Przez krótką chwilę...

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Zimowa wena

Moje dwie kochane istotki przysnęły...a więc ja znowu na krótką chwilę do Was...w międzyczasie pralka włączona, ubranka małej zebrane z suszarki, naczynia pomyte, podwieczorek zrobiony, podłogi pozamiatane, pieski nakarmione :) zadziwiające jak można się uwinąć i skondensować wiele czynności w dość krótkim czasie :) ale zawsze mi się sprawdzało to, że im więcej było do zrobienia tym więcej udawało się zrobić :) bo brak zajęcia wiązał się z  leniuchowaniem i odkładaniem czegoś na później...
Zima wreszcie jest zimą...i ta śnieżna, mroźna aura wprowadziła mnie w nastrój i w ten sposób powstały takie kompleciki zimowe: 


A oto widok z naszego pokoju (pokój obecnie spełnia wiele funkcji: jest naszą sypialnią, pokojem naszej Kruszynki, "pracownią"), który skłonił mnie do tej "twórczości"...zdjęcie jeszcze sprzed tygodnia, kiedy to mrozy nie były  takie straszne, ale śniegiem nas zasypało. Poznajecie miejsce?


Serdecznie pozdrawiam i udanego wieczoru życzę :)



niedziela, 29 stycznia 2012

Przyjemności...

Nasza Zosia słucha jak tatuś czyta "Na białym szlaku" Centkiewiczów...tak słucha, że aż zasypia, więc mama ma czas dla siebie :)  czas na to, by Was odwiedzic, czas na drobne przyjemności...kawka...co z tego, że na razie zbożowa ;) ?? I serniczek z przepisu pati ...nie byłam nigdy amatorką serników, ale gdy tylko zobaczyłam ten przepis, spodziewałam się, że będzie wyjątkowy...i taki jest!


A poniżej kalendarz od Mężusia (oczywiście w ulubionym ostatnio przez Nas kolorze:) )  i książeczka z cytatami o RODZINIE od koleżanki... Wśród cytatów znalazłam jeden bardzo przemawiający do nas...zarówno ja jak i Mężuś zwróciliśmy na niego uwagę:

TWOJE DZIECI STANĄ SIĘ TYM, KIM TY JESTEŚ, 
A WIĘC BĄDŹ TYM, KIM CHCESZ, BY ONE BYŁY.
David Bly




Codziennie do diety "mamy karmiącej" (według rad położnej w szpitalu, że tak naprawdę można wszystkiego spróbować) dodaję jakieś nowe produkty...dziś był czas na przyjemności, a zatem...


Uwielbiam krówki za ich mleczną słodycz...
A wy? Lubicie KRÓWKI? :)
POZDRAWIAM i do napisania/poczytania...

poniedziałek, 16 stycznia 2012

małe...WIELKIE szczęście :)

Są takie chwile, że naprawdę trzeba się na moment zatrzymać...dla nas nastał taki dzień...doczekaliśmy się  naszego Maleństwa, które przyszło na świat
10 stycznia...
Mała Zosia zadziwia nas, fascynuje, czaruje wręcz... to takie niesamowite uczucie, wciąż z Mężusiem jesteśmy zadziwieni faktem, że Mała już jest z nami...
Uczymy się siebie...
Poznajemy się...
Nie potrafimy się na siebie napatrzeć...
Odkrywamy swoje powołanie bycia rodzicem! :)
Mężuś oszalał na punkcie dzieciny :) zresztą i ja...ale patrzeć na Niego jak się zachwyca nad minkami, nad ruchem, nad każdą częścią ciałka, nad grymasem-to cudowne...
Od kiedy Go poznałam na studiach wiedziałam, że tylko On będzie ojcem moich dzieci...
Doczekaliśmy się :)


Takie małe a jakże WIELKIE to szczęście!!

"Dziecko to uwidoczniona miłośc" -Novalis

Pozdrawiamy więc wszystkich już w trójeczkę...życząc Wam udanego, pięknego dnia...zachwycajcie się codziennością...małymi, drobnymi rzeczami :) :) :) zauważajcie je :) :) :)