Przez krótką chwilę...

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Przyznaję się...

...do tego, że się uzależniłam! 
Od czytania Was, od czerpania od Was inspiracji, od Waszych maili tych od "bardziej ZNAJOMYCH nieznajomych poznanych przez bloga" :)
Wpadłam też jak przysłowiowa śliwka w kompot z wymiankami... po prostu mi się spodobała taka forma! :)
Wymianki są fantastyczną motywacją by działać! By wyłuskać w ciągu dnia, który jak u każdego tylko 24 godziny ma, dodatkowy czas, żeby COŚ dla kogoś zrobić. 
Gosia zrobiła dla mnie piękne serwetki oraz garść kolorowych motylków...a także uraczyła mnie swoim dżemem truskawkowym. Zarzekałam się jak żaba błota, że zostawię na szczególną okazję...ale nie dotrwał. Pyszny był! A serwetki też miałam sobie schować i poczekać aż chociaż odnowię kredens...ale nie mogłam się oprzeć! Dziękuję Gosiu!




Gosia poprosiła mnie o coś w decoupageu. Oto, co powstało:


Nie załapała się na zdjęcie szkatułka, perłowo-żółta z kwiatowym motywem...

Kamila uszyła dla mnie filcowe serduszka w zamian za serwetki do decoupageu: 



Dziękuję Kamilko...jak widzisz serduszka już się zadomowiły :)


Dawno, dawno temu umówiłam się też z Iwonką. Ona wycięła dla mnie papierowe cuda (dzięki nim paczuszki nabierają swojego charakteru, tu kwiatek, tu motylek...a wszystko od Iwonki :)) w zamian za słonecznikowe COŚ z decou:


DZIĘKUJĘ
PS. na zdjęciu nie ma już widocznych wszystkich przydasi od Iwony, bo po otrzymaniu od Niej przesyłki wena szybko do mnie zawitała! a zdjęcie poniżej mam dzięki Iwonie właśnie...ona obfociła "moją komódkę" którą Jej wysłałam i podesłała zdjęcia:


O tym, że Mira cuda tworzy wiedziałam...ale przesyłki od Niej to sama radość.
Umówiłam się z Mirą, że zrobię dla Jej córki klipsy...Mira zaś zabawkę dla Zosi. Oto co Zosia dostała...Mamusi też się dostało co lubi! te dziergadełka białe CUDNE! 
Dziękuję Mireczko!



A oto wymianka z Kamilą...wygrałam Jej Candy (poszewka na podusię) a że nie lubię "pojedynczych egzemplarzy" a sama nie umiem takowych robić poprosiłam o zrobienie jeszcze 2 takich :) Kamila się zgodziła...
Dziękuję :)


 W podziękowaniu dla Niej zrobiłam:


To chyba tyle na dziś...kto dotrwał do tego miejsca gratuluję wytrwałości :)
POZDRAWIAM i dobrej nocy życzę!
 :)




Podaj dalej 2

W piątek otrzymałam od Marty paczuszkę z zabawy PODAJ DALEJ...to już druga moja taka wygrana... zapisałam się jeszcze do kogoś i zupełnie nie wiem do kogo, haha...ale będzie niespodzianka! Podobnie jak przesyłka od Marty, bo i o tym zapomniałam, zupełnie niczego się nie spodziewałam, a tu listonosz przyniósł pakunek, a w środku:

 

Istotą tej zabawy jest przekazanie jej dalej. Zasady poniżej:

1. Musisz posiadać bloga. 

2. Pierwsze trzy osoby, które umieszczą pod tym postem komentarz, w którym zgłoszą chęć wzięcia udziału w zabawie, otrzymają ode mnie malutki ręcznie robiony upominek, który wyślę w ciągu 365 dni. 

Postaram się nieco wcześniej, żeby nie zapomnieć ;) haha 

3. Osoba zgłaszająca się organizuje taka samą zabawę u siebie i daje szanse trzem osobom na prezenty wykonane przez siebie. 

4. Każdy blogowicz może 3 razy uczestniczyć w takiej zabawie. 

Zasady krótkie, jasne i klarowne :)

Zapraszam!

PS. Ponoć od wczoraj coś szwankowało z moim blogiem...faktycznie, od wczoraj nie mogłam się zalogować ani na pocztę ani na bloggera...na szczęście wszystko wróciło do normy...

Gdyby faktycznie się coś stało tęskniłabym...

Pozdrawiam!




sobota, 23 czerwca 2012

Dzień Taty :)

Dziś Dzień Ojca!
Mój S. po raz pierwszy tak prawdziwie go przeżywa :)
Dumny Tatuś...kochany człowiek...dobrze, że jest z nami!
Największym prezentem jest dla Niego oczywiście Zosia, ale skromniutki upominek też był:



Fantastyczne zawieszki (dziękuję za ich przesłanie Diano:)) z narzędziami dla Tatusia-"złotej rączki" w formie zakładki, bo Tatuś bardzo, bardzo lubi czytać!
Z kolei mój Tata prawdziwy maraton przyjmowania życzeń ma...wczoraj urodziny, dziś DZIEŃ OJCA...jutro imieniny...drugi Tata podobnie, poza urodzinami...

WSZYSTKIEGO DOBREGO dla Tatusiów :)

Dziewczyny czy Wy też jesteście "córeczkami Tatusia?" :)

POZDRAWIAM



piątek, 22 czerwca 2012

Sielanka u Babci...

W zeszłym tygodniu w niedzielę, po śniadaniu padła propozycja:
a może pojechalibyśmy do Babci (Mama mojego Taty) ? Babcia nie widziała jeszcze swojej prawnuczki, pogoda była iście letnia, mój Tata u nas był więc wszystko przemawiało za wyjazdem...co prawda to niecałe 200 km ale w kierunku Kraków-podkarpacie drogi to bynajmniej nie autostrady ;) wyjechaliśmy jednak w takich godzinach, że ruchu strasznego nie było...
Na miejscu...spokój...cisza...słoneczny dzień, zapach kwiatów i ziół w ogródku...po prostu sielanka u Babci!




Oczywiście po tym jak zobaczyłam u Joasi przepis na gołąbki w liściach winogron nazrywałam sobie ich dość sporo :)
Babcia z kolei obdarowała nas jagodami, które już w lesie znalazła a my w drodze powrotnej kupiliśmy truskawki i powstał iście letni mix owoców, który w taki sposób wykorzystałam następnego dnia po powrocie do domu:





W klimacie owocowym powstały też takie oto biżutki:


 U Babciusi mojej nie brakuje też zwierzaków, obecnie zostały już tylko psiaki (na zdjęciu Pina, którą Babcia dostała od mojego Męża-czyli jej kochanego choć przyszywanego "wnuczusia") fotogeniczne króliki i ptactwo, któremu zdjęć nie robiłam. 
W zeszłym roku była krowa i indyki ;) kto ma ten wie, ile z tym wszystkim roboty. 
Tak czy siak Babcia pomimo swojego pięknego wieku (84 lat) jeździ jeszcze na rowerze! Chodzi do lasu na jagody i grzyby! Narzeka, że słaba...ale chwili na miejscu nie usiedzi! Taki charakterek ;)



A oto i moja Babcia...na zdjęciu już w roli prababci :) ze swoją prawnuczką Zosią :)
Zosi bardzo się spodobały króliczki :)
aż ślinka cieknie ;)

Co prawda życzenia już składałam osobiście, ale "littera scripta manet"...zatem Tapcio! Z okazji urodzin wiele zdrowia, cierpliwości :) aby otaczali Tatę życzliwi ludzie...całujemy!
A już najbardziej swojego Dziadziusia całuje Zosia!


W tym tygodniu (a nawet i jeszcze w zeszłym) dostałam od Was przesyłki z prywatnych wymianek (hihi każda z Was wie o kim mowa)...kolejny post o nich będzie :)

Pozdrawiam Was serdecznie!

czwartek, 21 czerwca 2012

Podróżniczo...


Dziś pierwszy dzień astronomicznego lata ( jutro-22 czerwca- pierwszy dzień kalendarzowego lata) tuż tuż wakacje...więc każdemu się marzą podróże.
Nieco wcześniej do podróży zachęciła nas Diana organizując "wymiankę podróżniczą" była to podróż w głąb naszych marzeń i kreatywnych myśli...może nawet plan na wakacje :)
Moją wymiankową parą była Sylwia-Luna, kobieta, która tworzy naprawdę piękne i oryginalne przedmioty.
Oto co od Niej otrzymałam...paczuszkę pachnąca lawendą! A w środku same cuda! Nie mogłam się napatrzeć...i ten zapach...nie myślałam nigdy o wyjeździe do Francji, ale Sylwia tak ją przedstawiła, że kto by tam nie chciał pojechać?



 

Ja zaprosiłam Sylwię do Włoch...Prezencik dla Sylwi na zasadzie skojarzeń ;)
szkatułka w maki (jak czerwone maki pod Monte Cassino)... a jak Monte Cassino to Włochy a jak Włochy to Rzym a tam warto zobaczyć: Koloseum, schody hiszpańskie, Plac Navona, Forum Romanum, Fontanna di Trevi. Następnie biżuteria, która powstała pod wpływem nagłego przypływu weny po obejrzeniu "Gladiatora" (czy zwróciłyście uwagę jaką cudną biżuterię nosi Lucilla?) naszyjnik i kolczyki (które Sylwia przerobi na klipsy, bo kolczyków nie nosi) oraz "przydasie" i słodkości:



Serdecznie dziękuję Sylwio za wspaniałe prezenty!!
A Tobie Diano za sprawną organizację wymianki.
:)
Dobrej nocy!

sobota, 16 czerwca 2012

My też...

kibicujemy...
I będę "inna" (jak zawsze), ale nie zachwycałam się poprzednim meczem...Taktyka? Jaka taktyka?
A gdzie ambicja, żeby dać z siebie wszystko,
żeby było jak najlepiej?
Nie wiem, czy to takie moje odczucie, że nie ma już "wymagań" wobec niczego/nikogo? 
Maturę wystarczy zdać na 30% i już zdane...
remis w meczu reprezentacji to sukces...chyba gdzieś po drodze się pogubiliśmy ze wszystkim?
Nie wiem jak Was, ale mnie to nie zadowala ;)
I nie jest to narzekanie! Tylko zwrócenie uwagi na wczechobecne przyzwolenie na "bylejakość"...


A teraz na meczyk...
Zawsze mam nadzieję, że będzie lepiej.

Pozdrawiam Was...

piątek, 15 czerwca 2012

dla Męża...

Oboje z Mężem mamy wieczny, nieustanny i...(można dodać wszystkie wyrazy bliskoznaczne do tych słów) bałagan/nieład "artystyczny" na biurku...odnajdujemy się w nim, bo kto się w swoim "porządku" nie odnajduje?
Jednak powstało ostatnio coś co w niewielkim stopniu pomoże ogarnąć "nieporządek"...





Na 3 ściankach wypisałam cytaty, które są nam bliskie...
W planie kolejne przyborniki dla Męża :)
Choć śmiejemy się, że możemy mieć i 10 takich przyborników a i tak "piszący długopis" trudno trafić.
 Mężuś jak nikt, zasługuje, by Go trochę porozpieszczać...bo my już tak mamy, że żadne z nas nie pomyśli o sobie...TYLKO o sobie nawzajem, ja o Nim, On o mnie... ale chyba tak właśnie powinno być-prawda?
Słońce wyszło dziś zza chmurki....i przypomniała mi się rymowanka-piosenka:
"Słoneczko proszę rozchmurz buzię...bo nie do twarzy ci w tej chmurze..."

Wy też rozchmurzcie buzie :) Serdecznie pozdrawiam!

wtorek, 12 czerwca 2012

Ożywczy deszcz

Na razie kapie sobie kapuśniaczek, choć w tle gdzieś grzmi...

"Jak wesoły milion drobnych, wilgotnych muszek,
Jakby z worków szarych mokry, mżący maczek,
Sypie się i skacze dżdżu wodnisty puszek, 
[...] siwy kapuśniaczek"

Przed deszczem byłyśmy z Zosią na spacerze ...na łące, z której przyniosłam bukiecik "niby rumianku", który pachnie tak cudnie! Powietrzem, słodyczą...i tą swoją ziołową nutą...


Niedawno wygrałam poszewkę na poduszkę u Kamili...zapytałam się czy mogłaby mi jeszcze 2 takie dorobić w innych kolorach, okazało się, że Kamila miała już poszewki zrobione-przygarnęłam je do siebie :)
Zdjęcie od Kamili:


 Kamila z kolei poprosiła mnie o "lifting" biżuterii (i dekupażową skrzyneczkę-która się robi)...przesłała piękną bransoletę i kolczyki, na wygląd cudo, ale ciężkie takie, że noszenie ich nie uprzyjemniało raczej dnia ;) 
Oto jak było przed i po "zabiegu":







 I rozpadało się na dobre...mam nadzieję, że u Was pogoda taka jak lubicie.
Ja lubię deszcz...ale spacery z Zosią jeszcze bardziej...
a w deszczu to tak nie bardzo ;)
Dziś dla mnie jako "mamy" bardzo szczęśliwy dzień...
Zosi przebił się pierwszy ząbek!!
W niedzielę świętowaliśmy jej 5 miesięcy z nami
a dziś kolejna niespodzianka!
Nie sądziłam, że każda taka chwila tak cieszy...duma rozpiera, a uśmiech nie schodzi z ust cały dzień.
POZDRAWIAM...



11 pytań

Witajcie...
Zostałam zaproszona przez Wiolę do zabawy "11 pytań"
Dzięki Wiola :)


Oto zasady zabawy:
1. Każda oznaczona osoba odpowiada na 11 pytań  przyznanych przez "Tagger" na swoim blogu.
2. Następnie wybiera się 11 nowych osób do Tagu i łączy w swoim poście.
3. Należy utworzyć 11 nowych pytań dla osób oznaczonych w Tagu i napisać je w tym  Tagowym poście.
4. Należy wymienić w swoim poście osoby, które otagowałaś/eś.
5. Postarać się trzeba by nie oznaczać osób, które już są oznakowane.

Pytania od Wioli: 
1.słońce czy deszcz? marcowe słońce, majowy deszcz
2.wygoda czy elegancja? wygoda
3.samotność czy życie we dwoje? życie we dwoje
4.zatłoczone miasto czy spokojna wieś? spokojna wieś
5.tradycja czy nowoczesność? tradycja
6.telewizja czy książka? książka
 7.mięso czy warzywa? warzywa
8.kawa czy herbata? kawa
9.słodko czy gorzko? jak czekolada to gorzko
10. kolorowo czy szaro/buro? stonowane barwy
11.prawda czy fałsz? prawda

A teraz moje pytania:
1. długie siedzenie nocami czy poranne wczesne wstawanie?
2. złoto czy srebro?
3. wiersz czy powieść?
4. komedia czy dramat?
5. kawa czarna czy z mlekiem?
6. planowanie czy spontaniczność?
7. wiosna czy jesień?
8. pies czy kot?
9. "ciche przyzwolenie na wszystko" czy zasady?
10. camping czy hotel z gwiazdkami?
11. jezioro czy morze?

A do zabawy zapraszam dziewczyny z blogów:
Dobrego dnia dla Was!

sobota, 9 czerwca 2012

Czerwcowe smaki

Ależ ten czas ucieka...oglądałam sobie właśnie zdjęcia naszego szkraba i uświadomiłam sobie, że to już 5 miesięcy minęło odkąd jest z nami!
A wczoraj przyjechał do nas mój Tata...oczywiście z przesyłką od Mamy (czyli Babci E.) :) podała serniczek i truskawki z ich ogródka...nawet te blade smakowały jak TRUSKAWKI...miła odmiana poczuć ten smak.
Ja na czwartkowe święto Bożego Ciała też upiekłam sernik. 
 Jakbyśmy się z Mamą umówiły, a tu nic z tych rzeczy! Przypadek. 
Oba kremowe, śmietankowe, rozpływające się w ustach.
 Nie jestem szczególnie zdolna jeśli chodzi o pieczenie, więc szukam przepisów naprawdę prostych...sernik Mamy to ten z ciemnym spodem i wierzchem, a mój to ten o spieczonym za bardzo wierzchu ;)
 Więc dziś do popołudniowej kawki kosztowaliśmy serniki dwóch pokoleń...


A z "twórczych" poczynań wyszedł mi taki komplecik, który kojarzy się z czerwcowym smakiem czereśni i truskawek...a porzeczki czerwone chyba już też za chwilę-prawda?


POZDRAWIAM...

przyjemnej niedzieli życzę