Przez krótką chwilę...

wtorek, 9 stycznia 2018

Codzienność

Witajcie...
Piękny dziś dzień...lekki mróz (minus 5), bezwietrznie i niebo takie piękne, dzień wcześniej nieco śniegu poprószyło...dziś wszystko pokryte dodatkowo szronem...
Wyszłyśmy z Zosią z rana na taki rześki spacer...






Antoś niestety ma lekki stan podgorączkowy, więc został przez ten czas z tatą...popijali razem herbatkę z bzu. lipy z sokiem malinowym...może uda się przepędzić wirusa "naturalnie"?

Bardzo Wam dziękuję za udział w "bezbanerkowej" zabawie. 
Postanowiłam, że do wiosny do każdej z Was, która pozostawiła po sobie ślad w postaci komentarza, wyślę drobiazg. Większość z Was już znam, posiadam Wasze adresy korespondencyjne. Ale jeśli mimo to mogę Was prosić o krótkiego maila (do 20 stycznia) z informacjami: adres korespondencyjny, link do bloga, który prowadzicie oraz kilka słów o Waszych ulubionych kolorach, rodzaju biżuterii, motywach dekoracyjnych etc. to będę Wam wdzięczna. Wam, czyli : Ula K. (pierwsi czasami też mają szczęście :) ) Lucyna, Krysia, Agnieszka, Ania z Zapiecka, KasiaN., Ula H., Joanna(MarAsiowa), bozenas, Agata Baran, Be Happy, Sikoreczka, karto_flana(te pierwsze zdjęcia dziś z dedykacją dla Ciebie, postaram się częściej takie zamieszczać), agula Aga, Czarna Dama, Greenfrog :)

A na koniec jeszcze ostatnie zdjęcia biżutków, które w okresie Świąt znalazły się u swoich nowych właścicieli:






POZDRAWIAM Was ciepło!

czwartek, 4 stycznia 2018

Papierowy początek roku

Ogarnęłam swoje biurko...gdy się chce robić wszystko - decou, biżuterię, czy próbować nowych technik, prowadzić Bullet Journal powierzchnia biurka jakby się kurczyła...




Wianek od Darii<klik>

W miarę możliwości ogarnęłam tą przestrzeń "mocno artystycznego bałaganu"...często wokół siebie w twórczych momentach, ogarnięta weną mam wokół siebie straszny wręcz chaos. Potrafię się w nim odnaleźć jedynie chwilowo. Ale chyba nie da się inaczej. Bo próbował ktoś robić np.wianki używając juty, sizalu i innych florystycznych elementów bez robienia wokół siebie tego całego "halo"? Mi się nie udaje...
Ale gdy już zapanuję chociaż chwilowo nad tymi wszystkimi przedmiotami to potem już z górki, o ile jeszcze jakaś wena mnie nawiedzi w swej łaskawości to już w ogóle :)
Udało mi się zrobić 2 zeszyty, okładki na nie...takie spersonalizowane...zeszyt na zapiski, czy przepisy...jak dziewczyny użyją to już ich sprawa, mam nadzieję, że trafiłam z kolorami i się im spodobały. Dotarły do nowych właścicielek, więc mogę pokazać.




Do zrobienia okładek posłużyły mi kolorowe kartki z bloku rysunkowego, kolorowe tekturki, kartki ze starych książek, szydełkowe kwiatuszki (zrobione przez Wiolę<klik>) frywolitkowe kwiatuszki (zrobione przez KasięN<klik>) kryształki i półperełki oraz scrapowe papiery, które dostałam od dziewczyn z KTM <klik> użyłam też koronkę oraz wstążeczkę do czerwonej okładki.




Do kompletu prościutkie zawieszki...

Po świątecznych i noworocznych obiadach, kolacjach itp. organizm domaga się czegoś smacznego, ale w miarę prostego i lekkiego. Sycącego, ale nie zapychającego.
Udało się niedawno zrobić taką sałatkę na ciepło.

3 kotlety schabowe z polędwicą (lub pierś z kurczaka)
garść jarmużu
1 czerwona papryka
filiżanka kaszy kuskus

Kaszę zalać wrzątkiem 1:1 (1 filiżanka kaszy, jedna filiżanka wody), przykryć i odstawić na 5 minut.
Mięso pokroić, podsmażyć na klarowanym maśle. Doprawić solą i pieprzem cytrynowym. Podlać wodą. Dodać na patelnię jarmuż podzielony na drobniejsze kawałki i posiekaną paprykę.
Lekko poddusić. Zetrzeć jeden lub dwa ząbki czosnku, dodać kuskus i wymieszać. Posypać orzechami nerkowca. Ewentualnie polać dressingiem powstałym z wody, oleju, soli, pieprzu cytrynowego i soku z cytryny. Podawać na ciepło.



Sałatka fajnie się sprawdziła w roli obiadokolacji, ale będzie też ciekawą propozycję na "imprezę"...a jeśli szukacie więcej inspiracji sałatkowych, bo przecież karnawał w pełni to wpadajcie tu <klik> razem z dziewczynami z Klubu Twórczych Mam przygotowałyśmy dla Was zestawienie kilku przepisów, może znajdziecie coś dla siebie.
Pozdrawiam ciepło!

wtorek, 2 stycznia 2018

Niemożliwe?

A jednak. Od dziś zaczynam...Pięćset plus...bowiem ostatni post w "zeszłym" roku-czyli 2 dni temu był moim 500setnym! Jak dla mnie - czysta abstrakcja, a jednak :) 
Wciąż uważam, że to miejsce w wirtualnej przestrzeni to nasz "pamiętnik"...początkowo skupiałam się na tym, co udało mi się zrobić robótkowego, z czasem rozszerzyłam pisanie o nasze codzienne, rodzinne życie, przepisy, przemyślenia etc.
Nie mam w zwyczaju planowania i spisywania postanowień noworocznych, bowiem przejście ze starego w nowy rok nie jest dla mnie jakimś konkretnym wyznacznikiem...
A Wy wystartowaliście z jakimiś planami?


Tak cudownie oprawiony duży zeszyt A4 dostałam od Darii<klik> miał to być mój nowy Bullet Journal, ale już zapowiedziałam Jej, że przeznaczę go na ALBUM ze zdjęciami, bo jest fantastyczny!
BJ to tylko moje osobiste zapiski...gdy mnie nie będzie kiedyś tam, ktoś go pewnie wyrzuci...album ze zdjęciami to jednak mega pamiątka :) :) więc mam nadzieję, że pozostanie :)
Daria...bardzo dziękuję za SERCE, które włożyłaś w przygotowanie tego zeszytu. Jest idealny!

My ostatnie dni spędziliśmy bardzo spokojnie, żeby nie powiedzieć, że wręcz leniwie...rozpoczęliśmy czytanie naszych nowych książek - prezentów od Was...i tych znalezionych pod choinką. Zaczęliśmy rozgryzać planszówki, także prezenty, które dostały dzieciaki (Ciocia Kasia i Wujek Staś...4 ule OK :) Zosia nawet czytała polecenia na kartach...niestety Antoś zbyt niecierpliwy, po kilku rundach nas opuścił na rzecz konstrukcji klockowych)



Codzienny rytuał...zaświecić lampki na choince...od Wigilii Zosia próbuje pierwsza, po czym woła Antka, jednak wtyczka przy przedłużaczu ma jakaś blokadę i tak naprawdę tylko Antoś daje radę lampeczki oświecić :)


Obiecałam dzieciakom też rurki...pierwszy raz robiłam. To smak mojego dzieciństwa. Robiła je Babcia S. robi je moja Mama...Zrobiłam wreszcie i ja.
A ciasto? Przepyszne...dziś zjedliśmy ostatni kawałek. Nieoczywiste połączenie składników daje efekt ciasta idealnego...jedynie następnym razem zmniejszę ilość cukru w masie, bo wyjątkowo słodkie wyszło. Aż nadto. Cóż...jak wejść w nowy rok to na bogato ;) lub słodko ;)



Innym życzeniem dzieciaków były CHIPSY z jarmużu :) -to chciała Zosia, Antek natomiast-prażone pestki dyni (robiłam już kolejny raz z rzędu...wychodzą REWELACYJNE, przepis stąd<klik>) Ponadto w tym dniu pojawiają się u nas inne "przegryzki" które rzadko...a w zasadzie prawie w ogóle- u nas witają ;p 


Mam nadzieję, że ten rozpoczynający się rok będzie 
ROKIEM spełnionych MARZEŃ :)
Aby urzeczywistniły się Wam i nam wszystkie pragnienia! 




Oczywiście hołdując zasadzie, że DOBREM i SZCZĘŚCIEM trzeba się dzielić, zapraszam Was do zabawy.
Takie standardowe bezbanerkowe candy u mnie :) 
Wystarczy, że w komentarzu pod tym postem (do poniedziałku - 8 stycznia 2018) napiszecie kilka słów. Po prostu, tak jak zwykle :) lub jeśli tylko macie ochotę to możecie skrobnąć coś na temat czy oczekujecie czegoś w moich wpisach? Taka sugestia dla mnie, za którą będę wdzięczna :)
Po tym czasie wybiorę jedną osobę, dla której przygotuję spersonalizowaną NIESPODZIANKĘ, którą postaram się wysłać do WIOSNY :)

Pozdrawiam Was ciepło!