Przez krótką chwilę...

wtorek, 29 stycznia 2019

Papierowo

...polubiłam pracę z papierem i choć moje karteczki wyglądają niczym laurki z czasów podstawówki (nie zaopatruję się w profesjonalne papiery i scrapki, chociaż coraz bardziej mnie to kusi) to cieszę się, że je robię. Jednak jakiekolwiek robótkowanie sprzyja rozładowaniu emocji. Prawdziwa arteterapia.

U Uli K. ruszyła nowa edycja zabawy karteczowej <klik>, po raz drugi zamierzam wziąć udział w tworzeniu karteczek według sugestii pomysłodawczyni zabawy. Tym razem Ula postawiła na kształt, formę karteczek i tak oto w styczniu robimy karteczki na bazie gwiazdy <klik> Zachęcam i Was do tego...jednak robienie karteczek rozłożone w czasie ma swoje plusy...w to Boże Narodzenie, które nam minęło, dzięki tej zabawie miałam gotowych sporo więcej karteczek niż kiedykolwiek indziej...



Natomiast w Klubie Twórczych Mam rozpoczęłyśmy wyzwanie przed Wielkanocą <klik> pt."wielkanocna zabawa karteczkowa"
Z tej okazji powstała inspiracyjna karteczka, zainspirowana bingo i mapką...


Przy okazji powstały jeszcze takie maleństwa:




Czasem wciąż zdarza mi się zarywać noce, gdy w ręce wpadnie cudowna powieść, od której żal się oderwać. Szczerze przyznam, że boję się zaopatrywać w kolejne książki Pani Elżbiety Cherezińskiej, bo jej powieści są za dobre, zbyt wciągające, by móc je tak zwyczajnie odłożyć na bok...
Kilka słów na temat tej książki w mojej opinii znajdziecie TU<klik>

Potem przyszła wena na zrobienie prostej ale jednocześnie eleganckiej biżuterii:


A tak powstawał domek dla lalek...także z papieru, a dokładniej z kartonów, pudełek i gazet oraz kleju :) 
Najpierw dopasowujemy pudełka do siebie. Obcinamy niepotrzebne fragmenty, zaznaczamy i wycinamy luki na okna i drzwi.
Sklejamy pudełka i dach klejem na gorąco.

Następnie gazety rwiemy na mniejsze kawałki. Ściany domku smarujemy wikolem, przyklejamy gazetę po czym znów smarujemy wikolem. Zabieg tan sprawi, że cała konstrukcja bardzo się nam wzmocni i usztywni.



Gdy klej wyschnie malujemy cały domek farbą podkładową (u mnie resztka białej emalii do drewna)



A potem wraz z dziećmi bawimy się w malarzy i dekoratorów.
Można poszaleć i na ścianach domku zrobić decoupage, albo dokleić jakieś kawałki tapety, czy zrobić mozaikę...u mnie dzieci najpierw pomalowały jak chciały wnętrze domku Zosi...
Jest kolorowo, fikuśnie i radośnie...
Zawsze można dom - jak prawdziwy- wyremontować, znaleźć nowe techniki dekoracyjne :) zatem to zabawa na długi czas.










Teraz zostało nam umeblować domek. Także na mebelki mamy pomysły, które -miejmy nadzieję- zrealizujemy przez weekend.

POZDRAWIAM ciepło!










poniedziałek, 28 stycznia 2019

I po feriach...

Okres ferii minął niepostrzeżenie. Tak ucieka czas, gdy jest co robić, dni się nie dłużą, bo nie ma nawet chwili nudy. Zimowa aura bardzo nam dopisała,był śnieg, suchy mróz, dzieciaki wyszalały się na sankach, nartach i worku z sianem...oczywiście wszystko przy domu.

Po takich harcach bawiliśmy się też w domu. Tym razem padło na malowanie na lodzie. Pojemniki z wodą wystawiłam na taras, gdy woda zamarzła, dzieciaki malowały farbami po tafli lodu. Bardzo im się to podobało.




Udało nam się spotkać z naszymi przyjaciółmi...u nich, u nas...bardzo lubimy takie odwiedziny :)
Wreszcie zrealizowaliśmy dawno planowany projekt, który wymagał od nas wiele godzin wspólnej pracy. Zrobiliśmy bowiem domek dla lalek dla Zosi :)...Zosia przy nim dużo pomagała... dziś pokażę tylko co nieco z prac przygotowawczych...


Dzieciaki oczywiście też chętnie pomagały w kuchni, nieźle im szło zwijanie rogalików z jabłkiem i cynamonem...ja je ostatecznie tylko formowałam układając na blasze...ale z nimi lecieli, niczym profesjonaliści...momentami nie nadążałam. zniknęły równie szybko co powstały ;)



To najprostsze i naprawdę smaczne rogaliki, przepis od świętej pamięci już Cioci Rozalii...
1 kostka sera białego
1 kostka masła/margaryny
mąka pszenna (ile zabierze ciasto)...wszystko razem ze sobą wymieszać, ciasto jest cudownie elastyczne. Podzieliłam na 4  mniejsze części, z każdej starałam się rozwałkować coś na wzór koła, dzieliłam na trójkąty, na trójkącie układałam kawałki jabłka (do którego dodałam odrobinę cukru i cynamonu), dzieciaki zwijały rogaliki...niewiele rosną podczas pieczenie, więc odstępy między nimi na blaszce nie muszą być duże. Wyszło nam około 40 sztuk rogaliczków.
Pieczemy w temperaturze 180 st.C do lekkiego zrumienienia. Po upieczeniu posypać można jeszcze cukrem pudrem. Najlepsze są jeszcze lekko ciepłe...

I po feriach...czas wrócić na tory codziennych obowiązków, przeplatanych chwilami drobnych przyjemności...
A Wy przed, po czy w trakcie wolnego?
Spokojnej nocy!

niedziela, 20 stycznia 2019

Domowe kadry codzienności

Większość naszego czasu wypełnia codzienność. Najzwyklejsza, prosta, domowa, niekiedy rutynowa wręcz codzienność. To są zwyczajne dni, kiedy każdy jest pochłonięty swoimi sprawami, obowiązkami...kiedy próbujemy w tych zawirowaniach znaleźć czas dla siebie...
I to tych dni jest najwięcej...prostych, bez szczególnych okazji, "normalnych"...
Kiedy to wieczorem wraca się do domu i zastaje taki widok:

Gdy będąc na spacerze z córkami, syn z tatą robią taką sałatkę owocową z galaretkami:

Gdy przyjmujemy Księdza na wizytę duszpasterską:

To dni, kiedy dzieciaki pomagają w kuchni:

Albo, gdy to mąż robi obiad (tu bacanki...czyli tarte ziemniaki, odciśnięte przez tetrę z nadmiaru wody, formowane w kluseczki w kształcie wrzeciona, gotowane w osolonym wrzątku, woda musi tylko delikatnie pyrkać inaczej bacanki się rozpadną...po odcedzeniu podaje się je z ulubioną okrasą)

Kiedy popołudniem wychodzimy sobie na spacer z dzieciakami:



A po powrocie delektujemy się herbatą z domowymi słodkościami (andruty z masą czekoladową z dodatkiem mleka w proszku i domowe rafaello):


W wolne dni można wybyć gdzieś dalej, tutaj Rabka przy tężni:


Z okazji zbliżającego się Dnia Babci i Dziadzia, dzieciaki przygotowały pudełeczka z ciasteczkami:






Codzienność z jeszcze świątecznymi akcentami...do kawki zbożowej pyszne pierniki...

A na ciepłe śniadanie przepyszny pudding z tapioki:
pudding z tapioki z bananami
(na 5 porcji)
600 ml mleka
5-6 łyżek tapioki
1,5 łyżki domowego cukru waniliowego

Mleko podgrzewamy, gdy jest gorące wrzucamy tapiokę i gotujemy ok 15-20 minut mieszając często, dopóki kuleczki tapioki nie zrobią się przezroczyste. 
Pod sam koniec gotowania dodać cukier waniliowy. Zamieszać.
Przykryć folią, tak by folia dotykała puddingu, wówczas nie utworzy się "kożuszek".
Przygotowujemy banany...
1 duży banan
2 łyżeczki miodu (użyłam gryczanego)
1 łyżeczka masła
pół łyżeczki cynamonu (jeśli lubicie)
Na patelni połączyć ze sobą masło, miód i cynamon, gdy masa maślano miodowa będzie gorąca położyć na niej plastry banana i "smażyć" je w tej masie z obu stron.
Przełożyć pudding z tapioki do miseczek, dodać gorące banany.
Na ciepło pudding jest ciągnący, gdy się schłodzi ma postać bardziej stałą.

Nie wiem jak u Was, ale u mnie w domu nie było niedzieli bez ciasta...Dlatego korzystając z chęci małej kuchareczki zrobiłyśmy ciasto zebrę:





Wieczorami lubimy z Zosią jeszcze coś podziałać, najczęściej pada na kolorowanie, albo malowanie:


Tak też powstała wróżka Zosi, wykonanie całkowicie według jej pomysłu:
Skrzydlata wróżka jest zaproszeniem dla Was i Waszych pociech do udziału w zabawie "Zrobione z Mamą- W KRAINIE WRÓŻEK I ELFÓW" w Klubie Twórczych Mam <klik>


To wszystko składa się na nasze codzienne, zwyczajne chwile. 
Z tych chwil składa się nasze życie.
Warto o nich pamiętać...
Dobrego wieczoru!