Przez krótką chwilę...

sobota, 8 marca 2014

być kobietą...

Ten dzień "przypomnienia" pozwala się zatrzymać i zastanowić nad tym "o co chodzi w byciu kobietą?"
Wiem jedno...że wciąż nie wiem nic...
Macie jakieś najbardziej trafne definicje "kobiety"? 

;) do mnie się niedawno przyplątało i nie chce odczepić motto przyjaciółki jakie ustawiła w opisie gg "Kobiety chcą tylko jednego....WSZYSTKIEGO" Według mnie wiele w tym racji.
I tak co roku to samo, skrzynka w telefonie zapchana od smsów...od przyjaciół-mężczyzn,od brata, od znajomych kobiet-które wiedzą, co lubimy... faceci z klasą czyli Tata i Dziadziuś dzwonią :) synek się przytula...
A na spacerze z dzieciakami ułamałam kilka gałązek bazi...




 A Mężuś? Haha...Mężuś mnie kiedyś "posłuchał" i wziął sobie chyba głęboko do serca moje słowa, żeby mi nie kupować kwiatów...a potem chodzę zła jak osa kiedy takiego "świeżego badylka" nie dostanę? 
No normalna to ja nie jestem, nie? Ale Wy-kobiety rozumiecie mnie, prawda? 
Tak czy siak, wieczorem dotarło do mnie, że nie mam się o co "wściekać"...przecież nie mam powodów...nie ten kwiatek się liczy (w lecie będzie mi polne zbierał...ale jak z pola znowu przyniesie chabra po "kłótni" i powie, że to "oset dla osta" to umrę ze śmiechu) nie prezenty (chociaż po ulubione pierniczki wyskoczył)...ale gesty i nasza codzienność...


...i wiem, że te dłonie, które nie boją się pracy, które potrafią czule objąć gdy trzeba, które są też dłońmi artysty (chociaż wielkiego niedowiarka)...a dziś po południu dłonie trzymające kubek kawy na dachu to najlepszy prezent...większy niż sobie nawet mogłam wymarzyć :) bo jak być kobietą to tylko przy swoim mężczyźnie :)



16 komentarzy:

  1. Dobrze powiedziane, Justynko:)
    Pan mój Mąż romantykiem nie jest, raczej bywa,aczkolwiek rzadko. A że w powieściach mąż często przynosi kwiaty tak bez okazji? Cóż,życie tonie harlequin;) Może nie mam bezokazyjnego kwiatka co drugi dzień, ale zdarza mi się, że niespodziankowe wielkie wejście do domu robi mi stylowy komplet foteli z kanapą czy stolik sprzed niemal dwóch stuleci- i bezcenne są nie te przedmioty, tylko fakt, że ten nieromantyczny facet, przez niektórych osiłkiem tudzież karkiem zwany zamiast mi na okrągło kotkować,żabciować i słoneczkować- bez zbędnych słów spełnia marzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  2. pięknie to Justyś napisałaś

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie to wszystko napisałaś i zgadzam się z Tobą. Co do tych kwiatków, to facetom często trzeba mówić, czego od nich chcemy, bo jak zapamiętają sobie, że czegoś "nie chcemy" to już raz a dobrze.
    Moc uścisków :)

    OdpowiedzUsuń
  4. aż mi się łezka na koniec zakręciła....

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się Tynko w 100%, pięknie to wszystko ujęłaś :) mój mężczyzna przyniósł mi Toffifee bo też w końcu zapamiętał że to są moje ulubione słodycze ;) i generalnie to chyba on jest bardziej romantyczny niż ja.... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. czytam i czytam....pięknie...normalnie jakby t dzień męża ;-))))))
    dobego dnia Justynko:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz rację! największy skarb to mieć przy sobie drugą połówkę:) Miłej niedzieli:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale Ty pięknie napisałaś ! To prawda, ale trzeba umieć docenić też swego mężczyznę. A my kobietami możemy być tylko przy właściwym mężczyźnie. Możemy wtedy błyszczeć i czuć się prawdziwymi kobietami :)

    OdpowiedzUsuń
  9. oset rozbawił mnie do łez...a reszta ze wzruszenia - ..czuć że kochasz - oby to się nigdy nie skończyło - życzę Tobie/sobie i wszystkim kobietkom :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja myślę, że być kobietą to prawdziwa sztuka - musimy w sobie łączyć naprawdę wiele ról.

    OdpowiedzUsuń
  11. Justynko nie sposób sie z tobą nie zgodzić:))))

    OdpowiedzUsuń
  12. Kochana piękny post:)Pozdrawiamy słonecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochana pięknie to napisałaś :) Buziaki dla Twojej wspaniałej rodzinki :)
    P.S. Zmieniłam adres bloga na http://asica-lasica.blogspot.com/ i nie wiem czy będziesz widziała go w Bloggerze.

    OdpowiedzUsuń