Przez krótką chwilę...

niedziela, 21 stycznia 2018

Doceniasz, gdy tracisz...

Nie zawsze tak jest, ale niestety tak bywa bardzo często. Doceniamy coś lub kogoś gdy to tracimy...
Miałam to szczęście, że wychowałam się w wielopokoleniowej rodzinie, gdzie szacunek do osób starszych-Prababci i Dziadków był naturalny tak, jak mój oddech. To było coś zwykłego, normalnego...Nasze dzieciaki też staramy się wychować w duchu tej "normalności",  żeby starość, czy choroba czy nawet śmierć nie budziła w nich lęku, przerażenia. To wszystko trudne tematy. Ale jeśli się o nich mówi, człowiek się z nimi oswaja, nawet dziecko...
Dziś Dzień Babci, jutro Dzień Dziadzia...nasze drobiazgi poleciały do tych najukochańszych...





Najważniejsze to także zdać sobie sprawę, że KAŻDY człowiek, którego spotykamy na swojej drodze ma w nasze życie coś wnieść...nie zawsze są to same dobre rzeczy. Czasami ze spotkania z drugim człowiekiem możemy wynieść nowe doświadczenie, które zrodziło się w cierpieniu, czy złych emocjach. NIEWAŻNE. Ważne jaką lekcję z tego wyniesiemy...

Wczoraj przypomniałam sobie za czym tęsknię. Przypominam sobie o tym ZAWSZE, gdy tam jestem. To szpital. Jestem teraz wolontariuszką "w stanie uśpienia"...niestety odległość i inne obowiązki nie pozwalają mi na razie na regularne bycie w szpitalu wśród chorych, ale postanowiłam, że dość usprawiedliwień i szukania wymówek... Chciałabym tam móc wrócić z taką częstotliwością jak za czasów studiów albo przed czasem "dzieciowym".
Właśnie wczoraj w kaplicy w Szpitalu Specjalistycznym im. Dietla w Krakowie nasz Wolontariat gościł CUDOWNĄ młodzież z Grupy Apostolskiej z Chełmka, która dla pacjentów wystawiła JASEŁKA. Pomysł, by dzieciaki przyjechały już jakiś czas tlił się w mojej i Ani<klik> głowie. Wreszcie doszło do REALIZACJI, dzięki wspaniałej organizacji ze strony opiekuna Grupy Apostolskiej oraz opiekuna naszego Wolontariatu.





Zwykle mam na swoich oczach "różowe okulary" przez które świat i ludzi odbieram nie jakim jest/są-ale takim/takimi jakimi chcę go/ich widzieć. Tym razem było to zbędne. Młodzież, którą poznałam to wartościowi młodzi ludzie, bardzo wrażliwi, pełni empatii...myślę, że to wczorajsze spotkanie było niesamowitym doświadczeniem także dla nich...bo dla Pacjentów takie występy są ZAWSZE pełne emocji i wzruszenia.

I tak sobie myślę, że wkoło jest całe mnóstwo wspaniałych ludzi. Dobrych i wartościowych. Takich, dla których los drugiego człowieka nie jest obojętny. Z upływem czasu coraz bardziej dociera do mnie prawda, że DOBRO działa po cichu...tak jak działania naszego wolontariatu...Jest jednak taki moment w roku, kiedy nasi wolontariusze starają się by owe dobro zostało zauważone przez innych. 
Służy temu organizowana przez nasz Wolontariat św. Eliasza akcja "Miłosierny SAMARYTANIN"...jeśli jesteście ciekawi, co skrywa się pod tą nazwą odsyłam Was tu <klik> 
Młodzież z naszego Wolontariatu po śmierci Jana Pawła II poddała pomysł, by nauczanie naszego świętego dziś Papieża Polaka nie odeszło wraz z Nim...tak zrodził się pomysł "Plebiscytu Miłosiernego Samarytanina"...
A teraz wszystko w Waszych rękach...pomóżcie nam znaleźc te ciche anioły... <klik>

POZDRAWIAM Was ciepło!

16 komentarzy:

  1. Piekny wpis. Nie miałam okazji poznać moich pradziadków. Jedynie dziadków... mimo to rodzice też wpoili mi szacunek dla starszych.
    Piękne laurki i kwiatuszki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Justynko! Mam nadzieję, że Twoje marzenia się spełnią i już wkrótce będziesz mogła znów pomagać z taką częstotliwością jak kiedyś. Jesteś wielką osobą! Nie każdemu chce się w taką pogodę jak np. wczoraj wyruszać w podróż tylko dla wolantariatu, a potem wracać autobusem do domu, a potem na zepsutym rowerze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam Ci się szczerze,że też lubię pomagać,a właściwie być potrzebną,ale niestety nie nadaję się do pomocy w szpitalu.Za to mogę i pomagam w innych miejscach:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. To my dziękujemy, niesamowite doświadczenie a prace Zosi i Antosia bomba!

    OdpowiedzUsuń
  5. Justynko! Twoje wpisy są zawsze tak Wspaniałe i mnie wzruszają, Zgadzam się z Twoim wpisem Całkowicie - Bardzo Gorąco Cię Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety faktycznie najczęściej tak jest, że się coś docenia dopiero po fakcie... już jakiś czas temu zdałam sobie z tego sprawę i staram się cieszyć ze wszystkiego i doceniać to, co mam.

    A dziadkowie na pewno ucieszą się z takich ręcznie robionych upominków :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny i wzruszający wpis. Jesteś cudowną kobietą o wielkim sercu, życzę ci żeby twoje plany i marzenia o powrocie do wolontariatu się spełniły, a na swojej drodze życiowej żebyś spotykała takich dobrych ludzi jaka ty jesteś. Trzy lata temu kiedy jeszcze pracowałam w przedszkolu, razem z dzieciakami wystawialiśmy Jasełka w Domu Seniora. Widząc radość, łzy i emocje tych babć i dziadków, aż łza się w oku kręciła. Ja niestety już nie mam ani babci ani dziadka, ale często odwiedzam babcię męża która ma już 94 lata. Lubię z nią posiedzieć, porozmawiać. Starsi ludzie mają w sobie niezwykłą mądrość z której powinniśmy jak najbardziej korzystać. Inspirujesz... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie napisałaś, od serca... Ja też mam te różowe okulary... nie wiem, czy to dobrze, czy źle... Ale mi dobrze ze sobą. Piękne przedstawienie stworzyłyście z Anią. Pozdrowienia dla Ani i dziewczynek.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się z Tobą Justynko :)
    buźka

    OdpowiedzUsuń
  10. Te różowe okulary często nam zawadzają, ale to przecież dzięki nim jesteśmy tym kim jesteśmy i ... mimo wszystko ja wolę swoich nie zdejmować :)
    Piękny tekst :***

    OdpowiedzUsuń
  11. Justynko, pięknie napisane... Wspaniała z Ciebie osoba, trzymam kciuki żeby udało Ci się zrobić wszystko co byś chciała :)

    OdpowiedzUsuń
  12. No co moge napisać...podziwiam!!! Justynko masz ogromne srrducho:):):) i taka pozostań.

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękny post Justynko, dający nadzieję. Pozdrowienia !

    OdpowiedzUsuń
  14. I admit to you honestly that I also like to help, and actually be needed, but unfortunately I'm not suitable for help in the hospital. For this I can and help in other places.

    หนังฟรี

    OdpowiedzUsuń
  15. Podziwiam wielkie serce i piękną inicjatywę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Serducho to ja Twoje już znam..dużo dobrego robicie oby tak dalej..

    OdpowiedzUsuń