Przez krótką chwilę...

poniedziałek, 27 lipca 2015

zielnik

Rośliny od zawsze mnie fascynowały. Nie zawsze z takim samym natężeniem ciekawości ;) jednak zawsze. Potrzebowałam chyba miejsca, które zachwyciłoby mnie i oczarowało do tego stopnia, żeby zgłębiać roślinne tajniki. Jak to zwykle w życiu bywa...znalazłam takie miejsce. Moją łąkę, która jest dla mnie "encyklopedią" do poznania. Długa droga przede mną...ale dzikie rośliny, te uważane za chwasty a także popularne zioła czy ogrodowe kwiatki są mi bliskie. Z dozą odpowiedzialnej ostrożności ale eksperymentuję! Zwykle inspiruję się wpisami z tych miejsc: KLIK i KLIK po "lekturze" (także ulubionych książek-"Dzika kuchnia" "Ziołowy duet dla zdrowia""Zapomniane warzywa""Atlas roślin"etc.) wybywam na swoje poszukiwania.





Tak naprawdę przygoda z roślinami nie uprawianymi w polu zaczęła się od znalezienia w sieci przepisu na syrop z kwiatów bzu czarnego kilka lat temu. Następnie był syrop z owoców bzu, a potem jakoś tak samo się potoczyło, że zaczęłam zbierać płatki nagietka, macierzankę, kurdybanek...liście brzozy, kwiaty lipy...koniczynę i cykorię, skrzyp polny, pokrzywę płatki maku, podbiał, krwawnik, "mleczyk", wierzbówkę, dziurawiec i bylicę ;) 



kwiaty bzu, gdy kwitły przeznaczałyśmy także do suszenia



Posadziliśmy z mężusiem topinambur i inne takie "dziwactwa"...Nie kosimy rónież z naszego "trawnika" który winien nosić miano łąki ;) nawet łopianu (jest jedną z moich ulubionych roślin DEKORACYJNYCH...ale to moje bardzo subiektywne zdanie hehe)...zatem nasz nieprzystrzyżony, zdecydowanie "nieamerykański" trawnik kole w oczy raz po raz niektóre osoby...a my lubimy to co nas otacza, bez specjalnego udziwniania. Moje 3,5letnie dziecię z powodzeniem rozpoznaje wiele roślin. 
Naszym ostatnim hitem był olej z dziurawca (receptura KLIK)...czyli magiczny olejek na wszelkie stłuczenia. Zaskoczona byłam i to bardzo...dziurawiec zbierałam z Zosią...pomagała mi go nawet ciąć, oczywiście wytłumaczyłam jej po co i na co...a ona niedługo potem do mnie zagadała "Mamo, dasz mi ten olejek...z ...jak się nazywał ten kwiatek co zbierałam? dziurawiec? bo tu mam siniaka...o tu..." 
Mała też wyjada listki mięty z miętowej herbatki :)
Dlatego podczas wymyślania kolejnego tematu wyzwania w Klubie Twórczych Mam nie mogło zabraknąć tego tematu...bo obcowanie z naturą z reguły wychodzi nam na dobre :) o ile robimy to mądrze i rozważnie :) Zapraszam Was do zabawy w Klubie Twórczych Mam, na wyzwanie "Zrobione z Mamą - ZIELNIK" 
Po więcej informacji odsyłam TU (KLIK)
I jeszcze nieco inspiracji od nas:




 Herbatka ziołowo-kwiatowa:





I jeszcze banerek do zabawy:


Zdjęć sporo...ale mam nadzieję, że wytrwaliście...



POZDRAWIAM!

7 komentarzy:

  1. Oj podziwiam Cię:) Wielu rzeczy nie widziałam rosnących (albo nie wiedziałam, że to one:))

    OdpowiedzUsuń
  2. u nas tylko miętka i mleczyk:) wreszcie zdobyłam sadzonkę mięty i rośnie mi na balkonie, uwielbiam do wody z cytryną, miętową herbatę i same liście, Adaś tak samo, dwa razy zrobiłam nawet nalewkę miętową :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozmarzyłam się oglądając Twoje zdjęcia :) zjawiskowy zapach ziół poczułam :) ja na razie suszę tylko miętę. Dzieciństwo na łonie natury, Zosia z Antosiem nigdy o tym nie zapomną. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Justynko, tak sielsko u Ciebie, już samo patrzenie na te zioła sprawia że czuć ich zapach ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Smacznie u Ciebie Justynko i pracowicie :))
    Pozdrawiam serdecznie !

    OdpowiedzUsuń
  6. z ziółek to ja miałam tylko swój miętowy ogródek na działce, ale tata go zlikwidował. Teraz pozostaje mi tylko mięta na balkonie :( mam 2 doniczki, dwie odmiany. Dokupiłam też oregano i melisę.
    Ogólnie fajnie mieć taką wiedzę jak Ty i czerpać z natury całymi garściami - chciałabym tak! W ostatnim czasie też zaczęłam się interesować tym, jakie dobrodziejstwa możemy zyskać dzięki naturze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj ja mam hopla na punkckie ziołek i dzikich roślin. Nawet na ślub sobie zażyczyłam bukiet z polnych kwiatów, a ostatnio cieszyłam się jak głupia bo udalo mi sie znaleźć dziką melisę. Pozdrowionka z RO !

    OdpowiedzUsuń