Przez krótką chwilę...

piątek, 20 listopada 2015

najlepsza pora

Jesień, taka późna...słotna, deszczowa i zimna, pochmurna i szara...nie brzmi za ciekawie? Zależy jak do tego podejdziemy :) Znacie powiedzenie o optymiście i pesymiście? - Pesymista widzi trudność w każdej możliwości, zaś optymista możliwość w każdej trudności...Zatem TERAZ właśnie jest najlepsza pora na...wiele rzeczy :) Wieczory zaskakują nas niesamowicie szybko, o żadnej porze roku dobra herbata nie smakuje mi tak ja teraz...a do tego dobra lektura...dzieci mają czas dla siebie (bo to też ważne <KLIK>) i ja także mam czas dla siebie...
Zaległości mi się nieco nazbierało. Bowiem zdjęcie przeczytanych jeszcze późnym latem książek nie zostało wstawione...

 
Kolejna porcja książek
"52 książki w 52 tygodnie"
 
19/52
Sofia Brandon "Podróżuj, gotuj, bądź zdrowa"...pierwsze strony przewertowałam jakoś niechętnie...ale w miarę czytania było coraz ciekawiej...książka z recepturami kulinarnymi, pomysłami na życie ;) miejsca na świecie opisane w taki sposób jakby się oglądało program podróżniczy...do poczytania w wolnej chwili ;)

20/52
Barbara Rybałtowska "Koło graniaste"
Zastanawialiście się kiedyś ile potrafi nauczyć się dziecko "z przypadku"??
Powrót do powojennej Polski nie jest ucieleśnieniem pragnień, zaspokojeniem tęsknoty jaką się odczuwało będąc poza granicami Ojczyzny...a jednak...główni bohaterowie jak mogą, na ile mogą "radzą" sobie!

21/52
Barbara Rybałtowska "Mea Culpa"
Czyja i gdzie ta wina...nie wiadomo chyba będzie do ostatniej części sagi...wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach...Pierwsze miłości Kasi...wejście-w przyspieszonym tempie w dorosłe życie...cudownie opowiedziana historia o życiu! O codzienności czasów, które przeżyli np. moi Dziadkowie...

22/52
Petra Hirscher "Leczymy się i gotujemy ze św. Hildegradą"
Święta Hildegarda to postać, którą się zainteresowałam w momencie, gdy moja fascynacja roślinami przeszła z poziomu "o...jaki ładny kwiatek" w kierunku "z tego ziela można zrobić coś co pomoże na coś"...uważam, że książka warta przeczytania i zapamiętania bądź zapisania wielu receptur...

23/52
"Dwulatki i trzylatki w domu i przedszkolu" Edyta Gruszczyk- Kolczyńska i Ewa Zielińska  
No cóż :)...gdy się ma takiego dwulatka i trzylatkę w domu i parę lat wcześniej skończyło się pedagogikę czasami trzeba się posiłkować literaturą przedmiotu :) poza tym miło sobie odpamiętać czasy studiów ;) porównać teorię oraz zweryfikować ją z rzeczywistością....Powstaje ciekawy eksperyment! Bardzo obszerny podręcznik metodyczny!

24/52
Erich Segal "Love Story"
Wzruszająca, wyciskająca łzy opowieść...o miłości, która sama w sobie jest przebaczeniem...
To książka która obiega kilka dziewczyn, które na zabawę zapisały się u Darii...do mnie dotarła od Asi (klik), wraz z cudownymi serweteczkami...a do Moniki (klik) ode mnie poleciała z komplecikiem biżuterii :)

Wędrująca książka u Darii (KLIK)



od Asi

 

dla Moniki



I jeszcze na poprawę nastroju oczywiście...PRZEPYSZNE ciasteczka a'la bounty ;)
Moje dziecię już 3 razy wymusiło na mnie pieczenie tych ciastek...i po pierwszym razie prośba była następująca "Mamo zrób te ciasteczka z kokosem...ALE bez czekolady!"
Oryginalny przepis TU <klik>



 
POZDRAWIAM Was ciepło!

7 komentarzy:

  1. Ciasteczka wyglądają pysznie ,ja pięke tylko jedne ze z przepisu od Diany. najbardziej smakują mojemu Tacie ale zawsze wychodzą. Wędrującej książki jeszcze nie czytam chociaż sama ja puściłam w obieg;-) leci do przedostatniej osoby i w końcu będę miała możliwość by ja przeczytac;-) film był cudowny mimo ze oglądałam go w 2003 roku do dzisiaj wspominam. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. pychota, kiedy ja tak sięgnę do swoich ulubionych książek;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciasteczka wyglądają przepysznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam przepisy Dototy w Moich wypieków - na pewno wypróbuję przepis na te ciacha ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też zawsze lubiłam taką porę..niby szaro..buro..ponuro, ale przytulnie i można z książką herbatką i pod kocem posiedzieć:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow..a z tą ciastoliną to super pomysł, bo moja Zosiula jest straszną fanką i ciągle "Mamciu kup, no plose:)" A tak muszę spróbować sama:)

    OdpowiedzUsuń