Przez krótką chwilę...

poniedziałek, 8 czerwca 2015

o tak zwanym sielskim życiu...

...dziś będzie :)
Zestawienie rzeczywistości z obrazem wsi lansowanej na różnych stronach i magazynach (które osobiście sama uwielbiam czytać i zachwycać się nad zdjęciami ;) ) z tym "prawdziwym" jest mocnym zestawieniem jakby innych światów. O ile mieszkanie na wsi nie wiąże się tylko z kupnem domu w najbliżej położonej miejscowości-wsi od dużego miasta celem posiadania ogródka i możliwości szybkiego dojazdu do miasta do pracy a z posiadaniem zwierzaków, kawałka ziemi pod uprawę, to sielskie życie przeobraża się jedynie w sielskie obrazy w sobotnie wieczory i niedziele...oczywiście tuż po obowiązkowej pracy :)







Jasne, że byliśmy świadomi tego wszystkiego. Choć jest naprawdę niesamowitą odskocznią, kiedy np nasi Rodzice nas odwiedzają i albo przejmują na ten króciutki czas swojego pobytu pieczę nad dzieciakami albo przejmują obowiązki związane z gospodarstwem. Często słyszymy wobec nas "zarzut" <po co były Wam studia jak teraz chcecie "TAK" żyć?> Odpowiedź jest prosta. 



Dzieci. Dla nich człowiek może wszystko. A wcześniej bez nich to była raczej wrodzona chęć przeżycia przygody...udowodnienia, że da się radę w "ekstremalnych" warunkach...I życie jak najbliżej natury.
W naszych uprawach nie stosujemy oprysków...rośnie sobie wszystko...i chwasty-które staram się rozpoznawać i wykorzystywać (och nie ;) kolejne dziwactwo...cóż :) odkryłam swoje powołanie kolejne) i kwiatki, które standardowo cieszą oko i warzywka...












Mężuś niekiedy kosi kosą (oj nie ;) 30tolatek który potrafi posługiwać się kosą-co z nim nie tak?) 
Mało tego - lubimy i CHCEMY robić to co robimy!...mamy przy takich pracach swoich pomocników (a jakże! to niestety jest najbardziej męczące, ale nie da rady inaczej więc i na to trzeba znaleźć sposób)





Zadowolenie dzieciaków, że mogą usiąść na traktorze...wow...tak niewiele potrzeba im do szczęścia...chyba czas pomyśleć nad jakąś atrapą ;) 


To drewniane kosy Zosi i Antka...bo przecież bez ich pomocy nie dalibyśmy rady haha :)


Nasze zielsko nie szczypie maluchów w podniebienie i na szczęście nie mamy problemów, żeby dzieci nie lubiły rukoli, rzeżuchy czy rzodkiewek...Zosia przygotowuje sałatki (chociaż dzieciakom najbardziej wszystko smakuje prosto z ziemi, w najprostszej formie)



Zwierzaki też sobie hasają...





No cóż...najczęściej bywa jednak tak, że pokazujemy te sielskie momenty, czyste momenty, nie rażące po oczach kadry ;) wyrywki z życia...Tak samo jak z naszymi tworkami... 





Najczęściej pokazujemy przecież efekt końcowy a nie otoczenie w jakim powstaje... 
Potem mamy złudne wrażenie, że wszystko jest takie proste...takie sielskie.
Pozdrawiam Was serdecznie! 

12 komentarzy:

  1. Nie wiedziałam, że macie konika :) Świnka jaka fotogeniczna!
    To racja, co napisałaś, wcale nie jest tak sielsko, choć swojej wsi nie zamieniłabym na miasto przenigdy. O wiele więcej pracy, inne problemy, ciągły bałagan... Ale też swoboda, która jest dla dzieci (i chyba nie tylko dla nich) bardzo ważna :) Śliczna szkatułeczka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Również mieszkam na wsi, ale w zupełnie w innym "klimacie". Zero zwierząt, za to ziemia i hurtownia, która i tak zajmuje mi cały dzień. Za to dzieci mają miejsce do wyhasania się :)

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja tam do wsi tęsknię. Mąż też by miał lepiej gdyby pracował koło domu...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja z miasta wybyłam na wieś i wcale nie żałuję. Wiadomo, mnóstwo pracy, nie wiadomo w co ręce włożyć, ciągle wszystko niedokończone... ale z drugiej strony w mieście bym się teraz zanudziła na śmierć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja chodzę z głową w chmurach... i po czterdziestce kupiliśmy stary dom na wsi i tego lata się przeprowadzamy i na prawdę nie widzę w tym nic złego. Pewnie, że pracy jest dużo i będzie jeszcze więcej, ale o ile człowiek zdrowszy i fizycznie i psychicznie. Miasto nas zmęczyło i spowodowało, że te najgorsze uczucia wzięły górę, a po co ? Cieszę się, że napisałaś taki właśnie post. Dziękuję i pozdrawiam !!!

    OdpowiedzUsuń
  6. ja marzę, żeby przenieść się na wieś, śliczne zdjęcia:))

    OdpowiedzUsuń
  7. oh tak zgodzę się z Tobą kochana...pokazujemy to co najlepsze - ja sama patrzę i zazdroszczę - trochę temu i tamtemu i Tobie trochę :P ...i myślimy, że inny mają lepiej....a to tylko skrawki - te najlepsze prześwitują tu w sieci :) ps. Ja tam kocham Wasz dom i styl życia :P buziale ogromne dla całej rodzinki:*

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam Twoje fotki z tego sielskiego życia :) wiem o czym piszesz aczkolwiek to, co ja mam do zrobienia wokół domu i swoich kurek i królików to namiastka Twoich obowiązków. Zosi i Antosiowi służy taki klimat :) Pozdrawiam Was wszystkich :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Urocze plenery, chciałoby się pojechać w takie miejsce na wakacje :-)
    Piękny kot - trochę podobny do mojego :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiejskie dzieciaki to szczęśliwe dzieciaki !

    OdpowiedzUsuń
  11. No tak..większość mojego dorosłego życia marzyłam o takiej właśnie wsi(bo na takiej "przymiejskiej" mieszkam), ale jak przyszło co do czego..bałam się to zmieniać..ale oczywiście musi być Justynka, która napisze post i teraz mi zazdrość..Cudne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń