Przez krótką chwilę...

wtorek, 23 lutego 2016

Co z Tobą?

...droga zimo?
Może pomału się wycofuje...i nim wiosna nastanie zawita do nas prawdziwe PRZEDWIOŚNIE? nie wiem jak u Was, ale u nas już słychać ptaki...a ich śpiew jest dla mnie zwiastunem zbliżającej się wiosny...tuż tuż...już za chwilę zapuka do naszych drzwi.


Gałęzie drzew wystrzelą pąkami, trawa się zazieleni soczystą barwą, dni coraz dłuższe, temperatura wyższa.
Ale najbardziej mi tęskno do czystego błękitu nieba...takiego pełnego spokoju...
Wczoraj takie niebo było, ale na spacer nie zabrałam nawet telefonu, żeby zrobić zdjęcie! A było już takie iście wiosenne :)



Takie dni nastrajają pozytywnie do działania. Przebrałam wszystkie pudła, słoiki i "wiązki" z ziołami i innym zielskiem, trzeba pomału myśleć o nowych zapasach, więc stare czas zużyć do końca :)



I dziś będzie przydługo kulinarnie ;) ale mam nadzieję, że się nie zniechęcicie :)
Ponieważ dostałam od przyjaciółki nasionka chia (tak tak, to te "znane") a nie wiedziałam za bardzo jak je spożytkować, dosypuję do jogurtu, do sałatek, czy do ciasta chlebowego razem np z nasionami słonecznika i siemienia lnianego. Ale już nie raz trafiłam na nazwę "pudding z chia" :) Przeszukałam nieco informacji w sieci. BANALNE. W ogóle przygotowanie poniższych "potraw" nie zajęło mi więcej jak godzinę!!! Dzięki wykorzystaniu prostych przepisów, niewielu składników :) jak dla mnie rewelacja, do tego dzieciakom bardzo smakowało!
Pudding z chia w moim wykonaniu to: 4 łyżki nasion chia zalałam szklanką mleka, odstawiłam do wchłonięcia płynu przez nasiona, dzięki temu deser jest jakby ciągnący, troszkę jak kisiel...dodałam łyżeczkę domowego cukru waniliowego...GOTOWE. Przełożyłam do pucharków warstwami wraz z krem bananowo-czekoladowym z kaszy jaglanej (nieco innym niż ostatnio prezentowałam...inspirowałam się tym przepisem KLIK...a u mnie po modyfikacjach...szklanka ugotowanej kaszy jaglanej, rozpuszczona gorzka czekolada, łyżka miodu, banan, mleka tyle by uzyskać przy blendowaniu taką gęstość jakiej oczekujemy)
Do tego plastry bananów i akurat z niedzieli zostało jeszcze do dekoracji nieco galaretki ;)




Ten sam mus dzięki bananowemu posmakowi sprawdził się jako dodatek do chlebka bananowego (oryginalny przepis TU KLIK. a u mnie po modyfikacjach : 3 bardzo dojrzałe banany, 2 łyżki maragaryny -rozpuścić i ostudzić, 1,5 szklanki mąki, 3 łyżki miodu, łyżeczka cynamonu, łyżeczka sody oczyszczonej, szczypta soli...piekarnik nagrzany do 170st.C i pieczemy około godziny)






A temacie zimy, zapraszam Was jeszcze do trwającej zabawy w Klubie Twórczych Mam "ZROBIONE Z MAMĄ - Zabawy na śniegu"...u nas przez chwilę śnieg był i nasze prawdziwie śnieżne zabawy możecie zobaczyć TU-KLIK...a poza tym powstały śnieżne prace. Przypomniałam sobie jak w zerówce malowaliśmy pastą do zębów. Uznałam, że taka zabawa spodoba się mojej 4latece i się nie myliłam!
Poza tym Zosia malowała śnieżynkę  srebrną farbką do witraży okiennych...





Jeszcze banerek dla Was do udziału w ZABAWIE oraz wszelkie informacje dotyczące wyzwania TU KLIK


Pozdrawiam Was ciepło :)

niedziela, 21 lutego 2016

Dla dzieci...

Dziś chciałam Wam pokazać toaletkę dla małej strojnisi :)
Toaletka z wiosennym motywem migdałków, chciałam żeby była dziewczęca, uniwersalna...teraz dla pięciolatki, ale za kilka lat dla nastolatki chyba też wciąż będzie pasowała, prawda?




I może macie ochotę na drożdżówki z dżemem truskawkowym i kruszonką?
Dzieciakom smakowało :) Niedzielne śniadanie na słodko :)





Pogoda w kratkę...trochę śniegu, wiatru, deszczu...ale zachody słońca takie klimatyczne ;)


I przebiśniegi...Mój Dziadziuś mi je wykopał, przejechały ponad 300 km i teraz cieszą także i moje oko :)


Spokojnej i dobrej niedzieli dla Was :)

piątek, 19 lutego 2016

Niebieskości...

Obecnie taka szaruga iście "jesienna" na zewnątrz, że nawet niebo dalekie jest od tej barwy...
Tylko błękitne, bezchmurne niebo przemawia do mnie jako kolor niebieski...i małe słodziutkie kwiatuszki przetacznika ożankowego i cykorii podróżnika (choć te na granicy niebieskości i fioletu)...w domu niewiele przedmiotów posiadam w tym kolorze...bardzo niewiele...choć czasami perełka jakaś na targu staroci się trafi (z ulubionym wzorem miśnieńskiego kwiatu cebuli...a te jak na złość tylko w niebieskościach).
Na szczęście są tacy dla których niebieski to jeden z ulubionych kolorków :) i wtedy tworzenie w niebieskościach staje się także przyjemnością...bo wiem, że odpowiednio dobranym kolorem można sprawić drugiej osobie trochę radości.
O obrazku z szydełkowymi kwiatuszkami marzyłam długo. Chciałam go zrobić, gdy sama opanuję sztukę szydełkowania, ale ponieważ jeszcze nie znalazł się nauczyciel, który by mi tę wiedzę odpowiednio przekazał ;) wykorzystałam do zrobienia go kwiatuszki jakie dostałam od blogowych znajomych :) 
Wyszło tak:



Szydełkowe kwiatuszki na pomalowanej desce :) do kompletu puszka.

Jeśli niebieskości są Waszym klimatem zapraszam Was do naszego trwającego wyzwania kolorystycznego w Klubie Twórczych Mam (KLIK)

Pozdrawiam :)

wtorek, 16 lutego 2016

Jeśli nie kawa, to co?

Uwielbiam kawę! Czasami zdarza się, że się zapominam i jak za czasów studiów nadużywam jej i to bardzo.
Ale cóż na to poradzę.
Lubię. 
Smak. 
Zapach. 
Możliwości jakie daje.
Ale i herbata dobra :)
Braciszek i blogowe "ciocie" zaopatrzyli mnie w pyszne herbatki. Moje zbiory ziółek z okresu letnio-jesiennego też jeszcze w słoiczkach, więc popijam i to i to :)
Kawa i tak zwycięża w tej nierównej walce...ale...są tacy którzy herbatki bardzo lubią :) i ja to wiem :)
Wysyłając moją wędrującą książkę do Madzi (KLIK) wiedziałam, że lubi herbatki. Zrobiłam więc dla niej tak oto herbaciarkę, którą wypełniłam herbatkami.





Niedawno też zrobiłam taki chlebek, wyszedł nieco gumowaty, żeby nie powiedzieć jak podeszwa, ale smakował mi mimo wszystko, może niepotrzebnie wprowadzałam swoje modyfikacje, może był za grubo rozsmarowany na blaszce? ;) odsyłam do oryginalnego przepisu (KLIK)...nawet dzieciaki próbowały...chociaż zdecydowanie bardziej podchodziła im surowa marchewka z pastą a'la hummus ("a'la" bo przepis oczywiście kompletnie zmodyfikowany do składników jakimi dysponowałam: u mnie tylko cieciorka, oliwa, woda, czosnek, pietruszka, sól i pieprz do smaku, ziarna kolendry, ziarna słonecznika i orzechy włoskie)








POZDRAWIAM :)

poniedziałek, 15 lutego 2016

Wieczory lutowe długie i ...

...wcale nie nudne :) bo kiedy dzieci idą spać...czytam, dłubię w koralikach i decou...
I kreślę tych kilka słów...



Kolejne przeczytane "52 książki w 2016"
3/52 Asthon Lee "Wiśniowy Klub Książki"
Lekka książka o ...książkach, przyjaźniach i innych relacjach, które pojawiają się dzięki zawiązaniu w miejskiej bibliotece Klubu Książki w małej miejscowości...Przyjemna lektura. Taka łagodna, lekka, bez większych uniesień. Na końcu książki przepisy potraw, które pojawiają się w treści :)


4/52
 ks. Jan Kaczkowski i Piotr Żyłka "Życie na pełnej petardzie, czyli wiara, polędwica i miłość"
Dostałam tą książkę w Boże Narodzenie od Przyjaciela-Zakonnika. Wstyd się przyznać, że księdza Kaczkowskiego dotąd nie znałam? Wstyd! Bo to wartościowy człowiek, który nie tyle odważnie, co niezwykle dobitnie akcentuje PRAWDĘ...nie owija w bawełnę, nie jest sztuczny, za słodki czy zbyt surowy. Jest AUTENTYCZNY. Dziś docierają informacje o znacznym pogorszeniu stanu zdrowia księdza Jana.
Jestem przekonana, że ten Człowiek (przez duże "C") przyjmie na swoją klatę wszystko, nie mniej jednak na pewno się w Jego intencji dziś pomodlę...a książkę poczytać warto...czy się jest czy nie jest wierzącym. 
Bo to słowa o życiu...w pełnym jego wymiarze.


5/52 Anna Mulczyńska "Przyjaciółki ze Staromiejskiej"
Oczywiście zaczęłam czytać książkę od ostatniej strony. Trochę zniechęciło mnie, że druga część "Powrotu na Staromiejską" będzie o Annie-baletnicy, postaci, która w pierwszej części nie zyskała absolutnie nic w moich oczach...ale strona po stronie czułam coraz większą sympatię do bohaterki...ot...nie wszystko złoto co się świeci i nie nam osądzać ludzi po pozorach. Dla tych którzy poznali "Staromiejską"- koniecznie sięgnijcie po kontynuację. Zaskoczy Was kilkoma ludzkimi historiami.


...a 6/52 w trakcie...



Ciasteczka owsiane :) to takie proste i ulubione chrupanki moich dzieciaków. Im prościej tym lepiej.
Masło/margaryna, 2,5-3 szklanki zmielonych płatków owsianych, pół szklanki cukru.
Ponieważ płatki zmieliłam dość grubo odciskane napisy niestety znikły prawie całkiem podczas pieczenia.






Chustecznik :) w rzadko używanym przez mnie zestawieniu kolorystycznym black&white już u nowej właścicielki.





Powstało też kilka prostych, codziennych rzemykowych zwyklaczków:







Pozdrawiam ciepło :)