Przez krótką chwilę...

poniedziałek, 6 lipca 2015

bajka o uśmiechu, który gdzieś zniknął i...

Dawno temu żyła sobie całkiem zwyczajna dziewczyna. Bardzo zwyczajna. Tak zwyczajna, że nikt by jej nawet nie zauważył, gdyby nie to, że ona zawsze się uśmiechała. Potrafiła się uśmiechać nawet przez łzy, nawet wtedy gdy było jej strasznie smutno, a ktoś, kto ją znał pytał "Czy wszystko dobrze?" ona się uśmiechała i odpowiadała nielubianym, niemalże amerykańskim sloganem "wszystko dobrze, wszystko w porządku". Dziewczyna poszła na studia. Zakochał się w niej ktoś. W niej. Uśmiech nieustannie jej towarzyszył. Pobrali się. Po studiach razem podróżowali. Razem przeżywali pierwsze problemy, pierwsze straty. Uśmiech znikał na chwilę zawsze w okolicach określonych dat. Daty te jakoś się tak uczepiły dziewczyny, że nie potrafiła ich wymazać z pamięci. Dziewczyna znalazła wymarzoną wręcz pracę. Praca z drugim człowiekiem to było jej spełnienie! Uśmiech wrócił. Poznała wtedy KOGOŚ, na tamten czas nie sądziła nawet, że ten ktoś będzie znaczył dla niej coś więcej. Ten ktoś, uśmiechał się równie często jak ona. Ci ludzie tak mają. Dziewczyna doczekała się z mężem dziecka. Uśmiech z twarzy praktycznie nie znikał. Dziecko jak aniołek, więc pracowała sobie dalej. Praca, którą się lubi nie jest traktowana w kategorii "zło konieczne"...uśmiech, uśmiech, uśmiech...Zdecydowała z mężem, że postarają się o kolejnego malucha. Wszystko poszło ok. Uśmiech wciąż trwał jak wyryty na jej twarzy. Przeprowadzka do miejsca obcego, dalekiego od wszystkich których znali wciąż nie odebrał jej uśmiechu. Ale odebrała jej pracę...Mimo to starała się uśmiechać nawet wtedy, gdy się tłumaczyła z tego, że nie posiada prawa jazdy a mieszka na "..." :)
Miała swoje miejsce na ziemi. Dzieci. Męża. Ale uśmiech gdzieś zniknął. CODZIENNOŚĆ jaką dawkuje macierzyństwo 24/24 po jakimś czasie stało się dla niej przyczyną zgubienia przyklejonego do tej pory do ust uśmiechu. Dodatkowo choroby bliskich, rozstania wśród najbliższych dla niej osób nieco odstraszały powrót uśmiechu. a także niewiara bliskich, że marzenia dziewczyny i jej męża mają prawo się urzeczywistnić...I trwała tak niczym zmora. Zmora której sama w sobie nie lubiła. Chciała przywołać uśmiech na nowo - jak dawniej. Ale ten pokazywał się jedynie wtedy, kiedy była ze swoimi dziećmi. Po jakimś czasie przywykła, że uśmiecha się mniej. Wtedy stało się coś, czego by się nigdy nie spodziewała. Owy KTOŚ, kogo poznała kilka lat wcześniej "w pracy", młody człowiek, którego dewizą życiową było "Co mogę dla Ciebie DOBREGO zrobić?" ZGINĄŁ. No farsa jak nic! Nawet nie umarł z powodu ciężkiej i nieuleczalnej chorobę, ale zginął!  Kto mógł sobie tak zakpić z życia tego człowieka? DOBREGO człowieka. Nie był jej przyjacielem. Ani ona jego przyjaciółką. Łączyło ich tylko kilka rzeczy...wiara w drugiego człowieka, działanie dla innych i...UŚMIECH. Jego uśmiechu już nikt nie zobaczy na żywo (okropna gra słów ŻYWO?????) A jej?...

Choć to bajka o uśmiechu, który gdzieś zniknął...wierzę, że wróci...jak dawniej. 
Zatem za słowami wielkiego filozofa..."Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą..." (KLIK) i nie marnujmy choćby dnia na życie bez uśmiechu.

Witajcie. Mam nadzieję, że wybaczycie moją powyższą dygresję. Ale niekiedy brnąc przez naszą codzienność "zapominamy", co naprawdę ważne. A ważne są osoby, które pojawiają się w jakiś sposób w naszym życiu. Rodzina, przyjaciele. Dziś pozostanę tylko w tym czysto ludzkim, ziemskim wymiarze "rzeczy" ważnych. 
A jak ważne osoby w życiu, to i ważne wydarzenia na ich drodze...i coś od serca dla nich...




Pozdrawiam.
Mam nadzieję, że się uśmiechacie :)


13 komentarzy:

  1. Tak z samego rana Justynko, smutno trochę ... a le na koniec podziałało - uśmiechnęłam się, choć wczoraj to był długi dzień... ale dzisiaj jest nowy!!!
    Dzisiaj będę się uśmiechać cały czas (najwyżej wezmą mnie za wariatkę, co tam!:)))
    Dobrego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  2. kochana pięknie napisałaś, uśmiecham się:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Smutny wpis, ale jednak uśmiechnę się z całą pewnością!! Nawet jak już myslę, że nie dam rady, to ONE się uśmiechają i to jest zaraźliwe :)) Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Trudno mi się uśmiechnąć bo mi trochę smutno po tym co przeczytałam, co prawda to prawda że czasem codzienność potrafi przytłoczyć szczególnie jak się ma inne aspiracje, z drugiej strony ja też miałam moment przytłoczenia rok temu pamiętam ze się zdystansowałam trochę pobyłam w smutku bo było mi to potrzebne, nie uśmiechałam się tak często, wtedy przyjaciółka powiedziała mi coś ważnego Diana jeśli życie przynosi ci cytrynę zrób z niej lemoniadę, kto inny jak nie ty to potrafi. To były niby takie zwykłe proste słowa ale dały mi dużo, zobaczyłam że czasem można coś więcej wycisnąć z tej cytryny co będzie dobre. Ważne by się nie poddawać w swoich marzeniach i by dalej iść w tym kierynku ja trzymam mocno za ciebie kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Życie takie jest. Najpierw jesteśmy radośni, wiecznie uśmiechnięci,beztroscy, a potem pewne problemy nas przytłaczają i uśmiech gdzieś znika z twarzy. Trzeba mieć siłę i motywację, by się uśmiechać, bo jak głowa zaprzątnięta smutkiem - to nic nie wychodzi. Pięknie napisałaś. Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Justynko... Jest czas na taniec i na spiew i czas na smutek, czas na usmiech i czas na placz... A zycie jest po prostu piekne i tak ciesze, sie ze jest mi dane...

    OdpowiedzUsuń
  7. kochana ja ostatnio tez tak rozmyślam..zaczytałam się w Twoim poście dzisiaj..

    OdpowiedzUsuń
  8. pięknie to napisalaś i piękne skrzyneczki. Czy to kwiat czereśnie czy jabłoni?

    OdpowiedzUsuń
  9. rozumiem Cię Justyś w 100%....też taką osobę straciliśmy ostatnio - dobrego człowieka, przyjaciela który był zawsze dla wszystkich ..

    OdpowiedzUsuń
  10. Smutna historia o uśmiechu, a powinno być inaczej... Ale kiedyś powróci na wesołe tory. Strata jest trudna, niesprawiedliwa, ale można ją przejść

    OdpowiedzUsuń
  11. Takie właśnie jest życie moja Droga. Wiesz Twój teks to w większej części jak by o mnie pisany. Pozdrawiam serdecznie i wileki uśmiech posyłam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak czytam..hmm..Kochana, co Ci mogę napisać..coś mi to przypomina..tylko na szczęście zakończenia jeszcze nie ma...a co do uśmiechu..też kiedyś będzie..trzymaj się!!!:*

    OdpowiedzUsuń