Przez krótką chwilę...

środa, 19 kwietnia 2017

Wielkanocne kadry

W rodzinnym domu moja Babcia kochała Wielkanoc nad życie.
Jako dziecko nie rozumiałam dlaczego. Teraz, gdy Babci już nie ma, a ja jestem dorosłą osobą, matką, żoną... postrzegam je zupełnie inaczej.
Bardzo cierpimy, gdy tracimy kogoś bliskiego. Odejście kochanej osoby jest zawsze traumą, według mnie też śmierć przez wszechogarniający jej przykład w mediach, grach komputerowych a także obecnie w naszej kulturze (chociażby w naszym obrządku pogrzebowym) została bardzo spłycona...do tylko jej ziemskiego aspektu: jesteś a za chwilę Cię nie ma. Przez co i wartość życia została zdewoluowana.  

A przecież o to chodzi w naszej wierze, o to chodzi w Wielkanocy...że CHRYSTUS umiera...i CHRYSTUS zmartwychwstaje! :) Zwycięstwo życia nad śmiercią!
To dlatego Babcia je tak kochała. 
Samo umiejscowienie tych Świąt w okresie wiosennym, gdy cała przyroda budzi się do życia, otoczka z symboliką...jest naprawdę PIĘKNA!
Gdy się przyjmie ten cud do siebie to nadzieja pomaga wierzyć, że ci z którymi już tu na ziemi się nie zobaczymy będą na nas gdzieś czekać, że znowu się spotkamy...

Jak zawsze, nie jestem w stanie pokazać wewnętrznych przygotowań do Świąt, toteż niech zewnętrzne migawki będą odzwierciedleniem tego, co działo się i w sercu :)




Pierwszy raz skusiłam się na zrobienie mazurka...w zeszłym roku zrobiłam tylko takie mini babeczki imitujące mazurka -z kruchego ciasta które zostało mi z innego ciasta i polałam je też resztkową ilością kajmaku. W tym roku postawiłam na przepis, który mnie oczarował <klik>




Zosia koniecznie chciała żeby kilka jajek zrobić w "pończosze" z listkami, które nazbierała...



Dzieciaki ozdabiały zwykłe, kruche ciasteczka:






Pascha w naszym domu gości odkąd przejęliśmy tą tradycję od mojej Przyjaciółki (dziękuję Kluseczko za najlepszy przepis ever!) kilka lat temu...


Oczywiście do święcenia z koszyczkami był tatuś z dzieciakami:




W Niedzielę po południu przyjeżdżali znajomi, więc po śniadaniu stół się powiększył :)



Nasz kogut też idealnie wpisał się w tło wielkanocne:

Serdecznie dziękujemy za karteczki z życzeniami :) 



Natomiast przed świętami gościliśmy w domu figurkę Matki Bożej Fatimskiej...



 A u Was jak minęła WIELKANOC?


7 komentarzy:

  1. Kochana!!Super zdjęcia:)Jak zwykle pyszności u Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. cudowne zdjęcia! świetna fotorelacja

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie to wszystko opisałaś...
    Ja niedawno doszłam do wniosku, że nie czuję świąt jak jak powinnam, są jakieś takie płytkie... myślę, że to przez to, że nie przeżywam ich duchowo, tak jak powinnam...
    Piękny widok Twoich dzieci przed figurką :)

    A Antoś jakie ma piękne oczy! Ah, ale wyrośnie z niego przystojniak :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny świąteczny klimat-pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Justynko! Pięknie jak zawsze przedstawiłaś nam swoje przeżycia, Ja Uwielbiam Święta wielkanocne,I bicie dzwonów przy których co roku płaczę. Święta spędzamy podobnie - Pozdrawiam Cię Cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudownie u Ciebie :) Smakowicie, kolorowo, świątecznie... Ja jeszcze z postem poświątecznym w lesie, bo czas przedświąteczny był intensywny zarówno w przeżycia duchowe, jak i bogaty w różne zadania, a teraz jakieś przeziębienie dopadło. Ale kocham Wielkanoc o wiele bardziej niż Boże Narodzenie. Zastanawiam się jaki masz przepis na paschę, bo ja od zeszłego roku robię i też mam super przepis. Nie korzystam z gotowego sera tylko robię z mleka, śmietany i jajek :) Zosia i Antoś jacy duzi, Zosia to naprawdę już poważna panienka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdjęcia piękne, a mazurek byl wspaniały ☺

    OdpowiedzUsuń