Przez krótką chwilę...

poniedziałek, 30 czerwca 2014

ostatni czerwcowy

Czas gna jak szalony...przed momentem się zreflektowałam, że to już koniec czerwca...
Dziś więcej obrazów...

Szkatułki zrobiłam na zamówienie dla naszej sympatycznej blogowej znajomej :)
Miały być po prostu-we fiolecie i w czerwieni...w czerwonej na sam koniec, praktycznie tuż przed wysłaniem dorobiłam na przedniej ściance taki jakby gzymsik z masy strukturalnej ;) ale już zdjęcia nie zrobiłam ;) Na szczęście efekt mi się spodobał więc kolejną próbę gzymsikową uwiecznię ;)



Dzień Taty co prawda za nami, ale zapraszam Was do naszej zabawy w Klubie Twórczych Mam...


A poniżej przedstawiam Wam nasze migawki z "Dnia Taty"...bo my świętujemy zarówno dzień mamy jak i taty i dziecka kiedy tylko nadarzy się okazja :) każda chwila spędzona WSPÓLNIE to już święto...prawda?
(czasami męczący...ale z perspektywy czasu najbardziej satysfakcjonujący czas :) czy to spędzony na wspólnym przygotowaniu deseru dla Taty, pomocy przy sianokosach, wspólnych wypadach czy zabawie na placu zabaw :) )







Pozdrawiam ciepło :)

niedziela, 22 czerwca 2014

z poślizgiem...chwytam chwile...

Wiecie, że nie lubię planować? Terminy są dla mnie wyznacznikiem, że do tego czasu muszę się z czymś zmieścić, zorganizować...ale rozplanowywanie co wtedy a wtedy u mnie nie wypala ZUPEŁNIE! Sprawdzałam, nie raz już próbowałam się bardziej zorganizować, zapisywałam rzeczy do zrobienia na dany dzień w terminarzu, wieczorem odznaczałam, co zrobiłam zadowolona, ze zwykle wszystkie rzeczy udało się wykonać...ale to nie dla mnie ;)
Lubię robić dużo i na raz ;) logistycznie nawet się w tym nie gubię i nie mam na swoje działanie planu w tabelce spisanego...dzięki temu nie irytuję się też, kiedy czegoś nie zrobię (bo zaplanuję sobie mycie okien a tu pada deszcz ;) )...bo CO mam do zrobienia z dnia na dzień się okazuje. Chwilowy "nieład artystyczny" nawet jakoś udaje mi się przeżyć...bo jest chwilowy.
Nie jestem w stanie przewidzieć tygodniowej choroby dziecka (łącznie ze skierowaniem do szpitala, gdyby się pogorszyło), nie jestem w stanie przewidzieć pogody, albo przywiezionych przez męża kilku koszyczków truskawek do przerobienia, albo tego, że dzieciaki w ciągu dnia mi nie zasną, czy niespodziewanych gości. 
Chwytam chwile, momenty, urywki czasu...o tak:
Na Dzień Dziecka zrobiliśmy z mężem i oczywiście z "największymi" pomocnikami piaskownicę dla nich, z dwóch stron mąż zrobił stelaż a'la indiański wigwam i osłoniliśmy nieco miejsce zabaw od słońca (w tym celu użyłam poszwy, którą pocięłam a potem razem z dzieciakami pomalowaliśmy ją)






Tydzień temu byliśmy na ślubie i weselu mojego przyjaciela, do prezentu zrobiłam tacę i herbaciarkę z motywem tulipanów i w kolorze fioletu (ulubione kwiaty i kolor Młodej :) ) a od Diany zamówiłam cudownej urody poszewki na jaśki i szyte materiałowe tulipanki:




Zrobiłam też bukiet z polnych i ogrodowych kwiatów:


A w piątek 13tego??
Przy okazji bycia w rodzinnych stronach udało mi się spotkać z sympatyczną Izabelą, którą zapewne znacie z jej szyciowych słodkich króliczków i aniołów...Dziewczyna obdarowała nas, że hoho...





Był jeszcze misiu i ślimaczek, ale one ciągle w łapkach maluchów ;) natomiast zdjęcie wiklinowego serduszka zapożyczone z bloga Izy, ponieważ zostało w kuchni mojej Mamy, gdzie idealnie się wpasowało :)
Iza...bardzo dziękuję za spotkanie, miło było Cię poznać :)
Rewanż za tą niespodziankę się już szykuje, bo ja dla Izy miałam jedynie "coś" w ramach zabawy "Podaj dalej" na którą Iza u mnie się zapisała...

Pozdrawiam ciepło i słonecznie...



sobota, 7 czerwca 2014

wkoło maki

Wyszło słońce, maki zaczerwieniły się na polach i łąkach...
Dziecię me zdecydowanie bardziej woli odkrywać ;) zatem ona zbiera "pączki maków" a matka już te otwarte maki ;) w domu nawet tydzień stoją! :) a wydaje się, że są takie wątłe...






Do maczkowej kolekcji dołączyła poduszka, którą druga Mama wyszperała w SH...a ja ją zgarnęłam dla siebie :) nie mogło być inaczej, pozostałe synowe bardziej "różane" są...tylko ja taki dziwak haha datego też trafiło mi się to cudo:



A ponieważ się tak kolorowo zrobiło pokażę szkatułkę w ludowym stylu, którą zrobiłam dla znajomej:



Na zakończenie jedne z pierwszych w tym roku...soczyste i słodkie...ale nie tak jak pamiętam z czasów dzieciństwa...truskawki:


Pozdrawiam i pięknych, słonecznych dni Wam życzę :)

wtorek, 3 czerwca 2014

ciągle pada...

U Was też?  Jest zimno, nieprzyjemnie, szaro...
Dlatego na poprawę nastroju może jakieś kolorki? 
Dla Przyjaciółki powstała taka szkatułka (jeśli się zorientujesz, że to dla Ciebie to przymknij oko i jak ją dostaniesz udaj, że nie widziałaś wcześniej ;p)


Oczywiście rączka małego eksperta wyciągnęła filc, którym było wyścielone dno ;) i widać moją drżącą rękę przy malowaniu ;) i pomyśleć, że kiedyś marzyło mi się zostać chirurgiem...


Szkatułka to inspiracja stworzona w ramach zabawy WYZWANIE KOLORYSTYCZNE w Klubie Twórczych Mam :) Zapraszam Was do udziału!


Minął Dzień Matki, minął Dzień Dziecka...nadrabiam powolutku, porcjami zaległości...

Dobrze jest być MAMĄ, nawet po to by czasami poczuć uczucia takie jak niepokój, lęk ale i radość i dumę :) cały wachlarz doznawanych emocji może nam zaserwować TYLKO dziecko :) 

W zeszłym roku Zosia była zdecydowanie bardziej zainteresowana zbieraniem ze mną kwiatów na łące...w tym roku pałeczkę zbieracza przejął Antoś...Zosia woli zabawy plasteliną, pomaganie w kuchni...
Zatem mój prezent od dzieciaków, poza oczywiście najważniejszym-ich BYCIEM :) był taki...




I powstała karteczka z użyciem wydzieranki z papierów kolorowych, plasteliny, ciastoliny i koralików :)


Ciasto drożdżowe z jabłkami i rabarbarem z cynamonową kruszonką:
Ja wyrobiłam tylko ciasto...nałożyłam ugotowane owoce (był kompot a owoce poszły na ciacho)
Resztą tj. nakłuwaniem, rodzynkami, żurawiną i kruszonką zajęła się Zosia:



Bławatki zrywał Antoś...


Prawda, że dobrze być Mamą? 

Pozdrawiam Was ciepło :)