Przez krótką chwilę...

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Ten grudniowy czas...

Witajcie...u nas niedawno pojawiła się Pani Zima przysypując wszystko śniegiem..ale już poszła sobie. To jeszcze nie jej czas, ale dzieciaki ze śniegu ucieszyły się bardzo.
Tyle entuzjazmu z pierwszego śniegu! Więcej niż w oczekiwaniu na Mikołaja.


No właśnie...Mikołaj... Nasz Mikołaj jest w komitywie z Aniołkiem, oboje obserwują dzieciaki uważnie i w tym roku uznali, że musi być naprawdę skromnie, a nawet ku przestrodze rózga była ;p bo dzieciaki-cóż?...nie były zbyt grzeczne. Chodzi o codzienność. Gdy mają ochotę chętnie pomagają w czynnościach domowych...ale gdy przychodzi wieczór po całodziennej zabawie NAGLE jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki opadają z sił i nie potrafią posprzątać swoich zabawek, do tego zdarzało im się w ciągu roku zachowanie, że np nie podzielili się z innym dzieckiem czymś, na czym temu innemu dziecku zależało. Ja wiem i jestem świadoma, że nie wszystkim mają obowiązek się dzielić, ale na szczęście były później sytuacje odwrotne (co by doświadczyli na własnej skórze, że to nie jest przyjemne)-gdy to inne dzieci nie chciały się podzielić...W tych konkretnych sytuacjach WRESZCIE czuję, że nie strzępię na darmo języka, gdy tłumaczę, rozmawiam...bo Zosia w takiej sytuacji podeszła do mnie posmutniała "Mamo...jest mi przykro, bo "x" nie chce mi dać pojeździć na hulajnodze, teraz wiem, że "y" też było smutno jak nie chciałam się z nim podzielić piaskiem kinetycznym"...moja prawie 6latka zaczęła rozmawiać o swoich emocjach. Powiem Wam, że to trudne. Z emocjami to nawet my DOROŚLI mamy trudności...a o ich rozumieniu, poskromieniu czy mówieniu o tym co czujemy to już w ogóle...
Wracając do tematu Mikołaja. Był. Owszem, bardzo skromny, książeczki, które bardzo chcieli i rózga...Żałuję, że Sylwii post przeczytałam już po Mikołajkach <KLIK> W sumie to i tak pewnie brakłoby mi konsekwencji, by coś podobnego wdrożyć, bo jednak maluchy mogłyby jeszcze tego nie zrozumieć...Inaczej dziecko odbiera taki list, gdy przeczyta go samo. Zosia na razie z dłuższym czytaniem sobie nie radzi, a taki list to bardzo intymne przeżycie. Moje dzieciaki nie mają wszystkiego o czym hucznie w reklamach. Potrafią się bawić wszystkim...jasne, że na widok kolorowych żelowych długopisów, z których można robić biżuterię, albo jakiś innych super-ekstra reklamowanych gadżetów słyszę "CHCIAŁABYM/CHCIAŁBYM"... jak to dzieci. Ale tłumaczę im, że nie można mieć wszystkiego. To ich "chciejstwo" nie jest jednak pazerne, to raczej taka akcja-reakcja na obraz, który zobaczą. Do tego dochodzi fakt, że nie chodzą do przedszkola, więc nie jesteśmy zupełnie na topie z tym co dziecko w wieku 4 i 5 lat "KONIECZNIE POSIADAĆ MUSI"co jest aktualnie trendy czy jakieś tam...Nie jesteśmy modni. Nie jesteśmy trendy. Może wielkiej krzywdy przez to dzieciom nie wyrządzę? W końcu ze mnie jako taki normalny człowiek wyrósł ;) z dziecka, które też nie miało spełnianej każdej zachcianki, a na parapecie na Mikołaja znajdowałam skarpety, pastę do zębów, nową szczoteczkę, czy miśka...i kasetę np (tak! Sandrę dostałam ja...a mój brat dr Albana ;) i mogliśmy ich słuchać na zmianę w walkmanie pożyczanym od wujka :) ) i to były cudowne prezenty! A całymi dniami albo bawiłam się z bratem w sadzie, a wieczory i słotne dni spędzaliśmy przy lepieniu z plasteliny...widzę po moich dzieciach, że im taki rodzaj spędzania czasu się też podoba :) Oby moja intuicja mnie nie zawiodła, że to, co robię, robię w trosce o nich, dla ich dobra... 
Oby :)



Śniegu nie ma, ale za to grudzień już na całego!
Okres adwentowy, ten fantastyczny czas w pełni...
Wczoraj zapaliliśmy drugą świecę w wieńcu adwentowym...



Nadal nie ustajemy w pieczeniu pierników, ich dekorowaniu...WSPÓLNYM spędzaniu czasu...
Kolejna sobota, kolejne spotkanie :)




Po dekoracji pierników, naszykowałam dzieciakom kolorowe kartki, wycięte z dziurkacza śnieżynki, dałam farbki i powstawały zimowe obrazki...


Kolejne kartki w grudniowniku się zapełniają, ale na dziś już wystarczająco Was zamęczyłam swoimi wywodami ;) więc tylko strona z BJ:




Pozdrawiam Was ciepło.
Miłego wieczoru!

9 komentarzy:

  1. Jesteś na pewno bardzo dobrą mamą dla swoich pociech i rozsądną kobietą :) Podziwiam Cię za to, jaki tworzysz wspaniały dom. Później dzieci będą pamiętać, że miałaś dla nich czas, że spędzaliście ten czas razem, bo to jest najważniejsze, a nie jakieś tam prezenty. Uściski serdeczne :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ocho...nasze dzieci tez nie chodzi do przedszkola i widze po dzieciach przyjaciół i znajomych czym bawia sie "przedszkolne" maluchy... I szczerze to ciesze sie ze nasi sa w domu i Kochana zapewniam Cie ze dobrzecrobodz bo tego czadu który im teraz podwiecasz nie da sie kupić żadna zabawka i naprawić relacji kolejnym prezentem... Pieknie wychowujesz maluchy i brawa Ci dzielna Mamo za to !!!:) sciskam!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Justynko! Bardzo dobrze Uczysz swoje dzieci, Jesteś mądrą i Mądrze postępujesz, Dzieciom może się teraz nie podobają niektóre rzeczy, Ale raz kiedyś Ci za to podziękują

    OdpowiedzUsuń
  4. To mi przypomina moje dzieciństwo...:)
    Szkoda, ze czasy az tak się zmieniły... dzisiaj ten caly pośpiech i praca, stres, zabieraja ten cenny czas który można by było poświęcić dzieciom... dzisiaj łatwiej jest dac dziecku droga zabawkę, żeby ta zabawka zajęła mu czas. A potem inne dzieci też chcą, czują się gorsze jeśli nie mogą dostać tego samego... A co jeśli rodziców nie stać?
    mnie tez przeraza to co sie dzieje wokół... część rodziców chyba myśli, ze przekupi dzieci np.drogim telefonem... czy innym gadżetem. A nic nie zastąpi poświęconego czasu.
    Twoje dzieci maja szczęście :) fajnie, ze masz możliwośc, żeby nie posylac ich do przedszkola (chociaż wiadomo,wszystko ma swoje plusy i minusy).
    Uczysz swoje dzieci żeby skupiać się bardziej na momentach, niż na rzeczach, pobudzasz ich wyobraźnię poprzez wszystkie prace plastyczne... zauważyłam to już kiedyś i patrzę na to z podziwem :) jesteś super mama!
    A patrząc na te Twoje aniołki nie pomyslalabym, ze mogą być niegrzeczne ;)
    To zdjęcie jak idą w sniegu trzymajac się za ręce - cudne!

    Ah, ja też się rozpisalam haha :D pierników napieklam, a teraz nie chce mi się ich dekorowac - zaraz mam do tego słomiany zapal... udekoruje jedna blache i mam dość haha :

    Buziaki dla Waszej całej rodzinki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przyszłym roku Zosia pójdzie do zerówki. Trochę się obawiam tego "SZAŁU". i masz rację...to się przekłada później na inne rzeczy, relacje...jakby fakt, co się posiada determinowało z góry jakim się jest człowiekiem. Aż mnie ciarki przechodzą :( to smutne. Ma to potem też swoje odbicie w "przyjęciach Komunijnych a'la wesele" etc....ale to nie dzieci a świat dorosłych wszystko to nakręca.
      A Aniołki? Potrafią czasem dać popalić. Oboje są nerwusy jak ja ;) i uparciuchy straszne. Z takiej mieszanki łatwo o "zapłon" haha
      Na dekorowanie wpadłabym do Ciebie. do tej czynności nie brak mi zapału ;p

      Usuń
  5. Witaj co do wychowania bardzo dobrze, pamiętaj dzieciaki nauczą się jednego doceniać tego co mają nie wszystko złoto co się świeci...a co do przedszkola na pewno przedszkole pomaga w adaptacji z innymi, nawiązywaniu kontaktu, czy tez rozwija się przez różnego rodzaju organizowane zabawy których w domu się nie da zorganizować...Kochana głowa do góry wszystko dobrze robisz:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Justyś... zgadzam się z Tobą... takie podłe czasy nastały, że dzieciaki nie szanują to co mają... też kiedyś dostawałam praktyczne prezenty a najwięcej... książek i wspominam to wszystko ze smutkiem ... bo stara baba jestem i mało książek dostaję... hihi
    wiem, że masz nosa i bardzo dobrze wychowujesz swe dzieciaczki... swoją drogą... o rany... jakie już dużo a pamiętam jak w ciąży byłaś z pierwszą latoroślą
    ściskam mocno i trwaj w swej intuicji

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tymi prezentami to masz rację tylko my to rozumiemy , a nasze dzieci myślą, że im żałujemy. No nic za kilka lat zrozumieją i może nam podziękują.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś chciałabym swoje dzieci wychowywać tak jak Ty. Czasami zastanawiam się jak to będzie. Mam bardzo podobny punkt widzenia do wychowywania dzieci jak Ty. Oczywiście zycie samo zweryfikuje to jak będzie. Ale nie raz myślę jakbym się zachowała w danej sytuacji, co bym zrobiła. Dziecko trzeba wychowywać a nie rozpieszczac, kupować co się chce, nie można pozwolić żeby dziecko nami rządzilo.. rozmowa o uczuciach coś co chciałabym bardo nauczyć swoje dzieci:) Zresztą jest tego tak dużo. ..:) kiedyś przyjdzie mi się z tym zmierzyc:) Póki co mogę tylko myslec nad tym co bym chciała i jak im przekazać.

    OdpowiedzUsuń