Przez krótką chwilę...

niedziela, 25 września 2016

Lubimy książki...

...brzmi jak slogan. 
Ale lubimy. 
Lubimy je mieć, czytać, zbierać. 
Brakuje nam miejsca na nie. 
Naprawdę.
To np w przedpokoju zaadaptowane miejsce na część książek...naszych DZIECI :)
Zosia - 4,5l i Antek 3,5l


A tu nasze dzieci podczas drzemki, czasem jeszcze zdarzy się cudowny moment gdy oboje zasną po południu ;) z książkami, w towarzystwie książek, na książkach, przy książkach...



Od razu widać też po wyborze książek - odmienne zainteresowania maluchów :)
Czytamy w ciągu dnia jak jest czas. Przed spaniem najpierw im czytam coś co sobie wybierają, a potem sami oglądają, wertują, przeglądają. Antoś-choć to dziecko "żywe srebro" jak mu się coś w konkretnej książce spodoba to ją studiuje długo i dociekliwie i bardzo, bardzo cierpliwie...jakby był zupełnie innym dzieckiem...


Antoś i jego wieczorny "przegląd" książkowy
a tu poranek...Zosia od rana maluje, Antoś książki wertuje
Pomału każdy wolny kąt w domu, półki , które miały inne przeznaczenie zapełniam książkami, bo tych u nas wciąż więcej i więcej :) :) nie narzekam, marzę o tym, że kiedyś będziemy mieć cały pokój z regałami wypełnionymi po brzegi książkami...




Książki w naszym domu mają to do siebie, że wędrują...a to ktoś je sobie pożyczy, a to nie mamy jednego miejsca, gdzie czytamy, bo przecież jest słońce-czytam na tarasie zerkając znad książki na dzieci bawiące się w piaskownicy, pada deszcz siedzę owinięta w kocu z dzieciakami i czytamy coś ichsiejszego ;) wieczorem w swoim łóżku, w aucie podczas jazdy (oczywiście nie ja kierowcą jestem! :) )...bo z książką dobrze wszędzie i o każdej porze!
Ja mam zaległości w zabawie "52 książki" ;)
Lato to zawsze czas intensywnej pracy w polu, w ogrodzie, w sadzie, a także wzmożony czas spotkań i odwiedzin przyjaciół i rodziny...wtedy ponad książki oczywiście stawiamy drugiego człowieka i bycie z nim...czasu i sił na czytanie wieczorami naprawdę brakuje ;) niekiedy nawet przy lekturze dziecięcej literatury padamy z mężem przy dzieciach ;) na "regenerującą" nocną drzemkę ;)
Ale jesień to idealny czas na kocyk, herbatę (nawet ja kawosz jesienią bardziej preferuję herbaty :) ) i książkę w dłoń! :)
Tak.Jesień to książkowy czas :) A mam co do czytania, oj uzbierało się :)

Oto kolejne moje książki przeczytane w okresie wiosenno-letnim...część pierwsza ;)


6/52 Richard Evans "Papierowe marzenia"
Znacie przypowieść o "Synu marnotrawnym". Ja znam. Nie potrafiłam jej nigdy zrozumieć. Tak po ludzku zawsze wydawało mi się to niesprawiedliwe...Ale z kolei gdy spojrzeć na to inaczej? Przecież każdy ma prawo do drugiej szansy-prawda? Każdy kto się "sturlał" w życiu tak, że sięgnął dna ma pełne prawo by się podnieść i by mu pomóc w wejściu na nowo do życia. Książka Evansa, nieco przewidywalna, ale napisana tak, że czyta się z zapartym tchem opowiada właśnie o drugiej szansie. O uczuciach, o rozterkach, o więzi i relacji ojca z synem. Piękna opowieść, którą warto przeczytać.

Nieco przypomnienia, czym jako rodzice/wychowawcy powinniśmy się kierować w codzienności z naszymi dziećmi.
7/52 Jesper Juul "Nie z miłości"
Książka, która ukazuje mechanizm interakcji międzyludzkich. Sam tytuł to kwintesencja tego, o czym mowa. Nie raz i nie dwa trzeba powiedzieć "NIE"...mają do tego prawo i rodzice i dzieci. Owo "NIE" działa na nas rodziców niekiedy jak płachta na byka. A przecież dziecko jak i my-ma do niego pełne prawo. Trzeba też wziąć pod uwagę kontekst w jakim my to "NIE" stosujemy..."NIE-bo NIE!" NIE! To"NIE" ma wypływać z miłości. I nie chodzi o jakieś granice. Chodzi raczej o zapewnienie sobie pewnej przestrzeni, mojej przestrzeni, którą będę szanować i ja i inni członkowie rodziny. Można wybiec z tym nawet dalej i popatrzeć na kontekst naszych interakcji z innymi, nie tylko najbliższymi.

8/52 Sura Hart i Victoria Kindle Hodson "Szanujący rodzice.Szanujące dzieci. Jak zmienić rodzinne konflikty we współdziałanie?"
To lektura dla rodziców, którzy pragną poszerzyć swoje horyzonty, lepiej zrozumieć siebie i dziecko. To książka, która może pomóc w nauczeniu się rozwiązywania konfliktów, nauczenia się aktywnego słuchania. Szacunek i empatia, których coraz mniej wkoło stanowią główne punkty do których autorki wciąż wracają.


9/52 Waldemar Smaszcz "Serce nie do pary.O księdzu Janie Twardowskim i jego wierszach"

Dostałam tą książkę od Ani <klik>. Nie dość, że to taka piękna niespodzianka, to jeszcze jaka perełka mi się trafiła. Poezję lubię od dziecka. Specyficzna, mądra poezja księdza Twardowskiego to już inny stopień wtajemniczenia. Jego piękne podejście do życia i świata, do drugiego człowieka wyrażone za pomocą gry słów-to prawdziwy majstersztyk.Książka niesamowita pod wieloma względami. Można ją czytać dowolnie. Albo zatrzymać się i podumać nad fragmentem wiersza, albo poznać sytuacje i okoliczności, które towarzyszyły powstaniu danego wiersza, albo dowiedzieć się co nieco o życiu tego duchownego. Można ją przeczytać od A-do-Z...albo po prostu otworzyć na jakiejś stronnicy i się na chwilę podumać...

10/52 Patryk Świątek "Dotknij Boga"
Jak dla mnie, na chwilę obecną to książka nr 1!!! Przeczytałam ją wiosną...a wciąż jestem pod jej wrażeniem.
Macie czasami takie uczucie, że ktoś (lub częściej, że wszyscy) Was nie rozumieją? Że walczycie z wiatrakami dążąc do realizacji swoich marzeń? Gdy nie macie jako takiego wsparcia choćby psychicznego ze strony najbliższych? I wtedy BACH! Pojawia się COŚ lub KTOŚ i w słowach, gestach etc. POMAGA Wam ten ciężar "walki o dobre rzeczy w osamotnieniu" nieść? Tak się stało z tą książką. Była dla mnie niesamowitym wsparciem, mega kopniakiem do działania i utwierdziła mnie w przekonaniu, że nie jestem sama. Motywacyjny cios poczułam prawie namacalnie. Dawno po przeczytaniu książki nie miałam takiego powera i poczucia, że "mogę wszystko"...bo są takie miejsca na ziemi, o których istnieniu nawet nie wiemy...a są, działają, funkcjonują i DOBRO z nich emanuje. A dobro ma zwykle to do siebie, że jest ciche, często ukryte, nie robi wokół siebie wielkiego halo.
Autor, młody podróżnik...wyrusza w drogę tak naprawdę w nieznane i bez grosza przy duszy. Ciekawi gdzie dotrze, dojdzie i dojedzie? Nie zdradzę Wam :) Koniecznie sięgnijcie po tą książkę! A tu jeszcze bonus, poznajcie autora i zaproszenie do przeczytania książki  <KLIK> 

11/52 Nicole R.Dickson "Irlandzki sweter"
To książka z akcji "Wędrująca książka", którą zorganizowała u siebie Ela-karto_flana<klik>
Książkę dostałam wieki temu i wieki ją przetrzymałam ;)
Przyleciała do mnie wraz z takimi cudnościami od KasiS



A wyleciała od mnie do mojej imienniczki <KLIK>

I zdjęcie pożyczone właśnie od Niej.

Zacznę od tego, że nie wiedzieć czemu, choć nigdy jeszcze tam nie byłam lubię książki i filmy z motywem Irlandii gdzieś w tle. Nie wiem skąd to się wzięło. Zapisałam się do "wędrującej książki" właśnie przez tą Irlandię. I ona - w opisach autorki - mnie nie rozczarowała. Podobał mi się także motyw międzypokoleniowej więzi pomiędzy bohaterami: rybakiem staruszkiem i córką głównej bohaterki...I rzadko, bardzo rzadko zdarza mi się czytać książkę na raty, tzn trochę poczytam, odłożę i biorę inną, a z tą tak było, trochę przez to straciłam zapewne, bo ogólnie to ciepła opowieść...ale przez to czytanie na raty nieco się dłużyła.Teraz, kiedy najlepsza pora na książki dla mnie zaczyna może jeszcze do niej wrócę...

Do dalszego opisania stoją kolejne książki :) A dopiero teraz się tak naprawdę zacznie :) bo jesień to zdecydowanie mój czas. CZAS w pełnym słowa znaczeniu, na wszystko co lubię :)




Pozdrawiam ciepło...


10 komentarzy:

  1. cześć Justyś :)
    też lubię mieć książki i dużo mam; chociaż czasu czasami brak jednak czasami uda mi się coś w locie przeczytać...
    te dziecinne moich synów nadal przetrzymuję...
    buźka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też uwielbiam książki - a jesień jest idealną porą na czytanie :) latem czytałam mało, ale w sumie mało też robótkowałam... teraz przez dłuższe wieczory pewnie będzie więcej czasu.
    Chociaż ja na czytanie niestety ostatnio go nie mam, ale mam nadzieję, że za niecały miesiąc sytuacja wróci do normy.
    Mój chłopak nie lubi czytać książek i bardzo nad tym ubolewam - dla mnie to taka totalna odskocznia, możliwość przeniesienia się w inny świat. Próbowałam go nawet przekonać kilka razy... przeczytać - przeczytał, ale po inne nie sięgnął :(

    Super, że Twoje dzieciaczki już od małego tak lubią książki! Oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i pieknie zaczarowalas, pieknie... kilka juz bym musiala przeczytac.... zaintrygowalas mnie tez Twoja ksiazka nr 1 :) hmm....

    OdpowiedzUsuń
  4. No i pieknie zaczarowalas, pieknie... kilka juz bym musiala przeczytac.... zaintrygowalas mnie tez Twoja ksiazka nr 1 :) hmm....

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne książkowe zbiory. Widok dzieci przy książkach, to jeden z najpiękniejszych. Też czytam teraz Evansa, ale "Zegarek z różowego złota". Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas w domu bardzo podobnie...ile byśmy miejsca na książki nie orzenaczyli zaraz znowu go brakuje...a mieszkanko maleńkie :) Mimo wszystko kochachamy książki i niezamierzamy z nimi kończyć. Troszkę ratuje nas to, że częściowo czytamy na Kindlu, a i coraz częściej korzystamy z biblioteki. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj Kochana..to też mój czas..uwielbiam jesień...i marzy mi się kocyk książeczka i herbatka..niestety moje dziecię ma trochę inne marzenia..no, ale może z czasem polubi książki tak jak ja..nieraz jakieś zrywy ma...A pokój..też mi się marzy..choć prawie jest..tylko jeszcze półek brak.. Jak patrzę na te zdjęcia..zawsze bardzo przytulnie u Ciebie...

    OdpowiedzUsuń
  8. Widać, że uwielbiacie książki. Mój pięciolatek też już ma ich całą masę :) I jeszcze chodzi ze mną do biblioteki i sam sobie wybiera książki :)
    Coś pięknego. Mam nadzieje, że mu to zostanie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Twoje slodkosci z poprzednich postow normalnie slinka cieknie :))) Bransoletki i pojemniczki nieesamowite Slicznosci :)))) A ksiazki u Was to taka troszke juz biblioteka Justys :))) Ja kieedys tam do Ciebie wkoncu dojade , nie ma innej opcji :)))) Uwielbiam do Was zagladac :))) Pozdrawiam Cie Serdecznie Kochana :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj, Justynko tak tak to ja :) marzę aby usiąść i czytać, czytać-(raczej skończyć czytać książki które jakiś czaas temu zaczęłam), jeszcze ostatnie prace w ogrodzie i zaszyję się w domu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń