Przez krótką chwilę...

wtorek, 6 czerwca 2017

Wracam do maja

Tylko ku pamięci....bo maj upłynął jakoś tak szybko...a przecież obfitował w wiele pięknych dni...uroczystości pełne radości, ale też i smutne...Maj przepleciony wszystkim.

Rozmawiacie z dziećmi o śmierci? O odejściu? Tłumaczycie koleje życia?
To był kolejny pogrzeb w którym dzieciaki nam towarzyszyły. Po długiej chorobie odeszła mama naszego przyjaciela...


Rysunek Zosi, pełen symboli...dla pocieszenia...odręcznie z tyłu napisała "dla Wujka, żeby Ci nie było smutno"...

Dla równowagi wieczorem pojechaliśmy celebrować Noc Muzeów w Krakowie. Zdecydowaliśmy się zabrać maluchy do Muzeum Lotnictwa Polskiego <klik> ze względu na wiele atrakcji prezentowanych także na zewnątrz, bo tłok i kolejki w muzeach krakowskich wtedy, że hoho...a na wielkim obszarze starego lotniska nie odczuwało się tak strasznie tych tłumów ludzi...dzieciakom się podobało!






W międzyczasie udało nam się też być na uroczystej Mszy ku czci św.Rity. To jeden jedyny dzień w roku, kiedy róże dla mnie coś znaczą. Kiedy jeszcze mieszkałam w Krakowie częściej tam bywałam...




Nieco później był Dzień Mamy...zrobiłam dla moich dzieciaków malinowy podwieczorek...koktajl i muffinki z malinami...a oni natargali mi naręcze kwiatów z sadu:


Przy okazji zbiorów lilaka robiłam na bieżąco fermentowaną herbatkę:


 Dzieciaki z kolei miłością wielką pałają do mięty:


Potem był wypad w rodzinne strony:


Ślub i wesele mojego Kuzyna i jego wybranki w malowniczej wiosce w moich rodzinnych stronach...






I na ostatek kilka majowych tworów:





Na zakończenie jeszcze coś na słodko :)
Po raz kolejny robiłam drożdżowe...z owocami i kruszonką. 
Zwykle robiłam ciasto na oko...ale od momentu znalezienia tego przepisu<KLIK> robię tylko z tego, ciasto jest mięciutkie, puchate...po prostu drożdżowe-love ;p




POZDRAWIAM ciepło!

6 komentarzy:

  1. Rzeczywiście maj obfitował u Ciebie w uroczystości. Pięknie rodzinnie spędzacie czas. Nigdy nie wiem kiedy znajdujesz go na robótki. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, jakoś tak u mnie jest, że czasem faktycznie długo długo nic nie robię...ale jak najdzie mnie wena, to nie ma że boli... :) :) poza tym działam w systemie, że im więcej do zrobienia, tym więcej udaje mi się zrobić :)
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  2. Żałuję, że nie znałam Rity przed bierzmowaniem :) od niedawna dość często z Nią rozmawiam, aż boję się, żeby nie nadużyć Jej dobroci.
    Piękne jest takie wspólne celebrowanie chwil tych radosnych i smutnych. Dla dzieci bardzo ważne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Justynko! Bardzo dużo się u Ciebie działo w tym Maju, Ja uważam że Dzieci powinny brać udział we wszystkich uroczystościach tych radosnych ,Ale i tych smutnych, Wypieki wspaniałe, Bransoletki również piękne - Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę że maj przeplótł się wieloma emocjami. Czy rozmawiam z dziećmi o śmierci ? Tak rozmawiam choć do tej pory ( Dzięki Bogu!) nie miały z nią styczności. Nikt im bliski nie zmarł więc nie potrafią tego jeszcze zrozumieć. Pytanie tylko czy my potrafimy ? MY dorośli ? Śmierć zawsze przynosi smutek, warto nauczyć dzieci by wyrzucały z siebie żal by nie dusiły tego w sobie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń