Przez krótką chwilę...

czwartek, 4 września 2014

wczesnojesienne klimaty

Witajcie :)
Dziś kwiatowo będzie, na konkrecie. 
Bo czy wiecie, że wszędobylska NAWŁOĆ jest jadalna? :)
Sama niedawno się o tym dowiedziałam, przetestowałam więc dzielę się tym odkryciem z Wami. 
O wspaniałych właściwościach i przepisach nawłociowych możecie poczytać na profesjonalnych stronach TU i TU. Prawdziwa skarbnica wiedzy :) Gdyby jeszcze tak doba miała kilka godzin więcej a mózg więcej wiedzy mógł pomieścić ku zapamiętaniu...ech...cudnie by było...ale dobrze, że są takie miejsca jak powyżej, do których w razie wątpliwości lub zapomnienia można wrócić :)
Przedstawiam Wam królową wczesnojesiennych klimatów: NAWŁOĆ



wrotycz (trujący) ale też się załapał na sesję :)
*dziękuję Diano za uwagę :)

A po powrocie do domu czas na testowanie...herbatka z kwiatów i listków nawłoci :) bardzo aromatyczna, ziołowa, w smaku nawet taka rześka i sodka zarazem:)


Resztę kwiatów obrałam, wrzuciłam do garnka, zalałam wodą, dodałam 3 sparzone cytryny, pokrojone w grube plastry, odstawiłam na całą noc, następnego dnia, odcedziłam, wycisnęłam sok z cytryn, dodałam cukier...o proporcjach trudno mówić, bo na oko wszystko...ale kwiatów było ok 4 litry...reszta to woda, 3 cytryny i niecały kilogram cukru. Potem woda kwiatowa z cytryną i cukrem pomalutku i długo mi się gotowała aż uzyskałam ok litr bardzo aromatycznego soku nawłociowego...w smaku jak miód :) 
Mam nadzieję, że jakieś właściwości nawłoci w takim syropku się zawarły :)

A w klimat jesienny wprowadzam się też pracami decou...chociaż jeszcze ostatnie prawie 3 tygodnie lata przed nami u mnie pomału jesiennie...





Pozdrawiam Was ciepło :)

25 komentarzy:

  1. A to ci nawłoć;) Miód nawłociowy podobno jest świetny.
    Piękne prace!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piekne kwiaty. U nas juz bardzo jesiennie, mimo ze dzisiaj swieci slonko i jest dosc cieplo...Ale jesien tez jest ladna, jesli nie leje ciagle.
    Decou sliczne...Bardzo mi sie ten tablet podoba.
    Pozdrawiam cieplutko
    Gabi

    OdpowiedzUsuń
  3. Tylko mogę Ci pozazdrościć tych dóbr natury ech...
    A ta taca jaka śliczna !!!
    Bombowa !!!
    Buziolki :)***

    Ps.Pisałaś u mnie,że posłałaś mi fotkę...
    Gdzie ona :P ???

    OdpowiedzUsuń
  4. niesamowite.. bierzesz jakieś roślinki, o których nawet nie wiem jak się nazywają i robisz z nich takie cuda. a przecież rosną wszędzie! szacun, ollbrzmi szacun:)

    OdpowiedzUsuń
  5. tę/tą nawłoć widuję bardzo często. myślałam, że to jakiś pospolity chwaścior ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam pojęcia, że z nawłoci można zrobić coś takiego. Może spróbuję, bo nawłoć mam nawe na podwórku. Dostałam w prezencie miód nawłociowy, ale go jeszcze nie próbowałam. Słoiczek ma tak łądnie ozdobiony, że aż żal otwierać, ale po raz pierwszy spotkałam się z miodem typowo nawłociowym, a przeceż na codzień obserują jak pszczółki pilnie pracują w tych naszych nawłociach.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Tyyyle tegożłtego "habrajstwa" rośnie u mnie za działkowym płotem. W życiu by mi nie przyszło do głowy tego używać w kuchni ;)
    Taca Wiotekowa prześliczna :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale żółciutko :) Taca jest śliczna !

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam pojęcia, że można nawłoć do czegokolwiek zastosować. Jutro sprawdzam ten syrop.

    OdpowiedzUsuń
  10. o Boże, ale cudowna ta tacka, ciekawa jestem co na te eksperymenty kulinarne mówi Twój mąż? mój raczej podchodzi do nowości sceptycznie

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo lubie schyłek lata:) szczeggólnie aromaty łąkowe :)

    OdpowiedzUsuń
  12. lubię taką porą a jak jest jeszcze słonecznie to już w ogóle cudnie jest a u ciebie zawsze jakieś cuda:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja się zastanawiałam, jak nazywają się te żółte kwiaty rosnące na lace niedaleko nas ;) Piękny, ciepły wpis!
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ale śliczna taca i wszystko co tworzysz, nawłoś jadalna ale wrotycz co załapał się na zdjęcia trujący

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetna taca :) Nie wiedziałam, że nawłoć jest jadalna, na pierwszy rzut oka wcale nie wygląda :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. lubie miód z nawłoci. wspaniały !

    pozdrawiam i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak w tym roku Nawłoć obrodziła, jest wszędzie;-) Bardzo lubię te żółte kwiatki zwisające ku drogach. Co do końca lata, to u mnie już bardziej wspomnienie o nim niestety...;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zawsze lubiłam zbierać nawłoć do suszonych jesiennych bukietów ozdabiających domowe kąty, ale (jeszcze) nie przetwarzałam jej :)
    Śliczny decu komplecik :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Do wazonu owszem , ale ziół nie stosuje [ alergia] a prace piękne ściskam Dusia

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwielbiam kwitnące nawłocie. Ogólnie lubię polne kwiaty. Jednak o przydatności spożywczej nawłoci nie słyszałam. Pewnie znalazłabym jakiś przepis w zakupionej dość dawno książce kucharskiej zawierającej przepisy z wykorzystaniem polnych roślin.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie wiem czy się skusze na takie próby, zaskoczyłaś mnie tą informacją
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. A to niespodzianka z tą nawłocią. Tydzień temu miałam ją w wazonie... A kuchenne gadżety wyszły Ci rewelacyjnie. Gdzie kupiłaś taką tacę - od kilkunastu dni rozglądam się w sklepach i w necie za czymś w tym stylu - tyle, że trafiam na same zbyt wysokie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Te żółte kwiaty rosną również i u mnie i raczej, ale oprócz właściwości dekoracyjnych nic z nimi nie robiłam..choć teraz chyba skuszę się na Twó przepis:) Taca rewelacyjna:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Też mam nawłoć na działce i napewno z przepisu skorzystam ;)))
    A decu superowe - ściskańce ;)

    OdpowiedzUsuń