Przez krótką chwilę...

poniedziałek, 16 grudnia 2013

między miłością a nienawiścią...

...jest niezwykle cieniutka granica...
Tak naprawdę nie chciałabym używać tego słowa...tzn nienawiść...ale gdy się ma 13 lat i ma się wrażenie, że cały wszechświat działa przeciw Tobie...to co innego się czuje? 
Dzisiaj dostałam maila od bliskiej mi osoby...wiadomość ta "wymusiła" na mnie pewne wspomnienie...TO wydarzenie jak i wiele innych zapada w pamięć czy się tego chce czy nie...ale dziś wróciło mocno... Święta tamtego roku to były jedne z najsmutniejszych jakie przeżyłam... straciłam swojego Dziadzia... odszedł dokładnie w Wigilię... to trochę jak marny żart dla najbliższych...ale niestety to prawda...Na studiach uczyłam się o etapach żałoby, jestem osobą wierzącą i wydawało mi się nawet, że RADZĘ sobie z takimi sytuacjami... ale czasami tęsknota za kimś kogo straciliśmy jest tak silna, że mało co pomaga... niezależnie kiedy to było...
Święta Bożego Narodzenia to święta ŻYCIA :) takie powinny być :) powinniśmy afirmować życie jak tylko się da... (nie tylko od święta) pamiętając też o tych którzy odeszli... To trudne, ale WIEM i CZUJĘ, że tak jest...więc pomimo tego, że jako 13latka nienawidziłam świąt bo mi wtedy kogoś ważnego odebrano (egoistka ze mnie...bo przecież mój Dziadziu to był przede wszystkim mąż, ojciec, brat, dziadziu, przyjaciel!!!) z czasem zaczęłam je kochać na nowo i wiem, że to zabrzmi jak oklepana gadka...ale czas jest lekarzem na wszystko...nawet jeśli za 20 lat poczuję się jak dziś to dobrze...bo to jak oberwanie obuchem...trzeba zwracać uwagę na to co ważne :) co najważniejsze...
Niestety nie da się przemycić w postach pewnego duchowego nastroju i tego jak wewnętrznie się przygotowujemy do Świąt...więc nasze radosne przygotowania, strojenie, zdobienie i pieczenie, dekorowanie i lukrowanie ;) niech będzie zobrazowaniem tego co nam w duszy gra :)
Życzę owocnych przygotowań :)
Zachowajcie przy tym spokój :) niech wszystko co robicie sprawia Wam przede wszystkim przyjemność i radość z możliwości bycia RAZEM i robienia czegoś WSPÓLNIE :)
Dlatego jeszcze rzutem na taśmę chciałabym, żebyście rzucili okiem na tą akcję...przeczytałam od deski do deski...trochę mało czasu zostało...ale i tak postaram się coś zmajstrować...a Wy?
I pokażę jeszcze wieńce...jeden dostałam od kochanej osóbki Ilonko bardzo dziękuję!!...a ten skromny i nieco surowy co wisi na drzwiach zrobiony przez mnie...jak wyciągnę ozdoby i znajdę szydełkowe gwiazdki od Was to jeszcze one zawisną wśród gałązek i orzechów :)





POZDRAWIAM Was ciepło i miłości w gestach codzienności życzę :)
Ps. a niespodziankę którą obiecałam dwa posty wcześniej otrzyma ode mnie BasiaS :)
pozdrawiam...Twój adresik Basiu mam :) 

12 komentarzy:

  1. bardzo dobrze napisałaś, a wieńce są prześliczne, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ozdobisz te wieńce to będą jeszcze piękniejsze. Co do bliskich, którzy odchodzą, to właściwie nie ważne kiedy, bo żal i tak zawsze zostaje.

    OdpowiedzUsuń
  3. śliczne wieńce, ja jutro pokaże swój, dziękuję za rozpowszechnianie akcji, cała noc przed chętnymi, można kilka kartek wyprodukować, a poza tym mieszkańcy tego Domu Pomocy Społecznej czekają cały rok na jakiekolwiek kartki, zbierają nawet te nieadresowane do nich i udają ze dostali od rodziny ;(

    OdpowiedzUsuń
  4. cała prawda...czas leczy rany...
    Wianuszki śliczne:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Do akcji postaram się dołączyć, strata bardzo boli wiem coś o tym ale pomyśl jakiego wspaniałego anioła macie wysoko w chmurach, dba o swoje wnuki i prawnuki by zdrowe i szczęśliwe były.Myślami w tym dniu będę z Wami;) a najcenniejsza w tym dniu jest kolęda dla nieobecnych...

    OdpowiedzUsuń
  6. Tuz przed swietami- 10 grudnia odeszla jakis czas temu moja ukochana babciunia... Nie raz wspomnalam ja... takze na blogu- moja babcia-krawcowa... Wierze, ze ebdzie po raz kolejny swietowac z nami tam gdzies w niebie..

    OdpowiedzUsuń
  7. To smutne gdy ktoś bliski odchodzi ale to też element życia i tęsknota też...
    Wieńce piękne... Ja wianuszków w tym roku nie mam bo nie kupiłam pistoletu na klej...

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne to co napisałaś Justynko.... staram się już nie nakręcać inie gonić ... co tam porządki najważniejsze być razem, zatrzymać się, przystanąć ....
    dziękuję za wyrónienie - uwielniam niespodzianki:))
    dobrych dni Tobie i bliskim :)

    OdpowiedzUsuń
  9. nie zawsze czas leczy rany, zależy jak głębokie są. niestety.
    piękne wieńce i u nas jeden zawisł :)

    OdpowiedzUsuń
  10. w sumie to nie wiem co napisać....

    OdpowiedzUsuń
  11. Ładne wieńce. Zawsze jest ciężko kiedy traci się kogoś bliskiego. Pozdrawiam trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
  12. Etapy żałoby to jedno, a uczucia i tęsknota to drugie. Mówią, że TAM jest lepiej. Ja kiedyś miałam podobną sytuację, jeszcze w szkole średniej, zginął mój wujek, młody, osierocił trójkę małych dzieci..i dopiero Zakonnica z mojej szkoły potrafiła mnie pocieszyć mówiąc, że Bóg zabiera ludzi w najlepszym dla nich momencie..Nie wiem dlaczego, ale trochę mi ulżyło..

    OdpowiedzUsuń