Przez krótką chwilę...

środa, 22 kwietnia 2015

kwiatowo bo kwietniowo

Kwiecia na łąkach i w ogródku  przybywa...posiane warzywa pomału wschodzą :) w pracach też nieco powiewu wiosny...
Fiołki w zacienionych miejscach jeszcze kwitną...


Migdałki na drzewie zawiązują pąki...niedługo wystrzelą kwieciem, tymczasem migdałek na pudełku :)







Wkoło wiosna...nawet pomału cieplej się robi. To i na talerzu musiała zawitać też wiosna...zwykła kanapka na niedzielne śniadanie :) (słodka chałka, domowa pieczeń z sarny, do tego sos z papryczek chili i zielsko łąkowo-ogrodowe: krwawnik, mniszek, młoda pokrzywa, bratki i stokrotki...do tego herbatka z kwiatów forsycji  z plastrem limonki i domowym syropem z pigwy...pysznie było :) )






Moją herbatkę z forsycji dołączam do akcji "Cała Polska widzi FORSYCJĘ" więcej informacji TU (klik)

Pozdrawiam Was ciepło!
WIOSENNIE :)

sobota, 18 kwietnia 2015

a gdy nie ma błękitnego nieba...

...którego mi tak potrzeba :) radzę sobie kolorem...pędzlem i farbą...i serwetką ;)






A inne kolory zagościły w ogródku :) choć dziś niebo przybrało inny odcień niebieskości i poleciało z niego wszystko...i śnieg i deszcz i grad...









POZDRAWIAM ciepło!

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

odrywam się

Nie jestem specem od rozwiązywania problemów...przynajmniej nie takich, które dotyczą mnie osobiście...Innym OWSZEM...czemu nie? -doradzę...powiem, że "problem" trzeba przegadać, porozmawiać z kimś...opowiedzieć, ba! nawet się wyryczeć komuś na ramieniu...tymczasem sama nie posiadam takiej umiejętności. Od dziecka tak miałam, że wszystko pakowałam w siebie, żeby innym nie dać poznać, że coś nie tak...stąd ten mój ukochany wiersz z pamiętnika "nie zawsze poznasz smutku odbicie, gdy się rzęsiste łzy leją, bo czasem w sercu łamie się życie a jednak usta się śmieją"...Na chwilę pomaga. Jeszcze bardziej pomaga "przewietrzenie mózgu"...na samotnym spacerze przy silnym wietrze :)...jeszcze bardziej oderwanie się od rzeczywistości...a najprostszy sposób na to KSIĄŻKI. Mam niefajną wadę jeśli o książki chodzi (nie chodzi mi o zaginanie rogów ;) jeśli na postorędziu zakładki nie mam...choć to też się zdarza ;)) ale o to, że jak mnie już coś wciągnie to naprawdę ODRYWAM SIĘ totalnie...dlatego w ciągu dnia przy mojej dwójce maluchów nie bardzo mogę sobie na to pozwolić...ale od czego noce? Od czego niedziela? Gdy Tata ma wreszcie czas na zabawę z maluchami...a one spragnione jego obecności nie widzą, że mama ślęczy na kartkami ;) nie zauważają jej "nieobecności"...
Kontynuuję więc ciąg dalszy wyzwania "52 książki w 2015 roku"
5/52 
Adrian Grzegorzewski "Czas tęsknoty"
Totalnie moje klimaty...chwila przed II wojną młody Warszawiak wyjeżdża do rodzinnej miejscowości matki...taki zew, chęć poczucia przynależności do CZEGOŚ czego w życiu aktualnie brakuje...Miejscowość zamieszkują Polacy i Ukraińcy...sytuacja polityczna, społeczna już bardzo napięta, ciężka między nacjami...ale serce nie sługa...Miłość nigdy nie wybiera. Miłość nie zna granic. Opowieść o tym jak dwoje młodych ludzi w trudnym czasie potrafi zawalczyć o swoje uczucia...choćby to miał być jeden dzień po kilku latach rozłąki...
6/52
Stefania Korżawska "Ziołowy duet dla zdrowia"
Powrót do natury...książka trochę jak zielnik z krótkimi felietonami z dodatkiem przepisów i receptur zielarza księdza Johana Kunzle...a jeśli ktoś się zainteresuje tematem odsyłam na oficjalną stronę autorki (klik)



7/52 
Marta Bilewicz "Goniąc cienie"
Czy trudne dzieciństwo ma oznaczać spaprane życie w dorosłości? Główny bohater powieści niechętnie opowiada o swoim dzieciństwie...jednak kładzie ono cień na jego dorosłość...przeszłość w pewnym momencie wkrada się w teraźniejszość...Pierwsze strony książki mnie jakoś nie zachęciły do czytania. Ale w miarę jak akcja postępowała zaczytałam się na dobre i oderwałam od rzeczywistości :) Nawet nie sądziłam, że taka "detektywistyczna" książka tak mnie wciągnie. 
Warto poczytać :) i taką możliwość macie...ponieważ książka ta przywędrowała do mnie od Darii (klik) w ramach zabawy "WĘDRUJĄCA KSIĄŻKA" a tą książke posłała w świat Sylatyla (klik)
Jeśli jest ktoś chętny na otrzymanie książki ode mnie wraz z drobnym upominkiem proszę o wpisy w komentarzach...Wysyłka na terenie PL . Oczywiście pamiętajcie, że książkę jak najszybciej czytamy ( z tym nie powinniście mieć problemu bo naprawdę wciąga!) i ogłaszamy akcję u siebie i posyłamy dalej :)
Zasady z bloga Sylwii dotyczące zabawy:
Regulamin:

1. Osoba, która otrzyma książkę zostanie wylosowana. 
2. Czas na przeczytanie książki: 2 tygodnie 
3. Konieczność napisania do mnie na email - sylatyla@interia.pl, aby potwierdzić odebranie przesyłki. 
4. Należy na stronie tytułowej należy napisać coś dla autorów (mogą to być spostrzeżenia o lekturze- max kilka zdań)
5. Osoba posiadająca książkę przekazuje ją dalej innym, którzy potwierdzają u mnie doręczenie przesyłki.
6. Zrobić sobie zdjęcie z ksiażką

I tak na zakończenie okresu wielkanocnego ;) co by nie było...jakiś tam nastrój tez u siebie wprowadziliśmy...zatem ku pamięci :)











POZDRAWIAM

sobota, 11 kwietnia 2015

od czego zacząć?

Witajcie...trudno zaczyna się pisanie po tak długiej przerwie. Nie to, żebym nie miała o czym pisać...ale kiedy na dłuższy czas wypadnie się "z obiegu" trudno wrócić tak po prostu...
W tym roku nie mieliśmy nie wiadomo jakich przygotowań przedświątecznych...(zresztą nasze przygotowania to nie jest gorączka w jaką wpadamy by zrobić porządki i kilka dni spędzić w kuchni...nasze przygotowania zawsze skupiamy na przygotowaniu siebie a gdzieś obok w formie radosnej zabawy przygotowujemy całą barwną otoczkę :) ) Tym razem nasze plany-nie-plany pokrzyżowała choroba Antosia. Zaczęło się niewinnie, katar, kaszel...a jednego dnia wysoka gorączka, duszności...zapalenie płuc i szpital na 8 dni. Psychicznie -dziecko silniejsze niż matka. Ale to już chyba tak bywa?
Z tego miejsca chciałam powiedzieć-napisać DZIĘKUJEMY :)


Za obecność, za wsparcie, dobre słowo, modlitwę...za odwiedziny, za zabawianie Zosi kiedy Tata był u nas (KiS :*) za te wszystkie akty serdeczności, które naprawdę czuliśmy :) za wielkanocne babki Babci E. :)...

A jak już o dziękowaniu mowa to czas podziękować Wam także za wszystkie kartki, niespodziankowe przesyłki...DZIĘKUJĘ...

Karteczki od Rodziny, Przyjaciół...i KasiN, Izabeli, Darii, Asi, Iwonki i Gosi:


karteczki z wymianki u Darii (klik)
 A poniżej 2 karteczki, które ja wykonałam na ta wymiankę:




Niespodziankę zrobiła nam też Asia (klik)


Kasia :) (klik)

Sandra :) (klik)
kartka i herbatki z Tajlandii :)
Iza... :) (klik)

 Iwonka :) (klik)

Piękny koszyczek z papierowej wikliny i dżinsowe przyborniki od Gosi (klik)



Od Darii...cała masa śliczności...(klik)









AsiaB też o nas jak zawsze pamiętała...przysłała między innymi dla każdego członka naszej rodzinki mydełka, które sama robi...dzieciaki mają teraz frajdę w wybieraniu kształtów i kolorów mydełek podczas mycia rąk :) DZIĘKUJEMY :) (klik)





A jeśli jutro (w Niedzielę Miłosierdzia) będziecie w Krakowie i macie ochotę na zrobienie czegoś dobrego i wartościowego to zerknijcie TU (klik)...Wolontariat św. Eliasza jak co roku organizuje akcję krwiodawstwa pod hasłem "Dar krwi darem Miłosierdzia"


POZDRAWIAM :)