Przez krótką chwilę...

poniedziałek, 30 grudnia 2013

niech trwa...

ten świąteczny nastrój oczywiście...
Będzie trwał do 2 lutego i zapewne nie znudzą się nam do tego czasu wszystkie świąteczne dekoracje...






Choinka ubrana we wszystko...w bombki, jakie udało nam się zebrac z mężusiem przez nasze 5 lat bycia małżeństwem (bo w drugi dzień Świąt mieliśmy właśnie rocznicę) w ozdoby szydełkowe od Was...w ozdoby z masy solnej, pierniczki, suszone owoce, drewniane, filcowe i papierowe cuda...jest na niej wszystko :) 
WRESZCIE mogłam swoje pudełka opróżnic i zawiesic wszystko na choince :)
Zosi i Antosiowi się podoba...mają swoje ulubione ozdoby, które  codziennie muszą byc poruszane przez nich ;)
Inne zakątki w domu - w świątecznym klimacie, który nieprędko się znudzi:


 Dużą kulę kusudamy zrobiła dla mnie moja Mam w zeszłym roku...od Niej nauczyła się moja
Ciocia, która zrobiła dla mnie kilka takich słodkich miniaturek...oczywiście na serwecie od Ilonki :)
Na makowej półeczce postawiłam śliczne choineczki z papierowej wikliny od Gosi ...



Skarpeta od znajomej ze studiów...która jak się okazało też się para rękodziełem i to JAKIM :)


Aniołki też od Was...uzbierała się mała kolekcja :) zawisły na naszym "wieszaku na klucze"...klucze tymczasowo zamknęłam w szkatułce ;) i poszukuję skrzyneczki na wieszanie kluczy...bo Aniołki mi sie tu podobają...więc to klucze muszą znaleźc swój nowy dom...


I jeszcze kuchenne okno:




Nawet lodówce się oberwało świątecznymi ozdobami ;)


Na dziś tyle, bo i tak długaśnie wyszło...ale to nie koniec...bo w tym roku zostaliśmy zasypani (bynajmniej nie przez śnieg ;) ) karteczkami i prezencikami...
Pozdrawiam

środa, 25 grudnia 2013

narodziła się dziś...




 Niech ta Miłość wleje się w nasze serca...

"Dobrze widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"  
/Antoine de Saint Exupery/
 
Dobrych świątecznych chwil spędzonych w gronie bliskich, rodziny, przyjaciół...



sobota, 21 grudnia 2013

ciąg dalszy wprowadzania się w nastrój...

Odkąd dostałam od Ilonki bazy słomiane do robienia wianków...czuję jakbym się uzależniła...od ich robienia...wczoraj w odskoczni od mycia okien i mebli powstały wianki dla mojej Mamy, Bratowej i znajomej :) oczywiście zaczęłam je robic, kiedy maluchy już usnęły, bo wcześniej nie jestem w stanie nic zrobic...
Wiecie co jest w tym najgorsze?...do tej pory preferowałam proste formy...im mniej tym lepiej, ale kiedy zaczyna się robic takie wianki nie sposób się powstrzymac od dodawania kolejnych elementów...




Skoro miałam już w rękach pistolet na gorący klej zmajstrowałam malusi stroik kuchenny w foremce po babeczkach...prawdziwie kuchenny, bo użyłam różnych kuchennych dobrodziejstw...orzechy, suszone borówki i pomarańcze, goździki, anyż, laski cynamonu, nawet liście laurowe i ziele angielskie oraz ostre papryczki :)...


A za oknem dziś u nas tak...odrobinkę śniegu tylko...ale za to jaki zachód?



Pozdrawiam, moja "przerwa" się kończy...czas na piernik i chatkę :)
Ale to gdy dzieci usną ;) teraz czas zabawy :)
Dobrego wieczoru...

wtorek, 17 grudnia 2013

tyle dobroci...

Witajcie ...na początku dziękuję Wam za słowa pod poprzednim postem... każdemu z nas przydaje się taki dzień-odskoczni od codzienności, kiedy można się zatrzymać i pomyśleć o tym co było...
wspomnienia to element naszego istnienia...
Na podsumowanie tego wątku...posłuchajcie...wzruszcie się..
Już nie raz przekonywałam się, że świat nie jest zepsuty i zły jak to zwykły media przekazywać (chyba między innymi dlatego też jest nam tak dobrze bez TV :) )...od dobrych kilku lat jestem wolontariuszką w TEJ organizacji...niedawno po sporej przerwie wróciłam do działań wolontaryjnych... Wiecie jakie to cudowne uczucie? Nasi wolontariusze działają cicho, ale SĄ :) i jest ich całkiem sporo...to i tak kropla w morzu potrzeb... 
życzliwość i sympatia i dobroć po prostu jest wokół nas :)
W tym okresie jaki teraz przeżywamy jest szczególnie widoczna :)
W tym miejscu chciałabym podziękować za paczuszki jakie docierają do nas. Niektóre wymiankowe, inne niespodziankowe... Czas na zdjęcia:
Pamiętacie moją wymiankę z Ilonką? Wczoraj pokazałam Wam cudny wieniec od Niej...a tu kolejne wspaniałości:



 Bieżnik jest cudowny :)
A tu kolejne rzeczy jakie znalazłam w paczuszce:


i jeszcze jeden bieżnik w zbliżeniu:


Bazy pod wianki pomału wykorzystuję :)...bieżniki i serwetki niedługo już znajdą swoje miejsce :)
Dziękuję ILONKO!!

Niespodziankową paczuszkę pełną skarbów otrzymałam od Joasi...
Czego w tej paczuszce nie było!!??


 i w zbliżeniu:


Papucie dla całej rodzinki naszej ! :)
 

 Dziękujemy Joasiu :)

Kolejna niespodzianka od Ani...którą poznałam lepiej stosunkowo niedawno...a tu taki traf w dust i niespodzianka!! Dziękujemy Aniu...


I jeszcze jedna Ania-Anulek wraz z córciami sprawiły nam taką niespodziankę:




Aniołka porwała Zosia natychmiast po otwarciu paczki, jakby wiedziała, że to dla niej córki Ani: Ola i Michasia zrobiły :)...była też pościel dla Antosia i słodki Rudolf i pierniczki były :)...kotek nasz osobisty ;) ale Zosia zapragnęła go przykryć nową pościelą ;) 
Dziękujemy Kochana Tobie i córeczkom...zdolniachy wszystkie 3! :)
Dobrze, że Pani listonosz wyrozumiała :) 

Pozdrawiam Was ciepło...
A w nagrodę za wytrwałość częstujcie się ciasteczkiem z kleiku ryżowego albo pierniczkami ;)...MNIAM...
oryginalny przepis TU ( u mnie lekkie modyfikacje między innymi ...20 dkg kleiku, 15-20 dkg margaryny i bez sezamu ;) i bez dżemu ;) za to niektóre polałam białą czekoladą a inne jeszcze dodatkowo posypałam wiórkami) Spróbujcie...są pyszne!




Dobrego popołudnia i wieczoru :)

poniedziałek, 16 grudnia 2013

między miłością a nienawiścią...

...jest niezwykle cieniutka granica...
Tak naprawdę nie chciałabym używać tego słowa...tzn nienawiść...ale gdy się ma 13 lat i ma się wrażenie, że cały wszechświat działa przeciw Tobie...to co innego się czuje? 
Dzisiaj dostałam maila od bliskiej mi osoby...wiadomość ta "wymusiła" na mnie pewne wspomnienie...TO wydarzenie jak i wiele innych zapada w pamięć czy się tego chce czy nie...ale dziś wróciło mocno... Święta tamtego roku to były jedne z najsmutniejszych jakie przeżyłam... straciłam swojego Dziadzia... odszedł dokładnie w Wigilię... to trochę jak marny żart dla najbliższych...ale niestety to prawda...Na studiach uczyłam się o etapach żałoby, jestem osobą wierzącą i wydawało mi się nawet, że RADZĘ sobie z takimi sytuacjami... ale czasami tęsknota za kimś kogo straciliśmy jest tak silna, że mało co pomaga... niezależnie kiedy to było...
Święta Bożego Narodzenia to święta ŻYCIA :) takie powinny być :) powinniśmy afirmować życie jak tylko się da... (nie tylko od święta) pamiętając też o tych którzy odeszli... To trudne, ale WIEM i CZUJĘ, że tak jest...więc pomimo tego, że jako 13latka nienawidziłam świąt bo mi wtedy kogoś ważnego odebrano (egoistka ze mnie...bo przecież mój Dziadziu to był przede wszystkim mąż, ojciec, brat, dziadziu, przyjaciel!!!) z czasem zaczęłam je kochać na nowo i wiem, że to zabrzmi jak oklepana gadka...ale czas jest lekarzem na wszystko...nawet jeśli za 20 lat poczuję się jak dziś to dobrze...bo to jak oberwanie obuchem...trzeba zwracać uwagę na to co ważne :) co najważniejsze...
Niestety nie da się przemycić w postach pewnego duchowego nastroju i tego jak wewnętrznie się przygotowujemy do Świąt...więc nasze radosne przygotowania, strojenie, zdobienie i pieczenie, dekorowanie i lukrowanie ;) niech będzie zobrazowaniem tego co nam w duszy gra :)
Życzę owocnych przygotowań :)
Zachowajcie przy tym spokój :) niech wszystko co robicie sprawia Wam przede wszystkim przyjemność i radość z możliwości bycia RAZEM i robienia czegoś WSPÓLNIE :)
Dlatego jeszcze rzutem na taśmę chciałabym, żebyście rzucili okiem na tą akcję...przeczytałam od deski do deski...trochę mało czasu zostało...ale i tak postaram się coś zmajstrować...a Wy?
I pokażę jeszcze wieńce...jeden dostałam od kochanej osóbki Ilonko bardzo dziękuję!!...a ten skromny i nieco surowy co wisi na drzwiach zrobiony przez mnie...jak wyciągnę ozdoby i znajdę szydełkowe gwiazdki od Was to jeszcze one zawisną wśród gałązek i orzechów :)





POZDRAWIAM Was ciepło i miłości w gestach codzienności życzę :)
Ps. a niespodziankę którą obiecałam dwa posty wcześniej otrzyma ode mnie BasiaS :)
pozdrawiam...Twój adresik Basiu mam :) 

sobota, 14 grudnia 2013

coraz bliżej święta...

10 dni do Wigilii pozostało...teraz to się dopiero zacznie...niestety jestem typem człowieka, którego nic tak nie mobilizuje do działania jak termin :) najlepiej zbliżający się bardzo wielkimi krokami...
Zatem od teraz już na dobre świątecznie będzie...
Na początek muchomorki z masy solnej...dawno temu zrobiłyśmy z Zosią figurki z masy solnej ( o TU) większośc rozdaliśmy innym dzieciakom do malowania, ale muchomorki zostały u nas...w sumie nie od końca...bo poleciały już do innych...trzeba więc będzie jeszcze zakasac rękawy i pobawic się masą solną :)



Następnie objadaliśmy się pomarańczami, żeby powstały skórki pomarańczowe w cukrze. (przepis STĄD) Robiłam pierwszy raz, zupełnie jakoś tak bez przekonania, ale...EFEKT totalnie mnie zaskoczył...in plus oczywiście...nawet moje dziecię się rozsmakowało w takich słodkościach...
zdjęcie okropne, bo robione w nocy, ale smak? zapach? szkoda, ze tego w zdjęciu przemycic się nie da...


Oczywiście wykorzystałam je prawie natychmiast do makowca (który już w zamrażalniku) i drożdżówek a'la makowiec...ciasto drożdżowe jak zwykle "na oko" ale smacznie i bardzo aromatycznie wyszło...




W tle moja nowa serweta...ale o tym i o wielu innych wspaniałościach następnym razem :) bo duuuuużo tego :)

Odkryłam też swoją nową miłostkę...suszone jabłka...kroję cieniutkie plasterki i suszę przy kominku...fajna przegryzka :)...


Na polu bitwy z twórczością też się sporo dzieje, ale nic chyba nie jest jeszcze dokończone...a zegar tyka hehe ;) do świąt tak niewiele czasu :) i w sumie nie wiem jak u Was ale u mnie nie trudno o pomyłkę "które" święta idą? Bo pogoda i słońce od kilku dni takie jak na wiosnę! Raczymy się więc tym słońcem póki jest!
Pozdrawiam...
Dobrego dnia! :)

środa, 11 grudnia 2013

pociągiem do biedronek i osobiste puszki na pierniczki

To zacznę od końca...pudełka jakie niedawno pokazywałam to wszystko na prezenty dla innych...moje opakowania na pierniczki odczekały swoje...oj dłuuugo czekały...niektóre to i nawet 2 lata ;) aż w końcu je wykończyłam...od znajomych dostałam puszki po innych ciasteczkach i przerobiłam po swojemu...na pierniczki :)...
Ta puszka to zeszłoroczny zakup w IKEA...zapełniona była cieniutkimi pysznymi korzennymi ciastkami...dół zostawiłam bez zmian, natomiast górę obficie potraktowałam pastą strukturalną pozostawiając widoczne nierówności...motyw...hmm wydał mi się taki słodki :) 


To owalne wykonane w podobny sposób...pasta strukturalna (bałam się, że zwykła sama farba będzie odpryskiwała) i na nią przyklejona gaza...i grudniowa kompozycja :) dół bez zmian:


Ostatnia puszka to właśnie ta, która najdłużej czekała na wykończenie i przyznam szczerze, że jest moją ulubioną :)


Oczywiście do wykończenia tychże puszek natchnęła mnie porcja pierniczków, która spoczywała grzecznie w pudle...ale po kolejnym lukrowaniu z córcią musiałam znaleźc im nowe miejsce :) zatem do znudzenia dziś ;) puszki wraz z zawartością :


Oraz zawartośc z bliska:





 I mój największy, niezmordowany i niezawodny pomocnik w zdobieniu pierniczków:


Ale to nie koniec fotek, bowiem pewna osóbka zrobiła nam nie lada niespodziankę, niestety nadawcy nie mogłam odszyfrowac a wyciągając kolejne paczuszki z paczki myślałam, że to od mojej przyjaciółki (bo kto mnie zna lepiej od mojej M.) a tu nagle olśnienie moja M. inaczej by zapakowała ;) chociaż zawartośc z TRAFNOŚCIĄ byłaby niemal ta sama!! 
ASIU...dziękuję za tą niespodziankę...były tam biedronki wszelakiej maści dla mojej Zosi (brakuje na zdjęciu ozdoby ściennej - biedronki, bowiem Zosia zapała do tego "tamtisia" miłością prawdziwą i nijak nie da się jej sfotografowac ;) ...były lokomotywy z wagonikami dla Antosia (nawet guziki-ciuchcie...mam nadzieję, że je kiedyś dobrze wykorzystam) i coś dla mnie...książka którą od Asi pożyczyłam...a oprócz tego ślicznie pachnąca świętami świeca (rozrpracowałam ją na części pierwsze ;) ) i mydełkoi hafcikowa urocza zakładka i cała góra słodkości dla nas...
Dziękujemy!!! 







Kończę...i tak już przydługo wyszło...ale szczęściem trzeba się dzielic :) zatem ...spośród osób które tu dziś zawitają, wybiorę jedną i  przygotuję niespodziankę 
(wysyłka na terenie PL)
Pozdrawiam Was ciepło!!