Przez krótką chwilę...

czwartek, 3 sierpnia 2017

Coś chyba nie tak ze mną, czyli o różach

Nie robię tego na przekór. Ja po prostu nie przepadam za różami. Nie jest jednak tak, że nie umiem ich docenić w pracach czy wystroju u innych. Albo w ogrdzie u kogoś:


Ogród Babci Marysi tonie w kwiatach:





Raczej nie czuję potrzeby, by były w moim otoczeniu.
Inaczej się ma sprawa z różami, które dostałam z ogrodu od mojej Babci np. Babci już nie ma, a róże zakwitły w tym roku pierwszy raz... 
Jeśli kupuję sobie na starociach jakieś filiżanki, czy inne skorupki, odstawiam te z różami dla swojej Mamy i drugiej Mamy (czyt. Teściowej)... np. takie:


Ostatnio też wybraliśmy się w rodzinne strony męża, ot tak, spontaniczny wypad, żeby z dzieciakami zapory na Sole pooglądać. 




A w domu u rodziców męża, Zosia pomogła mi przygotować stół do obiadu. Zerwałyśmy róże. Jakoś niespecjalnie ale i obrus był w róże,  talerze z motywem róż, zatem szybko serwetki też pozwijałam i ozdobiłam bibułkowymi różyczkami, które robi właśnie moja druga Mama. Spontaniczna dekoracja wyszła całkiem sympatycznie. Poza nami na obiedzie było jeszcze kuzynostwo moich dzieciaków i ich sympatie :) czyli w sumie zasiedliśmy w 11 osób do stołu.







W pracach decou to bardzo popularny wzór, trzeba przyznać, że róże mają coś w sobie, ze rozkochują w sobie wiele osób:








Zrobiłam też kilka słoiczków konfitury z truskawek i płatków róż:


 Dodatkowo spora częsc płatków ususzona na herbatkę:


A Wy lubicie róże?

Pozdrawiam