Przez krótką chwilę...

wtorek, 20 maja 2014

miejsce na ziemi rajem zwane

Nasz osobisty raj to TU i TERAZ :) z dzieciakami, zwierzakami, łąkami, polami...i nie tylko sielskim życiem, ale i pracą, potem, wysiłkiem, staraniem się o to, żeby było DOBRZE...
I to "DOBRZE" to ten metaforyczny "raj" :)
Nie wpadłabym na to, gdyby nie pewna osoba (Dziękuję Ewuś :))...
Tyle tytułem wstępu, a teraz? Przepraszam za ilość zdjęć...ale pogoda wreszcie taka cudna, że nie mogłam inaczej :)





 
Pastelowy, delikatny jak majowe kwiaty chustecznik powstał z myślą o zainspirowaniu Was i zaproszeniu do wspólnej zabawy w wyzwaniu MAJOWYM w Klubie Twórczych Mam 


Łąki umajone kwieciem wszelakim, a na spacerach wierny towarzysz czyli Kłopotek nie odstępuje na krok (kotek został tak nazwany przez Zosię) 





I lipa... 


I jeszcze na koniec, zachęcam Was do eksperymentowania z kaszą jaglaną...do tej pory robiłam ją i jadłam jako dodatek do drugiego dania...tymczasem ostatnio znalazłam całe mnóstwo przepisów na słodko. Długo nie mogłam się przekonać, ale skoro odważyłam się na ciasto z kaszy gryczanej i mięty to czemu nie na ciacho z kaszy jaglanej która ma zdecydowanie łagodniejszy smak? Dla chętnych i zainteresowanych garść informacji o kaszy jaglanej TU, a moje ciacho inspirowane między innymi tymi wpisami:
-http://pinkcake.blox.pl/2014/05/Serniko-brownie-z-malinami-bezglutenowe-weganskie.html
-http://smacznapyza.blogspot.com/2014/05/kasza-pomarancze-galaretka-sernik-z.html
-http://margarytka.blogspot.com/2014/05/jagielnik-ciasto-jaglane-z-truskawkami.html

A oto już moja wariacja na temat kaszy jaglanej...dodam tylko, że i Zosia i Antek po śniadaniu zjedli z apetytem po kawałku! Nie jest za słodkie, za to ciężkie i wilgotne i delikatne w smaku...





Oczywiście robiłam "na oko"...i wykorzystywałam produkty, jakie miałam ( a na które jakiegoś pomysłu nie miałam...np kokosowe mleko w proszku ;) )
Ciasto:
-opakowanie kaszy jaglanej (350g) przepłukałam, wrzuciłam na 1,5 szklanki wrzątku z odrobiną soli, kiedy woda pomału odparowała, dolałam pół szklanki mleka, wlałam też puszkę mleczka kokosowego, mieszałam, gotowałam do miękkości, kiedy masa była gęsta dodałam:
-2 łyżki brązowego cukru trzcinowego
-tabliczkę białej czekolady
-mleko kokosowe w proszku (jakieś 2 łyżki w opakowaniu mi zostało ;))

Zostawiłam do przestudzenia. Zblendowałam. Niestety mój blender już sobie nie radzi z takimi gęstymi masami więc moja masa jest grudkowata. Wylałam na dużą tortownicę. Piekłam około 30-40 minut w 170 st.C.

Polewa:
-3 łyżki mleka
-3 łyżki mleka w proszku
-3/4 tabliczki białej czekolady
Rozpuścić czekoladę w mleku, dodać mleko w proszku, doprowadzić do powstania jednolitej masy.
(nie miałam czasu na rozpuszczanie czekolady w kąpieli wodnej...) Wylać na ciasto, oprószyć wiórkami kokosowymi (5 łyżek wiórków kokosowych zrumieniłam na łyżeczce masła)

Jeśli ktoś lubi delikatne kokosowe smaki to pędem po kaszę jaglaną, wiórki i mleczko kokosowe do sklepu.
Osobiście zabrakło mi w tym cieście dobrych migdałów. 
W smaku też wtedy poczułabym raj.

POZDRAWIAM







17 komentarzy:

  1. chustecznik jest prześliczny, a to ciasto z kaszy pysznie wygląda, pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciasto do mnie "mówi" a kasza od dawna czeka w szafce na przetestowanie, nawet płatki jaglane też są:)
    A chustecznik? Bajka... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny ten Twój raj !!! Zdjęcia urocze - takie jak lubię najbardziej :)) I ciasto... no , no , jeszcze takiego nie próbowałam. Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  4. chustecznik śliczny, jakie cudne widoki a na ciach smaka mi narobiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudny ten Twój raj... Zupełnie jak mój:) I tak smakowicie ciacho wygląda... A jak będziesz jechała do mnie na tiramisu, to zabierz ze sobą ten czajniczek i kubek z makami, bo zmierzam Ci go zabrać:) Ślicznościowy chustecznik. A Zośka do Ciebie taka podobna się zrobiła (odwiedzam Cię zawsze, choć niekoniecznie mam czas pozostawić słóweczko) i jak urosła!

    OdpowiedzUsuń
  6. pieknie u Ciebie. A ta kasza jaglana mnie pociaga, tylko chyba musialabym ja z polskiego sklepu w weekend pryzwiesc, bo to jakies 20 kilometrow stad...

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne masz krajobrazy, a jakie ładne zdjęcia chustecznika. Z przepisu skorzystam bardzo chętnie, jak się już ogarnę z egzaminami, bo wygląda pysznie. Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ciasto z kaszy gryczanej i mięt?!
    rany, czego to ja u Ciebie się nie dowiem :)
    jaglaną robię na ciepło z owocami, ale dziewczynki szczególnie nie przepadają.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję za ten optymizm na początku posta. Potrzebne mi to było :)
    Piękny chustecznik.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. wspaniałe słowa, zdjęcia i ... to ciasto mniam, mniam... na pewno spróbuję :))

    OdpowiedzUsuń
  11. ja kaszę jaglaną jem tylko na słodko, do obiadu sobie nie wyobrażam...

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne widoki :) Kaszę muszę wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  13. Alez u Ciebie pieknie a ciasto super wygląda i przyznam sie że kasze jaglaną to chyba w dziecinstwie próbowałam ale pewnosci nie mam, moze czas najwyższy spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Istny raj na ziemi u Ciebie :) Piękny chustecznik, a kaszę jaglaną uwielbiam w każdej postaci, nawet gdzieś mam przepis na lody ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Narobiłaś ochoty na ciasto - jeszcze tylko nie wiem jakie ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie kłóć się, ale Twoja doba jednak trwa dłużej niż moja!!Kochana, zdjęcia i Twoja praca, jak zwykle cudne!!!

    OdpowiedzUsuń