Przez krótką chwilę...

wtorek, 26 kwietnia 2016

Słoneczny kolor

...słoneczny odcień żółtego był kiedyś moim ulubionym kolorem w otoczeniu. Ściany mojego pokoju pomalowane były kiedyś na żółto, a wszędzie wkoło słoneczniki...
Pokój moich maluchów po bieli też przez chwilę był słoneczny :) wciąż lubię wracać do tego koloru...tym bardziej teraz...gdy mniszki tworzą słoneczne dywany na łące...na drodze prowadzącej do nas do domu...


Zatem kiedy łąki są pełne koloru przynoszę go nieco do domu, by rozświetliły przestrzeń :) i nie tylko żółtego...








I nawet zwyczajny makaron z sosem pomidorowym może dostać wiosenną oprawę: płatki mniszka i szczypior.



Zosia prosto z roweru wskoczyła do piaskownicy i stworzyła swój "ogród" a raczej ogrodową kompozycję:



Kilka kolorków w odcieniach żółci i zieleni znalazło się w ostatnio zrobionej bransoletce:



A do kawki? Może sernik? Trochę mojej improwizacji (1 kg serka z wiaderka, 5 jajek, proszek z budyniu śmietankowego, kilka łyżek likieru kokosowego, łyżka mąki ziemniaczanej, 10 dkg cukru pudru, łyżka cukru z prawdziwą wanilią...spód herbatniki plus rozpuszczone masło, wierzch polewa z rozpuszczonej połowy tabliczki czekolady i prażone 4 łyżki wiórków...w piekarniku przez godzinę w temperaturze 170 st.C, na spód piekarnika włożyłam naczynie z wodą, po godzinie piekarnik wyłączyłam i sernik został tam aż do wystudzenia), ale wyszedł smaczny, niezbyt słodki, z dodatkiem polewy z czekolady i prażonych wiórków kokosowych.





Pozdrawiam ciepło!

środa, 20 kwietnia 2016

Uszatki

Królik, zając...kto ich nie lubi?
Przy okazji zbierania kwiatów mniszka na "miodek" dla nas zbieramy też liście dla naszych uszatków...






A potem tworzymy sobie recyklingowe uszatki...


Zosia (4 lata) pomalowała rolki po papierze toaletowym, dokleiła uszka, zrobiła oczka, policzki...ulepiła też chrupiące owocki i warzywa, którymi króliki/zające na pewno by nie pogardziły...







Nasze uszatki zgłaszamy do wyzwania w Małych Szufladkach "Zając Malowany" <klik>


Kiedy jedno dziecko sobie drzemie, drugie sobie maluje, matka też robótkuje...





Pozdrawiam


Przyrodnicy

Otaczająca nas przyroda daje tyle bodźców, oferuje tyle do poznania...a ciekawość dzieci zaspokojona...
Wiosna to niesamowity czas na obserwację otaczającego nas świata, ta pora roku to szczególny okres, kiedy DZIEJE się tyle i to jednocześnie...Obserwujemy ptaki, wzrost kwiatów na rabacie, przy przekopywaniu grządek znajdujemy dżdżownice ;) rozpoznajemy różne owady...smakujemy pierwsze zioła wprost z ogródka (lubczyk, szczypiorek, rzeżucha)...




Kiedy pogoda na to pozwala można wyskoczyć gdzieś niedaleko...byle była woda...i jakieś zwierzaki, to dzieciakom do szczęścia nic więcej nie potrzeba (Zalew Wolbrom, obserwowaliśmy i kaczki i łabędzie)







Na takie wypady można zabrać sobie ulubione przekąski. Akurat nie na tą, ale przy okazji innego wyjścia przygotowaliśmy z dzieciakami takie motylki...do celofanu dzieci powkładały sobie kawałki marchewki, rzodkiewek, drugi motylek był na słodko z domowymi kokosowymi ciasteczkami i płatkami śniadaniowymi...celofaniki w połowie są przewiązane drucikiem kreatywnym, coś na ząb w fajnej formie...




Nasze motylki są inspiracją i zaproszeniem dla Was do wyzwania w Klubie Twórczych Mam "Zrobione z Mamą - MOTYLE" <klik>



Na mnie budząca się do życia przyroda też działa. W wolnej chwili powstało kilka biżutkowych komplecików:







Pozdrawiam ciepło!