Przez krótką chwilę...

sobota, 19 stycznia 2013

maki i róże w zimie...

Za oknem monotonna, uspokajająca biel, więc nic dziwnego, że zaczyna się tęsknić za kolorem...weszłam dziś rano do kuchni, rozejrzałam się i po krótkiej chwili namysłu zniknęły ozdoby świąteczne na rzecz maczków i świeżych kwiatów (goździki i margaretki kupiłam tydzień temu) wymyłam okno, powiesiłam świeże firanki maczkowe zasłonki (oczywiście w SH wyłowione) wyciągnęłam kilka szpargałków i gotowe...od razu jaśniej, radośniej ;)





Ten ptaszek to upominek, który dostałam od znajomego, przywiózł go z Ukrainy...zwykły gliniany ptaszek - z pozoru - trzeba go napełnić wodą i dmuchać a on ćwierka, głośny strasznie jest, ale Zosi się to podoba. 
Poza maczkami ostatnio sporo u mnie było róż, za którymi jak wiecie nie przepadam, ha to dopiero ironia losu, że naprawdę dużo ich na moim warsztacie, ale co jak co - wzór róży czy się go lubi czy nie, jest WDZIĘCZNY do robótek...znalazłam zaległe zdjęcia, więc pokazuję...







A teraz porażka ;) bo i tymi trzeba się dzielić..żeby się czegoś nauczyć, bo liczę na Wasze rady!!!
Co zrobic, żeby następnym razem było ok!!??
Zostało mi nieco białek z jaj, więc przeszukałam propozycje i padło na PAWŁOWĄ, której nigdy jeszcze nie jadłam, więc nie wiem jak powinna smakować, ale na pewno nie tak jak to COŚ mojego...


...nie robiłam dużych płatów, zrobiłam takie średniej wielkości bezy...nie miałam świeżych owoców, więc ponieważ to nieco improwizacja miała być był dżem wiśniowy i bita śmietana...ale to na pewno nie tak powinno smakować...wygląda jak ptyś, smakuje gumowato ;) dobrze, że chociaż kawa z piankami wynagrodziła mi moje rozczarowanie, hehe.

Za to wczoraj podczas gotowania zwykłej kartoflanki na maśle, którą razem z Zosią uwielbiamy!!(kilka ziemniaków, marchewka, woda, przyprawy, podduszona na maśle biała część pora...zabielona śmietaną, doprawiona solą, vegetą, pieprzem, majerankiem...i jeszcze dodatkowo masłem) wpadłam na pomysł by ją nieco zmodyfikować i tak powstał pyszny ziemniaczany krem z grzankami ziołowymi (bułka podsmażona na maśle,przyprawiona tymiankiem) i serem i to mogę polecić :) wyszła naprawdę dobra i rozgrzewająca, sycąca.


Długaśnie coś wyszło...
pozdrawiam Was i spokojnego weekendu życzę...
zmykam upiec COŚ normalnego, sprawdzonego ;p

19 komentarzy:

  1. wszystko śliczne, maki supe rsię prezentuja:) jedzonko apetycznie wygląda a dziełą z różyczkami są cudne i już zdobią mój pokoik:) za co ci serdecznie dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj każdy z nas odlicza już czas do wiosny:)))
    Fajnie popatrzeć sobie na decoupage innych, każda z nas widzę ma swój styl ozdabiania:) zachwyciły mnie te deseczki na wstążeczki (nie wiem jaka jest tego prawidłowa nazwa)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana u Ciebie śliczne cudeńka i smakowicie jak zawsze tylko smaka narobisz zawsze na coś:)Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślałam, że ptaszek jest z czekolady;)
    Na zupę- krem nabrałam ochoty mniam! Jednak nie doradzę w temacie ciasta. Ptyś wygląda jak ptyś, ja uwielbiam ptysie:)
    Kiedyś znajoma z cukierni mówiła, że one ptysie napełniają takim specjalnym kremem śmietanowym, który kupują w hurtowniach cukierniczych. Jest w proszku i się go rozrabia z mlekiem. Podarowała mojej mamie dawno temu paczkę, smakował wyśmienicie!
    Jak prawdziwy ptyś:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepis na zupę przygarniam...a ja kocham róże są takie wdzięczne a rzeczy nimi przyozdobione nie wiem dlaczego ale wprawiają mnie w dobry nastrój....ale jak to mówią co kraj to obyczaj -pokochaj je...E:)

    OdpowiedzUsuń
  6. ach zupka to bym sie poczestowała i na pewno jak tylko moja kuchenka bedzie podłaczona to wypróbuje ja małym robie czasem zupke krem z cebuli moje szkraby wcinaja z grzankami nei wiedzac co to ... cudeńka stworzyłas ... a ptaszyna jest pzrepiekna lubie takie niby zwykłe i niezwykłe rzeczy ...
    pozdrawiam ciepluteńko

    OdpowiedzUsuń
  7. nie wierzę, że niedobre te ptysie Pawłowej, no nie wierzę, wyglądają obłędnie. na coś tak kremowego mam ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  8. tak masz rację różany motyw jest bardzo wdzięczny!!!!A przy pawłowej nie pomogę bo nigdy nie robiłam...choć twoja wygląda pychaście!!!!Takie zupki tez u nas wchodzą!!!!:)Buziaki ślę!:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Obyś przywołała wiosenkę tą zmianą wystroju! A na zupkę narobiłaś mi smaka:))

    OdpowiedzUsuń
  10. widzę, że masz śliczny widok za oknem ...
    chyba też muszę coś zmienić w domciu - od razu jest weselej ...
    jak zwykle piękne prace
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  11. oj coś czuję, że wiosna szybciej w tym roku przyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zupka wygląda pysznie. A motyw róż wygląda pięknie, cudne rzeczy naprodukowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Róże śliczne delikatne i takie romantyczne :) Pozdrawiam i przy okazji zapraszam do siebie na wymiankę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Brawo! pomyslałas o wiosnie , na przekór Pani Zimie z jej monotonną bielą. I nie dziwne ,ze ja tez pomyślałam o kolorowych wiosennych swiętach :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też już muszę pochować świąteczne ozdoby. Róże są wdzięcznym motywem do ozdabiania i ja je akurat lubię :) Z pavłową Ci nie podpowiem, bo nigdy nie piekłam, tą zupę bym z chęcią spróbowała, ale niestety moja Lenka jest uczulona na ziemniaki i mleko :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Wspaniałości tworzysz szczególnie te szpulki na tasiemki rewelacja i jakie przydatne, a co do tortu pawłowej nigdy nie robiłam, ale może ta śmieta jakoś rozpuściła bezę przez co stała się gumowata

    OdpowiedzUsuń
  17. Takie ptaszki jeszcze z dzieciństwa pamiętam :) Fajna zabawka dla dzieci, chociaż trochę uciążliwa dla dorosłych :) Nie wiem, co do Pawłowej, nigdy o niej nie słyszałam, ale zupa porowa wygląda oblizuśnie. I świece bardzo się spodobały.

    OdpowiedzUsuń
  18. Cudne rzeczy tworzysz, zresztą Ty wiesz...

    OdpowiedzUsuń