Przez krótką chwilę...

czwartek, 31 stycznia 2013

Zapach kawy, smak herbaty...

Kiedy z moim Mężusiem mieszkaliśmy w akademiku (jeszcze na studiach)  pijaliśmy po kilka kaw dziennie...taką "parzoną", "sypaną", "fusiarę" po prostu... zapach świeżo zaparzanej kawy roznosił się po całym piętrze, nasze sąsiadki, które kawy nie pijały mówiły, że uwielbiają ten zapach...o tak...to niewiarygodny aromat... Później rozsmakowałam się w herbatach wszelakiej maści, znalazłam się kiedyś w "zaczarowanym" miejscu pt. "naturalny sklepik" i zwariowałam...tyle gatunków i smaków herbat...pewnie nawet 10% jeszcze nie skosztowałam! Ilekroć się tam pojawiam biorę kolejnych kilka gram na smak :)

I czy lato czy zima inne napoje mogą dla mnie nie istnieć :) przecież i kawa i herbata ma tyle swoich odmian i sposobów przyrządzania, że zawsze coś się z nich wykombinuje :)

Tyle tytułem wstępu ;) się rozpisałam...

Dlatego kiedy odwiedziłam bloga IZABELI i zobaczyłam zaproszenie do WYMIANKI HERBACIANO-KAWOWEJ nie próbowałam się opierać ;) zapisałam się :)


Paczuszkę dla mnie przygotowywała KASIA... Kasiu, jestem Ci ogromnie wdzięczna, że zadałaś sobie trudu żeby mnie poznać, bo wszystko dopasowałaś tak "pode mnie" jakbyśmy się dobrze znały!
Żeby już nie przedłużać, zobaczcie jakie śliczności przywędrowały do mnie :




Wybrane wiersze Jasnorzewskiej opatrzone są rycinami roślin...szkice te są autorstwa Kasi...
Oprócz tomiku wierszy mam więc swój zielnik! :)
A tu masa herbatek i kawek...z różnych stron świata!


Naprawdę dziękuję...kolczyki zaakceptowane przez moją Zosię...zwłaszcza te długie-okrągłe...oj przy niej nie mam co ich zakładać, bo mi mi je szarpie i ściąga :)

Ja z kolei przygotowywałam prezent dla SARY...
z tego co wiem, Sara też zadowolona :)
Oto co do Niej powędrowało:




I na dziś tyle :)
Pozdrawiam Was, popijając kolejną mocną czarną herbatę :)

wtorek, 29 stycznia 2013

Bałwanek

"Bałwanek" to styczniowy temat w Klubie Twórczych Mam...


Oto moja propozycja bałwanków:


Kanapkowy bałwanek z pastą serową (2 łyżeczki startego sera żółtego, 2 łyżeczki twarogu, łyżeczka śmietany, oregano) plasterek szynki, listek sałaty, kawałek papryki i serek wiejski do ozdoby :) ) Kromka chleba i kieliszek-lampka od wina do wycięcia kółek z kromki chleba będą też potrzebne ;p


A tutaj plastelinowy bałwanek pilnuje bałwankowo-śnieżno-lodowej bransolety i kolczyków.
Nie mogę się doczekać, kiedy z Zosią będziemy lepiły...bo na razie to już oczami wyobraźni widzę jak jej rączki sprytnie wkładają kawałki kolorowej masy do buzi ;) 

Dostałam też uroczą przesyłkę od Gosi...było coś dla Zosi i dla mnie (niestety niedobry aparat nie chciał nierozmazanego zdjęcia zrobić: ale dla mnie była tam książka mnóstwo koralików i kawki i czekoladki na gorąco :) )

A dla Zosi Gosia zrobiła:


Serduszka, a zwłaszcza to z dzwoneczkiem bardzo Zosi przypadło do gustu :)
Biedronki nawet jej nie dawałam, bo biedna za chwilę byłaby bez kropek cekinowych ;p
Dziękujemy Gosiu!!

W weekend naszło nas na "egzotyczne" smaki i zrobiłam pizzę hawajską...jednak to prawda im mniej składników na pizzy tym ona lepsza...w tej wersji tylko ciacho drożdżowe, sos pomidorowy, szynka, ananas, ser i oregano :)


Pozdrawiam Was...
Miłego dnia...

środa, 23 stycznia 2013

Kropka nad "i"

Kiedy planowałam pokoik dla Zosi oczywiście wszystko miało być inaczej ;) tak to z planowaniem u mnie zawsze wychodzi...bo kiedy wzięłam się za przemalowywane półeczki-kolor wydał się za ostry-więc nie pomalowałam i takich przykładów mogłoby być więcej...ale jestem zadowolona z efektu jako takiego.
Na początku stycznia układałam jeszcze w głowie jak to wszystko zorganizować i wtedy pomyślałam jeszcze o wianku-takim cudeńku jakie robi EWA...zapytałam, zagadałam, poprosiłam no i mamy z Zosią swój wianuszek...to była jeszcze brakująca kropka nad "i"...przysłowiowa "wisienka na torcie". Kiedy przyszła paczka, Zosia sama rozpakowała ją (ale wcięło mi zdjęcie z tego momentu), wianek przełożyła sobie przez głowę i dumnie nosiła niczym naszyjnik ;)Jak już się znudziła udawaniem, powiesiłam go na wieszaku ...na razie :)
Ewuś dziękuję za te cudeńka! A raczej DZIĘKUJEMY wraz z Zosią :)



Serduszko też tu wisi...a biedronkowe spinacze czekają na pierwsze rysunki Zosi (na razie "malujemy" na dużych formatach, na brystolu i arkuszach szarego papieru)
Serduszko, które jest dla mnie, na pewno zainspiruje mnie do urządzenia w takim klimacie sypialni, naturalne kolory i tkaniny...ach rozmarzyłam się...

Zapytałam Ewy - co zrobić dla Ciebie? A Ona mi na to: niespodzianki lubię...
Trudno było zrobić coś dla tak utalentowanej osóbki...w decou jest mistrzem, nie śmiałabym nawet jej posłać moich decou robótek...w szyciu to już w ogóle (dobrze, że pamiętam chociaż jak się guzik przyszywa)...postawiłam na biżuterię :) i chyba to był dobry kierunek...
Nie obfociłam wszystkiego (na zdjęciach niektóre bizutki jakie poleciały do Ewy), więc możecie zerknąć do EWCI...a jak już zajrzycie to się zakochacie w jej wytworkach-zapewniam !




 Serdecznie pozdrawiam!

poniedziałek, 21 stycznia 2013

mija czas...

3 tygodnie NOWEGO ROKU ZA NAMI...kiedy to przeszło??
Czy Wam czas też tak między palcami przecieka??
Minął tez roczek innemu dzieciaczkowi...Jego Mamę-Olę poznałam na blogu...zaś Jej synek to rówieśnik Zosi...Zosia szepnęła mi na uszko co mam zrobic dla jej "kolegi" i tak oto powstał komplecik:


Was zapraszam na herbatę jaśminową i ostatnie kawałki - na szczęście udanej - babki piaskowej...


I zmykam coś "podłubać" , bo dziecię usnęło :)
Dobrego dnia!!!

sobota, 19 stycznia 2013

maki i róże w zimie...

Za oknem monotonna, uspokajająca biel, więc nic dziwnego, że zaczyna się tęsknić za kolorem...weszłam dziś rano do kuchni, rozejrzałam się i po krótkiej chwili namysłu zniknęły ozdoby świąteczne na rzecz maczków i świeżych kwiatów (goździki i margaretki kupiłam tydzień temu) wymyłam okno, powiesiłam świeże firanki maczkowe zasłonki (oczywiście w SH wyłowione) wyciągnęłam kilka szpargałków i gotowe...od razu jaśniej, radośniej ;)





Ten ptaszek to upominek, który dostałam od znajomego, przywiózł go z Ukrainy...zwykły gliniany ptaszek - z pozoru - trzeba go napełnić wodą i dmuchać a on ćwierka, głośny strasznie jest, ale Zosi się to podoba. 
Poza maczkami ostatnio sporo u mnie było róż, za którymi jak wiecie nie przepadam, ha to dopiero ironia losu, że naprawdę dużo ich na moim warsztacie, ale co jak co - wzór róży czy się go lubi czy nie, jest WDZIĘCZNY do robótek...znalazłam zaległe zdjęcia, więc pokazuję...







A teraz porażka ;) bo i tymi trzeba się dzielić..żeby się czegoś nauczyć, bo liczę na Wasze rady!!!
Co zrobic, żeby następnym razem było ok!!??
Zostało mi nieco białek z jaj, więc przeszukałam propozycje i padło na PAWŁOWĄ, której nigdy jeszcze nie jadłam, więc nie wiem jak powinna smakować, ale na pewno nie tak jak to COŚ mojego...


...nie robiłam dużych płatów, zrobiłam takie średniej wielkości bezy...nie miałam świeżych owoców, więc ponieważ to nieco improwizacja miała być był dżem wiśniowy i bita śmietana...ale to na pewno nie tak powinno smakować...wygląda jak ptyś, smakuje gumowato ;) dobrze, że chociaż kawa z piankami wynagrodziła mi moje rozczarowanie, hehe.

Za to wczoraj podczas gotowania zwykłej kartoflanki na maśle, którą razem z Zosią uwielbiamy!!(kilka ziemniaków, marchewka, woda, przyprawy, podduszona na maśle biała część pora...zabielona śmietaną, doprawiona solą, vegetą, pieprzem, majerankiem...i jeszcze dodatkowo masłem) wpadłam na pomysł by ją nieco zmodyfikować i tak powstał pyszny ziemniaczany krem z grzankami ziołowymi (bułka podsmażona na maśle,przyprawiona tymiankiem) i serem i to mogę polecić :) wyszła naprawdę dobra i rozgrzewająca, sycąca.


Długaśnie coś wyszło...
pozdrawiam Was i spokojnego weekendu życzę...
zmykam upiec COŚ normalnego, sprawdzonego ;p

środa, 16 stycznia 2013

I coś jeszcze...

...jeszcze ostatnia tura biedronek...tym razem w wersji małych kanapeczek...
smacznego :)


Wśród podarków urodzinowych dla Zosi znalazło się kilka takich wyjątkowych, bo rękodzielniczych...a nic tak nie cieszy jak serce włożone w wykonanie takie DZIEŁA...
Dziękujemy także za życzenia dla Roczniaka!! :)
a teraz czas na pochwalenie "ciotek" i podziękowanie :)

Od "Cioci" Oli Zosia dostała tą zrobioną szydełkiem sówkę...śliczna jest prawda??


Kiedy pomagałam Zosi w rozpakowaniu paczuszki od "Cioci Ani" pierwsze skojarzenie-kurczę, jaka śliczna, a ja takiej wszędzie szukałam takiej prawdziwej tradycyjnej Zuzi, gdzie kupiłaś? a Ania mi na to: zrobiłam...
Wszystko łapkami swoimi zdolnymi pozszywała, nie używała żadnych wykrojów, szablonów, ot tak - pomysł zrodził się w głowie a reszta się po prostu działa :)

A tu kilka zbliżeń:





I jeszcze misiak od "Cioci Gosi" to wciąż ta sama zdolna osóbka, która opiera się przed założeniem bloga...a pomysłów ma 100 na minutę, a najlepsze jest to, że je realizuje...może kiedyś się da namówić wreszcie, żeby się podzieliła swoją pasją?


Myślę, że Zosia będzie miała śliczne pamiątki!!! :)Bardzo dziękujemy :)

Pokażę Wam też efekt wymianki z przezdolną kobietką, do której trafiłam i zakochałam się w jej wytworkach...KASIU "kradnę" Twoje zdjęcie...
Kasia zgodziła się na wymiankę...spodobała mi się, ba zauroczyłam się jedną z jej bransolet i zapytałam, czy by dla mnie podobnej nie zrobiła...zgodziła się...podziwiajcie :)



Nie wiem czemu ;) ale dostałam też prześliczny pierścionek do kompletu oraz zakładkę KONIKA MORSKIEGO :) słodkości Mężuś porwał, wszak galaretki pochłania ;)
W zamian za te cuda Kasia bardzo lakonicznie mi podpowiedziała, że chce "jakieś makowe cosie"...więc posłałam Kasi makowy świecznik i zakładkę:


Oraz biżutkowy makowy sekretnik (Kasiu zdjęcie od Ciebie...ja nie zrobiłam w ogóle :( )


I serduszko do kolekcji:


Bardzo dziękuję za tą wymiankę... :*

I jeszcze jedno...dziękuję Asi za wyróżnienie...


Fakty o mnie już znacie niektóre ;) a z nominacją coraz trudniej...tylko 15 ? 
Więc kto chętny zapraszam po odbiór wyróżnienia :)
Przebrnęłyście?

To już nie męczę...pozdrawiam i DOBREGO DNIA ŻYCZĘ!

wtorek, 15 stycznia 2013

Biżutków małe co nieco...

Dzisiaj druga odsłona Klubu Kreatywnych Kochających Tworzyć...tym razem koraliczki przywędrowały od Beatki...oto co udało się z nich stworzyć, dodałam nieco swoich i wykorzystałam wszystkie co do jednego :)


Powstało kilka różnorodnych zawieszek:


Delikatny komplecik z naszyjnikiem:


 I kompleciki:



Kolczyki prawie w stylu "bollywood"


I bransolety:


 Zobaczcie co z "zestawu startowego" zrobiły inne uczestniczki zabawy:

Zabawa była jak zawsze super, a najbardziej zadziwiający jest fakt, że kiedy takie koraliki przywędrują od kogoś od razu ma się setki pomysłów na ich wykorzystanie, tymczasem zamawiane przeze mnie koraliki siedzą i czekają na swój czas ;)
POZDRAWIAM Was...