Przez krótką chwilę...

niedziela, 17 sierpnia 2014

nim sezon się skończy...

Witajcie...
Czy u Was sierpień jakiś taki zwariowany i jeszcze bardziej intensywny niż inne miesiące?
Niby lato w pełni. Ale tak jakby tylko NIBY...bo dziś już poczułam pierwsze dreszcze z zimna...a kto mnie zna, wie, że ja raczej nie z tych zmarzluchowatych ...tak czy siak jesień czuć w powietrzu, mówcie co chcecie, ale tak jest. Ja oczywiście łapki zacieram, wszak JESIEŃ kocham!!

Żeby bez sensu nie przedłużać...
Moje najukochańsze Święto za nami...porobiłam nieco bukietów :) te widoczne na zdjęciu w towarzystwie artystycznego nieładu w trakcie tworzenia ;)


Podłubałam też troszkę w koralikach a Wiola porobiła tym biżutkom fotki (dziękuję)








I WRESZCIE coś czym bardzo chciałam się z Wami podzielić :)
W czeluściach mojego zeszytu z przepisami znalazłam taki na cukiniowy pasztet...nie przemawiała do mnie zbyt mdła cukinia i góra bułki tartej...za to "uśmiechał" się do mnie bób, który zbieramy z naszej uprawy i inne takie...zatem bazę "PASZTETU" zabrałam ze sobą w myślach a reszta jak zawsze u mnie improwizacja. Ta wyszła wyjątkowo udana!
Ilości składników u mnie "na oko"...bo pozbywałam się wszystkich zalegających warzyw i nie tylko ;)


CUKINIA obrana, wypestkowana, starta na grubych oczkach
BÓB ugotowany, obrany, częściowo zmiażdżony
CEBULA, BOCZEK, PAPRYKA, SUSZONE POMIDORY...drobno pokrojone i zeszklone na odrobinie oliwy z zalewy z pomidorów
SER ŻÓŁTY starty na tarce...ok połowę mniej niż cukini było ;p
BUŁKA TARTA i JAJO (lub 2) tyle żeby powstała pulpa, dość gęsta
PRZYPRAWY...ja użyłam swojskiej-domowej vegety, ziół (oregano, tymianek etc), maggi
CZOSNEK...kilka ząbków, stare na drobnych oczkach tarki 

Całość mieszamy, wylewamy do dużej keksówki, ja zawsze formę wykładam papierem do pieczenia, zapiekamy w zależności od umiejętności naszego piekarnika ok godziny do 1,5 w temperaturze 180 st C.
Zapach niesamowity... pyszne na ciepło jak i na zimno...oczywiście na zimno, kiedy stężeje lepiej się kroi...
Spróbujcie...



I na zakończenie jeszcze prostszy przepis...ale równie smaczny...o ekspresowym wykonaniu nie wspomnę ;)


Rogaliki ;)

TAKA SAMA ilość MĄKI, MARGARYNY (MASŁA) i TWAROGU...wyrabiamy ciasto..nadziewamy czym chcemy, co mamy (u mnie swojska konfiturka z czarnych porzeczek), próbujemy nadać kształt rogalika ;), układamy na blaszce wyłożonej papierem...pieczemy (ok. pół godziny w 180 st C) do momentu gdy od spodu będą lekko zrumienione a wierzch będzie wciąż jasny...posypujemy cukrem pudrem.



POZDRAWIAM


MIŁEGO DNIA

17 komentarzy:

  1. Za rok na pewno przyjeżdżamy i będziemy kosztować tych pyszności;p

    nie mogę się doczekać!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle jestem pełna podziwu dla Twojej kreatywności biżuteryjnej i kuchennej. Pasztet warzywny od dawna za mną chodzi, więc chyba najwyższy czas takowy zrobić!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepis na rogaliki porwałam. Na jesień czeka i też ją już czuję wyraźnie...

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas juz bardzo jesiennie....13 stopni, malo slonka...brrrrr......Ale za to mozna wreszcie moje ukochane chusty nosic, skarpety kolorowe dodajy dobrego nastroju, wiec jest ok.
    Dziekuje za przepisy. Rogaliki zrobie na pewno ♥ Z cukinia to problem, mo moj malzonek nie lubi.....Ale zobaczymy, moze sie przekona ☺
    Pozdrawiam
    Gabi

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj ale nas ugościłaś , i piękne bransoletki, kwiaty i jeszcze coś dla podniebienia dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Sielsko i anielsko u Ciebie Justynko :) Człowiek odpoczywa patrząc na takie fotki :) Bukieciki cudne :) bransoletki też :) a słodkości apetyczne :) Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  7. też czuję juz jesień, Justynko, niestety mój organizm też przejął się chłodem, bom zakatarzona i bez głosu, ale co tam, dobrze, że Kornelka już niemal doszła do siebie:)
    Przedśpiew jesienny jest taki piękny w Twoim wykonaniu, że nic a nic nie żal mi lata- oby tylko zastąpiła je najpiękniejsza złota polska pani;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Aż się głodna zrobiłam bo taki twój posta smakowity no i śliczne zdjęcia pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. spróbuj placków z cukinii :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ale pycha ten pasztet! miodzio!
    ps. u nas też jesień. to lato zdecydowanie za krótkie, za mało intensywne. nie wygrzałam się. w kości nadal mi zimno :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudne bransoletki, bardzo mi się podobają :) Pasztet wygląda smakowicie, a deserek mmmm, rozmarzyłam się ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. pasztecik pyszny był:) sielsko u ciebie i jak spokojnie :) szybko minął czas spędzony u was ale cudnie było :) co do zdjęć sama przyjemność cykać zdjęcia ślicznym biżutkom wiesz że uwielbia twoje prace:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj pracuś z Ciebie Justynko - same cuda:))) a na dodatek narobiłaś mi apetytu na te cudowności - rogaliki robiłyśmy takie z siostrą całe dzieciństwo ;-))

    OdpowiedzUsuń
  14. Same wspaniałości i ten pasztet ummmmmm

    OdpowiedzUsuń
  15. jejku jaki piękny pasztet! ale musi byc pycha..tylko zebym dstała bób..to zrobię!:)) PS. ja już czyham na jesien:D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ojej, Ty masz werandę, ładną werandę... Cudna! Ja też o takiej marzę... To byłby mój raj, mogłabym tam siedzieć wiecznie, w jakimś wygodnym fotelu z kawką, książką i tymi rogalikami, bo wyglądają bosko :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie ma to jak pyszności domowej roboty:) Kochana, u Ciebie zawsze tak smakowicie???

    OdpowiedzUsuń