Przez krótką chwilę...

wtorek, 20 grudnia 2011

Ciasteczkowo

Nie przepadam za pieczeniem, w przeciwieństwie do mojej Mamy ;) ona uwielbia... przyjechała do nas  przed świętami...ja chciałam żeby odpoczęła przed całym tym zabieganiem, Mamcia tak samo pomyślała o mnie ;) taka rola Mam chyba...już niedługo sama się dowiem, czy tak faktycznie jest, więc będę mogła potwierdzić lub zaprzeczyć. Druga Mama-czyli Mama Mężusia też nas odwiedziła...wspólny czas był naprawdę super...
Razem z moją Mamcią upiekłyśmy ciasteczka, ja robiłam pierniczki, bo to moje najukochańsze ciacha (innych może nie być :) )...Mamcia amoniaczki, bo długo wytrzymują, a potem razem skusiłyśmy się na maślane witrażyki. Ozdabiałam sobie już sama - bo to lubię robić :)
A oto efekty naszej cukierniczej weny...





Zrobiłam kilka piernikowych reniferków z myślą o jakiejś dekoracji, nie pomyślałam o dodatkowej dziurce dla renifera, żeby wpleść w niego jakąś wstążkę, cóż będzie wisiał krzywo :)


Dziś u nas było tak pięknie słonecznie, że musiałam "wypróbować" witrażyk w oknie...


Pozdrawiam wszystkich :) a sama zmykam na wieczorne pierniczki z zimnym (tak tak koniecznie
z ZIMNYM) mlekiem :)

2 komentarze:

  1. Genialne te witrażyki!!! Koniecznie muszę takie zrobić zimą!! To są landrynki? Zdradź koniecznie jak takie robisz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dowcipna jestes 😁nie przepadasz za pieczeniem 😂

    OdpowiedzUsuń