Przez krótką chwilę...

niedziela, 31 stycznia 2016

Niezdecydowana...

...jest w tym roku zima. Wczoraj wiosna a dziś śnieg ;)


A w robótkach nadal wiosennie...







I jeszcze mam dla Was sprawdzony już przepis na EKSPRESOWE pączki. Mi tradycyjne nie wychodzą ;) a i jakoś nie smakują szczególnie ;) ale TE <KLIK> SUPER. Za podesłanie przepisu dziękuję Darii :)

PRZEPIS z w.w. stronki i moje modyfikacje w nawiasie:
2 serki homogenizowane np waniliowe po 140 g każdy ( u mnie serek naturalny z wiaderka)
2 jaja
2 szklanki mąki pszennej
pół szklanki cukru pudru
półtorej łyżeczki proszku do pieczenia
olej do smażenia
cukier puder do posypania
(dodatkowo kilka kropli olejku śmietankowego)

Wszystkie składniki wymieszać ze sobą. Olej rozgrzać. Za pomocą 2 łyżeczek robić "pączki". Jedną łyżeczką nabierać ciasto i przy pomocy drugiej zrzucać ostrożnie do gorącego oleju. Same się przewracają. Wyszło mi ponad 40 sztuk. Wyciągać np.łyżką cedzakową, osuszyć z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku i posypać cukrem pudrem.






POZDRAWIAM 

piątek, 29 stycznia 2016

Na wszystko jest czas...

...dodałabym odpowiedni...
Niektórych rzeczy choćbyśmy chcieli nie przyspieszymy...innych nie unikniemy. Kiedy przyjdzie odpowiednia pora na COŚ to się zdarzy i już :)
Tak jak nam się przytrafiła od kilku dni wiosna w środku zimy.



Znacie mnie, wiecie, że nie przyspieszam, nie wybiegam za szybko do przodu...ale kiedy natura robi to za mnie? Oczarowało mnie ciepłe powietrze (plus 13 pod koniec stycznia przyznacie, że to tropiki) słońce...odkryte spod śniegu łąki...jeszcze szaro bure...ale takie jakby "wiosenne"...
Zrobiłam porządki w swoich nieprzepastnych zbiorach różnych przydaśków...posegregowałam sobie wszystkie szydełkowe kwiatuszki, które dostałam od blogowych cioteczek (większość robiła mi Wiola) ze spacerów poznosiłam sobie gałązki brzozy i leszczyny...jeden wianek ukręciłam taki:



Do kompletu powstała "romantyczna" puszka np na...długopisy??



A jak się już wzięłam za puszki to powstały jeszcze takie, nie było mowy o subtelnym minimalizmie ;) na bogato wyszło ;)





Znalazłam też rolkę tiulu (chyba :) ) owinęłam nim słomianą bazę wianka i dokleiłam delikatne kwiatuszki...


Z zimy nie zrezygnowałam :) ale ona sobie zakpiła ze mnie ;)
Pozdrawiam Was ciepło!

sobota, 23 stycznia 2016

Powrót...

...postów o tematyce rękodzielniczej ;) ale jeszcze w cieniu okresu świątecznego...
Iwonka (klik) jak zawsze przysłała mi masę pięknych przydasiów do robienia karteczek, w zamian otrzymała ode mnie taki chustecznik.





Nowy rok, nowe książki do poczytania, nowy projekt "52 książki w 2016 roku" (KLIK)...tym razem zaczęłam od absolutnie moich klimatów..."Północna Droga" to fascynująca opowieść o życiu, codzienności, walce z samym sobą, miłości, rozczarowaniu, umiejętności radzenia sobie z trudnościami... w pierwszych dwóch częściach narratorkami są kobiety...zgoła inne...inaczej wyglądało ich dzieciństwo, wejście w dorosłość, inaczej pojmowały miłość, pojawiała się ona w innych momentach życia...potem cienie i blaski macierzyństwa, ciągłe oczekiwanie-lub nie ;) na powroty mężów...wplecione wątki o kulturze i tradycjach Wikingów wraz z cząstkowym pojawieniem się chrześcijaństwa...a wszystko na tle historycznych wydarzeń.
Jak dla mnie IDEAŁ! Te pierwsze 2 części dostałam od mojego "osobistego Aniołka"...o dalsze 2 części przypomnę się Aniołkowi bliżej urodzin ;)

1/52
Elżbieta Cherezińska "Saga Sigrun"



2/52
Elżbieta Cherezińska "Ja jestem Halderd"


Nigdy u siebie nie organizowałam zabawy typu "WĘDRUJĄCA KSIĄŻKA"...ale ponieważ początek roku motywuje do ZMIAN :) proponuję Wam takową :)
Co Wy na to? Znajdą się chętni?
Wędrująca "Droga Północna"? Na początek te 2 części którymi dysponuję...a potem? Może kolejne 2?
Zabawa będzie trwała pełny ROK :) więc potrzebujemy 12 osób :) kto pierwszy ten lepszy...jeśli przez 2 tygodnie zapisów nie uzbiera się 12 osób, będziemy się i tak bawić ;) 
Osoby chętne do udziału w zabawie proszę o wyrażenie takiej chęci w komentarzu pod tym postem.
Zapisy będą trwały 2 tygodnie. Do 10tego lutego będę chciała przesłać pierwszej osobie z listy książkę i upominek :)
Zabawa bez banerka :) więc nic nie linkujemy, nie wieszamy u siebie ;) ale znajomych swoich lubiących dobrą literaturę możecie poinformować o zabawie :)
I takie będą zasady. Bardzo "rygorystyczne" ;) tzn 
-Musicie prowadzić bloga ;) żebym mogła do Was zajrzeć/poznać (jeśli Was jeszcze nie znam)
-Maksymalnie do 10tego każdego miesiąca książki muszą opuścić czytelnika
-MIESIĄC na przeczytanie obu części i przesłanie książek wraz z upominkiem do kolejnej osoby z listy.
-Upominek, coś "SEZONOWEGO", czyli bliżej wiosny coś nawiązującego do wiosny, bliżej świąt Bożego Narodzenia coś świątecznego etc., może być hand made, może być kupione. Do tego herbatka/kawka. Kartka. 
-Wysyłka na terenie PL
-Wasza opinia/recenzja na temat obu części sagi na Waszym blogu, a także w książkach, które do Was wysyłam :)

Tak w okolicach Walentynek przyszłego roku spodziewam się powrotu książek do mnie :)

Proszę jednocześnie osoby zainteresowane zabawą o przesłanie swoich danych do korespondencji na mojego maila (tynka.p84<małpa>gmail.com) w tytule wiadomości "DROGA PÓŁNOCNA-wędrująca książka"

A tradycyjnie taki tasiemiec musi się zakończyć czymś na osłodę ;)





Podkładki śliwkowe serca wyciął mi Mężuś.
A ciasto...już kiedyś robiłam (KLIK) a tu źródło przepisu z którego zaczerpnęłam inspirację(KLIK) :), tym razem jednak miałam lepszy blender więc konsystencja ciasta zupełnie inna ...wyszło takie brownie...ciężkie i mokre!Delikatnie też zmodyfikowałam przepis w stosunku do oryginału.

Ciasto z kaszy gryczanej z miętą i czekoladą:
2 woreczki kaszy gryczanej ugotowanej, 1,5-2 tabliczki gorzkiej czekolady-tym razem były to u mnie czekoladowe mikołaje z mlecznej czekolady, łyżka ciemnego kakao, 3 jajka, pół szklanki suszonych lub świeżych liści mięty, 3-4 łyżki otrębów (miałam gryczane), łyżeczka sody  oczyszczonej i łyżeczka cynamonu
Przygotowanie- żółtka, kaszę i rozpuszczoną, lekko ostudzoną czekoladę oraz miętę a także sodę, cynamon i otręby zblendować, dodać ubite na sztywną pianę białka, delikatnie połączyć składniki.wylać do formy (u mnie mała tortownica, ale może być też keksówka lub inna...) 
Wstawić do piekarnika 180 st.C u mnie ok 45-50 minut...

Pozdrawiam Was ciepło!!



środa, 20 stycznia 2016

Zimowe urodziny...

Koniec i początek roku są takie jak lubię!
Mega-INTENSYWNE...
przygotowania do Świąt, potem nowy rok, następnie urodziny Zosi...wszystko to wiąże się z częstszymi niż zwykle odwiedzinami rodziny i znajomych :) To taki ulubiony okres w roku...także pod względem wykonywanych działań (odkryłam że świąteczne robótkowanie i dekorowanie pierników naprawdę sprawia mi wiele radości!) a potem dochodzą jeszcze urodziny Zosi...sama sobie wymyśliłam, że będę się starała każdą taką okoliczność przygotować w zgodzie z jakimś motywem ;) u nas w tym roku było zimowo...niczym w Krainie Lodu, choć bez głównych bohaterek, bo Zosia w ogóle księżniczkowa nie jest!
Ale pojawiły się papierowe wycinanki-śnieżynki w oknie (to precyzyjne zadanie zleciłam Mężusiowi...) a także tort ozdobiony motywem śnieżynki i ptysie i eklerki-oprószone cukrem pudrem wyglądały jakby śnieg na nie popadał, a mocno alkoholowe kuleczki z resztek ciasta otoczone kokosem wyglądały jak śnieżki, którymi się obrzucamy ;)...do tego nieco bieli i turkusu i śnieżny krajobraz zawitał pod naszym dachem:





Tort w środku czekoladowy (baza ciasta to TEN przepis( KLIK)...a masa: sok z puszki ananasa przelać do szklanki, dopełnić wodą...na tym ugotować budyń śmietankowy, ostudzić, utrzeć kostkę masła z 4 żółtkami i 10 dkg cukru pudru, dodawać po troszce budyniu, następnie dodać pokrojonego w kostkę ananasa i czekoladę...a z białek i 10-15 dkg cukru pudru ubijamy pianę i dodajemy 20 dkg wiórków kokosowych...pieczemy na takiej samej blaszce jak czekoladową bazę :)...czekoladowe ciasto przecinamy raz...nasączamy pierwszy blat, wykładamy połowę masy przykładamy ciasto-bezę kokosową, na to masa i druga część ciemnego ciasta...dekorację wykonałam z pozostałego mi domowej roboty kremu do karpatki <KLIK>...tą z kolei wykorzystałam do eklerków i ptysiów)


Tutaj makowy piegusek (przepis <klik>) polany cieniutko lukrem, pokrojony tuż po ostygnięciu i na każdej kosteczce namalowałam śnieżynkę:







POZDRAWIAM Was serdecznie!

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Ostatnie świąteczne migawki...

W tym czasie świątecznych przygotowań nie brakowało mi ani weny, ani sił, ani nawet czasu ;)
Jakbym na jakimś twórczym haju była ;) a do tego zaginała czasoptrzestrzeń ;)




I wianki...sporo ich powstało :) Większość zdjęć (ba...wszystkie poza jednym, czy dwoma ;) ) robiona była w środku nocy/nad ranem...stąd taka kiepska jakość...ale tak to jest gdy to "coś" nie daje spać człowiekowi po nocach a w ciągu dnia nie ma czasu na ponowne zrobienie fotek ;)








 Wypróbowałam też kilka nowych ciasteczkowych przepisów:

CIASTECZKA BYDYNIOWE KRUCHE (KLIK)



AMONIACZKI z przepisu mojej Mamy i Babci...aż dziw mnie bierze, że jako dziecko ich nie lubiłam...


CIASTECZKA KAWOWO-KORZENNE  z przepisu Pani Małgosi, Mamy Wioli (klik) 


Brałam także udział w wymiance karteczkowej u Darii (KLIK)...
Takie cudności dostałam od dziewczyn, które były moimi parkami wymiankowymi... 






Ja dla dziewczyn przygotowałam puszkę wypełnioną zawieszkami z "zimnej porcelany", masy solnej i pierniczków :)



Zorganizowałyśmy sobie także wymiankę pomiędzy współtworzącymi dziewczynami z bloga Klub Twórczych Mam (KLIK) Moją parką była Monika...a tworzyłyśmy dla siebie plus drobiazgi dla naszych pociech, bowiem pierwotny pomysł opiewał na wymiankę MISIOWĄ, bo w listopadzie obchodziliśmy Dzień Misia :)...skończyło się jednak na świątecznych prezentach...

Monika (KLIK) zaszalała...taki prawdziwy gwiazdkowy Aniołek pojawił się z paczuszkami pod naszą choinką:




Chusta choć była dla mnie została przywłaszczona przez moją córkę...bo przecież piesek od Moni potrzebuje się zimą okryć, żeby mu zimno nie było! ;)

Dla Moniki i jej dziewczynek przygotowałam taką paczuszkę:





To, co zapakowane to były jeszcze kolorowanki i książeczki dla Jej córeczek :)
Serdecznie dziękuję dziewczynom za serce jakie włożyły w przygotowanie podarków!! 
Wszystko jest CUDOWNE.

hmmm...wydaje mi się, że tym sposobem kończę świąteczne wpisy :)
Jutro może rozbiorę choinkę...MOŻE ;)
I tak jeszcze ostatnie migawki...






POZDRAWIAM...