Przez krótką chwilę...

czwartek, 22 stycznia 2015

i Babcia i Dziadziuś...i ciastka i książki...

Witajcie...
Nie będę oryginalna ;) moje zdanie takie jak apropos wszystkich okazji do świętowania...
Wczorajszy i dzisiejszy dzień, jaki świętujemy, czyli Dzień Babci i Dziadzia nie jest jedynym dniem kiedy sobie o istnieniu najwspanialszych na świecie ludzi przypominam. ONI są/byli (bo nie wszystkich mam już na TYM świecie) dla mnie WAŻNI...chyba nawet sobie sprawy nie zdają/zdawali jak WIELKI wpływ wywarli na to KIM jestem...byłam tą szczęściarą, która nawet Prababcię pamięta. Drugiej już nie bardzo...miałam 3 latka jak odeszła. Z kolei Rodzice Rodziców...KAŻDO z nich jest/było INNE. I tak wiele z ich postaw życiowych, charakteru, doświadczenia wyciągnęłam i wyciągam i wciąż się uczę...i chyba dopiero gdy jakiś sędziwy wiek osiągnę sprostam swemu wymaganiu ;) by być na tyle dobrą, mądrą, doświadczoną, opanowaną i cierpliwą, ciepłą i szczerą aż do bólu jak moje Babcie i Dziadziusiowie RAZEM WZIĘCI :)
Moje dzieciaki też mają szczęście. Często sobie pewnie nawet nie zdajemy sprawy jaką WARTOŚĆ ma obecność drugiego człowieka w naszym życiu...prawda? Zwłaszcza ICH :)
Tyle tytułem wstępu ;)
A tytuł dzisiejszy...taki właśnie, bo Babcie mi się zawsze z ciasteczkami kojarzyły ;)...a Dziadziusiowie? za tę ich mądrość życiową, oczytanie, dystans do świata z książkami...

Ciastkowe inspiracje od Ilonki (KLIK)...moje to jak zawsze totalna improwizacja...podstawowy przepis-proporcji od Ilonki i potem zatrzymywała mnie tylko wyobraźnia ;) były imbirowe, czekoladowe ze swojską skórką pomarańczową, migdałowe z kawałkami utłuczonych uprażonych migdałów, z kawałkami orzechów włoskich i zwykłe z wanilią :) i jeszcze z żurawiną ;)










Takie pudło kruchych amoniaczków poleciało do Rodzinki VII :) z akcji ROBÓTKA :)
A dzieciaki pomagały robić karteczki dla podopiecznych.






A książki...cóż obiecałam i się sama też zawzięłam, ze podejmę projekt "52 książki w 2015 roku". To zaczynamy:
1/52
"Cukiernia Pod Pierożkiem z Wiśniami" Clare Compton...cudowny klimat niczym "Ani z Zielonego Wzgórza". Pełna dobrych emocji. Opisane zapachy  z tytułowej cukierni przenikały do rzeczywistości. Poczułam się jak dziewczynka. Bo to opowieść o młodszym pokoleniu. Bo i książkę kupiłam z myślą, że dla Zosi za parę lat będzie...a tu takie zaskoczenie, jeden wieczór i przeniosłam się wraz z głównymi bohaterami do ich świata :) Bardzo sympatycznie opisana historia o tęsknocie, przyjaźni i naszych wyobrażeniach o innych. Gorąco polecam :)


Urzekły mnie także ilustracje!






2/52
"Gwiazdy prowadzą do domu" Luanne Rice...niby romans...ale czy tylko? Poznajemy główną bohaterkę gdy ulega poważnemu wypadkowi...reszta opowieści to retrospekcja z różnych momentów jej życia, wplecione w to wszystko losy osób, które z jakiegoś powodu stają się bliskie jej sercu...Nie chciałabym zdradzać całej fabuły, bo po książkę warto sięgnąć! Uświadamia ona, nam-zwykłym matkom, "zwykłych" ZDROWYCH dzieci, jakie mamy szczęście, pomimo naszego zmęczenia, znużenia czy niekiedy znudzenia rutyną...Bowiem główna bohaterka sama opiekuje się ciężko chorą córką, która nie ma szans na wyleczenie...to jej jedyne dziecko! Ona poświęca się mu bezwzględnie, towarzyszy jej brat jej byłego męża, który od początku prawdziwie ją kochał...Czy ktoś z nich odnajdzie szczęście i ukojenie? Czy siedząca na wózku, nie reagująca na bodźce dziewczynka naprawdę nic nie wie, nic nie czuje? Przy ostatnim rozdziale ryczałam jak bóbr! Takiego zakończenia się nie spodziewałam...napawa on nadzieją...może on być otuchą dla matek chorych dzieci...naprawdę tak uważam. Nie przekonuje mnie też zły charakter  w tej powieści, nie do końca wierzę, że można być tak złym...do szpiku kości...nie wierzę...


A na osłodę...ciasto marchewkowe...dla jeszcze większego osłodzenia...polane słodzonym mlekiem ;)

POZDRAWIAM

11 komentarzy:

  1. Oj Justynko ale się u Ciebie dzieje, ciasteczka wyglądają wyśmienicie;) prezenciki dla rodzinki z karteczkami super. Masz rację Babcia Dziadek to wielki skarb a co do książek też zaczęłam czytać 1/52 u mnie na razie jest"Czerwone bagno" mąż się śmieje że najlepiej to mi się czyta w wannie;) buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  2. kochana u ciebie jak zawsze słodko i pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczne te ciasteczka. Ach smaka mi narobiłaś!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Słodko, pysznie i sentymentalnie...

    OdpowiedzUsuń
  5. nie dla mnie te pyszności jeszcze...

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę koniecznie spróbować tego przepisu na kruche ciastka - jak ja robiłam to co prawda stempelek na surowych ładnie się odbił, ale jak ciacha się upiekły to trochę się wszystko rozjechało :(

    OdpowiedzUsuń
  7. ale pyszności same wspaniałości

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi została już tylko jedna babcia. Na szczęście pamiętam wszystkich. Zdążyłam też poznać jednego pradziadka i prababcię :).

    Miałam duże szczęście, bo mieszają/mieszkali na wsi więc każde wakacje były bardzo udane :).

    A bliżej nas "zaadoptowaliśmy" tzw. przyszywanych dziadków, którzy niestety już nie żyją.

    Ale ciasteczek napiekłaś :).

    "Anię z Zielonego Wzgórza" uwielbiam. Mam wszystkie część książek i filmów :).

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ wypieki!!!Uwielbiam takie posty.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mmmm...tyle dobroci w jednym poście!!! No kusisz, a ja słodkiemu oprzeć się nie mogę! ;)))
    Piękne słowa napisałaś o TYCH ważnych dla każdego z nas osobach, bo każdy przecież ma swoją ukochaną "babunię" i ukochanego "dziadzia" i nawet jeśli ich nie ma już wśród nas to zawsze są w naszej pamięci.. :)

    OdpowiedzUsuń