Przez krótką chwilę...

czwartek, 31 października 2013

Takie słowa zobowiązują...

Witajcie...
Ostatnie dni pełne słońca wymuszają wręcz na nas "prace polowe"... więc wieczorem padamy...ja, Mężuś i dzieciaki, którym świeże powietrze i WIATR bardzo służą! :)
Oczywiście gdy dzieci usną resztkami sił staram się jeszcze coś podziałać, nie zawsze jest na to ochota, albo energia...ALE...kiedy czyta się o sobie coś takiego: "nikt tak jak ona nie wykorzysta tak dobrze doby:)"...to trzeba DZIAŁAĆ....to napisała Ewa...dobrze Wam znana z szyciowych i transferowych wytworków...
i to od niej otrzymałam wyróżnienie, za które serdecznie dziękuję...
Do późnych godzin nocnych smażył się dżem aroniowo-jabłkowo-truskawkowy :) totalna improwizacja, ale została mi aronia po odgotowaniu jej do nalewki...dodałam więc do niej jabłko i trochę zamrożonych truskawek, cukier i suszoną skórkę cytrynową...wyszło smacznie :)


A teraz już przechodzę do wyróżnienia od Ewuni :) 
Zasady otrzymania tego wyróżnienia:
- nominowana osoba pokazuje nagrodę
- nominuje 7 blogów
- ujawnia 7 faktów o sobie
- informuje blogi, które sama wyróżniła
Zaczynamy...


Chciałabym, aby to wyróżnienie przyjęły ode mnie następujące dziewczyny:
Kasia...dla której każda rękodzielnicza technika jest sprzymierzeńcem...uwielbiam eklektyzm jaki stosuje w swoich pracach łącząc ze sobą kilka technik jednocześnie!
Agnieszka...ostatnio na blogu bywa rzadziej i nie WSZYTKO co robi pokazuje...ale jej pasja i samozaparcie w działaniu jest dla mnie wzorem :)
Joasia...u niej zawsze jest ciepło...pracowita kobieta o zdolnych rączkach i jeszcze większym serduchu dla psiaków i kociaków :)
Wiola...za wypite przy wirtualnych pogaduchach hektolitry kawy ;) oraz za to że podczas tych rozmów ZAWSZE się wzajemnie motywujemy i inspirujemy...no i te jej szydełkowe i filcowe wytworki? uwielbiam!
Monika...moja pszczółka...najbardziej zaradna kobieta, jaką do tej pory poznałam...swoją pasją zaraża! i jej podejście do zwierząt? godne podziwu! moja Pszczółka po prostu!
i jeszcze dwie mamuśki :
Mama M. za lekkie pióro, za to, że jej posty czyta się jak dobrą książkę, za mnóstwo inspiracji i kulinarnych i książkowych dla maluchów :)
Mama K. za to, że w ciepły i zabawny sposób przedstawia swoje przeżycia związane z macierzyństwem...a najbardziej za to, że nie owija w bawełnę, tylko przedstawia fakty takimi, jakie one są :)

Znacznie więcej z Was bym chciała wyróżnić...ale 7 to 7 ;)
Kolejny punkt 7 faktów o mnie...już tyle razy pisałam, że zamiast 7 to niedługo 77 będzie i nie wiem co jeszcze mogę napisać...ale:
1.jestem bardziej niż sądziłam tradycjonalistką w poglądach
2.pokochałam WIEŚ (kiedyś zapierałam się, że nie będę mieszkała na wsi)
3.lubię ZMIANY
4.po prawie 3 latach przerwy (ciąże i macierzyński ;) ) wróciłam do działalności wolontariackiej w szpitalu
5.moja doba ma 24 godziny...nie jak niektórzy sądzą 48 ;)
6.uzależniona jestem...od kawy, czytania (w tym także blogów) i robienia CZEGOKOLWIEK
7.jestem Mamą E, Zosi i Antosia

Jutro dzień zadumy nad tym co było...jest i co będzie...życzę Wam spokoju na te dni...
I dzielę się z Wami widokami zachodu jakie ostatnio obserwujemy u nas :)






POZDRAWIAM

sobota, 26 października 2013

Kolory jesieni - SZARY

Witajcie...
chciałam dziś coś innego pokazać w ramach zabawy KOLORY JESIENI u Edith i hand made by mama...ale moje dzieciaki oraz niezapowiedziane wizyty innych dzieciaczków skutecznie mi to uniemożliwiły...mianowicie wróciłam do papierowej wikliny, dopiero na etapie skręcania i kompletowania odpowiedniej ilości papierowych rurek jestem, ale cieszę się, że zaczęłam, bo tęskniłam za tym :)
W zamian pobawiłam się "masą strukturalną" którą niedawno nabyłam...w celu zapoznania się z tą nieznaną dla mnie substancją postanowiłam nią potraktować różne powierzchnie - plastik, szkło i tekturę... poza tym zostało mi szarej farbki więc pomalowałam nią kilka ozdób z masy solnej...wyszło?...hmm...sami oceńcie...nie mój styl zupełnie...ale? SZARO :) więc wpisuje się w ten temat:







Na dziś tyle...zabawa z masą strukturalną spodobała mi się i mam już kolejne pomysły do czego jej użyję :)
Dobrej niedzieli :)













piątek, 25 października 2013

Jarzębina czerwona...

Witajcie...
Jesień nas rozpieszcza-prawda? Słoneczne i ciepłe dni sprzyjają spacerom podczas których można znosić do domu dary natury...
Wieczory coraz dłuższe, więc sprzyjają wszelkiemu robótkowaniu...z użyciem tychże darów :)
Ostatnio powstał u mnie taki oto wianek...bazę zrobiłam ze zwiniętej gazety, użyłam kleju na gorąco, gdzieniegdzie bardzo widoczny, ale wygląda to trochę jak pajęczyna, więc postanowiłam zostawić tak...




Zachęcam Was też do wypróbowania tej zupki...dyniowa z soczewicą...zainspirowałam się TYM przepisem i dziś dla mnie i Mężusia na kolację sycąca, rozgrzewająca i pyszna zupka gotowa!
U mnie w zupie: kawałek dyni, połowę mniej soczewicy(akurat miałam zieloną) papryka czerwona, cebula, por i kilka ząbków czosnku, 3 ziemniaki ...oliwa z oliwek, troszkę masła...przyprawy: sól, sos sojowy, gałka muszkatołowa, ostra mieszanka przypraw z papryczką...nieco śmietany i przecier pomidorowy do smaku...wszystkie warzywa pokroiłam w kostkę...cebulkę, por udusiłam na mieszance oliwy i masła...następnie dodałam resztę warzyw, zalałam wodą...gotowałam do miękkości, uzupełniłam ponownie wodą tak aby warzywa były przykryte, zblendowałam...doprawiłam...podałam z sezamem i pestkami dyni oraz szczypiorkiem...



POZDRAWIAM i dobrego weekendu życzę!

poniedziałek, 21 października 2013

Wiecie jaki dziś dzień?

Śmieszą  i zadziwiają mnie wręcz codzienne  "międzynarodowe" powody do świętowania, o których słyszę w radiu np...a to dzień uśmiechu ;) a to dzień trzymania za ręce, dzień deszczu, dzień czekolady ;) a dziś? Wiecie, co dziś świętujemy? 
Międzynarodowy dzień odpoczynku od świętowania ;)
Czemu mnie to wszystko śmieszy, dziwi?? 
Bo dla mnie każdy dzień jest powodem do świętowania, radosnego albo i takiego bardziej do zadumy...ale...czy czekolada smakuje mi bardziej w dniu czekolady? A przytulam się tylko w dniu przytulania? A o Tacie pamiętam tylko w Dniu Ojca? O utraconym Dziecku w Dniu Dziecka Utraconego? O zmarłych tylko w Święto Zmarłych? A odpoczywam w międzynarodowy dzień odpoczynku od świętowania? NIE!!...Codziennie każdy z nas ma setki powodów do świętowania...żeby się poddawać tylko jednemu? Hi...to by nie było w moim stylu ;)
Owszem, nawet dobrze, że o niektórych dniach mówi się DOBITNIEJ i bardziej się to akcentuje...niemniej jednak zastanawiam się czy wszystkie 365 dni roku są obstawione jakimś "świętem"? hmmm?
Nie chciałam Was zanudzić takim długaśnym dygresyjnym wywodem ;)
Chciałam Wam za to przedstawić szkatułkę, którą przygotowałam dla pewnej młodej damy, a która wpisuje się w zabawę u modrak "ZMIERZ SIĘ Z MOTYWEM" - "PTAK"



I jeszcze chciałam się podzielić z Wami pięknym widokiem wczorajszego nieba...

pogoda cudna, więc z maluchami wybraliśmy się do lasu, odwiedziliśmy cmentarz wojskowy poległych w 1914 roku, po drodze spotkaliśmy Panią, która zdziwiła się, że mieszkając stosunkowo niedaleko znaleźliśmy to miejsce, bo jak to bywa najczęściej mieszkańcy się okolicą zupełnie nie interesują, w naszym przypadku jest zupełnie inaczej, mój Mężuś wyszukuje nam różne miejsca warte odwiedzenia...i blisko i daleko :)
I Wy rozejrzyjcie się, pewnie w pobliżu Was są miejsca warte odwiedzenia! :)





W lesie z Zosią zbierałyśmy różne dary jesieni...co z nich powstanie? Niebawem pokażę TU...


takie dni lubimy :)

POZDRAWIAM Was ciepło!!



piątek, 18 października 2013

Jesienna perełka

Jesień w pełni...liście lecą z drzew, codziennie grabimy, ale to obecnie syzyfowa praca...dzieciaki lubią wiatr :) po takim "spacerze" robotniczym są nieźle umęczone...młodsze zasypia ;) starsza bawi się na tyle spokojnie, że mam chwilę dla siebie na spokojną kawę...(nie zawsze tak jest, ale celebruję te chwile kiedy są!!)...Kolejna wizyta u moich Rodziców i Dziadziusia i nasz powrót jak zawsze z "darami" które sobie znajdziemy, wykopiemy etc.  ;) tym razem zrobiłam napad na ogródek mojego Dziadzia i wykopałam co nieco do siebie...nie wiem czy to dobry czas na takie zabiegi ogrodowe, ale cóż...bardzo początkująca w tym temacie jestem :) 
Przede wszystkim moja ukochana miechunka!! (he! to dzięki Wam wiem jak się ten radośnie pomarańczowy kwiat nazywa) Zawiesiłam do ususzenia...a korzenie posadziłam...może się przyjmą?


Te bardzo wytrzymałe...nie wiem jak się nazywają, wiem, że mnie poratujecie :)



Wczoraj na spacerze z maluchem nazbieraliśmy chyba już jeden z ostatnich takich bukietów  z ogrodowo-polnych kwiatów...a te pigwy? Od Dziadzia...nawet nie wiedziałam, że istnieje taka odmiana!! i oczywiście kilka słoików powideł się robi...bo to już czas!


I moja szpargałkowa półeczka w kuchni...a roślinka? Zna ktoś nazwę? :)


A ta mini-kusudama? Moja mama okazała się niezłą nauczycielką i moja ciocia zaczęła takie robic, nawet ma w planie choinkę w tym roku ozdobic tylko takimi kulami...fajnie będzie musiała wyglądac :)


W międzyczasie powstał kolejny komplecik dla "uczniaka"...


I chustecznik dla mamy tego uczniaka :)


I chciałam Wam jeszcze pokazac COŚ co mnie natchnęło do dzisiejszego posta...październik to miesiąc poświęcony Matce Bożej i modlitwie różańcowej...od przyjaciela dostałam kiedyś taką oto perełkę...



Maleńka książeczka z pięknymi modlitwami :) niesamowitymi rycinami...po prostu perełka!
Moja perełka na jesienne dni :)

Dobrego weekendu dla Was :)





czwartek, 17 października 2013

Kolory jesieni - GRANATOWY

...lubię ten kolor...za niebieskim jako tako nie przepadam, ale za pokrewnym mocnym, znacznie ciemniejszym GRANATOWYM owszem!!
Pamiętam, że w pierwszej klasie podstawówki czasami zdarzało się, że trzeba było ubrac granatowy fartuszek z białym kołnierzykiem...wtedy tego nie lubiłam, dziś pewnie nie miałabym nic przeciwko ;)
Po raz kolejny stwierdzam, że człowiek i jego gusta i guściki się zmieniają!! 
A wy? Chodziliście jeszcze w szkolnych fartuszkach?

Nie przedłużając prezentuję Wam recyklingowe puszki na herbatkę i kaszkę dla maluchów w deseniu granat w groszki, pracka bierze udział w zabawie u Edith i Hand made by Mama KOLORY JESIENI :)




A z jesiennych smaków nie może zabraknąc ŚLIWEK,  tym razem w wersji ciasta ze śliwkami...TEN przepis dostałam od przyjaciółki...idealne do popołudniowej kawki, czy herbaty...


 Pozdrawiam Was :)



wtorek, 15 października 2013

Wciąż w trakcie...

Pomysłów na wykonanie kuchni do zabawy dla mojej Zosi było i wciąż jest mnóstwo...dzięki pomocy zdolnych koleżanek blogowych mam już niemalże pełen asortyment kuchennych gadżetów wykonanych hand-made :)...Zanim pokażę WSZYSTKO co już od dziewczyn dostałam  (a chciałabym pokazać przy okazji głównego ELEMENTU, czyli "kuchni", której wciąż nie ma ;) ) przedstawiam Wam komplecik bardzo potrzebnych małej-kuchareczce przydasiów kuchennych zmajstrowany przeze mnie...


Kuchareczka wiedziała jak się przyrządami posługuje...tutaj przykład naszej wspólnej zabawy z wykorzystaniem nieozdobionych jeszcze akcesoriów...


Obrazek dziewczynki-biedronki na desce to prezent  od jednej z tych uzdolnionych dziewczyn-Paulinki :)



"Okrągły nóż do pizzy" to moja fanaberia ;) bo nie mam za wiele swoich gadżetów kuchennych ;) żadnych wyciskaczy do cytrusów, czy czosnku, czy 10 różnych rodzajów tarek ;)...minimalizm przedmiotowy w wyposażeniu i uniwersalizm wykorzystania panuje u mnie w kuchni ;) ale na ten nożyk się czaiłam...mała rzecz a cieszy :)
Zestaw kuchennych przyborów dla Zosi był fajnym tłem, żeby pokazać proste i smaczne danie w sam raz na coraz chłodniejsze wieczory...z przepisem spotkałam się na TYM fantastycznym blogu...nie mogłam teraz znaleźć dokładnie tego wpisu, w którym jest przepis, więc albo sami poszukacie, albo zaufacie mojej intuicji i pamięci...składniki: ugotowanie ziemniaki utłuczone na puree, taka sama ilość mąki, co ziemniaków, jajo...ewentualnie przyprawy, wszystko wymieszać, ciasto rozwałkować, wycinać romby, ja się bawiłam swoją nową kuchenną zabawką ;) dlatego lekkie "falbanki"wyszły...następnie smaży się romby na rozgrzanym, głębokim oleju...po odsączeniu wyciskamy do nich (w moim przypadku ścieramy) czosnek...ewentualnie doprawiamy do smaku solą...bardzo szybko się to robi :) i smaczne to to :)

Pozdrawiam Was ciepło!!
...aha i jeszcze w odpowiedzi na pytania, które się pojawiły pod poprzednim postem (i nie tylko)...moja doba trwa tak samo krótko jak Wasza...czasami poświęcam noc...czasami 2 w tygodniu, żeby COŚ zrobić od A-do Z :) bo w ciągu dnia przy dwójce maluchów i innych obowiązkach ciężko wygospodarować chwilę...zresztą sami wiecie jak to jest...albo dzieci, albo praca zawodowa albo gospodarstwo albo kilka rzeczy na raz, a i tak i Wy i ja znajdujemy CZAS by poświęcić go na SWOJE PASJE...

Bo prawdą jest,  że chcieć to móc...


poniedziałek, 14 października 2013

Tego się nie spodziewałam

 Czego? Że zrobię coś takiego ;)...moja Mama zmieniała kuchnię...jest nowoczesna i CZERWONA...postanowiłam, że zrobię coś do tej nowej kuchni...i w takiej kolorystyce jaką zażyczyła sobie...na parapetówę kuchenną pojechaliśmy z takim oto "prezentem":






Rodzicom prezencik przypadł do gustu i fajnie wszystko wpasowało się do nowej kuchni...jeszcze kilka rzeczy obiecałam Mamie, że przerobię ;) m.in. zegar...

I kolejna prośba do Was, bo jeszcze nieco czasu zostało...kolejne dziecko marzy o urodzinowej karteczce :)
Więcej informacji tutaj 


 POZDRAWIAM WAS CIEPŁO :)


sobota, 12 października 2013

czwartek, 10 października 2013

podziękowania i prośby i zaproszenie...

Witajcie...
W poprzednim poście pokazałam Wam szkatułkę, którą zrobiłam dla pewnej Jubilatki, ponieważ wcześniej przeprowadziłam "wywiad", wiedziałam, że marzy się jej romantyczny rower z koszem...hmm...poprosiłam pewną zdolną osóbkę o "xxx" spełnienie jej marzenia...




Ola zrobiła mi też literkę "A" w technice wire wrapping...niestety nie potrafiłam zrobić ładnego zdjęcia, ale myślę, że Oleńka pokaże niedługo to małe arcydzieło!
DZIĘKUJĘ za pomoc :)
A skoro już przy tym temacie jesteśmy...znalazłam ostatnio taką informację TUTAJ
W skrócie..."27.10.2013 roku Oliwia kończy 6 lat. Jej największym marzeniem jest otrzymanie jak największej liczby kartek urodzinowych. Mała walczy z rakiem."
A zatem apel do Was wszystkich...przyłączmy się do AKCJI, pomóżmy spełnić marzenie dziewczynki...kartki można wysyłać na adres:
 Oliwia Gandecka ul. M.C. Skłodowskiej 11/26 65-001 Zielona Góra
Jest jeszcze sporo czasu...zdążycie uszczęśliwić tym gestem Oliwię :)
Przyłączam się do akcji i Was proszę o to samo :)

Dobrze znana jest prawda, że tylko szczęście jak się nim dzieli mnoży się...podzielmy się nim! :)

Mnie ostatnio spotkała miła niespodzianka...u Mirusi wygrałam nagrodę dodatkową w jej candy  :)
Wczoraj paczuszka do mnie dotarła...ta malutka ciekawska rączka mojej Zosi sięga po szydełkowe kwiatuszki ;)


Po tej rozbudowanej części podziękowań i próśb tak na zakończenie zapraszam Was jeszcze do udziału w wyzwaniach w Klubie Twórczych Mam:



Jako przykładową prackę do tego wyzwania zrobiłam herbaciarkę w barwach babiego lata :)



oraz 


a to moja interpretacja recyklingu...puszki,pudełka, pojemniki po kawie i herbatce w nowej odsłonie:


Dziękuję za Wasze słowa...
Pozdrawiam słonecznie!!