Przez krótką chwilę...

wtorek, 25 sierpnia 2015

i nawet sierpień się pomału kończy...

Niby lato, wakacje trwają i człowiek powinien mieć więcej czasu dla SIEBIE ;) a to wcale nieprawda ;) zwłaszcza, gdy się wybrało życie na wsi z całą "gamą dodatków wsiowych" czyli roślinkami, zwierzakami, wszelkimi dodatkowymi pracami, odwiedzinami "miastowych" przyjaciół ;) ...
Jednak zawsze staram się znaleźć choć kilka chwil na zmajstrowanie czegoś co lubię. Ostatnio (hmm w moim mniemaniu ostatnio...bo trochę czasu tak naprawdę już minęło ;) ) zrobiłam kolorowe gronkowe bransoletki, które trafiły do nowych właścicielek...mam nadzieję, że będzie im się je nosiło co najmniej tak dobrze, jak mnie miło się je robiło:



A z wsiowych "nowinek" to zachęcam Was do wysiania w Waszych ogrodach smacznych i równie ładnie wyglądających roślin: ogórecznika i jarmużu.

Tak zakwitł nam w tym roku ogórecznik. Po raz pierwszy :) w zeszłym roku nawet nie wiedziałam czym ogórecznik jest...tymczasem to nie dość, że pięknie wyglądająca roślinka, to jeszcze jaka smaczna!  
O innych właściwościach ogórecznika zachęcam do poczytania tutaj-(KLIK)


Smakowaliśmy ogórecznik jako element sosu do makaronu (kurki, natka pietruszki, skórka z cytryny, liście ogórecznika, sól, pieprz, śmietana)...


...oraz jako potrawa a'la szpinak (duszone liście ogórecznika z dodatkiem masła, czosnku i śmietany podane z młodymi ziemniakami)...


W tym roku wysiałam też jarmuż. Co prawda zbierać mogłabym go nieco później, ale cieszę się, że zdecydowałam się na jego wcześniejsze użycie, ponieważ to niezły rarytas dla naszych kicających na wolności królików...wprost uwielbiają go obgryzać z gałązek...niewiele nam go już przez to zostało ;) 
W tym roku skusiłam się na chipsy z jarmużu (KLIK) Poza tym była także wersja a'la szpinak, bo to od zeszłego roku także stały element letniego menu.


Przepis nieco zmodyfikowałam do naszych upodobań, wyszły bardzo smaczne i niesamowicie kruche, delikatne...wręcz rozsypujące się...


Natomiast w ramach zabawy "52 książki w 2015 roku" dodaję kolejne tytuły:
11/52 
Anna Mulczyńska "Powrót na Staromiejską"
Książka, którą "połknęłam" ...no po prostu naprawdę dawno nie czytało mi się tak szybko!! Prosta i przyziemna opowieść...ale nie do końca, bo jest taka nieco inna...bowiem wplecione (dosłownie WPLECIONE-WSZYTE) w nią zostały wątki ciekawe dla nas rękodzielniczek. Główna bohaterka jest taka jak niejedna z nas ;) i miała też swój pomysł...na życie :)
Spodoba się Wam. Mam nadzieję, polecam!


12/52 i 13/52
Bogna Ziembicka "Wiosna w Różanach" "Droga w Różanach"

Książki przeczytane na nowo. Lubię wracać do literatury która kiedyś jakoś coś we mnie poruszyła. Ta opowieść to była kolejna książka którą kupiłam po zachłyśnięciu się "sagą" Małgorzaty Kalicińskiej. I choć nie wiem, która z autorek była pierwsza (choć wydaje i się, że po M.K. nastąpiła fala powieści o kobietach dojrzałych, które w kąt rzucają korporacyjne wytyczne, wracając do swych korzeni i czerpiąc z tego radość i szczęście, odkrywając na nowo czym jest prawdziwe życie i prawdziwa miłość...), to fabuła nieco podobna w obu przypadkach  ...
Jednak w tych powieściach lubię to, że wraca się w nich do przeszłości, nie lekceważąc jej. 
Przeszłość bowiem ma wpływ na to, co TERAZ. 
I choć za różami nie przepadam (a to w dużej mierze także opowieść o tych kwiatach ;) ) to całą opowieść jak dla mnie ratuje fakt, że wiele jej wątków rozgrywa się w Krakowie :) i miło jest się przespacerować znanymi dla siebie zaułkami wraz z głównymi bohaterami.


14/52
Sandra Lee "Pudełko z przepisami"

Wracałam kiedyś wieczorem do domu...wizja godziny w autobusie skłoniła mnie do wejścia do księgarni...wyszłam z tą właśnie książeczką. I? Historia sama w sobie może porywająca nie jest. Taka zwyczajna...choć ukazująca jak ważna w życiu człowieka jest przyjaźń oraz szczerość. 
Przy okazji czytania tej właśnie pozycji uświadomiłam sobie, że bardzo lubię książki, które poza fabułą niosą ze sobą....możliwość spisania przepisów ;)
I w tym miejscu- o ile ktoś dotrwał i może mi pomóc...znacie jeszcze jakieś tytuły z których mogłabym wyłuskać jakieś fajne receptury? (Różany też mają przepisy ;) i moja ukochana trylogia o Tatianie i Aleksandrze...w sumie to nawet osobna część powstała) Będę Wam bardzo wdzięczna za pomoc :)


POZDRAWIAM Was słonecznie i ciepło!

9 komentarzy:

  1. Przeliczne bransoletki. U nas tez juz bardzo jesiennie.....Od wczoraj huragan i deszcz. Ale to mozna wreszcie w domu posiedziec i cos milego zrobic. Tak jak ty....
    Pozdrawiam goraco
    Gabi

    OdpowiedzUsuń
  2. ależ pyszności, pierwsza bransoletka cudowna

    OdpowiedzUsuń
  3. też napiszę, że śliczne bransoletki bo i takie Justyś są !
    nie czytałam tych książek ale... okładka mi się podoba ... pachnie sielskością... to i pewnie treść też podobna

    OdpowiedzUsuń
  4. Bransoletki wspaniałe. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana a znasz tego bloga:http://literaturapalcelizac.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Bransoletki są śliczne, ja lubię jarmuż kupować zimą na targowisku. A nasiona kupiłam w tym roku mamie i siostrze. Niestety nie posiadam własnego ogródka. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń