Przez krótką chwilę...

czwartek, 30 października 2014

czekoladowo

Macie czasami tak, że pojawia się pomysł...kompletujecie potrzebne rzeczy by pomysł wcielić w życie, ale gdy dochodzi do realizacji hmmm...realizacja nijak się ma do początkowego zamysłu?
Tak było w przypadku niciarek, jakie zrobiłam dla dwóch bliskich znajomych poznanych dzięki naszym blogom :) Pomysł był PROSTY. Niciarki. Bo dziewczyny szyjące są (między innymi szyjące ;) )
Gusta niby znam...ale gdy przyszło do rozpoczęcia prac nad niciarkami poległam! Nic nie działo się tak jakbym chciała. Malowanie, szlifowanie, lakierowanie...ech...nie wyszło jakbym chciała, to na pewno...i najgorsze jest to, że nie wiem jak na przyszłość przy zdobieniu niciarek sobie uprościć pracę? Rozkręcać je całkiem i tak malować? Dekorować? Lakierować? Miałyście doświadczenie z takimi niciarkami? Jakieś rady?
Dziś czekoladowo będzie. Bo jedna z niciarek wygląda niepozornie jak pudełeczko z pralinkami.




Czekoladowe także babeczki/muffinki...zwał jak zwał. Najważniejsze, że humor poprawiają :)

Muffinki/babeczki czekoladowe:

1,5 szklanki mąki
niepełna szklanka cukru
1 opakowanie cukru waniliowego
2 łyżki ciemnego kakao
pół tabliczki gorzkiej czekolady drobno posiekanej
1-2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli

1/2 szklanki oleju
1-2 jaja
3/4 szklanki mleka

Osobno wymieszać składniki suche i mokre, następnie do suchych dodać mokre, wymieszać. Wylać do babeczkowych foremek, piec w temp. 180-190 st.C ok 20 minut, w zależności od Waszego piekarnika. Muffinki/babeczki muszą być delikatnie wilgotne. 
Smacznego.


 Na jesienną słotę czekoladowe babeczki z korzennym kompotem jabłkowym, dzieciakom smakowało bardzo.


Ja tradycyjnie wolę kawkę :) i coś do poczytania :)


A jak o czytaniu mowa...to jeszcze dziś i jutro możecie dołączyć do zabawy u Madzi (klik), ponieważ przedłużyła ją do końca października :) więc śmiało.


 Polecajcie kolejne książki do poczytania.
Ja uzupełniam listę o kolejne książki:
1. G. Musso "Telefon od anioła" książka, którą dostałam od Gosi była strzałem w dziesiątkę :) przyjemnie się czytało, trzymała lekko w napięciu...opowiada o tym jak przypadek potrafi zamieszać w naszym życiu. Główni bohaterowie-ona, prowadzi kwiaciarnię on-kucharz, który stracił wenę w pracy...przypadkowe spotkanie i nieoczekiwana zamiana telefonami sprawia, że odkrywają siebie tak jak nie zna ich nikt inny...
2. K. Mazetti "Facet z grobu obok" tą książkę dostałam z jakiś tydzień temu od Darii. Przeczytałam tego samego dnia. Dawno tak zabawnej książki nie czytałam. Śmiałam się sama do seibie...a niektóre fragmenty nawet na głos mężusiowi czytałam, bo były tak zabawne. Ogólnie fabuła ciekawa, o tym jak dwie osoby z zupełnie innych światów spotykają się, zakochują w "wakacyjnym uśmiechu"...Najbardziej podobało mi się, że w książce przedstawione były dwa obrazy postrzegania świata: przez kobietę i mężczyznę. Po prostu świetne ukazanie tego jak już nawet na tym poziomie -płciowości- jesteśmy różni, jak zupełnie inaczej postrzegamy to, co widzimy ;) jak totalnie inaczej tłumaczymy sobie zachowania innych...momentami dziwnie napisana...są takie fragmenty..jakby napisane od niechcenia albo jakby drugi raz ktoś nie sprawdził ;) to takie wyróżniające... a ogólnie fajnie się ją czyta.
3.C. Ahern "PS. Kocham Cię" najpierw obejrzałam, potem przeczytałam. Miło się czytało i oglądało. Na jednym i drugim tak samo za zmianę beczałam i się śmiałam. świetna historia o tym jak ktoś ze świadomością, że za chwilę GO zabraknie zadbał o to, by nie pozostawić tej jedynej (żony i przyjaciółki w jednej osobie) SAMEJ sobie! Opowieść o tym jak przyjaźń i miłość przenikają się wzajemnie, jak ważne jest poznanie drugiej osoby...jak kruche jest życie...jak nietrwałe...jak nieoczekiwanie w jednej chwili wszystko może się zmienić. Co tu dużo pisać. Przeczytać trzeba i już! :)
4.S. Jio "Marcowe fiołki" tą powieść opiszę kilkoma słowami: tajemnica, przeszłość, niespełniona miłość, miesiąc z życia kobiety, powrót do miejsc z dzieciństwa, pamiętnik...wszystkie te składniki oddają klimat powieści, którą czyta się z zapartym tchem.
Dziękuję Asi za możliwość przeczytania tej książki :)
5. G.R.R. Martin "Gra o tron"...och...wciąga...o czym? 
O wszystkim, co tak uniwersalne i ponadczasowe, niezależnie więc czy odniesiemy się do Zachodnich Krain w których fabuła powieści się toczy czy też zdarzenia przypniemy do teraźniejszości...będzie pasowało i tu i tu. Ludzkie uczucia, emocje, dobro i zło, piękno i brzydota, mądrość i głupota, chciwość i skromność...zawiść i empatia...znajdziemy TAM absolutnie wszystko...przede mną jeszcze TYSIĄCE stron do przebrnięcia...ale wciąga na tyle, że wiem, że przeczytam wszystkie dostępne części jeszcze w tym roku :)

POZDRAWIAM Was :)

6 komentarzy:

  1. Faktycznie taka niciarka to nie lada wyzwanie! Ale ta wyszła Ci smakowicie:) tak jak muffinki!!

    OdpowiedzUsuń
  2. fiołki marcowe dla mnie jedna z najlepszych książek, polecam jeszcze dom przy plaży ten samej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. super niciarka i fajne te książki

    OdpowiedzUsuń
  4. Pudełeczko z motywem czekoladek jest świetne;)

    OdpowiedzUsuń
  5. zarówno pudełeczko jak i mufinki - pysznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmmm..która z nas nie lubi czekolady,..

    OdpowiedzUsuń