakoś głęboko mnie poruszały. Wtedy byłam zatopiona w nurcie romantyzmu, wszędobylskiego "werterowskiego Weltschmerz"... wtedy odczuwałam, że człowiek może czuć się samotny nawet jeśli przebywa wśród ludzi. Bo to nie chodzi tylko o to, by wśród nich być. Chodzi o bycie wysłuchanym, zrozumianym, akceptowanym. Wiele wody w rzece upłynęło nim zaczęłam akceptować siebie taką jaką jestem...wciąż nie do końca wszystko akceptuję, ale staram się pracować nad sobą. Mocno za to zmieniłam przez te wszystkie lata nastawienie do świata...staram się go zrozumieć, nie rzadko nawet tłumaczyć czy usprawiedliwiać zachowania ludzi czy jakieś sytuacje i zdarzenia...
Dziś wiem, że nie ma cenniejszych momentów w życiu od tego co budujemy między ludźmi (wtedy też wiedziałam, ale byłam skupiona na swoim i tylko swoim odczuwaniu...) celebruję chwile, kiedy w spotkaniu z człowiekiem nawiązuje się DIALOG...wiecie, bo to wcale nie takie oczywiste, często jestem świadkiem gdy ludzie do siebie mówią prowadząc monologi, a nie wchodzą w interakcje, nie rozmawiają ZE SOBĄ, tylko mówią do siebie...chyba wiecie o co mi chodzi?
Tym bardziej cieszę się, że trafiam na osoby, na sytuacje podczas których najzwyczajniej w świecie CZUĆ OBECNOŚĆ drugiego człowieka...
Taki intensywny czas spotkań w gronie rodziny za nami, piękne rodzinne uroczystości, spotkania ze znajomymi. Wszystko przepełnione radością z obecności tego drugiego człowieka obok :) wypady z naszymi dzieciakami, w końcu spotkania ze znajomymi u nas w domu.

Kuzynostwo(dzieciaki) widzieli się pierwszy raz kilka lat temu na ślubie mojej kuzynki :) cóż...kilometry jednak czasem robią swoje...ale teraz chyba coś zaskoczyło-szczególnie między tymi dwiema ananaskami:

A tu już chrzciny córeczki mojej kuzynki i dumni rodzice chrzestni :)
Cudowny obiad i przyjęcie u nich w ogrodzie :)


A potem wędrówki nasze...do Międzygórza, a tam najpierw Wodospad Wilczki a następnie Ogród Bajek (więcej o tym miejscu napisałam TU<klik>)








Potem podjechaliśmy do niewielkiej miejscowości - Kamieńczyk, gdzie znajduje się najstarszy drewniany kościół w Kotlinie Kłodzkiej, położony w niezwykle malowniczym miejscu-taka perełka!






Kolejnego dnia dzieciaki zdobyły "Twierdzę - Srebrna Góra"<klik>...droga ku twierdzy była urozmaicona różnymi zadaniami dla dzieciaków, które ćwiczyły głównie ich spostrzegawczość,







Następnego dnia świętowaliśmy roczek mojego bratanka...mój Dziadziuś zamówił Mszę z tej okazji dla wszystkich swoich prawnuków, na zakończenie Mszy ksiądz zaprosił dzieciaki przed ołtarz na błogosławieństwo...

A w sobotę odwiedziła mnie Patrycja <klik> z mężem (poznałyśmy się wirtualnie, w czerwcu przejazdem wstąpiliśmy do piekarni w której pracuje a wcześniej wymieniłyśmy się kilkoma listami i jakoś tak zaskoczyło :) )



Patrycja nas obdarowała, torbę uszyła sama :) a Zosi znalazła takie świąteczne ozdoby (bo wie, że moja córka ma plan by w tym roku mieć choinkę także w swoim pokoju)
W niedzielę niespodziankę zrobiła też Wiola<klik> z rodzinką...


A na zakończenie pochwalę się Wam jeszcze przesyłką od swojej kuzynki, przywędrowała prosto z Chin:


Robótkowo wciąż na tapecie głównie słoiki.
Może kolejny wpis będzie bardziej rękodzielniczy...
A przy okazji chciałam napisać, że nie zapomniałam o drobiazgach dla osób, które pod tym postem<klik> napisały coś do mnie. Strasznie chciałam wyrobić się do końca wiosny...nie wyszło. Do kilku osób coś przesłałam, z innymi udało mi się spotkać i coś przekazałam...do reszty COŚ też dojdzie w końcu, przepraszam tylko za taki poślizg...
POZDRAWIAM ciepło!


środa, 1 sierpnia 2018

Jakby nam jeszcze było mało...

Nie trzeba w tym roku dalekich, egzotycznych wypraw, by poczuć się na jakiejś tropikalnej wyspie...upały nie z tej ziemi, ale to nie problem...szczególnie dla dzieciaków. Ta ich niespożyta energia przez cały dzień jest nie do uwierzenia wprost.
W takie upały przyjemnie wejść do drewnianej chatki, bo w niej znacznie chłodniej (o ile dzieci dziesiątki razy nie wchodzą  do środka i nie wychodzą na zewnątrz ;) wpuszczając to gorące powietrze)...ale jakby nam było mało, upał czy nie upał roślinki przerabiać trzeba, im ta pogoda służy. Od sąsiadki ostatnio dostałam kilka cukinii, potem w podziękowaniu zaniosłam Jej kawałek cukiniowego ciasta i słoiczek keczupu z cukinii...a wyszłam w torbą ogórków... i gdy już sobie myślę, że już koniec na dzień czy dwa to zaczyna się od nowa, bo jabłka, bo śliwki, bo cukinie od kolejnego sąsiada :) nie ma co narzekać, tylko przyjmować wszystko jak leci...także do tych upałów na zewnątrz -dokładam sobie saunę w domu przy okazji robienia przetworów. 
Praktycznie co roku to samo. Dżemy i musy owocowe, powidła i kompoty. "Keczup" z cukinii, którego używam jako bazę do pizzy (rewelacyjnie się sprawdza w tej roli). Ajvar. Keczup pomidorowy. Sałatki wielowarzywne obiadowe, ogórki na wszystkie możliwe sposoby, papryka marynowana. A potem jeszcze najważniejsze - soki z owoców bzu i malin. Na koniec sezonu zostaje dynia i pigwa oraz grzyby. 
Co do sałatek nie bawię się szczególnie w jakieś wymyślne przepisy i proporcje...ile czego mam tyle zmieszam i już. Do tego STANDARDOWA zalewa (przepis dostałam od Darii<klik> i z nim się już nie rozstaję...tylko zwiększyłam ilość soli do 2 łyżek...dla chętnych jednak oryginalna wersja przepisu: 3 szklanki wody, pół szklanki cukru, pół szklanki octu, łyżka soli) - nie za ostra od octu, bardzo łagodna i gotowe. Potem tylko już wyobraźnia i nasze zbiory i dary nas ograniczają.






Dzieciaki spędzają czas na świeżym powietrzu, niewiele im do szczęścia potrzeba:
Podsczas wizyty znajomych- naszykowałam dla dzieciaków podwieczorek owocowy, dzieci robiły sobie owocową "pizzę"...był arbuz, śliwki, borówki, brzoskwinie, starte jabłko i bita śmietana.


Na tarasie powstał sklep. Pamiętacie z czasów swojego dzieciństwa tego typu zabawy? Czas pomyśleć o fajnej kasie i wadze :) żeby to był profesjonalny sklepik ;p



A na zakończenie dla ochłody-zimowa, świąteczna karteczka w zabawie u Uli<klik> do mapki:

Pozdrawiam Was ciepło!