Przez krótką chwilę...

sobota, 24 listopada 2018

Przytulny listopad

Witacie :)
Listopadowe wieczory zapadają szybko...można sobie uprzyjemnić te chwile np rozświetlając dom przyjemnym światłem pochodzącym z lampioników, świec i lampeczek...
Niedawno Zosia ozdabiała taki oto LAMPION zrobiony z piernikowego ciasta...


Lampionik powstał jako inspiracja w zabawie "Zrobione z Mamą - LAMPION" w Klubie Twórczych Mam <klik>






Oddajemy się też lekturom, to dla nas prawdziwa przyjemność...Zosia powoli wprawia się w czytaniu...tutaj czytała ABECADŁO Jadzi:

Antoś wciąż przegląda swoje ulubione książki, między innymi "Co robią narzędzia", książki o tematyce budowy i funkcjonowania ciała człowieka i lektury mojego ulubionego autora (udało się zaszczepić też miłość do niego w Antku) - Richarda Scarry'ego

                       

A tutaj tatuś czyta im "Amelię Bedelię"...treść znają prawie na pamięć, ale wciąż ich śmieszy.

                     

Jest i chwila dla mnie...w klimacie okołoświątecznym już zaczęłam "Serce z piernika"
                

Moje drobne przyjemności to jeszcze kolorowanki...o ile nie mam czasu na inne zajęcia "hand-made"

                     

Ruszyła też akcja ROBÓTKA 2018 <klik>, a gdy rusza Robótka, my ruszamy z piernikami. Ciasto na dojrzewający piernik i pierniczki wyrobione...czekają na swój moment, ale powstają już pierwsze aromatyczne ciacha korzenne, które uwielbiamy ozdabiać, dzieciaki już naprawdę są wprawione :)






Staramy się też o ile tylko możemy sprawiać sobie przyjemne chwile RAZEM przy stole...tu jedna z kolacji w tygodniu. Akurat pop-corn dzieciaki miały obiecany tamtego dnia ;) 


Przy okazji tej piernikowej mini-manufaktury powstały karteczki do zabawy u Uli <klik>. Już powoli czuć tą atmosferę...




A na zakończenie poczynione dawno z myślą o listopadowym wyzwaniu kolorystycznym w Klubie Twórczych Mam biżutki... <klik>


A Wy? Jak uprzyjemniacie sobie listopad?
Pięknego weekendu dla Was!

środa, 21 listopada 2018

Gdzie jesteś?

Po słońcu nie ma śladu, a jeszcze tak pięknie było w zeszłym tygodniu...nawet bukiet kwiatów do domu przyniosłam!
Nie wiem czy to przez to, że zmrok zapada tuż po 16tej i czuję się wtedy jakby już późny wieczór był...czy z powodu "przeorganizowania" naszego bycia przez najmłodszą istotkę? -jestem w ciągłym niedoczasie...
Mija miesiąc odkąd spakowałam wszystkie swoje przydasie na strychu z nadzieją, że je skrupulatnie przejrzę, uporządkuję...od tego czasu robię tylko większy bałagan, gdy np.naprawdę nie mogę wytrzymać, by czegoś nie zrobić (chociaż karteczki, chociaż kilku bransoletek!)...i wtedy zaczynają się poszukiwania, niczym igły w stogu siana!
Pytam się zatem: gdzie jesteś czasie? 



W tym niedoczasie mimo wszystko staramy się znaleźć chwile dla siebie...wspólna kawa/herbata to tak niewiele a naprawdę ma znaczenie.
Czuję też niedosyt z czasu jaki spędzam z Zosią i Antosiem...wracają ze szkoły przed 15tą...potem obiad, chwila odpoczynku i nim się człowiek obejrzy już wieczór...ale soboty i niedziele staramy się wykorzystać w czasie drzemek Jadzi na aktywności nasze ulubione, czyli najczęściej artystyczne i kulinarne. Staramy się, bo Jadzia nie zawsze współpracuje...

Nasz "patriotyczny" deserek z okazji 11 listopada...




Przez te półtora tygodnia przychodziły do nas też listy i paczuszki z pięknymi przedmiotami, SERDECZNIE każdej z Was dziękujemy!!! Serce włożone w wykonanie tych rzeczy po prostu widać i czuć :) :) :) 











Zosia czapkę porwała od razu i już dziś była w niej w przedszkolu, Antoś musiał się nią nacieszyć w domu, bo nie puściłam go do przedszkola ze względu na przeziębienie...


POZDRAWIAM Was ciepło!

sobota, 10 listopada 2018

małe WIELKIE szczęście...

...po raz trzeci...
Długo wyczekiwane to szczęście nasze było. Obecność tego maleństwa na nowo przeorganizowala naszą codzienność. Zosia i Antoś stali się naprawdę starszym rodzeństwem. My znowu rodzicami takiego szkraba...I to nic, że trzecie...radość i miłość za każdym razem jest nie do opisania!


Jadzi nieco spieszyło się z przyjściem na świat...zresztą Antosiowi i Zosi podobnie. 
Na szczęście intuicja po raz kolejny nie zawiodła i wszystko dobrze się skończyło. Nasza córeczka przyszła na świat 27 października :) a "planowo" miała pojawić się dopiero 11 listopada ;) bardzo patriotycznie. Jak widać, podobna do matki i plany nie wychodzą zawsze ;p
Dwa dni później byliśmy już w domu :) 
Zosia zakochała się bez pamięci w swojej małej siostrzyczce. W ogóle NAGLE mega progres u niej nastąpił...zaczęła mówić "R", sama od siebie CZYTAĆ (bo przecież siostrze trzeba czytać) jest chętna do pomocy jeszcze bardziej...Antoś nieco z większym dystansem podchodzi. Ostrożniej. 

Początek listopada PIĘKNY więc korzystamy z niego ile się da!


Podczas spacerów ciapiemy się w kałużach :)



Wciąż podziwiamy piękno przyrody, jesienne barwy liści, czyste, bezchmurne niebo...






Powoli szykujemy z maluchami różnego rodzaju ozdoby bożonarodzeniowe (dodatki do prezencików dla najbliższych). Jeśli macie ochotę możecie zajrzeć TU<klik> ...zebraliśmy tam kilka pomysłów na proste zawieszki świąteczne.







Udało się uchwycić zachody i wschody słońca...



Z jesiennych darów, które znosiliśmy z naszych spacerów po lesie powstały różne stworki...statua wolności i jeżowiec w glonach w wykonaniu Antka, Zosi żyrafa i człowiek.




W słotne popołudnia i wieczory pieczemy np.ciasteczka...te smakują jak kruche pierniczki, wykonanie dziecinnie proste :)







Pierwsza przymiarka do piernika też już była....kawałek pysznego korzennego ciasta z powidłami śliwkowymi i masą grysikową z kubkiem kakao to prawdziwa przyjemność...




Na początku tygodnia odwiedziła nas moja Mama, przywiozła upieczone przez nią przepyszne rogale marcińskie!

A tu już Babcia ze swoją kolejną wnusią:


Kilka dni było bardzo mglistych...


Z nowym członkiem rodziny na pokładzie udało się zrealizować kolejne zadania z jesiennej listy zadań w zabawie, do której Was zapraszamy w Klubie Twórczych Mam <klik>
Nasze zadania: Zróbcie jesienne zdjęcia (drzewa, niebo, wschód i zachód słońca, pkt.1), nazbierajcie owoców jesieni i wykonajcie z nich figurki (pkt.20), załóżcie kalosze i chlapcie się w kałużach (pkt.47), upieczcie korzenne ciasteczka (pkt. 56), upieczcie -u nas raczej zdegustujcie ;p rogale marcińskie (pkt.69)


A Wy? Dołączycie do wspólnej zabawy? To mnóstwo frajdy :)
POZDRAWIAM Was serdecznie :)