Przez krótką chwilę...

środa, 28 maja 2014

"m" jak...

...w tym odcinku nie miłość ;) chociaż ta przewija się przecież w każdym aspekcie naszego życia, prawda?
Dziś o macierzance będzie...i nie tylko...
Ale od niej zacznę:
Macierzanka była stosowana już w starożytności; stosuje się ją jako środek wykrztuśny, odkażający górne drogi oddechowe, także przy niestrawności, fermentacji w układzie pokarmowym (działa bakterio- i grzybobójczo) oraz w leczeniu chorób reumatycznych. W polskim lecznictwie ludowym uznawano ją jako szczególnie sprzyjającą kobietom i samicom zwierząt domowych, stosowano ją często w tzw. chorobach kobiecych. (fragm. o zastosowaniu macierzanki z "Dzika kuchnia" Łukasz Łuczaj, Wydawnictwo Nasza Księgarnia)
W zeszłym roku macierzankę zbierałam pierwszy raz, w tym roku powtórzyłam zbiór, ponieważ macierzanka jest niesamowita...pięknie pachnie, niby słodko-miodowo a jednak ziołowo...idealnie sprawdza się jako dodatek do herbaty, albo jako herbatka ziołowa sama w sobie...używam jej też świeżej jak zwykle stosuje się oregano: do sałatek, mięsa, czy pizzy...
Oto moja macierzanka...


Dałam swojemu Mężusiowi nie lada zadanie, na łące którą kosił pod siano rośnie sobie kępkami macierzanka, Mężuś dostał przykaz, że macierzanki ma nie kosić...oj biedny...ile się namachał kosą wie on sam ;) ale zachciankę swojej dziwnej żony spełnił..



W zeszłym tygodniu macierzankę wykorzystałam do sałaty z mozarellą i pomidorem:





Potem była serowo-pomidorowa pizza na cieniutkim cieście z macierzanką, którą dodałam zarówno do ciasta jak i posypałam nią upieczoną pizzę :)...i zobaczcie kto pomagał w przygotowaniu kolacji dla rodziców:




A robótkowo? Trudno cokolwiek robić teraz...farby i kleje i lakiery na tym cieple co prawda ekspresowo by schły...ale jakoś ostatnimi czasy nie umiem z siebie wykrzesać więcej niż to konieczne... do dziś ;) przecież nie można tak ;) siedzę w koralikach ( w niedzielę, przy okazji bardzo przyjemnego spotkania z blogową znajomą Olą :) dostałam całe pudełko wypełnione po brzegi koralikami, cieszyłam się jak dziecko!! )...w najbliższym czasie pokażę efekty... 
Ale tacę dla przyjaciela zrobiłam, radosny i uśmiechnięty jak te słoneczniki...osobiście nie do końca jestem zadowolona z efektu...ale jubilat twierdził, że jest ok ;) powiedzmy, że mu wierzę ;) mam nadzieję, że już parę razy zaserwował żonie na tacy śniadanie ;) 


Apropos niedzielnego spotkania, Ola to wirtuoz od wire-wrapping..zobaczcie co dla mnie poskręcała ta utalentowana osóbka! Zdjęcie z Jej bloga...


To chyba kolejny moment na przełamanie się do koloru...kolczyki są cudowne...dziękuję :)
I dziękuję za miło (w końcu to też na "M" :)) spędzony czas...
Pozdrawiam

18 komentarzy:

  1. Kusisz Justyś tym jedzeniem. Mąż to ma z Tobą dobrze, jak mu takie pyszności serwujesz, wcale się nie dziwię, że dla Ciebie był w stanie oszczędzić macierzankę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. smakowicie u Ciebie, taca bardzo mi się podoba, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. całe szczęście, że mieszkasz wśród pół i łąk, bo gdzie w mieście byś tyle ziela znalazła:)

    OdpowiedzUsuń
  4. No jesteś niesamowita z roślinami w kuchni,ależ mi imponujesz wiedzą.Zazdroszczę Ci miejsca gdzie mieszkasz,widzę oczami wyobraźni Ciebie na łące z koszem i ziołami:)Oczywiście lecę po macierzankę i wykorzystam ją w mojej kuchni!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochanego masz męża, że spełnił twoją prośbę, choć zadanie miał niełatwe ;) A pizze z macierzanką bym schrupała :) Piękne kolczyki dostałaś, śliczny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  6. przepiękne kolczyki dostałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale smakołyki, a kolczyki śliczne :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. hmm. sałatka caprese z macierzanką. Brzmi intrygująco :) Do tego ta pizza.. ślinka cieknie! A kolczyki wspaniałe, warto się przełamać, kolor zawsze dodaje energii i optymizmu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dostalas przepiekne kolczyki...Bardzo mi sie podobaja.
    Zazdroszcze ci twojej macierzanki....Ja sprobowalam wysiac u nas na ogrodku i niestety nic z niej nie wyszlo.....Szkoda..Ale chyba poprosze moja szwagierke o nasionka jeszcze raz ( u nas nie ma...) i sprobuje w przyszlym roku ....
    Pozdrawiam serdecznie z deszczowej krainy ☺
    Gabi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety jestem duren !!!!! Pomylilam macierzanke z maciejka...Wstyd.......Macierzanke mam w orodku i ciesze sie.....
      Recepty wyprobuje, bo slinka leci ☺.

      Usuń
  10. no i znowu i ciebie same pyszności:) kolczyki od Oli piękne:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Macierzanka mówisz.. będę musiała poszukać na naszych łąkach:)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja myślałam, że m jak mieszkanie :) Pierwszy raz o niej słyszę.

    OdpowiedzUsuń
  13. a Wy znowu kwiaty jecie :)
    haha, kwiatowa rodzina.

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam smak macierzanki, kojarzy mi się z wakacjami u babci, ze skarpą nad jeziorem nad którą zawsze ją zbieraliśmy, cudownie pachnie, uwielbiam smak jej herbaty to cudowne zioło.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mozarellę kocham miłością absolutną!

    OdpowiedzUsuń
  16. Tacka prześliczna:)A pizza..mniam mniam...Kochana, a jaki masz przepis na ciasto???

    OdpowiedzUsuń
  17. Pizza wygląda przepysznie!!!

    OdpowiedzUsuń