Przez krótką chwilę...

środa, 14 stycznia 2015

dawno nie było...wiosny

Zima trwa, ale w jakiejś wiosennej odsłonie...choinka w domu w zestawieniu z tym co za oknem widać, czuć i słychać jakoś tak "dziwnie" wygląda...ale wierzę, że śnieg i mrozy jeszcze wrócą, tak dla naturalnej równowagi. Nie to, żebym miała coś przeciwko wiośnie, skądże...ale jakiś rytm w naturze powinien jednak być zachowany.
Jednak zawsze, niezależnie od tego czy śnieg i mróz za oknem, czy pola odkrywają swe połacie jak na wiosnę...jeśli tylko słońce wyjrzy zza chmur człowiek staje się naładowany czymś dobrym :) zaczyna się wtedy chcieć BARDZIEJ :) działania przychodzą wtedy jakoś łatwiej :)
W wyniku tej chęci działania powstało nieco biżutków. W dzień kiedy to słońce mnie tak doładowywało nie miałam kiedy przysiąść nad tym, no bo wiadoma sprawa...Zosia i Antoś...o ile Zosia chętnie do koralików ze mną siądzie a nawet coś tam ponawleka...o tyle Antek...ech...prawdziwy chłopak, on i koraliki? no chyba że w charakterze piłeczek ;) więc czekałam do wieczorów...i tak 2 dni późną nocą powstawały...przy blasku świec...a jakże! Prądu nie było, bo takie wiatry...ale wena była, więc trzeba było ją wykorzystać...trochę ciemno było...mimo kilku zapalonych świec i tealightów :) podziwiam i kłaniam się w kierunku twórców sprzed lat, sprzed wieków, którzy tworzyli w takich warunkach :) po prostu podziwiam!!
A oto co mi się udało zrobić :)








I nasza wiosenna zima...




POZDRAWIAM :)

15 komentarzy:

  1. Piekne bizutki. U nas takie przedwiosnie dzisiaj, pada i jest ogolnie nieladnie. I wieje...

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas (wybrzeże) też dziś widać prawdziwą (?) wiosnę... to słońce, przecudownie fotograficzne :D

    OdpowiedzUsuń
  3. wiosna i u mnie:)) biżutki takie wiosenne:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. piękne biżutki jak zawsze :) Zosia widzę sama sobie zimę robi :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. jak jest wena to trza i już:))!!!
    pięknie :)) pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba nie było tak ciemno, bo całkiem ładne Ci te biżutki wyszły!!:)) Biedna Zosia, pewnie sama by chętnie sunęła sankami po sniegu:)

    OdpowiedzUsuń
  7. super biżuteria. Ja już czekam na wiosne bardzo ją lubię

    OdpowiedzUsuń
  8. Justynko, nawet nie złozyłam Ci zyczeń świątecznych i noworocznych, więc niniejszym to czynię- niech Wam się szczęści i zdrowie nie opuszcza:)
    Choć są chwile, gdy czuję ułudę wiosny, wciąż tęsknię za prawdziwą białą zimą:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę, że z sanek ma Zosia jakiś użytek hehe:)
    krasnale kochane!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mmmm, biżuteria z 3ciego zdjęcia wygląda jak czerwone porzeczki zerwane prosto z krzaczka! Rewelacja :D
    pogoda faktycznie mało zimowa... ale jak dzisiaj zobaczyłam za oknem słońce, to od razu chciało mi się wstawać i miałam więcej energii :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świecowe wytworki urocze,podziwiam Cię :) Ale jak wena była to nieważne warunki i pora :)
    No tak..zamiast na sankach to w ruch poszły dwu i czterokolowe pojazdy ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Energetyczna biżuteria :) u mnie też wczesna wiosna.

    OdpowiedzUsuń
  13. jakie soczyste kolory..:)wiosenne no tak..:)

    OdpowiedzUsuń
  14. śliczne biżutki.U mnie nadal wieje,ale coraz częściej widać słonko.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. O!Jakiś mały Mikołaj nawet sanie ciągnie;P Dobrze, że nie pcha:) Śliczne te Twoje tworki:)

    OdpowiedzUsuń