Przez krótką chwilę...

czwartek, 20 kwietnia 2017

Wiosennie

Na przekór temu co za oknem my w wiosennym klimacie...
Nie pamiętam, żeby pod koniec kwietnia tak dużo śniegu leżało...i minusowe temperatury zawitały...
Tak czy siak...wiosna to wiosna...

Pamiętacie zabawę do której Was zapraszałam? Przez cały okres wiosenny zachęcam Was do udziału w niej. Nie chodzi o nie wiadomo co...to po prostu lista zadań, które zapewne i tak wykonujecie razem z dzieciakami... <KLIK> 
Pomału zbliżamy się do podsumowania pierwszego etapu zabawy...jeszcze jutro możecie się dołączyć biorąc udział w pierwszym miesiącu wyzwania.

Kolejne zadania z listy prezentują się u nas następująco:

Tradycyjnie w Wielką Sobotę dzieciaki święciły koszyczki razem z Tatą (pkt.5)


Z ciekawością obserwują też owady...(pkt.48)
Oczywiście porównują je z tymi, które znajdują w swoich książkach:


Jajeczka tekturowe ozdobione kolorowymi papierowymi kwiatuszkami robiliśmy z kursu z wielkanocnego numeru Świerszczyka. Ozdobiły nasz bukiet z gałęzi (pkt.12)


Maluchy też któregoś poranka miały wielką ochotę tworzyć...Taką wenę trzeba wykorzystać, powstały między innymi karteczki dla znajomych dzieciaczków (pkt.15)



Przeglądałam z Zosią filmiki na YT dotyczące dekorowania pisanek. Spodobał się jej sposób na odbite listki. Nazbierała listków różnych roślinek i przystąpiłyśmy do działania. Chwaliła się Babciom i tłumaczyła przez telefon jak się takie robi :) (pkt.21)


Nazywaliśmy kwiaty, które zaczęły kwitnąc na łące i w ogrodzie (pkt.42)

fiołki wonne


krokusy

narcyz
podbiał


szafirki

Co prawda u nas nie ma problemu, że dzieci czegoś nie zjedzą, są po prostu rzeczy, które lubią mniej-o czym poniżej, ale szukamy zawsze sposobu, żeby w końcu posmakowało :) więc punkt o próbowaniu "nielubianych" owoców i warzyw (pkt.3) potraktowaliśmy tak - Zosia z moją pomocą zrobiła dla znajomej blogowej Cioci taki komplecik owocowej biżuterii:



Na razie cebula w czystej postaci (którą ja w zasadzie chrupię jak jabłko) jeszcze nie do końca przekonuje moje dzieci...ale bardzo się zdziwiłam gdy zrobiłam zupę (serowo cebulowa wyszła) a oni prosili o dokładkę!
Cebulę (chyba z 6-7 dość sporych na 2 litry wody), pokroiłam w półplasterki i zeszkliłam na maśle klarowanym, zalałam wodą, doprawiłam sosem sojowym i solidną porcją suszonego majeranku i tymianku, zagęściłam serkami topionymi...podałam z grzankami, tartym serem żółtym, posypałam szczypiorem i rzeżuchą...



  A Wy co zdziałaliście ze swoimi pociechami?
Pozdrawiam ciepło!

5 komentarzy:

  1. Fajnie spędzasz czas ze swoimi dziećmi i bardzo kreatywnie. ja to już bym mogła zostać babcią, bo dzieci dorosłe mam, choć nie całkiem dojrzałe do pewnych spraw. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Justynko! Ja małych dzieci już nie mam , Ale miło mi się czyta jak twoja rodzinka razem mile spędza czas - Pozdrawiam Cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  3. piękne chwile wiosenne mimo aury :) super:) a zupa cebulowa? hmmm... aż mam ochotę, może jeszcze dzisiaj?
    pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy one tak urosły??? Jakie słodziaki:)) U mnie też koszyczek noszą dzieci, obecnie trzeci syn:) Niedługo pewnie dziewczynki będą chciały:))Cebulowa też lubimy:) Buziaki!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje dzieci na te owady ze zdjęcia mówią Tramwaje :D Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń