Przez krótką chwilę...

wtorek, 28 października 2014

nadal jesiennie

Jesień trwa...mgły prawie codziennie...przywołują jakieś nostalgiczne wspomnienia...przypominają o tym co kruche, nietrwałe i przemijające...tak to chyba już bywa z tą końcówką października. Więcej czasu na rozmyślania takie...
Udało mi się "wyrobić" z kilkoma rzeczami jakie sobie postawiłam za cel na październik :) mianowicie skończyłam kilka przedmiotów decou, aby w spokoju móc od listopada zabrać się za świąteczne przygotowania...bo chcę by było spokojnie, powoli, bez nerwów, a jednocześnie, by sobie wszystko dopiąć na ostatni guzik...a nie jak to zwykle u mnie bywa w pośpiechu...uczę się "celebrować" chwile. Ciężka to nauka, ale na wszystko przychodzi czas!
Październik, kolejny jesienny miesiąc, jesień-kolejna pora roku, zatem czas na przedstawienie jesiennej wersji imbryka w zabawie u karto_flany "Cztery pory imbryka-JESIEŃ"...moja jesienna propozycja...
Imbryk z kwiatkami, które podobne są do kwiatów topinamburu :) oczywiście do herbatki z sokiem z pigwy i cytryn zaserwowana szarlotka (rodzinny przepis, poniżej podam :) ) a wszystko na nowo-ukończonej tacy decou.






Szarlotka
ciasto: 
3 szklanki mąki
1 margaryna
3 żółtka
1 szklanka cukru
1 cukier waniliowy
śmietana 
1 łyżeczka proszku do pieczenia
cynamon

białka jaj do posmarowania ciasta
cukier gruby do posypania
JABŁKA

Z wyżej wymienionych składników wyrobić ciasto. Można schłodzić. Podzielić na 2 części. Jedną część rozwałkować, wyłożyć blachę pergaminem na to pierwsza część ciasta, na ciasto jabłka (można pokroić w talarki albo zetrzeć na tarce na grubych oczkach i odcisnąć z soku) posypać cynamonem, na to położyć rozwałkowaną drugą część ciasta, posmarować białkiem, porobić widelcem trochę dziur :) posypać grubym cukrem. Piec do zrumienienia w temperaturze ok 180st C...zapach jaki rozniesie się po Waszym domu CUDOWNY będzie :) 
Szarlotka cudownie smakuje na ciepło i na zimno :)
Uwielbiam ją. Prosta, smaczna...Polecam.
A imbryk w jesiennej odsłonie zgłaszam do zabawy o TU (klik)


Wczoraj też zmajstrowałam kilka wiązanek dla bliskich, których już nie ma...Zainspirowała mnie Wioleta





Jak już tak zwijałam gałązki to zwinęłam sobie wianek :) na drzwiach wejściowych zawiśnie.



A u Was jak końcówka października wygląda?
Pozdrawiam serdecznie!

9 komentarzy:

  1. Justynko, taca jest szalenie jesienna- wspaniała:)
    Październik upływa spokojnie- tylko nie wiem, kiedy już prawie cały minął;)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas zimno, ale wesolo :) tacay jest przecudna :) Uwielbiam cieple kolory w kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie tak jak u Ciebie - bardzo mglisto!!! i zimno brrr!! Cudna taca, a szarlotkę na weekend chyba upiekę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. u mnie zimno i raczej tak zostanie...
    też czeka mnie robienie wiązanek na groby bliskich

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam szarlotkę na ciepło, taca cudna:)

    OdpowiedzUsuń
  6. mniam, lubię szarlotkę :) herbata w takim zestaiw wygląda bardzo zachęcająco.
    a u mnie słońce świeci w najlepsze :D
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie też nostalgicznie, piękne wiązanki stworzyłaś

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudna taca, taka kolorowa, jesienna... :)
    Sama chętnie pobawiłabym się w decoupage - może kiedyś spróbuję :)
    Herbatka z sokiem z pigwy? Tego jeszcze nie próbowałam, a akurat przyniosłam wiadro pigw do domku. No, no... Pokombinujemy.

    Pozdrawiam - Magda

    OdpowiedzUsuń
  9. Dawno mnie tu nie było...ale jak zwykle potrafisz ugościć...

    OdpowiedzUsuń