Przez krótką chwilę...

piątek, 29 sierpnia 2014

rankiem, w południe i wieczorem

Czy to ważne KIEDY? Ważniejsze z KIM spędzamy czas...
Niekiedy udaje się, że młodsze dziecię idzie na drzemkę a z Zosią robimy sobie kawkę (Zosia Inkę oczywiście...ale to "jej kawka")...i zasiadamy do naszych lektur...
Zadziwiające jest to, jak bardzo chce ROBIĆ to co mama ;) (pomijam fakt, że złości się nawet bardziej niż ja ;) )



Niektóre z wierszyków z różnych książek zna już na pamięć, więc kiedy kojarzy obrazek z tekstem mówi "wierszyk" z pamięci udając, że czyta ;) pocieszny widok :)
Oboje z Mężusiem bardzo lubimy czytać...ja się chwytam raczej babskiej literatury, powieści skandynawskie moje ukochane są! Kolejna miłość to romans...ale nie taki zwykły...musi mieć jakieś tło historyczne, najbardziej lubię te opisujące codzienne życie ludzi podczas II wojny światowej...
Poza tym czasami ktoś coś poleci i tak się czyta...czasami kilka na raz ;) różnych gatunkowo ;) a doba wciąż ma 24 godziny!
Dlatego wstyd i hańba...książka od Joasi z zabawy "Wędrująca książka" przyleciała do mnie przed Wielkanocą...


...przeczytałam prędko, ale stosunkowo niedawno...Zatem czas ogłosić, że "Wędrująca książka" gotowa, by polecieć do kolejnej czytelniczki...upominek jaki z nią poleci to niespodzianka :) Kto chętny? Proszę o pozostawienie komentarza pod postem :)
Poza tym doleciała do mnie niedawno książka z innej zabawy...tą chwyciłam od razu po rozpakowaniu z koperty...momentami człowiek czytając śmieje się do rozpuku (sposób w jaki autorka opisywała pewne momenty pomimo całej rakowej sytuacji są przezabawne! poza tym dystans i specyficzny sposób pisania...wszystko sprawia, że książkę się po prostu pochłania!) innym razem ryczy jak bóbr...
A oto, co z książką przyleciało do mnie od Darii:


A wczoraj doleciała do mnie paczuszka od Beatki...a w środku? Podziwiajcie :) to "pocieszajka" w candy...ale JAKA!!??



Jak dla mnie 1000razy lepsza jak główna wygrana (z całym szacunkiem Beatko :) )...w ogóle to kiedyś napisałam do Niej z prośbą, czy by mi nie pożyczyła jednej książki ("Czas tęsknoty")...w paczce znalazłam w sumie 3 książki, napisałam od razu maila z podziękowaniem oraz, że postaram się jak najszybciej przeczytać i oddać...a Beatka mi odpisuje "One są dla Ciebie"....no NIE!? Serio? Tyle szczęścia na raz? Uwielbiam książki :)
I jak zwykle w takich przypadkach, szczęścia nie zatrzymuję dla siebie tylko, tylko spośród komentujących tego posta w niedzielę wybiorę osobę, do której poleci troszkę szczęścia ode mnie :)
A to nie koniec :) 

Kochana Asia zawsze pamięta o mnie :) podesłała kiedyś taki fajny skrypt :) oczywiście w towarzystwie upominków dla dzieciaków :) 
DZIĘKI wielkie!!


Nawet nie sądziłam, że się tyle tego nazbierało :)
Dla tych co przebrnęli, jeszcze przypomnienie i zaproszenie do wspólnej zabawy  "Śniadanie na świecie - Kanada"...oraz odpowiedź na pytanie co skrywał szop-kanadyjski konny w pudełeczku:


szop wysportowany dla Was nawet na głowie staje ;)
Przepyszne ciasteczka z masłem orzechowym z TEGO PRZEPISU
oraz nagrodę w tej części wyzwania "Śniadania na świecie"...kolczyki przyleciały z Kanady właśnie :)



POZDRAWIAM :)

środa, 27 sierpnia 2014

to znowu ten czas...

...kiedy myśli i działania skierowane są na CHOMIKOWANIE...
Podobnie jak we wszystkim innym eksperymentuję, improwizuję wielokrotnie, czasami z lepszym a czasami z gorszym skutkiem...


suszone pomidory w oliwie z tymiankiem i czosnkiem
Czasami z uporem maniaka powtarzam te same błędy...bo np soku z kwiatów bzu czarnego znowu za mało zrobiłam, a sok z malin dopiero zaczynam robić, bo my jakąś późną strasznie odmianę mamy ;)...a schodzi prawie na bieżąco, bo do herbaty jest pyszny, dzieci go lubią, a "starsze" dzieci do grysiku ;) 
W zeszłym roku zrobiłam kilka słoiczków galaretki z czarnego bzu i malin, teraz zrobiłam z takiej mieszanki sok...MNIAM!
W tym roku bardzo pomocna jest Zosia...no może nie BARDZO ;) ale ma wielkie chęci do pomagania "Ziosia pomaga mamie"...no i pomaga...


W trakcie robienia notesiku-przepiśnika dla Cioci Kasi :) 
i gotowy notesik :)


Tam gdzie WODA tam moja Zosia. Dlatego wczoraj, pomimo, że padał deszcz, mała ubrana w swoje kalosze i kurtkę poszła ze mną zrywać maliny...
A z malin robimy soczki, a po zlaniu soku, maliny delikatnie zesmażam z cukrem i cytryną i powstaje konfiturka...ostatnio nawet poeksperymentowałam i zagęściłam takie maliny mąką ziemniaczaną...SUPER jest, do naleśników, gofrów...czy kromki z masłem...


herbata z sokiem malinowym i cukrem różanym od Diany :)


Powstają też sosy, keczup z cukinii (to zeszłoroczny nasz hit, w tym roku zaraz się za kolejną turę biorę :) ) i jakieś sałatki :)
Jeśli i Wy macie jakieś sprawdzone przepisy, godne polecenia, albo macie ochotę pochwalić się swoimi wyczynami chomika :) to zabawa organizowana przez nas w Klubie Twórczych Mam jest właśnie dla Was :)
ZAPRASZAM do udziału.


I jeszcze przepisów kilka, gdybyście chciały spróbować:), spisane z kartek poniewierających się w zeszycie mojej Babci i Mamy, a przepis na sos słodko-kwaśny od Kasi

Sos słodko-kwaśny do słoików


3 kg pomidorów
1 kg cebuli
papryka czerwona i zielona
puszka ananasów
puszka kukurydzy
3-4 ząbki czosnku
przyprawy: 1/2 łyżeczki chili, 2 łyżki musztardy, 2 łyżki papryki
słodkiej, 1 łyżka curry, 1 łyżka pieprzu, 2 szklanki cukru (osobiście
do jednej zmniejszyłam ilość) 1/3 szklanki octu (też jeszcze mniej
dałam) 1 łyżka soli, ZIOŁA jakie się lubi-oregano, bazylia, tymianek
oraz 2 czubate łyżki mąki ziemniaczanej

składniki pokroić wg upodobań ;)
pomidory obrać ze skórki
Ja zrobiłam tak, że cebulę zeszkliłam i dodałam pomidory i potem


po kolei dodawałam kolejne składniki do takiej pomidorowo-cebulowej
pulpy, przyprawy wymieszałam razem DODAŁAM do warzyw i na koniec
zagęściłam mąką ziemniaczaną z odrobiną wody :)
przełożyłam do słoików
pasteryzowałam ok 20 minut :)



Różowa sałatka na zimę 
:) banalny przepis a efekt SUPER...dowód? Muszę robić kolejną porcję, bo poprzednia na wykończeniu, zostały 2 słoiki !!!

1 kg buraków (ugotowane, obrane starte na dużych oczkach)
1 kg marchwi (obrać, zetrzeć na grubych oczkach)
resztę warzyw poszatkować:
1 kg kapusty
1 kg cebuli
1 kg papryki

Zalewa:
6 szklanek wody
1 szklanka octu
1 szklanka cukru
2,5 łyżki soli

liście laurowe i ziele angielskie (do każdego słoika dodawałam po
kilka ziaren ziela i po listku)

Składniki zalewy zagotować, wrzucać do niej kolejno: buraki (gotujemy 10 minut), marchew (gotujemy 10 minut),
kapustę (gotujemy 10 minut), cebulę (gotujemy 10 minut) i paprykę (gotujemy 10 minut)...
Gorącą sałatkę przekładamy do słoików i pasteryzujemy :)


I jeszcze jeden:


Keczup z cukinii

2 kg cukinii
1/2 kg cebuli
mała garść soli
1/2 kg cukru
łyżeczka papryki słodkiej
łyżeczka papryki ostrej
paczka ziół prowansalskich
2 słoiczki przecieru pomidorowego (2x200g)

Cukinię  i cebulę zetrzeć na tarce (ja kroiłam w kostkę) cebulkę też (ją lekko

zeszkliłam na oliwie z oliwek bo nie lubię gotowanej cebuli ;))...dodałam do cukinii podlałam ODROBINĄ wody, dusiłam domiękkości...pozostałe składniki marynaty wymieszałam i dodałam do cukinii, całość zblendowałam i zagotowałam...przelałam do słoików. Pasteryzować ok 15-20 minut.

POZDRAWIAM

niedziela, 24 sierpnia 2014

Śniadanie na świecie - Kanada

Witajcie...
Zapraszam Was dziś do podróży.
Wraz z Dianą, karto_flaną i Wiolą zabierzemy Was na wyprawę do Kanady.
Kanada to drugie na świecie pod względem powierzchni państwo. Państwo dwujęzyczne (angielski i francuski) a wielokulturowość to chyba główna cecha Kanady :) Kuchnia kanadyjska to mieszanka właśnie tych wielu kultur, ale mocno przewijają się elementy kuchni brytyjskiej i francuskiej, a także chińskiej, czy nawet polskiej. Kanadyjskie kulinaria opierają się głównie na lokalnych i sezonowych produktach.
We fladze kanadyjskiej widnieje czerwony liść klonu, a charakterystyczne zwierzaki dla Kanady to między innymi bóbr, bernika kanadyjska...A słynne "indiańskie lato" to odpowiednik naszego "babiego lata"...

Zabawa "Śniadanie na świecie" to możliwość poznania danego państwa lepiej...na wypadek gdybyśmy się tam chcieli wybrać na przykład :)
W zeszłym miesiącu podróżowałyśmy po Indiach, ten miesiąc poświęcimy na zwiedzanie Kanady.
Kto zabiera się z nami?


Zasady :)
1. Udział w zabawie mogą brać osoby posiadające bloga o tematyce związanej z rękodziełem.
2. Prace uczestniczące w wyzwaniu mają być zrobione w terminie podanym w danym temacie wyzwania, związane ściśle z tematem, nigdzie wcześniej niepublikowane. Można zgłosić tylko jedną wcześniej niepublikowaną pracę przez jednego uczestnika. Technika wykonania prac dowolna, jednak mają to być prace handmade. Nie ma obowiązku wykonania potrawy związanej tematycznie z wyzwaniem (choć byłoby to mile widziane, ale rozumiemy, że nie każdy ma zacięcie kulinarne) Linki do wpisów z wykonanymi dziełami pozostawiamy w komentarzu pod tematem wyzwania na jednym z blogów organizatorek.
3. Na blogu należy zamieścić aktywny banerek przekierowujący do wyzwania, a we wpisie dotyczącym danego tematu banerek odnośny do tematu.
4. Przewiduje się 8 spotkań cyklicznych.
5. Wyróżnienia przyznają osoby organizujące wyzwanie cykliczne  (karto_flana, Diana P., Wiola, tynka)
6. W poszczególnych tematach przewidziane są nagrody, osoba o największej liczbie punktów we wszystkich wyzwaniach otrzyma łączna pule nagród ze wszystkich tematów.

A oto nasze INSPIRACJE dla WAS.

Kulinarnie i robótkowe skojarzenia z Kanadą:

Diana, na śniadanie serwuje pancake z orzechami, żurawiną i miodem...


 ...oraz prezentuje rodzinę pluszowych miśków polarnych


Ela (karto_flana) zaprasza na śniadanie w stylu z a'la Zielone Wzgórze i podaje nam pyszne bułeczki ze swojską konfiturą...


 ...w towarzystwie mandali w  kolorach indiańskiego lata:



Wiola natomiast przygotowała naleśniki z domowymi dżemami oraz wyszydełkowała...Zgadniecie kto to?




 Ania z Zielonego Wzgórza (bohaterka cyklu powieści Lucy Maud Montgomery, pochodzącej z Kanady...zresztą, kto z Was nie czytał?? ) oraz jeden z symboli Kanady, czyli serwetkę w kształcie czerwonego liścia klonowego.


A ja przygotowałam dla Was na śniadanie chlebek bananowy z rodzynkami, żurawiną i syropem klonowym:




lub szarlotkę serwowaną w stylu z Zielonego wzgórza, wśród koronek...




Butelka z kaczuszkami ozdobiona decou, wcześniej znajdował się w niej pyszny syrop klonowy.

I jeszcze kilka inspiracji zdjęciowych dla Was.
Ilustracje z atlasu Aleksandry i Daniela Mizielińskich i kilka moich fotek z pobytu w Kanadzie...ech...miło powspominać.








Nagrodą w tej edycji zabawy "śniadanie na świecie" są kolczyki przywiezione przez moją Ciocię z Kanady :) Zdjęcie wkrótce :)
Na zakończenie pozdrowienia od maskotki szopa pracza w stroju "kanadyjskiego konnego"...a co misiek chowa w pudełku? Kto zgadnie?




Pozdrawiam Was ciepło i zapraszam do udziału w zabawie :)

piątek, 22 sierpnia 2014

lato wróciło...i znowu poszło sobie gdzieś

Myślę, że z tym powrotem to lekka przesada...nie wróciło, faktycznie poszło sobie gdzieś...wróciły tylko promienie słońca, które nie grzeją jak letnie już...
Wieczory stają się przeraźliwie chłodne.
A po południu na werandzie wiatr już taki dość przenikliwy ;)



Co wcale a wcale nie przeszkadza w popołudniowej kawce...a do kawy szarlotka...z kwaskowych jabłek, sypana, zrobiona z lenistwa ;) oraz na prośbę prawie dorosłego bratanka mojego Męża "Ciotka...zrobiłabyś coś słodkiego, może być byle co, żeby słodkie tylko było"...
Przepis znacie, nie? Banalnie prosty...a efekt już wcale nie taki banalny...Ja mam dość dużą tortownicę to i składniki sobie zwiększyłam proporcjonalnie....a podstawowy taki:

Szarlotka sypana

szklanka kaszy manny
szklanka mąki
niepełna szklanka cukru

jabłka (obrane, starte na grubych oczkach)
cynamon
masło

Suche składniki mieszamy, wysypujemy partiami, suche-jabłka-suche-jabłka-suche i kawałki masła na to, jabłka posypuję solidną dawką cynamonu i do piekarnika na czas zbrązowienia wierzchu w temp. jakieś 18o st.C... na ciepło niezbyt dobrze się kroi, ale jeśli się Wam uda-poezja :)

Z ostatnich rękodzielniczych tworków powstały takie kompleciki dla małych kucharek, w kolorach jakie kto lubi...

biało-czarne



różowe



W klimacie już początków jesieni zjedliśmy w ostatnim czasie knedle ze śliwkami (ziemniaki z dnia poprzedniego, zrobić dziurę w ziemniakach na 1/3 i tyle mąki dać, jajo...zagniatamy ciacho, nadziewamy śliwą, gotujemy, polewamy, posypujemy czym lubimy i smacznego :) ) do tego oczywiście kompot, ze śliwek a jakże i z goździkami! :)




Pozdrawiam...