Przez krótką chwilę...

poniedziałek, 2 lutego 2015

i słodki i słony...

Nie wszystko zawsze jest słodkie jak poziomki dojrzewające w słońcu. Życie też takie nie jest. Wszystkie smaki na przemian pojawiają się i ustępują kolejnym, co by za mdło nie było...i tak w kółko...nieustannie :)

Kiedyś, tak prawie rok temu, powstała kuchnia dla Zosi...taka na zewnątrz, na werandzie stała i służyła do jesieni :) pisałam o niej o TU (klik) Kiedy robiliśmy podłogę na werandzie "kuchnia" stanęła w sadzie i ją deszcz zlał, półka napęczniała i jest nie do użycia. Zatem mamy co robić, bo teraz "w kuchnię" lubi bawić się i Antek :) trzeba będzie skompletować, wymyślić nową kuchnię. Ja zajmuję się kompletowaniem wyposażenia (wraz z pomocą blogowych koleżanek a jakże! :) ) a mąż wziął na swoje barki projekt kuchni... Więc póki co migawki wyposażenia. Na pierwszy rzut idą tacki. Będą idealne do przechowywania "jedzenia" czy serwowania "posiłków" ...ciąg dalszy nastąpi :) kiedyś na pewno.







Smaki słone i gorzkie, przeplecione niekiedy słodyczą humoru odnalazłam w kolejnych, przeczytanych książkach. O SADZE Barbary Rybałtowskiej dowiedziałam się dzięki Madzi (klik)
Po Jej opinii WIEDZIAŁAM, że i mnie ta opowieść wciągnie! Nie myliłam się wcale.
"52 książki w 2015 roku" ciąg dalszy:
3/52
Barbara Rybałtowska "Bez pożegnania"
Czasy II wojny światowej. Jak zawsze klimat okrucieństwa, w którym muszą się odnaleźć ludzie.
Główna bohaterka wraz z malutką córeczką zostają wywiezione na Sybir. Próbują przetrwać...jak i czy im się uda? Co dalej? Po raz kolejny się okazuje jak w trudnych warunkach odkrywa się charakter i osobowość człowieka...
To dla mnie tajemnica...opisywane przez różnych autorów okres drugiej wojny ale z perspektywy życia codziennego bardzo mnie interesuje, tymczasem historia tego okresu jako postaci, walki, strategie była moją bolączką w szkole.
4/52
Barbara Rybałtowska "Szkoła pod baobabem"
Zosia i Kasia przedostają się do Afryki. Ta część SAGI opisana z perspektywy dziecka jest momentami bardzo zabawna pomimo ich trudnej sytuacji w ogóle...
Saga wciąga...trzecia część rozpoczęta...

W międzyczasie wędrówki z Zosią. Chwilowo Antek uziemiony, więc same sobie spacerujemy...aniołki robimy...i w śniegu brodzimy...










I słodkie i słone i resztkowo-recyklingowe ciacho na weekend powstało. Jedna część makowego biszkoptu z tortu Zosi została, po tygodniu blat wysuszył się jak suchar...nasączyłam herbatą, przesmarowałam kajmakiem, na to krakersy, następnie ubita kremówka z żelatyną i znowu krakersy.
 I tak uważam, że za mało słonego ;)
Za to przebrnięcie do końca...poczęstujcie się...


POZDRAWIAM!!
Dobrego dnia.
:)




17 komentarzy:

  1. Kuchnia będzie fantastyczna, skoro rodzice tak się angażują i planują :) Super tacki. A ciacho jakie pyszne! Buziaki, szczególnie dla uziemionego Antosia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. tacki prześliczne, kropeczki dodają im uroku:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Książki zapowiadają się super, a tacki jak pisałam na FB przepiękne. Widzę, że masz dużo pomysłów kulinarnych może mi podpowiesz jak wykorzystać wiórki kokosowe ze spirytusu? myślałam by wkręcić w śmietanę lub w krem.. ale boje się czy mi się nie zważy, pozdrawiam i zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  4. Skrzyneczki pełne uroku!!! A zima to marzenie, u nas śniegu z dwa centymetry spadło i ... szybko stopniało:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Prześliczne tacki :) bardzo pojemne, a przez to i praktyczne :) Niedawno Sylwia robiła takie aniołki, jak ten czas szybko leci. Korzystaj z chwil razem spędzonych z dziećmi, bo niedługo będziesz do tych czasów wracać pamięcią :)
    Dzięki za pyszne ciasteczko :) Miłego tygodnia i zdrówka dla Antosia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. cudny komplecik, kropeczki są bardzo urokliwe:) i ile sniegu, u nas tyle niema:(

    OdpowiedzUsuń
  7. urocze te tace! ciekawa jestem gotowej "kuchni" :)
    ja za makiem nie przepadam, ale ciacha chętnie bym spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O ale śniegu dużo... Przyjemne migawki. A te kropeczki szalenie urocze!

    OdpowiedzUsuń
  9. Groszki ulubione, i zdjęcia zimy wspaniałe a najbardziej to fota z koniem;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ależ ja czekam na Twoje posty!!!Uwielbiam je!!!Po prostu uwielbiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajne te serduszkowe pojemniczki, takie energetyczne ! U nas dziś sypie śnieg od rana, więc pewnie widoki będą podobne. Częstuję się ciachem i lecę dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne śnieżne zdjęcia! I te kropki.. jak wiesz uwielbiam wszelkie kropki, więc nie pozostaję obojętna na takie cuda <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Takie wyposażenie kuchenne, to chętnie bym i u siebie widziała ;).

    Miałyście super spacerek, a koń ... piękny :).

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakie śliczne tacki !!! Szkoda, że moje dzieci już wyrosły. Gdy były małe, wszystko było inne...

    OdpowiedzUsuń
  15. piękne, i do kuchni dużej kucharki również by pasowały

    OdpowiedzUsuń
  16. Cześć! Piękne tacki zmajstrowałaś, jak muchomorki w lesie :) Urocze są!
    Widzę, że zaczytałaś się w Rybałtowskiej, wiedziałam, że prędzej czy później po nie sięgniesz :) Ja czekam na ostatnią część w bibliotece, jeszcze tylko jedna osoba przede mną :) Nie mogę się doczekać.

    Pozdrawiam cieplutko - Magda

    OdpowiedzUsuń