Przez krótką chwilę...

wtorek, 31 stycznia 2017

Zima nadal trwa...

Przeglądałam zdjęcia mniej więcej z tego czasu jak teraz tyle, że z ubiegłych lat...wniosek? Prawdziwą zimę mamy, długo utrzymujący się mróz, dużo śniegu...
To taka zima jaką pamiętam jeszcze ze swojego dzieciństwa! :)


Udało się z dzieciakami zrobić igloo-jaskinię:






Lubię każdą porę roku i to jedyny akcent regularności/systematyczności jaki lubię...że pory roku następują po sobie według swojego rytmu...nie przyspieszam niczego na siłę, nie czuję takiej potrzeby...nie przywołuję wiosny specjalnie...sama przyjdzie :)
Mężuś postanowił, że wyrysuje dzieciakom ptaki które zimą możemy u nas zaobserwować, tak wygląda dotychczasowa "kolekcja"....rysuje im także kontury a maluchy kolorują ;) a to efekt jednego z naszych twórczych wieczorów:


My nadal cieszymy się z zimy :)

Jutro dopiero "ogołocę" dom z reszty ozdób świątecznych, żeby na święto Matki Bożej Gromnicznej wprowadzić jakiś nowy nastrój :) te zmiany lubię, zawsze zacieram ręce z radości na te przeobrażenia...

Szkoda mi jedynie np ściany w przedpokoju, gdzie cały świąteczny okres wisiały karki od Was...
Serdecznie dziękuję Asi B., Zuzi-Karolkowi i Kindze, Pani Ani i Panu Andrzejowi, Madzi-Łukaszowi i Luśce, Sandrze-Greenfrog, Kasi-Jackowi i Kevinowi, Dianie, Beatce z Leniuszkowa, Basi S. z Rodzinką, Eli, W.T.i B., Kasi i Stasiowi, Gosi, Kluseczce-Grzesiowi i Milence, Wioli-RCW-Kalinie i Malwinie, Darii-Robowi-Adasiowi i Nince, Cioci Ani i Wujkowi Czesiowi, Anitce, Kamili i Arkowi za wszystkie wspaniałości, prezenty oraz za serdeczne życzenia i te piękne kartki, a przede wszystkim za tę życzliwość i pamięć. 


Mi w tym roku udało się za pomocą znajomych i rodziny-którzy mieszkają w pobliżu niektórych z Was podesłać, co nieco. Taka akcja z "kurierem" wyszła :) 

Poza tym działamy sobie w swoim rytmie...zimowy czas jest czasem książkowym przede wszystkim. W KTM <klik>  nasza koleżanka nawiązała współpracę z Wydawnictwem Literackim<klik> dzięki czemu w nasze ręce trafiła w ubiegłym tygodniu przesympatyczna książka o zwariowanej gosposi...o jej przygodach i naszych pomysłach na zorganizowanie zabaw dla dzieciaków poczytacie TU<KLIK> ...
Kilka migawek:








Pani Aniu...tęsknimy za spotkaniami z Panią...tymczasem "bonus" dla Pani, poza powyższym torcikiem bezowym...
Jeśli się Zosi literuje/sylabuje PISZE :) na razie to w sumie bazgroli...ale jednak :) 


A tu na zakończenie miesiące moje "bazgrołki" w Bullet Jouranal, tak jak sądziłam, będzie to wymieszanie terminarza, "pamiętnika" a nawet szkicownika ;)






A jak Wy spędzacie zimowe dni i wieczory? U Was już po-przed czy w trakcie ferii?
POZDRAWIAM CIEPŁO!

środa, 25 stycznia 2017

Styczniowe urodziny...

Po raz piąty :) Bo Zosia obchodziła piąte urodziny.
Liczba 5 to jej ulubiona...Początek stycznia to u nas straszne zimowe zamiecie...Dziadkowie (mieszkający 300 i 100 km od nas) i Chrzestny z żoną nie dojechali...za to pomimo niesprzyjających warunków pogodowych nie zawiodła Chrzestna z mężem :) w kameralnym więc gronie spędziliśmy miły wieczór. Był szampan dla dzieciaków, ciasteczka, tort...sztuczne ognie...


Marzeniem Zosi była sukienka/spódnica...jak tancerki...ważne by była rozkloszowana, kręciła się wraz z nią...weszłam z nią do popularnej "sieciówki" i ta moja mała modelka sama sobie spódnicę wybrała :) do kompletu także opaskę...zupełnie nie wiem "po kim to ma?"


W dniu urodzin tatuś zabrał Zosię na spacer do sklepu (bagatelka półtora km w jedną stronę)...więc z Antosiem miałam chwilkę by dokończyć niespodziankowy tort i ulubione bajaderki Zosi. Antoś był bardzo pomocny, obtaczał bajaderki w kokosie i wcale nie podjadał :) co mu się bardzo często nie zdarza ;)







Blogowe Ciotki też jak zawsze też pamiętały...

Ola i Grześ <klik>


Grześ jest rówieśnikiem Zosi...ostatnio dzieciaki szalały na jego urodzinach w parku zabaw:




Asia z Zosią <klik>

Daria z Adasiem i Niną <klik>




Kto by pomyślał, że po kilku latach blogowania NASZE dzieciaki będą pisały do siebie kartki :) MIŁE, prawda?

Zosia pomogła mi kilka dni później nawlekać koraliki na bransoletki...ja dodawałam tylko zawieszki...

Zrobiłyśmy taki komplecik na Wyzwanie "Zrobione z Mamą - ANIOŁEK" w Klubie Twórczych Mam <KLIK>


Natomiast i Zosia i Antoś lepili aniołki z modeliny, z których zrobiłam breloki...




Zapraszamy Was do wspólnej zabawy :)
POZDRAWIAM Was ciepło!

sobota, 21 stycznia 2017

W kolorze nieba...

A może w nastroju mocno zimowym?
To "motyw przewodni" ślubu i wesela naszych znajomych <KLIK>...pierwszy raz razem z mężem byliśmy świadkami. Młodym obiecałam torcik i coś słodkiego, dlatego pobawiłam się kolorem (za którym osobiście nie przepadam, ale przyjemnie się z nim pracuje z myślą, że inni go docenią :) )






Tort z biszkoptu z niezawodnego przepisu w KWESTII SMAKU <KLIK>
oraz ciasta makowego zwanego PIEGUSKIEM <KLIK>...przełożony dżemem brzoskwiniowym, domową masą karpatkową <KLIK> i nasączony herbatą z alkoholem-domowym ekstraktem waniliowym...obłożyłam podłużnymi biszkoptami i przewiązałam koronką...
Ciasteczka to wciąż TEN PRZEPIS <KLIK> dekorowane lukrem królewskim z dodatkiem barwnika...a babeczki to to samo ciasto na ciasteczka, kajmak z puszki, suszona żurawina i masa karpatkowa...


BISZKOPT

7 jajek
szklanka cukru
szklanka mąki pszennej
1/3 szklanki mąki ziemniaczanej

Ubijamy białka, dodajemy po łyżce cukru wciąż ubijając, następnie po żółtku, masa musi być puszysta, dodajemy w trzech partiach wymieszane mąki, miksujemy krótko na wolnych obrotach.  Piec 32 minuty w piekarniku nagrzanym do 180 st.C Biszkopt po 15 minutach studzenia przewrócić do góry dnem i tak studzić kolejne 15 minut.

PIEGUSEK

1 szklanka mąki
1 szklanka cukru
1 szklanka maku
2 całe jajka
3 żółtka + 3 białka
1 łyżka proszku do pieczenia
250 g margaryny
cukier puder do posypania
szczypta soli

Cukier, 2 całe jajka i 3 żółtka ucieramy mikserem na puszystą masę, następnie ciągle mieszając dodajemy przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia. Wsypujemy mak, wlewamy rozpuszczoną i przestudzoną margarynę i mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji. Białka ze szczyptą soli ubijamy na sztywną pianę i delikatnie łączymy z ciastem. Formę do ciasta smarujemy masłem i wysypujemy bułką tartą lub wykładamy papierem do pieczenia. Wylewamy ciasto i pieczemy ok 40-45 minut-do suchego patyczka.

MASA KARPATKOWA

3 szklanki mleka
opakowanie cukru waniliowego
3/4 szklanki cukru
4 łyżki mąki pszennej (kopiaste)
4 łyżki mąki ziemniaczanej (kopiaste)
2 żółtka
kostka masła lub margaryny (250g)

 2 szklanki mleka zagotowujemy z cukrem. Pozostałe mleko miksujemy z cukrem waniliowym, żółtkami i mąkami. Masę wlewamy do gotującego się mleka, energicznie mieszamy, aż powstanie budyń. Podgrzewamy chwilę na wolnym ogniu ciągle mieszając, aż budyń zacznie odchodzić od ścianek naczynia. Studzimy, a następnie ucieramy z masłem. Można dodać kilka kropel olejku waniliowego do masy.

                                                            MAŚLANE CIASTECZKA



175 g miękkiego masła
200 g drobnego cukru
2 duże jajka
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
400 g lub więcej mąki pszennej (najlepiej włoskiej 00 )
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka soli 


Składniki ze sobą mieszamy, ciasto wałkujemy, wykrawamy kształty i pieczemy 8-12 minut w temp.180 st.C.

W delikatnym kolorku powstał też mroźny komplecik biżuterii:


Zimowe niebo też piękne.



A po powrocie z takich mroźnych spacerów trzeba się rozgrzać.
Uwielbiamy herbatkę z ziaren kardamonu i imbiru...a gdy nieco przestygnie osładzamy ją miodem i dodajemy cytrynę...pyszności.


A u nas mróz czy nie mróz do brzozy zawsze się tulimy :) 



Na inne rozgrzewające propozycje kulinarne zapraszam Was TU-KLIK.  
Pozdrawiam Was ciepło :)