Przez krótką chwilę...

poniedziałek, 2 września 2013

Ostatnie dni lata...

Tak naprawdę to już końcówka lata...dla mnie dowodem na to są smaki, które już zaczynają się pojawiać w naszej kuchni...

Oczywiście sprawdzone ciasto z malinami z przepisu Agatki



Skrzynia czeka w swojej kolejce na "remoncik"...stoi sobie w przedpokoju pod schodami...  i nosi na sobie takie smakowite jesienne warzywa...a z nich powstają między innymi:

frytki z dyni-obowiązkowo, gdy rozpoczyna się sezon dyniowy

topinambur
Jedliście kiedyś topinambur? Myśmy zrobili wczoraj degustację...niesamowita roślina...chyba kiedyś poświęcę jej osobny wpis...a póki co...taką ilością topinamburowych frytek wczoraj musieliśmy się nacieszyć...PYSZNE...lekko rześki smak, nie tak "mdły" i niewyczuwalny jak u ziemniaka ;p do tego dało się wyczuć taką delikatną orzechową nutę...polecam!

Pierwsze nieśmiałe oznaki jesieni wkradają się i do domu...




Kosz oczywiście jeszcze ze znalezisk od Dziadziusia :) ma już swoje miejsce :)


Pigwa od moich Rodziców...na razie zdobi mi stolik w doniczce (a jakże!! od Dziadziusia!)...ale wieczorami wkrajam ją do herbaty...lubicie tak?
Wstyd się przyznać, ale pigwę poznałam stosunkowo niedawno (kilka lat temu), kiedy byłam jesienią u mojej Babci na podkarpaciu, poczęstowała mnie herbatką, a zamiast cukru wyciągnęła słoiczek czegoś...i dodała nieco do herbaty...oczywiście to była pigwa z cukrem...ten specyficzny smak jest dla mnie idealny na takie chłodne wieczory jakie się zapowiadają...

Natomiast twórczo...hmm...poczyniony na zamówienie komplecik dla dziewczynki, prezentuje się tak:


I jeszcze niespodziankowo...Diana przesłała śliczną paczuszkę dla moich szkrabów, a w niej między innymi znalazłam...lalę i kostkę multisensoryczną...świetnie to zrobiłaś! jak zawsze...dziękujemy! 
Co jeszcze w paczuszce się znalazło następnym razem :)



Ania także mi sprawiła niespodziankę, nie tak dawno podziwiałam jej frywolitkowe cudeńka i jedne trafiły do mnie...szczęściara ze mnie...i motywuje mnie to bardziej, żeby wreszcie wieszaczek na kolczyki w końcu zmontować :)


Oj, znowu dłuuuugaśnie jakoś wyszło...
mam nadzieję, że nie zanudziłam?

POZDRAWIAM Was ciepło...
w te ostatnie letnie dni...
:)

21 komentarzy:

  1. wstyd się przyznać, ale ja dopiero od miesiąca może wiem jak wygląda pigwa, a w życiu jej nie jadłam.... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Frytki z dyni??? Pierwsze słyszę...
    Co do jesieni to idzie wielkimi krokami, ale i ona ma swój urok... Justynko komplecik na zamówienie cudny!!!
    Ach i adresik mi daj kochana bo nie mogę się doszukać w swoich notatkach:)
    Buzi!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak się robi frytki z dyni ja też chce choc nie wiem czy lubie
    a jesien faktycznie idzie do nas a Twój dom jak już pisałam cudownie klimatyczny

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem, jak nazywa się to, co stoi w wazonie, moja Babcia mówi na to miodownik, ale kiedy tylko je widzę- uciekam, ile sił w nogach, tak strasznie mnie uczula:(
    U mnie też już dynia czeka na przetworzenie(muffinki będą:)

    OdpowiedzUsuń
  5. już jesiennie u Ciebie, komplecik dla dziewczynki uroczy, pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jesień Ci się wkrada, cudna jesień :) A pigwę znam od dawna, mam sadzonkę i czekam aż będę mieć swoje pigwy. A tymczasem popijam herbatkę z cytryną:) Piękne prezenty dostałaś, a komplecik decu bardzo delikatny i cudny :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, ze lato tak syzbko przeszlo... Ale jesienia tez mozna sie cieszyc np. frytkami z dyni ;) Porywam koszyczek z gazetami i ksiazkami, bo lektury mi nigdy dosyc.

    OdpowiedzUsuń
  8. post zachwyca same cudności ... i te smakołyki az mi tutaj pachną pozdrawiam ciepluteńko

    OdpowiedzUsuń
  9. wspaniałości same! widzisz, w tym sezonie musze się zapoznać z pigwą, bo jak dotąd znam ją jedynie w teorii! Frytek z dyni jeszcze nie jadłam, ale jesień to dla nas sezon na wspaniałą zupę dyniową na mleku z tartym żółtym serem i dużą ilością gałki muszkatołowej:) i grzankami.. pychotka :)

    Cieszę się, że ciasto zagościło u Was na stałe :) też je chyba jutro zrobię, zastanawiam się czy z drobno pokrojonymi brzoskwniniami też da radę..

    OdpowiedzUsuń
  10. jakie cudne zdjęcia u ciebie:) i faktycznie jesiennie się robi:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. o! frytki z dyni...ciekawa sprawa :) muszę wypróbować :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Tynko, zajrzyj do komentarzy pod moim ostatnim postem, masz tam przepis na muffinki:)

    OdpowiedzUsuń
  13. znowu przypominasz mi o frytkach z dyni :) cudne te zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  14. Do tego ciasta to chyba wszystko pasuje :) Fajne prace i prezenty Justynko !

    OdpowiedzUsuń
  15. ciekawe robótki Justyś... a frytasów takich nie jadłam
    buziole

    OdpowiedzUsuń
  16. nigdy nie jadłam frytek z niczego innego jak ziemniak...robi sie je tak samo? a co to jest to 2 po dyni?...a pigwę znam :P w końcu podkarpacka dziołcha jestem...tylko tu pod krk jakoś jej nie ma ;/ buziale

    OdpowiedzUsuń
  17. smakowicie wyglądają te frytki:) trzeba spróbować :)
    miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
  18. Witaj Tynko ! Nawłocie uwielbiam !!! Kufer masz wspaniały pod schodami , a topinambur rośnie sobie u mnie na działeczce i będziemy go dopiero pierwszy raz próbować. Pozdrawiam cieplutko :)))

    OdpowiedzUsuń
  19. Upominki cudne, ale co to jest ten topinambur???

    OdpowiedzUsuń
  20. Dziękuję za udział w moim candy :)
    Wpadam z rewizytą :)
    Topinambur mam na działce ale nigdy go nie jadłam, trzymam go bardziej dla kwiatu niż dla bulwy :) a pigwa szalenie w tym roku u mnie obrodziła, muszę coś z nią zrobić:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. No właśnie taka pigwa do herbaty. Ile jej potrzebuję? Tzn. ile sztuk na oko? I co dokładnie z nią zrobić, by przepoczwarzyła się w marmoladkę? Pomocy, bo mam już chęć na tą pigwową herbatę, a nie wiem, jak sie do tego zabrać :)

    OdpowiedzUsuń