Przez krótką chwilę...

piątek, 6 grudnia 2013

Mikołaj

Z poranną kawą i zakatarzonymi maluszkami siedziałam przed komputerem przeglądając Wasze blogi i wpadłam na cudowną opowieśc o Mikołaju...zajrzyjcie do Ani (o TU), żeby się z nią zapoznac...ciepła i wzruszająca, mówiąca o przyjaźni ponad wszystko :) o tym, że marzenia się spełniają :)
O tym prawdziwym Mikołaju słyszałam natomiast takie wieści, że był jak taka wróżka, gdzie zasłyszał od kogoś, że komuś było źle, ktoś był smutny a było na to "lekarstwo" tam pomagał. To taki gest Mikołaja, który powielamy dzisiaj my jako jego pomocnicy w misji...uszczęśliwiania drugiego człowieka :)
Osobiście jestem zwolenniczką pomagania i uszczęśliwiania ludzi nie tylko od święta :) ale to chyba większośc z nas tak ma...
Mój blog z założenia nie miał byc miejscem gdzie będę opisywała nasze życie, siłą rzeczy czasami przemycam różne opowieści z naszego życia, żeby pokazac chociażby najnowsze tworki, niemniej jednak jest sprawa, która sądzę, że dotyczy lub może dotyczyc innych WAS...nie chcę się rozpisywac na ten temat...odsyłam jednak TU...jestem w identycznej sytuacji (dziewczynom, które znam już maila o tym pisałam) a ten wpis dla innych, nieświadomych do końca paragrafów w ustawach (bo zajmujących się i poświęcających się chociażby opiece nad maluchami!) i mających przekonanie, że PEWNE rzeczy powinny się dziac automatycznie, z urzędu...tak nie jest dlatego dziewczyny-mamy, które urodziłyście w tym roku dzieciątko...poczytajcie, może dzięki temu zrobicie sobie prezent na Mikołaja :)

Ale żeby nie smęcic tylko, bo to niepodobne do mnie ;) mam też i miłe wieści...prawdziwie mikołajkowe :)
Wzięłam udział w 2 wymiankach mikołajkowych dla dzieciaków :) teraz całe mnóstwo fotek!
I tyleż samo RADOŚCI :)
Pierwszą organizowała Agnieszka...w tej wymiance moją parą została Jola, z którą załapałyśmy fajny kontakt i obie mamy nadzieję, że go utrzymamy...po raz kolejny szkoda, że dzieli nas taka odległośc...cóż...
nie przedłużając...Jola wysłała nam same cudowności:



Dla Antosia (czapeczkę sówkę zarekwirowała jednak na razie Zosia)

 Dla Zosi:
 Dla nas:
 Cekinowa bombka od Mamy Joli, czyli "babci" Eli:


 Słodkości (które dostały się natychmiast w niepowołane łapki) i kawki, herbatki... całe mnóstwo:



 Śliczne śnieżynki i przydaśki:



 Bardzo dziękujemy Jolu, Pani Elu i Lilianko :)
 
Od nas do Joli i Lilianki poleciała taka paczuszka:

 i jej wnętrze:



Druga wymianka organizowana na naszym wspólnym blogu Klub Twórczych Mam a moją parą była Małgosia, która jest papierową wróżką...cuda tworzy...o czym przekonałam się osobiście :)

I tym razem Zosia porwała i sówkę i słonika też...cudownie naśladuje ich głosy więc ma frajdę :)
 

 Choineczka papierowa stanęła na kominkowej półeczce, nastrój świąteczny pomału się tworzy :)


DZIĘKUJEMY Małgosiu :)

A dla Wnuczek Małgosi Julianny i Amandy takie drobiazgi:



I dla Małgosi:

Mam nadzieję, że Was nie zamęczyłam...
Dobrego dnia Wam życzę...spokojnego i radosnego :)

12 komentarzy:

  1. Justynko bardzo dziękuję i oczywiście jest mi niezmiernie miło, że udostępniłaś opowieść starszego Pana;) mimo natłoku pracy nie zapomniałam o Was ale bliżej świąt gołąbek poleci buziaki dla dzieciaczków!
    Ps jak zwykle wymianki bardzo udane i obfite w prezenty!

    OdpowiedzUsuń
  2. Justynko, przykro mi, jeżeli i Ciebie takie przygody z zusem spotkały:(
    Ale wymianki przepiękne:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana, piękne prezenciki!!! Historia o Mikołaju śliczna, natomiast druga nie.. Ja nie miałam z tym problemów, bo mnie w ogóle nie objęło i korzystałam z urlopu wychowawczego bezpłatnego, bo płatny mi się nie należał..a komu się należał??Jeśli dwie osoby pracują(nawet jak jedna jest na wychowawczym i nie dostaje wypłaty!), to pod uwagę bierze się zarobki obu osób, więc nawet przy najniższej krajowej przekracza się próg...Jednak moja koleżanka miała równie kiepską sytuację, ponieważ była na umowie o zastępstwo i została zwolniona (po 5 latach pracy) miesiąc przed porodem. ZUS odmówił wypłaty urlopu macierzyńskiego, ponieważ w chwili porodu nie była już zatrudniona...Szkoda, że takie rzeczy przytrafiają się w tak pięknych dla nas chwilach..

    OdpowiedzUsuń
  4. Wielgachne dzięki za super prezenty, zadowolenie długo mi nie minie.
    Ściskamy Was gorąco razem z Lilianką.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne prezenty...U mnie skromniej bo ciasto, które sobie sama upiekłam i książka...

    OdpowiedzUsuń
  6. Justynko Ty to taka dobra duszyczka jesteś:) Cudne wymianki:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wymianki świetne! Najważniejsze, że sprawiły tyle radości:)

    OdpowiedzUsuń
  8. piękne wymianki Justynko:)))
    pozdrawiam ciepło :))

    OdpowiedzUsuń
  9. HO-HO-HO
    ile dobroci dostałaś ! i... wysłałaś

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne wymianki :) Smutna sprawa z tym ZUS-em. Ja w ciąży pracowałam na umowę zlecenie, która jeszcze mi się skończyła w 7m-cu ciąży i nie miałam nic. Teraz znowu pracuje na umowę zlecenie, myślę o drugim dziecku i na szczęście przepisy się zmieniły i miałabym chociaż zasiłek macierzyński.

    OdpowiedzUsuń