Przez krótką chwilę...

wtorek, 20 września 2016

Czuć jesień...

Wystarczyła jedna noc z burzami i dzień z deszczem by poczuło się jesień...
A ta z pewnością zapuka już lada chwila do naszych drzwi.
Ogród, sad i łąka jesienne...to nie znaczy, że smutne ;) wbrew pozorom jesienne widoki bardzo kolorowe i nastrojowe...i mija dzień za dniem, wschody i zachody słońca następują po sobie...







... u mnie jeszcze wiele do zrobienia...buraczki częściowo jeszcze w ziemi, boćwinę już 3 razy zbierałam a ona wciąż odbija :) jarmuż też spokojnie dorasta...dynie i cukinie sobie dojrzewają, kilka zerwałam do ozdoby przed dom:




Drzewa owocowe: jabłonie i śliwy wyjątkowo w tym roku obrodziły. Co prawda wiele owoców "choruje" ale i tak całe mnóstwo zdrowych...także wszyscy zadowoleni...zwierzaki ze spadów, a my ze zdrowych okazów :) Owoce czarnego bzu JESZCZE też cieszą oko. Skusiłam się w tym roku pierwszy raz na likier z owoców bzu czarnego (przepis stąd KLIK) degustacja późną jesienią...kiedy kieliszek takiego likieru będzie szczególnie smakował.





Dzieciaki uwielbiają kukurydzę :)





Późna odmiana malin zaczęła wydawać owoce pod koniec sierpnia...teraz tak co trzeci dzień zrywam  litrowy słój malin na soki, dżemik...o ile wcześniej moi malinożercy nie wyjedzą prosto z krzaka co do jednego owocu ;)
Czasem uda się nawet zrobić jakiś sernik z malinami.
A z sernikami to też historia, która potwierdza teorię, że gusta się zmieniają człowiekowi. Kiedyś nie lubiłam serników. Później robiłam tylko "londyński"<klik> albo "krakowski" <klik> ...a teraz? Robię po swojemu ;) trzymając się prostej zasady...zrobić tak, żeby nam smakował, czyli nie robię za słodkich, dodaję jako dodatek wiążący nieco mąki ziemniaczanej albo budyń (proszek), jajek tyle ile akurat mam ;) ewentualnie do smaku ekstrakt z wanilii, albo sok z cytryny...na spód kruche ciasto, białe albo z kakao...a w przypadku ostatniego sernika, ciemne ciasto z mąki krupczatki, kakao, cukru i masła na spód a góra to samo tylko bez kakao plus maliny na wierzch...pysznie wyszło...częstujcie się...






Nawet stara grusza pierwszy raz, odkąd my tu mieszkamy, obrodziła bardzo drobnymi ale niezwykle aromatycznymi owockami.
I kwiaty. Wzdychałam kilka lat do rabat mojego Dziadziusia na których rosły astry i cynie. CUDO. W zeszłym roku zebrałam sobie od Dziadzia nasionka i wszystko co na wiosnę wysiałam przyjęło się. Podobnież z kwiatami, które w zeszłą jesień przywiozłam od Babci, bo likwidowała część ogródka na rzecz tarasu. Przyjęło się wszystko. I oczy cieszy. Babci nie ma z nami już prawie pół roku, ale te kwiaty od Niej szczególnie będą mi Ją przypominać.






Także sporo roboty-bardzo przyjemnej- przy "obrabianiu" darów jesieni...

A poza tym coś tam się pomału tworzy...
Do kuchennego kompletu (KLIK) dla koleżanki przerobiłam niedawno chlebak i półeczkę na przyprawy.







Pozdrawiam Was cieplutko!

6 komentarzy:

  1. Fajnie tak swojsko u Ciebie:))
    narobiłaś mi ochoty na sernik:))taki z malinami:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Tynko! Bardzo Lubię oglądać te Twoje zdjęcia, Pięknie umiesz to wszystko pokazać i jeszcze wspaniały komentarz do tego dodajesz. Zdjęcia oczywiście cudowne, i pięknie sobie mieszkasz - Pozdrawiam Cię Cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsze dwa zdjęcia - magiczne! Jesień czuć w powietrzu, ja poczułam nawet w postaci przeziębienia :P ale w tym roku dochodzę do dziwnych dla mnie wniosków - że jesień jest piękna, jest w niej coś takiego nostalgicznego... kojarzy się z długimi wieczorami, kocem, kominkiem i książką... i kubkiem herbaty...

    co do zmiany gustów - prawda! Też kiedyś nie lubiłam serników... jak byłam mała i był sernik na stole wśród innych ciast, to omijałam go szerokim łukiem :D od roku piekę serniki, ale tylko "amerykańskie" - czyli bez ubijania piany z białek, wrzucam tylko wszystko do miksera na raz i już. I tylko takie lubię - kremowe, bo w tych naszych polskich za bardzo (według mnie) czuć twaróg.
    A Twojego sernika z wielką chęcią bym spróbowała!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja Cię Justynko podziwiam! Dzieci, dom, ogród, zwierzaki, zaprawy, pieczenie i jeszcze dekoracje ... Mam czasem wrażenie, że mi gdzieś czas przez palce ucieka, ale może to takie jesienne melancholie mnie dopadają.
    Buziaki! Wszystko cudne, a sernik z malinami wygląda przepysznie :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Pieknie u Ciebie... chlebak w niebieskie kwiatki mnie ujal..

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana..cudne zdjęcia...u mnie to wszystko bardzo powoli..jeszcze wiele nie posadziłam, bo ciągle coś, ale czarny bez mi się strasznie marzy...

    OdpowiedzUsuń