Przez krótką chwilę...

środa, 27 lutego 2013

Powróciła...

Kiedy byłam dzieciakiem razem z moim młodszym o 3 lata bratem uwielbialiśmy lepienie z plasteliny...ale nie tam jakieś figurki, o nie! Nasza zabawa to była budowa domków, za podstawę służył nam najczęściej jakiś stary kafelek ceramiczny, domki były w pełni wyposażone i umeblowane...i w nich toczyło się prawdziwe życie...lepiłam i w liceum i na studiach...niestety żadnego zdjęcia tworków z tamtego czasu nie mam, ale to były godziny spędzone nad ciągłym dodawaniem czegoś do domu :) mój brat zawsze się śmiał, że plastelina to moja miłość i nawet jak już stara będę to będę dalej lepić. Miał rację...taka strasznie stara jeszcze nie jestem, ale dzieckiem już też nie ;) a miłość POWRÓCIŁA...idealnie w czas...wczoraj wieczorem, gdy Zosia usnęła...przeniosłam się do Magicznego Lasu...który zgłaszam na zabawę u Diany "W Magicznym Lesie"




 Drzewa które widzą i słyszą...mega muchomory ;)...a pośród nich jakaś wstrętna "Baba Jaga" umieściła domek piernikowy...


Domek z piernika to przynęta, do której ohydna  Jędza chce zwabić biednego Jasia i Małgosię...
A chatkę, Jasia i Małgosię oraz "Babę Jagę" zgłaszam do bajkowego wyzwania u Wioli:









 Baba Jaga trzyma w dłoni miotłę wielkości ułamanej wykałaczki...a las jest mniejszy niż powierzchnia deserowego talerzyka...

A teraz zmiana tematu...
BO WIOSNA IDZIE...czujecie?
U mnie od rana słońce świeci i świergot ptaszków słychać!
Wiosna, wiosna....czy to już Ty???

POZDRAWIAM!!

poniedziałek, 25 lutego 2013

Coś tam dłubię...

Witajcie...w "wolnych" chwilach wciąż coś dłubię, ale ostatnio nie wszystko udaje mi się zacząć i skończyć wtedy kiedy mam ochotę coś podziałać...przyczyną tego stanu jest oczywiście moje dziecię, które potrafi zadziwiać każdego dnia! Co prawda kiedyś były noce dobre do tworzenia, ale człowiek to TYLKO człowiek i spać też czasem musi ;)
Mimo wszystko udaje się czasami coś porobić np. nieco biżutków:






 Zrobiłam tez kolczyki, które się chyba wpisują w lutowe wyzwanie w Klubie Twórczych Mam:




A tu już serca-kanapeczki dla mojego dziecięcia :) z dżemikiem swojskim...ten żółciutki z dyni jest...ale o nim poniżej...


Ostatnio szczęście się do mnie uśmiechnęło i wygrałam Candy u Moniki...oto co do mnie przywędrowało. Cieszę się niezmiernie :) bo w moim przypadku powiedzenie: "szewc bez butów chodzi" wyraźnie się sprawdza...robię mnóstwo szkatułek itp. ale sama nie mam ;) swojej własnej osobistej...tzn już mam :) i bransolety znalazły już swoje miejsce :)
A dżemik? Poezja smaku!!
PRZEPIS u MONIKI na blogu :)
Dziękuję Moniś!! 


I otrzymałam też pocieszajkę za udział w zabawie jaką organizowała Agnieszka...a wydaje się jakby to nagroda główna była...serduszko zawisło w kuchni :) i dobrze mu tam :)
Dzięki Aga za miłą niespodziankę!!


 Miłego wieczoru Wam życzę :)

niedziela, 24 lutego 2013

Na ostatnią chwilę...

Miewam bardzo często wrażenie, że robię niektóre rzeczy na "ostatnią chwilę"...ale wcześniej nie zawsze  mogę ;) internet tak strasznie spowolnił, że nie wiem nawet czy uda mi się opublikować tego posta...wszystko TRWA znacznie dłużej niż normalnie, strony nie ładują się do końca...o zdjęciach nie wspomnę! Trening cierpliwości mam ;)
Kolejne hasełko w wyzwaniu u Modraka "Marzy mi się...figura Marilyn" (oj marzy, marzy ...nieosiągalne marzenie chyba ;p) i moja interpretacja...powstał manekin o pięknej figurze...i komplecik biżu z pszczółkami...miały byc OSY z cudnym wcięciem w talii, ale wyszło znowu nieco przewrotnie i pszczółkowo-okrąglutko ;p




Natomiast na wyzwanie bajkowe "Czerwony Kapturek" u Wioli przygotowałam KOSZYK z papierowej wikliny...jeszcze nie jest pomalowany...nie zdążyłam...i raczej uchwytu też nie zrobię, bo mój "Czerwony Kapturek" potrzebuje koszyczek na owoce do kuchni :)



Otrzymałam też w zeszłym tygodniu przesyłki cudne :) pochwalę się nimi już wkrótce :)
Pozdrawiam!!

niedziela, 17 lutego 2013

Brzydko, romantycznie i wiosennie...

Czy może tak być jednocześnie?
Dziś u mnie tak będzie a to za sprawą wyzwań dziewczyn Wioli, Modraka i Beatki...
A zatem po kolei:
"Brzydkie kaczątko" to kolejny temat w WYZWANIU BAJKOWYM u Wioli...moja interpretacja przewrotna i podwójnie wręcz brzydka ;p tak mi się skojarzyło, że "brzydkie kaczątko" nim wyrosło na pięknego łabędzia było tak samo niedoceniane jak owy "mleczyk"...taki sobie zwykły chwast, ale dopiero jak się o nim poczyta ile DOBREGO daje i jak się na łąkę całą w "mleczykach" popatrzy to aż cieplej na serduchu się robi :)




Rzutem na taśmę udało mi się także załapać na cykliczne wyzwanie u Modraka MARZY MI SIĘ...pierwszy temat to "Romantyczne kolacja we dwoje" ...ponieważ ostatnio niewiele takich chwil czy chociażby sposobności na takową kolację trzeba się będzie zmobilizować i faktycznie taką przygotować :) z wiadomych względów w zaciszu swoich czterech kątów :) a jak kolacja to jakiś przepis...a jak przepis to w nowym, specjalnie na ta okazję przygotowanym romantycznym przepiśniku...




Beatka natomiast od jakiegoś czasu przywołuje wiosnę...nieco ponad miesiąc zostało do tej pory roku, więc myślę, że pomału zima może odstępować na rzecz tej pory roku...dzień coraz dłuższy, jaśniejszy...czasami już zza chmur wyjrzy słońce...
A oto moja pracka na wyzwanie u Beatki "W oczekiwaniu na wiosnę"...


A tak poza tym wiosna zawitała na parapecie w kuchni :)


Serdecznie pozdrawiam i udanego początku tygodnia życzę! :)

sobota, 16 lutego 2013

Na czerwono...

Tak to już jest kiedy brak słońca daje o sobie znać człowiek zaczyna tęsknić za KOLOREM...zwykle o tej porze roku tęskni mi się bardziej niż zwykle, aż sama sobie się dziwię...
Zaczynam więc wprowadzać kolor wokół siebie:



 Zwykły ikeowski żyrandol za 5 zł :) ozdobiony motywem w maki prezentuje się zupełnie inaczej...i coraz więcej przedmiotów z makami i czerwienią pojawi się w kuchni (na prośbę mężusia między innymi) po zrobieniu skrzyneczki brakło mi serwetek makowych, ale już zaopatrzyłam się w ich sporą ilość, więc wkrótce dojdą nowe rzeczy :)
Żyrandol podsuwam Marioli jako pomysł w jej wyzwaniu "inspiracje mieszkaniowe" niewielki nakład finansowy i "twórczy" a efekt całkiem, całkiem :)


Na szczęście także Daria znalazła receptę na tą tęsknotę za kolorem i zaproponowała WYMIANKĘ CZERWONĄ, na którą się zapisałam :)
Moją wymiankową parą była Agnieszka, która przygotowała dla mnie takie cuda!




Za jej przyzwoleniem piękny wisior posłałam dalej :) ja niestety z tych, co to noszą tylko łańcuszek z medalikiem :)
Czekoladkę wypiłam sobie wczoraj po południu, kiedy Zosia mi usnęła a ja miałam chwilę z gorącą czekoladą i książką dla siebie tylko :) 
Masa przydasi, które ZAWSZE się przydają to już w ogóle raj dla mnie :)
Dziękuję Agniesiu!!
A oto, co ja posłałam Adze:



Ta ramka to "wieszak" na kolczyki :) a to filcowe COŚ to etui na telefon, hehe moje kolejne podejście igły i nici :) trochę biżutków w energetyzującym kolorze czerwonym, słodkości i przydasie.



Na czerwono tez kulinarnie...najukochańsza zupa, czyli barszcz ukraiński (tak bardzo tęsknię też za smakiem barszczu mojej Babci, ale wciąż moje próby są dalekie od wspomnienia jakie mam :) ale się nie poddaję)
Zapomniałam namoczyć dzień wcześniej "fasoli Jaś" więc posiłkowałam się puszkową wersją, ale to nie to samo ;)


I swojski chlebek ze swojskim dżemem truskawkowym...niestety ostatni słoik...w przyszłym roku więcej trzeba zrobić, bo będę miała wspólniczkę do kanapek z dżemem :)


 POZDRAWIAM :)
I udanej soboty życzę!!

piątek, 15 lutego 2013

"Raport" z twórczych poczynań...

Dziś kolejna odsłona  Klubu Kreatywnie Kochających Tworzyć, zabawy organizowanej przez Dianę...


Oto co powstało z tych koralików...po dodaniu łańcuszka, bigli, zapięć itp...

długaśny wisior

naszyjnik z aniołkiem i różą

kolczyki

komplecik we fioletach

komplecik w błękicie

asymetryczny naszyjnik z motylem

bransoleta z dratwy i koralików
Z ostatniej bransolety jestem chyba najbardziej zadowolona, bardzo spodobało mi się połączenie surowego sznurka z delikatną i "wytworna perłą"...na pewno pokombinuję jeszcze z takimi połączeniami :)
A teraz zmykam zajrzeć do Beatki, Kasi i Diany, zobaczyć, co one zmajstrowały z tego zestawu :)
Was też zapraszam w imieniu dziewczyn...

I ponieważ jeszcze pora śniadaniowa ;) zachęcam do wypróbowania placuszków biszkoptowych z serkiem wiejskim!! 
Pewna istota od kilku dni mi smaka na "omleciki śniadaniowe" robiła, wczoraj zerknęłam do lodówki-wszystko potrzebne mam, no bo do omlecika co potrzeba? mąkę, jajka, cukier, ale w lodówce zalegało mi jeszcze CAŁE wiaderko serka wiejskiego...tak powstały te naprawdę PROSTE a jakże SMACZNE placuszki!!
(potrzebne składniki: 3 jajka, niepełna szklanka mąki, szczypta soli, cukier waniliowy, 1/3 szklanki cukru, wiaderko serka wiejskiego, olej do smażenia, cukier puder do posypania...białka ubić, dodać cukier, cukier waniliowy następnie żółtka i mąkę...i serek wiejski-wcześniej odsączony z nadmiaru płynu ;p smażyć małe placuszki...posypać cukrem pudrem)...
Są słodkie, delikatne, puszyste i lekko kwaskowe dzięki grudkom serka...
Smacznego!!


Pozdrawiam ciepło!!