Przez krótką chwilę...

niedziela, 22 listopada 2015

cynanamonowo-cytrusowe zauroczenie i pierwsze dekoracje

...czyli delikatne, rozpływające się w ustach o wyraźnym smaku cytrusowym pierniczki LEBKUCHEN ponownie u mnie zawitały! :)
Przepis stąd <klik>



 
 
Kiedy pierniczki nastroją pozytywnie...czas na robótki...kolejne wianki zatem




I jeszcze tegoroczna nowość mianowicie "zimna porcelana"...dziękuję Kasiu za przepis :)
Zawieszki wykorzystam na choinkę lub do prezentów...możliwości mnóstwo. Masa niesamowicie plastyczna, szybko zasycha, więc trzeba pracować z nią zdecydowanie ;)
Przepis na "zimną porcelanę"
2 łyżki skrobi ziemniaczanej
2 łyżki kleju wikol
1 łyżka oliwki dla dzieci
szczypta soli
(opcjonalnie można dodać brokat, następna porcja będzie z brokatem :) )
krem do rąk do wyrabiania ciasta...chociaż mi się udało popracować z tą masą bez użycia kremu :)
Niekiedy trzeba podsypać dodatkową ilością skrobi, lub dodać odrobinę więcej kleju...
 
Te zawieszki chciałabym zgłosić jako dekorację biorącą udział w zabawie TU <klik>
 
 
 
 
 
 
Jeszcze jedna dekoracja jaką chciałabym zgłosić u Mebeliny to dekorowane pierniczki przez moją niespełna 4letnią Zosię:
 
 
 
Świątecznie pomału się zacznie u nas robić...
Pozdrawiam!

piątek, 20 listopada 2015

jak osioł...

...uparta jestem...nie chodzi mi o sytuacje "mam rację" ;) chociaż i w tej kwestii często bardzo nieustępliwa jestem, jeśli wystarczy mi w dyskusji argumentów...Jeszcze bardziej mój upór ujawnia się w sytuacjach, kiedy po raz ENTY próbuję czegoś...tak jest z szydełkiem. Człowiekiem renesansu to ja nie jestem. Chociaż chciałabym niektórych technik rękodzielniczych "doświadczyć" bardziej, na tyle, żeby móc powiedzieć "wiem o co w tym chodzi"...ale szydełko mnie przerasta!!! To małe coś jest potężniejsze ode mnie ;) Ale ja się nie poddam. Tutoriale i DIY jakie wyszperałam w sieci nie są dla mnie jakoś szczególnie czytelne :( i wiecie co? Ja w w szkole umiałam serwetkę zrobić!!! A teraz? Jakaś amnezja w moich dłoniach ;)
Ale żeby nie odstawić szydełka w zapomnienie postanowiłam, że narobię tyle "łańcuszka" ile zdołam z resztek włóczek jakie posiadam...z pierwszego zrobiłam bransoletkę z guziczkiem.
 Do towarzystwa/do kompletu jeszcze granatowe koralikowe zwyklaki bransoletki i kolczyki:





Mam nadzieję, że ta luka w pamięci się odblokuje kiedyś...że ktoś mi pomoże, bo ja to wzrokowiec jestem...najlepiej się uczę jak mi ktoś pokaże :)
Na pocieszenie dla Was za "poczytanie" skarg i zażaleń ciacho z tego przepisu (klik) a w wazoniku oczywiście kwiaty topinamburu (ostatnie z końca października!)



 
Pozdrawiam...

najlepsza pora

Jesień, taka późna...słotna, deszczowa i zimna, pochmurna i szara...nie brzmi za ciekawie? Zależy jak do tego podejdziemy :) Znacie powiedzenie o optymiście i pesymiście? - Pesymista widzi trudność w każdej możliwości, zaś optymista możliwość w każdej trudności...Zatem TERAZ właśnie jest najlepsza pora na...wiele rzeczy :) Wieczory zaskakują nas niesamowicie szybko, o żadnej porze roku dobra herbata nie smakuje mi tak ja teraz...a do tego dobra lektura...dzieci mają czas dla siebie (bo to też ważne <KLIK>) i ja także mam czas dla siebie...
Zaległości mi się nieco nazbierało. Bowiem zdjęcie przeczytanych jeszcze późnym latem książek nie zostało wstawione...

 
Kolejna porcja książek
"52 książki w 52 tygodnie"
 
19/52
Sofia Brandon "Podróżuj, gotuj, bądź zdrowa"...pierwsze strony przewertowałam jakoś niechętnie...ale w miarę czytania było coraz ciekawiej...książka z recepturami kulinarnymi, pomysłami na życie ;) miejsca na świecie opisane w taki sposób jakby się oglądało program podróżniczy...do poczytania w wolnej chwili ;)

20/52
Barbara Rybałtowska "Koło graniaste"
Zastanawialiście się kiedyś ile potrafi nauczyć się dziecko "z przypadku"??
Powrót do powojennej Polski nie jest ucieleśnieniem pragnień, zaspokojeniem tęsknoty jaką się odczuwało będąc poza granicami Ojczyzny...a jednak...główni bohaterowie jak mogą, na ile mogą "radzą" sobie!

21/52
Barbara Rybałtowska "Mea Culpa"
Czyja i gdzie ta wina...nie wiadomo chyba będzie do ostatniej części sagi...wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach...Pierwsze miłości Kasi...wejście-w przyspieszonym tempie w dorosłe życie...cudownie opowiedziana historia o życiu! O codzienności czasów, które przeżyli np. moi Dziadkowie...

22/52
Petra Hirscher "Leczymy się i gotujemy ze św. Hildegradą"
Święta Hildegarda to postać, którą się zainteresowałam w momencie, gdy moja fascynacja roślinami przeszła z poziomu "o...jaki ładny kwiatek" w kierunku "z tego ziela można zrobić coś co pomoże na coś"...uważam, że książka warta przeczytania i zapamiętania bądź zapisania wielu receptur...

23/52
"Dwulatki i trzylatki w domu i przedszkolu" Edyta Gruszczyk- Kolczyńska i Ewa Zielińska  
No cóż :)...gdy się ma takiego dwulatka i trzylatkę w domu i parę lat wcześniej skończyło się pedagogikę czasami trzeba się posiłkować literaturą przedmiotu :) poza tym miło sobie odpamiętać czasy studiów ;) porównać teorię oraz zweryfikować ją z rzeczywistością....Powstaje ciekawy eksperyment! Bardzo obszerny podręcznik metodyczny!

24/52
Erich Segal "Love Story"
Wzruszająca, wyciskająca łzy opowieść...o miłości, która sama w sobie jest przebaczeniem...
To książka która obiega kilka dziewczyn, które na zabawę zapisały się u Darii...do mnie dotarła od Asi (klik), wraz z cudownymi serweteczkami...a do Moniki (klik) ode mnie poleciała z komplecikiem biżuterii :)

Wędrująca książka u Darii (KLIK)



od Asi

 

dla Moniki



I jeszcze na poprawę nastroju oczywiście...PRZEPYSZNE ciasteczka a'la bounty ;)
Moje dziecię już 3 razy wymusiło na mnie pieczenie tych ciastek...i po pierwszym razie prośba była następująca "Mamo zrób te ciasteczka z kokosem...ALE bez czekolady!"
Oryginalny przepis TU <klik>



 
POZDRAWIAM Was ciepło!

niedziela, 15 listopada 2015

Zwierzaki - cudaki

Lubicie ciasteczka? U nas jakoś tak cyklicznie pojawiają się w ciągu roku określone ciasteczka. Zwykle późnym latem robiłam ciasteczka lawendowe, ale w tym roku jakoś taka opóźniona byłam ;)
Ale szybko nadrobiłam to niedociągnięcie. Przepis jak zawsze (KLIK)
Z herbatką z malinami takie lawendowe ciasteczka są idealne na przekór temu co od kilku dni przynosi nam pogoda na zewnątrz :)...czyli po raz kolejny polepszamy sobie nastrój kolorami i ...smakiem! Nietuzinkowym! Moja Zosia dopomina się zawsze o te ciasteczka. Nawet czekoladowe przegrywają gdy pojawiają się te ciastka:




Na poprawę nastroju w taki czas świetnym sposobem jest zabawa...z dzieciakami oddajemy się różnym formom rękodzieła...maluchy dostały ostatnio od znajomej (dzięki Tit :) ) blok ekologiczny z takimi fajnymi szarymi kartkami :) oraz mega-kolorowe piórka...Zresztą dzieciaki przez całe lato każde znalezione piórko czy to bażanta, czy koguta, czy innych ptaków znosiły do domu...wyciągnęłam jeszcze koraliki, plastelinę - która jest tegorocznym hitem lata na równi z flamastrami, makaron i tak z dnia na dzień było co robić...
Ostatecznie powstały nam takie zwierzaki - cudaki :) 












Zwierzaki te chciałam zgłosić do wyzwania w Szufladzie

 "Małe Szufladki - Zwierzaki cudaki" (KLIK)
Zielony jeżyk Antosia (2,5 roku) oraz Ptak Zosi (prawie 4 lata)
Piórka i plastelina to wspomnienie tegorocznych bajecznie kolorowych wakacji :)
A w poprzedniej zabawie w Szufladzie pt."Motyle" Zosia zdobyła wyróżnienie, ze swoje serwetki...


Zwierzaczka kociaka dodałam także do bransoletki w kompleciku z zieloną lawą :)



A na zakończenie jeszcze nasze zwierzaki cudaki :)



Kotek Kłopotek
Aza w porannych objęciach Zosi...Lenka niestety nie chciała się dać sfotografować ;)
kózka Malutka
miesięczne prosiaczki :)
kto się doliczy ile maluszków jest?
Mecenas
Przedstawicielka 4osobowego stadka owiec- Ewelinka i wietnamka-Porki ryjąca moją łąkę :)

POZDRAWIAM Was ciepło!