Przez krótką chwilę...

sobota, 13 lutego 2016

Jak ja nie cierpię...

...nie! Nie chcę być jak Smerf Maruda ;) mogłabym wymienić wiele rzeczy tuż po tej frazie małego marudnego niebieskiego ludzika...ale po co? Kiedy wiele z rzeczy czy sytuacji, czy zachowań, które kiedyś mnie strasznie irytowały, nie lubiłam, nie przepadałam, nie tolerowałam...A teraz? Nie wiem czego wynikiem jest moja poszerzona "tolerancja" (wiadomo, nie toleruję wszystkiego!) ale te wszystkie "nie cierpię" straciły nieco na znaczeniu...





Jest kilka punktów, takich prozaicznych którymi jednak się dziś z Wami podzielę...Jak ja nie cierpię: NIC-NIE-ROBIENIA i ...marnotrawienia (czasu, żywości, produktów które można ponownie wykorzystać etc.)
Dlatego połączyłam te oba punkty. Kiedy brakuje mi jakiś super wypasionych gotowców do decou (np tac, skrzyneczek i toaletek) biorę się za puszki...albo z resztek włóczek naprodukowałam pompony i ostatnio zrobiłam z nich proste...zakładki do książek? ...mój czas zapełnia się wtedy cudownie kolorowymi przedmiotami...





A kiedy mamy ochotę na coś słodkiego a na półkach jakaś pustka włączam na wyższe trybiki kreatywne myślenie i łączę inspiracje znalezione w internecie ze zderzeniem tego, co akurat posiadam ;)
Te eksperymenty na ogół wychodzą całkiem niezłe...najczęściej...bo są i wtopy...ale o tym za moment :)
Wiecie np że kiedyś jako dzieciak nie lubiłam smaku kaszy gryczanej? ...a teraz sama Wam proponuję ją i to w wersji deserowej ;)
Nie przepadam też za dziwacznymi kalendarzowymi świętami...a tu na horyzoncie jedno takie serduszkowe, całuśne, słodziutkie ;) Jestem raczej z tych, co hołdują słowom księdza Twardowskiego "Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą"...w rozumieniu KOCHAJ CODZIENNIE - a nie od święta...

Jeszcze nieco czasu do osławionych "Walentynek" a ja Was zapraszam do zrobienia NAJLEPSZEGO na świecie MUSU CZEKOLADOWEGO z.....tadam....z kaszy jaglanej!
Zrobiłam go oczywiście z miłością :) z sercem :) dla nas i dzieciaków. Szaleństwo! Pyszne...czekoladowe niebo w gębie! Dopóki nie przełamiecie stereotypów nie uwierzycie, ze to prawda! Dla "kaszowych sceptyków" ogłoszenie...w ogóle nie czuć, że deser jest zrobiony z KASZY! Inspiracja zaczerpnięta z przepisów Olgi Smile, odsyłam Was do pierwotnego przepisu KLIK...a poniżej moja modyfikacja:
Mój mus:
1 woreczek kaszy jaglanej (10dkg) - ugotować
1,5 tabliczki gorzkiej czekolady rozpuścić w kąpieli wodnej
nieco ponad pół szklanki mleka delikatnie podgrzać + ewentualnie jeszcze trochę mleka, gdyby mus wydał się Wam za gęsty
można odrobinę osłodzić jeśli komuś brakuje cukru ;) np brązowym cukrem, albo "golden sirup" :) do smaku, jak lubicie

Wszystkie składniki (poza odrobiną rozpuszczonej czekolady) ZBLENDOWAĆ na puszystą kemową masę. Wyłożyć do pucharków, lub jak poniżej do słoików...polać pozostałą rozpuszczoną czekoladą.
Schłodzić. przed podaniem zetrzeć odrobinę czekolady na wierzch. Słoik można udekorować np wstążeczką :) Pyszne to!! Jeśli myślicie o wersji tylko dla dorosłych można dolać nieco jakiegoś trunku np orzechówki lub likieru kawowego. Nie czuć zupełnie kaszy. Najlepszy kaszowy deser EVER.





Inna propozycja to RAFAELLO z kaszy jaglanej (Przepis np TU KLIK) u mnie wtopa...bo niepotrzebnie zblendowałam wymieszane składniki dodając sporą ilość domowego likierku kokosowego ;) i masa stała się za rzadka...dodałam więc jeszcze ugotowanej kaszy jaglanej...i rozpuszczonej białej czekolady...dopiero wtedy efekt był naprawdę zadowalający :) więc "wtopa" uratowana... przepis apropos punktu o "jak ja nie cierpię marnotrawienia"...bowiem po zrobieniu likieru kokosowego zostałam z pełnym litrowym słoikiem wiórków kokosowych po alkoholu ;)




I jeszcze nieco serduszek :) a co!?



Po więcej inspiracji walentynkowych dekoracyjnych i kulinarnych odsyłam Was do Klubu Twórczych Mam...zobaczcie, co nasza ekipa zmontowała :) (KLIK) i (KLIK)

POZDRAWIAM WAS ciepło, życząc przyjemnego weekendu :)


5 komentarzy:

  1. Dasz trochę na spróbke:-)? tego likieru ma się rozumieć:-) ja też nie znosiłam kaszy gryczanej smaku ale jeszcze bardziej zapachu a teraz mi się gust zmienił:-) tym bardziej od kiedy się dowiedziała że ma dużo białka:-) jaglanke jem od dwóch lat,początkowo gotowałam na mleku i jadłam z bakaliami, ale garnek dwa dni szorowałam:-) mus na pewno zrobię ale może na przyszły weekend, bo na jutro robię mus truskawkowy:-) z wiórek można zrobić rafaello w postaci ciasta:-) z bita śmietana też pasuje. podobają mi się te pomponiki :-) bardzo pomysłowe.

    OdpowiedzUsuń
  2. Puszki są śliczne. Desery mnie zaintrygowały. Chętnie spróbuję zrobić;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też lubię dawać przedmiotom drugie życie :)

    Zaskoczyłaś mnie z tym musem z kaszy jaglanej :) muszę kiedyś spróbować... to "działa" pewnie na tej samej zasadzie co ciasto szpinakowe, w którym nie czuć szpinaku :)

    Kusisz tym likierem kokosowym... chętnie bym spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. też Justyś uważam, że świat jest na tyle zaśmiecony, że warto przerabiać to co już jest i wykorzystywać na maksa;
    też ostatnio robiłam z kaszy jaglanej ale... ciacho...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. dobrze zobaczyć ten osławiony likier kokosowy... a pomyśleć,że tak mało brakowało abym mogła Go spróbować :))) haha buziaki

    OdpowiedzUsuń