Przez krótką chwilę...

niedziela, 12 października 2014

czy to dobrze?

Z ostatniej chwili...
dziś wieczorem przed zaśnięciem furorę zrobił ten wiersz :
(M. Konopnicka "Świerszcz")

Wicher wieje, deszcz zacina, 
Jesień, jesień już! 
Świerka świerszczyk zza komina, 
Naszej chatki stróż.
 
Świerka świerszczyk co wieczora 
I nagania nas;
- Spać już, dzieci, spać już pora, 
Wielki na was czas!
 
- Mój świerszczyku, bądźże cicho, 
Nie dokuczaj nam... 
To uparte jakieś licho, 
Śpijże sobie sam!
 
A my komin obsiądziemy 
Dokolutka wnet, 
Słuchać będziem tego dziadka, 
Co był w świecie - het!
 
Siwy dziadek wiąże sieci, 
Prawi nam - aż strach! 
Aż tu wicher wskroś zamieci 
Bije o nasz dach!
 
Dziadek dziwy przypomina, 
Prędko płynie czas; 
Próżno świerszczyk zza komina 
Do snu woła nas!

Powtarzałam go dziś na tyle długo, że znam na pamięć ;) 
ale ale...przy mojej Zosi nie wszystko takie proste...
"DZIADEK" musiał zostać zastąpiony "DZIADZIEM" <nie dziadek, TYLKO dziadziuś> a "prędko płynie czas" na "prędko płynie tata" <to tata pływa, jak żabka....- w tym czasie druga latorośl się odzywa- kum kum > zaczyna się zabawnie...
Czy to dobrze? Pytanie retoryczne, bo uważam, że TAK. Do swoich "dziadków" zawsze zwracałam się Dziadziu, Dziadziuś...
DZIADEK? nie podoba mi się to :)
Swoje dzieci też "uczę"mówić "dziadziuś" i teraz gdy słyszę swoją Zosię jak stanowczo <oj żebyście widzieli JAK!?> poprawia kiedy ktoś powie "dziadek" to mnie osobiście cieszy, że taka prawie 3latka jest takim pojętnym "uczniem" i obserwatorem. 

To taka dygresja, bo wiersz jesienny, więc wprowadzam się totalnie w klimat jesienny...
Wierszami, zapachami, smakami, dodatkami w otoczeniu, pracą...iście jesienną :) "dekoracjami" na werandzie ;)




Ostatnia wymianka u Darii też mnie skusiła, bo tematem przewodnim było "powitanie jesieni".
Moją parą w tej wymiance była Monika, z którą miałyśmy okazję już kiedyś brać udział w podobnej zabawie :)
Oto jakie skarby od Niej otrzymałam:




Broszka od razu została przypięta do pomarańczowej kosmetyczki, "notes" będzie kolejnym przepiśnikiem :) na serwetki też już pomysł jest :)

A to paczuszka, która poleciała do Moniki:








Dziękuję bardzo Darii za organizację zabawy a Monice za super paczuchę!! :)

A przy okazji podzielę się z Wami przepisem na PYSZNE ciasteczka owsiane.
Przepis od mojej Agi J. :) pierwszy raz przyniosła mi je niedługo po narodzinach Zosi. Zachwyciły smakiem. Kiedy zrobiłam je potem sama, nie wyszły ;) masa się totalnie rozlała po blaszce i powstał jeden wielki "chrupek" ;)...kolejne razy raz lepsze raz gorsze...w zależności od dodatków, od czasu jaki mogłam poświęcić, by ciasto "odpoczęło"...
W każdym razie...wypróbujcie. Moja rada...na dużą blachę mieści się max 16 ciasteczek, a ciastko to kopiasta łyżeczka "surowej masy" 

CIASTKA OWSIANE 
(co może nie "wyglądają" ale za to SMAKUJĄ :) )

1 1/4 filiżanki oleju roślinnego
1 3/4 filiżanki cukru brązowego lub białego
1 jajko
1 łyżka esencji waniliowej
1 filiżanka mąki
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki sody
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
170 g wiórków czekoladowych
1/2 filiżanki grubo posiekanych orzechów włoskich
3 filiżanki płatków owsianych 
1/2 filiżanki wiórków kokosowych

W dużej misce wymieszać olej roślinny, cukier, jajko. Dodać esencji waniliowej, mąkę, sól, sodę, proszek. Dobrze wymieszać. Następnie dodać czekoladę, orzechy, kokos, płatki owsiane. Ciasto będzie bardzo gęste i należy je ugniatać rękami bądź za pomocą łyżki. Aby nieco rozluźnić masę, można dodać 1/4 filiżanki ciepłej wody (albo mniej).
Rozgrzać piekarnik do temp. 180st.C. 
Blachę wyłożyć pergaminem. Ciasto formować w "kopułki", dość duże odstępy.Piec 10-15 minut, nie czekać aż będą brązowe, bo łatwo je spalić.



U mnie jak zawsze pewne modyfikacje. Zwykła gorzka czekolada, cukier z wanilią, czy prażone ziarna słonecznika i pestki dyni jako środki zastępcze dla pewnych produktów z listy przepisu. Wyszło jesiennie i chrupiąco.
Polecam :)
SMACZNEGO!

Pozdrawiam.





15 komentarzy:

  1. o... piję kawusię więc sięgam po Twoje Justyś ciasteczko...hihi
    fajna wymianka... wiesz jak dawno w niej nie uczestniczyłam... chyba z rok... ech ja to jestem ze wszystkim do tyłu...
    buźka

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie też Rodzice od małego uczyli właśnie tak ładnie zwracać się do wszystkich. I choć dziś jestem już dojrzałą kobietą nie powiem inaczej jak Mamusia, Tatuś, Dziadziuś itd I uważam że to bardzo dobrze. Bo to wyraża po pierwsze szacunek (nigdy nie mówię na "TY") a po drugie miłość :)
    Wymianka cudna tylko pozazdrościć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ładny ten wiersz :)
    mhm ciasteczko takie bym zjadła a czekolada by poszła od razu cała na raz ;p
    Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za wymiankę i biegnę robić ciasteczka, bo były pyszne

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie też Dziaduś i Babciusia :) Moi kochani :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam takie ciasteczka,więc zabieram przepis do kuchni i będę je robić.

    OdpowiedzUsuń
  7. ależ jesiennie!! pozdrawiam wakacyjnie!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. zawsze twoje wpisy zaczynam od końca, tam najczęściej czai się coś słodkiego i pysznego :)
    i ty razem sie nie myliłam :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Owsiane ciasteczka chodza za mna już jakis czas:) chyba spróbuję z Twojego przepisu:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mi się podoba ten wierszyk i Twoje prezenty również. Piękna jesień u Was.
    Dziękuję za przepis na ciasteczka i serdecznie pozdrawiam!
    Iza

    OdpowiedzUsuń
  11. same pyszności u Was Justynko - wracam po pracy i biorę się za pieczenie :))) buziaki:))

    OdpowiedzUsuń
  12. piękni ejesiennie u ciebie a ciasteczka pyszne są

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak dawno mnie nie był??:( Kochana..pozwalam Ci krzyczeć...

    OdpowiedzUsuń