Przez krótką chwilę...

niedziela, 31 lipca 2016

Lato w pełni

Kwiaty. Kolorowe kwiecie w ogrodzie. Kiedy zakwitną malwy, a potem cynie, mieczyki, nagietki i ogórecznik, nasturcje...wiem wtedy na pewno, że MAMY LATO :)











Znakiem, że mamy lato są też truskawki. Udało się nam w tym roku z truskawkami :) (oczywiście miesiąc temu ;) ) w sąsiedniej wsi pan który miał ich dość sporo, wpuszczał na pole znajomych, żeby sobie zebrali, a wiecie czemu? Nie były wielkie, idealne, nie były pryskane, na targu ludzie niechętnie takie kupowali...Nam takie nie przeszkadzają, nasze owoce i warzywa też dalekie od ideału, ale przynajmniej wiemy, co jemy :) :) Zatem nieco przerobionych a trochę zamrożonych, więc jeśli najdzie nas ochota na coś z truskawkami wyciągam garść i są :)
Taki mega kubek pyszności jest bardzo sycący i spokojnie wystarczy jako letnia kolacja :)
UKŁADAĆ warstwami (na 2 duże!! porcje)
-kilka pokruszonych herbatników
-szklanka mleka, 3 łyżki nasion chia, 2 łyżki wiórków kokosowych-odstawić aż chia napęcznieje
-szklanka truskawek-zmiksować
-inne sezonowe owoce
-opcjonalnie-zostało mi nieco "masy" serowo-budyniowej więc i ją wykorzystałam <KLIK>



W tak zwanym międzyczasie wannę zajmowały też ogórki ;) przerobiona została pierwsza tura cukini :) i papryka...teraz ogarniam chałupkę po bałaganie posłoikowym...





Robótkowo, powstało troszkę prostych biżutków, których jeszcze nie pokazywałam:







Pozdrawiam ciepło!

środa, 20 lipca 2016

Letnie migawki

W przeciągu 2 tygodni mieliśmy tropikalne lato oraz "porę deszczową" ;)



Wybraliśmy się do znajomej na porzeczki...a tam? Dzieciaki oszalały na punkcie kiciusia...




Pomocnicy dzielnie ładowali porzeczki prosto do buźki ;)
Udało się jednak pomimo to bardzo szybko zebrać 2 wiaderka, z których po powrocie do domu powstał sok oraz kilka słoiczków frużeliny porzeczkowo-truskawkowej :)
Dziękujemy Ciociu Marysiu za spotkanie :)


Naszą ulubioną letnią potrawą jest leczo i wszystkie inne warzywne połączenia:
:

Klasyczne leczo z przepisu mojej Babci Stasi:
-cukinię, cebulę, paprykę i kiełbasę pokroić w kostkę
Smażyć na oliwie/smalcu najpierw cebulę, potem kiełbasę a potem do nich dorzucić cukinię i paprykę, można dolać nieco wody ...dusić pod przykryciem, doprawić do smaku solą, pieprzem, magi, dodać dobrej jakości przecier pomidorowy (lub passatę pomidorową)
Ja doprawiam jeszcze startym czosnkiem i dużą ilością zieleniny-pietruszki i lubczyku!!! MNIAM!


Pomimo braku słońca wszystkie warzywa rosną jak szalone :)
Powstał pyszny kolejny obiad: młode ziemniaki z koperkiem, bób z masłem, czosnkiem i pietruszką oraz duszona w pomidorach, cebuli i papryce fasolka szparagowa... 





Od czasu do czasu nachodzi nas też chęć na coś słodkiego. 
Zwykle wtedy robimy ciasteczka. 
Tak było i tym razem, miały być ciasteczka potrójnie czekoladowe z tego przepisu standardowo <klik>
Jednak musiałam go zmodyfikować do aktualnych zasobów spiżarnianych i powstały równie pyszne, w smaku bardzo podobne do kupnych pełnoziarnistych owsiane ciasteczka!
(zamiast mąki pszennej dałam orkiszową i zmielone w młynku płatki owsiane, posiekałam tabliczkę gorzkiej czekolady, pominęłam rodzynki....wyszły PRZEPYSZNE!)



Podziwiamy letnie widoki, inspirujemy się kolorami, planujemy wakacyjne wyprawy...wprawiamy się w nastrój...


Na moją prośbę Wiola <klik> wyszydełkowała mi serduszka, do których potem tylko doszyłam zaczepkę breloka, by mieć na upominek dla znajomych zza Oceanu :)




A z dzieciakami? Na nowo odkryliśmy wspólnie naszą "miłość" do plasteliny.
Pomogła nam w tym niejako pogoda (nieustany deszcz od ponad 1,5 tygodnia)
Ale dzięki temu przygotowałyśmy z Zosią dla Was garść inspiracji do nowego wyzwania w Klubie Twórczych Mam "MORSKIE OPOWIEŚCI" <klik>
Ostatnio ulepiłam "skrzynię piracką" którą Zosia ozdobiła guziczkami i mieniącymi koralikami...opowieści o piratach są teraz na topie dzięki kilku nowym książeczkom.



Zosia wpadła też na pomysł odbijania na plastelinie wzorów...zaczęło się niewinnie, od przydeptania na tarasie kawałka plasteliny trampkiem...i się zaczęło :)


Poza tym mała nawleka sobie koraliki na bransoletki...


Zapraszamy Was i Wasze pociechy do WSPÓLNEJ zabawy :)

POZDRAWIAM CIEPŁO.


poniedziałek, 18 lipca 2016

Zachód słońca

Odkąd pamiętam zachody słońca budziły we mnie zachwyt.
Mają one w sobie coś mistycznego :) 

Podczas powrotu do domu z rodzinnej miejscowości mijamy zawsze Otmuchów. 
Tym razem udało się zdążyć na niesamowity zachód słońca...




"Zachód słońca" to także nowy temat wyzwania w Klubie Twórczych Mam (klik), do którego Was serdecznie zapraszam:

 a oto moje inspiracje w tym temacie:
Klonowa herbata w towarzystwie czerwonych owocków...kolory zachodzącego słońca :) 




Powstały też proste biżutki:



Nawet obiad w kolorach zachodzącego słońca powstał:
ziemniaki z gulaszem z groszkiem i marchwią, pieczone bataty, sałata z arbuzem i pomarańczą...kolorowe pyszności...


I jeszcze zwykła sałata...z pomidorami suszonymi, cebulą, ogórkiem, ziarnami sezamu, oliwą i octem balsamicznym z kwiatami nasturcji...pięknie się prezentuje i naprawdę dobrze smakuje:



Codzienne wypady na łąkę, kiedy na chwilę przestaje siąpić deszcz - ZAWSZE kończą się przyniesieniem naręczy kwiatów :) 
Ten kwiecisty czas bardzo lubię!


Pozdrawiam Was ciepło :)