Przez krótką chwilę...

czwartek, 19 stycznia 2017

Jak to zwykle bywa...

Witajcie...
Im dalej w las tym więcej drzew...im dłużej odwleka się sklecenie posta, tym dłużej wszystko trwa...
A potem gdy zasiada się przed ekranem komputera ...pustka. Bo od czego zacząć? To tak jakby zaczynać coś zupełnie nowego!



Na szczęście niedawno witaliśmy Nowy Rok, więc trochę łatwiej...co prawda to już prawie 3 tygodnie...ale wierzcie mi...cały grudzień aż do teraz było bardzo intensywnie. Intensywnie jak lubię, tempo, które mi bardzo odpowiada, zadania, które sprawiają, że chce się działać więcej i więcej :)
Grudniowe migawki przedstawiałam Wam w "kalendarzu adwentowym"...a teraz czas na styczniową relację...chronologicznie niczym kronikarz :)

Sylwester i Nowy Rok były nad wyraz spokojne, zupełnie niepodobne do ostatnich jakie przyszło nam witać, spędziliśmy go w naszym gronie...graliśmy z dzieciakami w gry, obejrzeliśmy z nimi bajkę, przeczytaliśmy stos książeczek. Razem z Zosią zadbałyśmy o świąteczny wystrój stołu. Był bezalkoholowy szampan, przekąski i słodkości. Nawet te, które u nas na ogół nie goszczą ;)





Przyszła do nas też zima. Prawdziwa, śnieżna i bardzo mroźna.
Dobrze wtedy być w domu...ale gdy mrozy zelżały do minus 15 spacery i harce na śniegu były bardzo wskazane :)







 Po powrocie z takiego mrozu nic tak nie rozgrzewa jak rosół -akurat ten z królika, ze swojskim-przez to tak nierównym ;P -makaronem 


I biżuteria też nieco zimowa powstała, prosty śnieżny komplecik, wena zimowa się odezwała...


Pokusiłam się także w tym roku o prowadzenie, na razie bardzo hobbystycznie i amatorsko Bullet Journala, który w moim wykonaniu z pewnością będzie jakąś hybrydą...poza tym moje dotychczasowe prowadzone od czasów liceum terminarze wiele miały cech BJ...choć nie wiem czy wówczas ten termin funkcjonował ;)
Oczywiście wszystko przez/dzięki Dianie <KLIK> ona mnie zawsze czymś zarazi ;)





Jak zawsze w okresie okołoświątecznym spotkało nas całe mnóstwo serdeczności, ale o kartkach, prezentach i dzieleniem się sercem będzie osobny wpis...

A zatem...WITAJCIE (w Nowym Roku)...a na dziś to już POZDRAWIAM ciepło!

3 komentarze:

  1. Mmmm ile pyszności w tym poście!
    Journal wygląda super, piękne koronki i wzorki, podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ale się działo u Ciebie...:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Justynko! Ja lubię Sylwestra spędzać,w spokoju,Śniegu ładnie Wam napadało,U nas takich dużych mrozów nie było,A ten Journal to ja całe życie prowadzę ,Tylko nie wiedziałam że to tak się nazywa :-) A biżuteria wspaniała - Pozdrawiam Cię Gorąco

    OdpowiedzUsuń