Przez krótką chwilę...

piątek, 28 września 2018

Pierwsze jesienne kadry...

Jesień wkroczyła w naszą codzienność bardzo płynnie...początek tego tygodnia był zdumiewająco zimny i wietrzny-przynajmniej u nas. Dzieciaki w dodatkowej bluzie, z przykrytymi uszami (ziąb i wiatr niesamowity...tak to jest gdy mieszka się "na odludziu"...wieje jakby bardziej) codziennie maszerowały na swój autobus...

Po przedszkolu mamy czas na wspólny spacer...podziwianie krajobrazu, przyrody, która zachwyca o każdej porze roku...

Dzieciaki były z Tatą w pobliskim "kamieniołomie", oczywiście znaleźli nowe skarby do swojej kolekcji:


Głóg w tym roku wyjątkowo piękny. Trochę zebrałam do ususzenia, część do prostych jesiennych dekoracji. Topinambur już kwitnie...niedługo wykopiemy nieco bulw na nasze ulubione przysmaki:



Na werandzie wciąż miło posiedzieć. Jeszcze milej tworzy mi się dla tego kącika proste kwiatowe dekoracje:


Poza tym zwykła codzienność, kadry ku pamięci:

W ganku jesiennie także się zrobiło:



A to jeszcze zawieruszone zdjęcia folkowych przedmiotów...


A te zdjęcia jeszcze z późnego lata...Ale na śliwach jeszcze wiszą owoce i od czasu do czasu knedle się pojawiają u nas na stole, poza tym spore zapasy śliwek czekają w zamrażalniku:



Jesień z każdym dniem przynosi nam coś nowego...
Mam nadzieję, że skusicie na wspólną zabawę w 
Klubie Twórczych Mam 
"Jesienne Wyzwanie dla Każdego" <klik>

Oto nasze pierwsze zrealizowane z jesiennej listy zadania: Jesienne zdjęcia (pkt.1) Jesienne dekoracje (pkt.4) Jesienny spacer (pkt.9) Dowolne danie z owocami jesieni-knedle ze śliwkami(pkt.13) Wsłuchiwanie się w jesienny wiatr (pkt.39) Dzieci kręciły się jak jesienny wiatr (pkt.49)

POZDRAWIAM Was ciepło!

sobota, 22 września 2018

Słonecznie...

...było wczoraj, ciepło jak na przedostatni dzień lata przystało, dziś zgoła inna aura, kropi deszcz, jest bardzo pochmurno, jesień chce w taki sposób zapukać do naszych drzwi...
Na szczęście cały tydzień był pełen słońca. Oczywiście popołudnia, kiedy dzieciaki wracały z przedszkola udawało się nam aktywnie spożytkować na świeżym powietrzu, bo grzechem by było tego nie wykorzystać.
Rano w drodze ze szkoły podziwiam spokojne, typowo wsiowe widoki...

Wiele pól już zoranych, inne jeszcze czekają...ale bije z tych obrazów niesamowity spokój i jakby oczekiwanie...

Obiecałam Wam ciąg dalszy prac nad naszym recyklingowym zamkiem...myślę, że wkrótce go rozbudujemy o nowe elementy, ale musimy najpierw znaleźć miejsce dla niego...
Co to za zamek by był gdyby nie miał w pobliżu jakiś "udomowionych" smoków? Dzieciaki stworzyły takie smoki...skrzydła pokolorowane, ogon zrobiony z kuleczek bibuły, rolka papieru-tułów oklejona bibułą, paszcza to tekturka, a wydobywające się jęzory ognia oraz kończyny smoka to druciki kreatywne...dodatkowo jeszcze kilka pomponików i ruchome oczy i smoki gotowe (zależało mi, żeby wykonali jak najwięcej czynności - kolorowanie, klejenie, wycinanie, robienie kuleczek z bibuły etc.)


Nasze smoki są inspiracją do wyzwania w zabawie "Zrobione z Mamą - SKRZYDLACI PRZYJACIELE" <klik> w Klubie Twórczych Mam, mam nadzieję, że przyłączycie się do zabawy razem z Waszymi dziećmi :) 

Poza smokami powstały też kolorowe ilustracje ptaków, ponadto Zosia ozdobiła zrobioną przeze mnie teczkę (teczka tematyczna dotycząca ptaków)


Z kolei na taki pomysł przygotowania piórek natknęłam się tu<klik> Nasze są kolorowe. Sama z przyjemnością towarzyszyłam Zosi w dekorowaniu ich...kilka z nich dostało nowe przeznaczenie-są zakładkami do książek:

A Zosi tak spodobało się smocze tworzenie, że zrobiła jeszcze kolaż:

I nasze spacery...


W zeszłym tygodniu mój Mężuś obchodził urodziny, zatem zakasałyśmy z Zosią rękawy i zrobiłyśmy co nieco...do tego była niespodzianka, której nie spodziewał się do końca, zdziwiony był tylko po co tyle różnych rzeczy zabieramy do jego Rodziców ;p a na miejscu się wreszcie dowiedział, niestety nie udało się by jego bracia z rodzinami dotarli do nas, więc jak to się mówi-nie chciał Mahomet do góry, musiała góra do Mahometa...z całym cateringiem (ciastami i przekąskami) przyjechaliśmy do jego rodziców gdzie po południu zebrała się reszta rodziny.
Zosia bardzo chętnie pomagała-tutaj np.zajęła się wyrabianiem ciasta na miodownik. 
Torcik także dekorowała sama. Napis też jest jej dziełem. Zdziwiła się tylko dlaczego nie może napisać "tatuś" haha...więc wytłumaczyłam jej...że dla niej jest tatusiem...a dla mnie mężem...dla jej wyjków bratem, więc w drodze kompromisu napisała imię :)




Tym słodkim akcentem życzę Wam dobrego dnia!

wtorek, 11 września 2018

Ostatnie podrygi lata

Rześkie poranki i wieczory a w ciągu dnia ciepło, błękitne i bezchmurne niebo...tak upływają pierwsze dni września. Poza liśćmi niektórych drzew, które już powoli przybierają szatę i kolory jesieni - nie czuć, że jesień tuż tuż…
Zatem w te ostatnie podrygi lata-oby jak najdłuższe...czerpiemy pełnymi garściami ile się da!
Zmajstrowałam wianek: z wrotyczu, nawłoci, mięty, marcinków...




To moja inspiracja dla Was na zabawę w Klubie Twórczych Mam <klik> "Energetyczna jesień"

A poniżej przepyszne ciasto ze śliwkami...gałęzie wciąż uginają się pod ciężarem obfitości owoców :) Może się skusicie? <klik>



A po więcej inspiracji ze smakami zbliżającej się jesieni zapraszam TU<klik>


Przez weekend udało mi się natomiast z dzieciakami zrobić parę fajnych prac...dziś pokażę główną część, czyli zamek...zamek recyklingowy, łatwy do wykonania a robienie go sprawi dzieciakom wiele frajdy:







Dzieciaki malowały wszystkie elementy zamku, ja za pomocą kleju na gorąco posklejałam go w całość...oczywiście zrobiony jest z opakowań po jajkach, rolek po papierze toaletowy, brama z patyczków do szaszłyków...a smoki to osobna historia ;)

Pozdrawiam Was ciepło!